Poczštek formularza Poczštek formularza Józef Ignacy Kraszewski KAMIENICA W DŁUGIM RYNKU Ktokolwiek zwiedzał Gdańsk i jego okolice przyznać musi, że mało miast w Europie tak redniowieczny na sobie zatrzymało charakter, nie wyrzekajšc się wszakże tego, czym żyje teraniejszoć i zapewnia się przyszłoć. Miasta jak ludzie majš właciwš fizjognomiš, a miesznym by było utrzymywać, że ona jest dziełem przypadku i nie ma żadnego głębszego znaczenia. Owszem, jak w człowieku, tak w miecie rysy ogólne twarzy dla fizjognomisty mówiš wiele... tak wiele, iż z nich przeszłoć niemal całš, teraniejszoć w częci, a przyszłoć choć po trosze odczytać można. Gdańsk należy do tych szczęliwych staruszków, których poczciwy, długi, pracowity żywot wypiętnował się na licu; a mimo wieku jest i krasa na policzkach, i życie w oczach zmarszczkami okrytych. Jak z pompejańskich gruzów, tak z tych szczytów XVII i XVIII wieku, z gotyckich budowli XIII i XIV, słychać przeszłoć opowiadajšcš dzieje nadmorskiej osady, miasta, grodu, portu i targowicy... Na każdym kroku spotyka podróżny jakš niezbyt zawikłanš zagadkę, którš sobie z przyjemnociš, nie łamišc bardzo głowy, wysylabizowuje. Nie szkodzi to też nic Gdańskowi, że jest i dla artysty pełnym wzorów, motywów, tematów do licznych obrazków. A któż policzy, ile w tych cianach, gankach, na poddaszach, po uliczkach i zakštach kryje się podań, powieci, dramatów i obłamków żywota ludzkiego? Na wsi spokojnej, w miasteczku zamieszkanym przez emerytów, procentowiczów i rozmaite kalectwa odpoczywajšce po burzach żywota... formuła życia i historia ludzi sš niezmiernie proste. Urodził się, łotrował trochę, pił, hulał, jadł, ożenił się, zrujnował i... Bogu ducha oddał (jeli tylko Bogu). W miecie takim, jak Gdańsk, gdzie żyły złota jak w Kalifornii jednego dnia otwierały się szczęliwym, a drugiego wysychały do szczętu... gdzie pracš od szelšga nabywały się majštki, a upojeniem zbogacenia traciły, gdzie wczorajszy ulicznik mógł być niedługo kapitalistš, a kapitalista nędzarzem... pojšć łatwo, co pienišdz, ten wszechmogšcy pan wiata... figlów płatał, dramatów rozwišzywał niespodzianie, i ile dawał szczęcia, co wywoływał wstydu... i boleci. Toteż zbliżywszy się do dawnych mieszkańców pomorskiego grodu... można się bez liku nasłuchać opowiadań, tradycyj, stokroć więcej zajmujšcych w swej prostocie niżeli sztuczne owe powieci nasze, które my z takš biedš i mozołem wymylamy dla rozrywki i pożytku czytelników naszych. Brzydkš to jest rzeczš mówić o sobie i zaczynać opowiadanie od rachunków sumienia, ale czasem się tak złoży, iż tego uniknšć niepodobna. Nie wahamy się wstrzymać łaskawych naszych czytelników (!!) wyznaniem im na ucho i pod najuroczystszym zaklęciem, że nigdy powieci nie tworzym z własnej fantazji. Mocno przekonani, iż rzeczywistoć tak jest bogatš, iż my się z niš mierzyć wcale nie możemy, zwyklimy po prostu okradać Pana Boga, którego to nie zuboży, i posługiwać się tym, co nam spadnie gotowym z życia. Kto by się uskarżał na brak zasobów do powieci, ten chyba nie umiałby użyć tego niezmiernego bogactwa materiałów, które go otacza i wala się pod stopami. Na nieszczęcie z tych kopalni marmurów my potem robiemy często... gruz, dużo pyłu, obłamków... a rzadko kiedy pomnikowe dzieło. Ale folgujcie, państwo, słaboci ludzkiej i przebaczcie!! Najzręczniejszym z powieciopisarzy będzie zawsze ten, który jak najmniej... tworzy, bałamuci i kłamie; najszczęliwszym za to, kto podsłuchuje i powtarza wiernie. Lękam się, aby kto z popiechu, przy, uchowaj Boże, rozdranieniu nerwowym lub usposobieniu żółciowym nie wywnioskował sobie z tego, że jestemy za... realizmem czystym i nie znamy a znać nie chcemy warunków sztuki... tworzenia i pięknoci ideału! A! ideały... ideały tworzy też i rzeczywistoć, i warunki kreacji zna ona przynajmniej tak dobrze, jak estetycy wykładajšcy teorie piękna po uniwersytetach. Nie wszystko jest pięknym w naturze... ale natura w chwilach szczęliwych jest doprawdy tak pięknš, jak nigdy nie bywa sztuka! Sztuka tylko tę znikomš chwilę... ten błysk ducha niebieski... to ukazanie się ideału... wciela, chwyta i pozwala nam dłużej się wrażeniem jego napawać. Wierzcie mi, państwo, twórczoć człowieka... jest zapożyczonš od Boga... i bez pierwowzoru... ziarna piasku z atomów utworzyć by nie umiała. My się napawamy Bożš ideš i jej blaskiem... a jak mniej więcej czyste lub mętne zwierciadełka... odsyłamy to wiatło odbite. Cały ten wstęp (może trochę nudny...?) moglibymy zastšpić kilkš wyrazami, owiadczajšc, że do powieci naszej życie dostarczyło wštku... ale chcielimy się trochę wywnętrzyć i trochę pogawędzić. Nie jest to grzech tak wielki, by przebaczonym być nie mógł. A za wyznaniem pierwszym idzie też drugie znowu, iż w osobach wchodzšcych do opowiadania nie należy szukać i odgadywać... po imieniu żywych albo zmarłych. Warunkiem jest dla nas, bymy wziętš z życia prawdę tak pięknie ubrać potrafili i przestroić, aby w niej nikt ani siebie, ani bliniego nie poznał. Smutnš byłoby rzeczš żywić się tak surowym mięsem lub co gorzej... zwłokami nieboszczyków. Starożytni mistrzowie, malujšc mierć człowieka, wyobrazili jš bardzo kunsztownie. Z ust, umierajšcego wymykała się duszyczka zwierzęca, a z ust tej dopiero... duch ludzki. Ten maluteczki człowieczek... jest włanie tym, co sztuka z rzeczywistoci chwycić ma prawo. Nie skostniałego ona maluje trupa, ale tę skrzydlatš jego duszyczkę, takš, jakš jš życie uczyniło... brzydkš lub anielsko pięknš. Na tym koniec spowiedzi i gawędzie wracamy do Gdańska... Niedaleko od Artushofu i wspaniałego ratusza, na który składały się wieki, budujšc się bardzo figlarnie, bo nawet z pomocš pożarów przyczyniajšcych się do coraz piękniejszego i bogatszego wznoszenia gmachów... które niszczyły pozornie, by z niš młode feniksy powstały była (i jest) kamienica wiadczšca, iż jej właciciele należeć musieli do najmajętniejszych rodzin miasta, gdzie niemal wszyscy byli zamożni. Sama powierzchownoć domu wzbudzała uszanowanie; rozmiar, jak na Gdańsk, był znaczny, bo gdy inne fronty często trzema i dwoma, i jednym oknem patrzš w ulicę, ten, o którym mówimy, liczył ich aż pięć, i to... dosyć szeroko rozstawionych. Ganek obyczajem tutejszym wybiegał prawie do rodka drogi, jakby goci zapraszał a był to portyk, choć bez kolumn i pokrycia... ozdobny, wytworny, wyrzebiony, wystrojony odwiętny. Dwie chimery leżały z dwóch stron z rozdartymi paszczami, nastawionymi skrzydły i fantastycznymi zwojami, nierozwikłanej budowy, na którš się składały zwierzęta, ptaki, reminiscencje człowieka i węża. Artysta sobie pozwolił tworzyć je, nie pytajšc o pozwolenie ani naturalistów, ani mitologów. Istoty te widocznie wyrosły nad brzegiem Bałtyku, dla pociechy i dumy właciciela, który mógł takich dwóch niebywałych stróżów postawić sobie przy schodkach. Oprócz nich stały i dwie ogromne kule na słupkach... a ciany ganku przyozdabiały płaskorzeby, obrazy przedstawiajšce handel, przypominajšce podróże, pełne cudów wiaty zamorskie... i cnoty potrzebne tym, którzy poredniczyli pomiędzy domem a obczyznš... Po wschodach otoczonych tymi rzebami wstępowało się na podniesiony ganek, cały wyłożony posadzkš kamiennš... przepyszne drzwi z drzewa najkunsztowniej znowu wydzierzganego dłutem i stolarszczyznš powleczonego... wiodły do wnętrza kamienicy. Ale zgrzeszyłby, kto by się popieszył wnijć, nie obejrzawszy na wspaniały szczyt domostwa. W końcu XVII wieku facjata ze szczero gotyckiej przeistoczonš została wytwornie na nowszego smaku budowę. Na ostrym przyczółku stał Archanioł Michał z rozpiętymi skrzydłami, podniesionym mieczem płomienistym i tarczš z napisem Quid ut Deus? Kto jak Bóg? (Wiadomo, że to jest hebrajskie znaczenie wyrazu Michael...). Poniżej między oknami, na cianach, gdziekolwiek gzyms i wyżłobienie zostawiło próżnię, XVII wieku architekt nasiał kwiatów, nawieszał wieńców, nasadził owoców, narzucał aniołków, nastawił kariatyd pełnych fantazji. Zdawało się, iż mu szło o to, aby nie posšdzono właciciela o skšpstwo, a jego o brak pomysłów. Wszystko to było wieżo wykute z kamienia i uczciwie narysowane, z tym wdziękiem epoki, który choć często chce nadto... rzadko też nie wywoła wrażenia. Pomiędzy oknami pierwszego a drugiego piętra rozcielały się całe obrazy biblijne... historia patriarchy Jakuba, wyżej w mniejszych odpowiadajšcych im medalionach, a ponad trzecim już wykwitały liciaste tylko ozdoby. Było tego wszystkiego może nieco za wiele, za obficie, ale razem wzięta facjata uderzała wszakże właciwym stylem... miało użytym i wykonanym szczęliwie. Niejeden się pyta, przechodzšc ulicę z wšskimi kamieniczkami, co też domy takie zawierać mogš, które ledwie parę okienek majš na czole? Ażeby sobie na pytanie to odpowiedzieć, potrzeba wnijć, obejrzeć podwórze i zrozumieć ekonomiš wewnętrznš budowli, które bokiem stojš po większej częci do ulicy, a cišgnš się w głšb podwórcami, skrzydły i rozrastajš tajemniczo. Nasza kamienica była także tej natury i front jej o pięciu oknach kryl obszerne bardzo domostwo wycišgnięte ku drugiej bocznej uliczce, na którš znowu patrzyło innš twarzš, dosyć ozdobnš, choć może nie tak, jak główna, wytwornš. Nie jedna rodzina, ale kilka pobłogosławionych przez Boga mogły się wybornie w tych rozległych zabudowaniach pomiecić. Wytłumaczy nas dalszy cišg opowiadania z tego na pozór zbytniego zajęcia domem, który zdaje się grać pierwszš rolę... i w istocie ma niepoledniš w historii rodziny, której losy treć tej powieci stanowiš. Prosimy więc o cierpliwoć czytelników i nie zapuszczajšc się na ten raz w głšb kamienicy, zwróćmy się do ludzi, którzy jš zamieszkiwali. W pierwszych latach XVIII wieku (historia nasza musi sięgnšć tak daleko), gdy kamienica, o której mowa, była ...
Filmy2026