BAMBUS
Gdzieś daleko rosło w ogrodzie bambusowe drzewo. Właściciel ogrodu był z tego drzewa szczególnie dumny. Pielęgnował je troskliwie, pokazywał swoim przyjaciołom. Z roku na rok bambus stawał się silniejszy i piękniejszy.
Któregoś jednak dnia właściciel ogrodu stanął przed swym ulubionym drzewem i powiedział: „Kochany bambusie, potrzebuję ciebie!" ,,0 panie, jestem zaszczycony tym wyróżnieniem. Rozporządzaj mną jak tylko zechcesz!" — powiedział bambus. Głos pana był poważny, w tej chwili nie mógł żartować. Słowa z trudem przechodziły mu przez krtań, musiał je jednak wypowiedzieć, to była ważna sprawa. „Widzisz, bambusie, potrzebuję ciebie. A to znaczy, że muszę zniszczyć twoją piękność. Muszę obciąć twoje liście!" — wyjaśnił gospodarz. Zadrżał bambus z przerażenia. „Panie, ty chcesz obciąć moje liście?! Chcesz zniszczyć piękność najwspanialszego drzewa? Nie rób tego, proszę! Oddaj mnie twoim przyjaciołom, sprzedaj mnie, ale nie zabieraj mi mojej piękności!" — tymi słowy prosił bambus swego pana. „Przerwałeś mi i nie mogłem skończyć — ciągnął swą myśl gospodarz — nie tylko muszę obciąć twoje liście i zadać ci tym samym ból, lecz muszę nożem sięgnąć do twojego serca. Jeśli nie zrobię tego, nie będziesz mi w niczym pomocny. A ja potrzebuję ciebie, właśnie ciebie!" „W imię naszej przyjaźni możesz zrobić ze mną co chcesz. Będę ci służył do końca. Wierzę, że moja śmierć nie będzie daremna" - stwierdził bambus.
I właściciel ogrodu z bólem ściął drzewo, odrzucił liście, poprzycinał gałęzie w ten sposób, że przypominały rynny. Z nich ułożył drogę wodną od źródła na swoje pola. Nawodnione pola wydawały teraz obfite plony. Bambus stał się błogosławieństwem dla ludzi i okolicy. „Wybacz mi, bambusie — modlił się gospodarz — ale musiałeś umrzeć, aby tysiące mogły żyć. Twoja śmierć to życie dla innych!"
Nikolas53