Prolog:
D
źwięk telefonu wyrwał mnie z mojego dość płytkiego snu. Z wielkim trudem odnalazłem słuchawkę telefonu w ciemności i podniosłem ją.
- Halo – powiedziałem dość zaspany, przecierając wolną ręką oczy.
- Edward – usłyszałem spanikowany glos w słuchawce. – Musisz mi pomóc!
Chciałem jeszcze coś powiedzieć, gdy połączenie nagle zostało przerwane. Najszybciej, jak tylko mogłem, wybiegłem z mieszkania i pognałem, niczym wiatr, na parking. Jechałem jak wariat, kierując się w stronę najlepszej dzielnicy w całym mieście, kiedy moim oczom ukazał się oślepiający blask…
Strona | 1
kristbell