Ciocia Lusia 1.pdf

(74 KB) Pobierz
75035808 UNPDF
Ciocia Lusia I
Rozdział 1
Spóźniłem się i kiedy wszedłem, wszyscy już siedzieli wokół niskiego stolika.
– Dobrze, że jesteś. Nie czekaliśmy na ciebie i już pijemy kawę – powiedziała ciocia Lusia.
Uśmiechnąłem się dość kwaśno. No tak, kolejna nudna kawka u cioci, pomyślałem.
Usiadłem na kanapie obok mamy. Z drugiej jej strony siedział wujek Leon. Jak zwykle zerkał
kątem oka na ekran włączonego telewizora i był mało zainteresowany rozmową. Pani Ania,
znajoma cioci Lusi, siedziała w fotelu. Drugi, stojący naprzeciw mnie, zajęła ciocia, kiedy wróciła z
talerzykiem i filiżanką dla mnie.
– Poczęstuj się – powiedziała podając ciasto.
Mama rozmawiała z panią Ania o nowym serialu, wujek gapił się w ekran, a ciotka po
odstawieniu babki wlepiła wzrok w jakieś kolorowe pismo.
Zająłem się swoją kawą. Czułem jeszcze pulsowanie chuja. Nerwowo spojrzałem na swoje
spodnie w obawie czy nie zostawiłem jakich śladów po waleniu konia, które skończyłem przed
chwilą w łazience na górze. Wydawało się, że wszystko jest ok. Udając że strzepuję jakiś okruch,
poprawiłem sobie jaja, bo ułożyły się dość niefortunnie. Podniosłem lekko wzrok i zamarłem.
Siedząca naprzeciw ciocia rozchyliła bezwiednie uda i zdało mi się, że widzę jej wielką cipę.
Czyżby ta stara gruba baba nie nosiła majtek?
– Muszę się upewnić – pomyślałem. – Nie mogę jednak gapić się w jej krocze. Może to przecież
zauważyć.
Nudy się skończyły. Poczułem, że chuj mi twardnieje na samą myśl o takiej wielkiej, obrośniętej
piździe. Widziałem ją już nieraz. Podglądanie było moją obsesją, a wspólne mieszkanie z ciotką i
wujem, do których przeprowadziła się mama po rozwodzie, ułatwiało jaj realizację. Mieszkałem
wprawdzie z mamą na piętrze, gdzie mieliśmy osobną łazienkę, podczas gdy wujostwo korzystało z
tej na parterze, ale przecież nie było to jakieś pisane prawo i często korzystaliśmy z łazienek i toalet,
tych, które akurat były bliżej, bądź były wolne. Sprawę podglądania ułatwiały także otwory
wentylacyjne w drzwiach. Wystarczyło tylko cicho podejść, położyć się na podłodze i patrzeć do
woli. Jasne, że trzeba było uważać, aby ktoś nie nadszedł z tyłu. Na szczęście ciotka korzystała z
łazienki, kiedy mama i wuj Leon już leżeli w swoich łóżkach. Wtedy też podkradałem się pod drzwi
z nabrzmiałym zawczasu chujem w dłoni i kładłem się na podłodze rozpoczynając ulubiony seans.
Nie było osobnych kabin natryskowych i kąpać trzeba było się stojąc w wannie. I to co wieczór
robiła ciocia.
Odczekiwałem chwilę, aby być pewnym, że już po nic nie wyjdzie i kładłem się czym prędzej,
gdy tylko usłyszałem szum wody. Stała już wtedy zwykle w wannie i mydliła swoje wielkie ciało.
Ciocia Lusia była starszą siostrą mamy. Miała ok. 55 lat. Była naprawdę wielka. Sądzę, że ważyła
ponad 120 kg. Nie było jednak tego widać, bo była wysoka a jej waga rozkładała się głównie w
wielkiej sterczącej do tyłu dupie i wielkich obwisłych cyckach. Także jej wielka pizda z ogromnymi
wargami musiała ważyć swoje. Ona się mydliła, a ja ciskałem swojego ptaka i machałem ręką jak
opętany. Uwielbiałem to. Zanim zaczynała się spłukiwać, fontanny gorącej spermy już strzelały w
przygotowaną zawczasu chusteczkę. Jasne, że nie zawsze trafiałem i prawdę mówiąc bałem się
tego, że ktoś zauważy liczne białawe plamy na wykładzinie pod drzwiami. W dzień starałem się
jakoś to zacierać.
Po jakiejś półgodzinie byłem już pewien. Rzeczywiście nie miała majtek. Prawie słyszałem jak
kłapią o siebie te wielkie wargi. Ledwo doczekałem do końca kawki i pobiegłem do łazienki.
Spodnie w dół i do roboty. Chuj już czekał. Wielki nabrzmiały i trochę obolały. To już dziś czwarte
walenie. Przymknąłem oczy i zacząłem obciągać skórkę. Wielka włochata pizda ciotki wydawała
się być o centymetry, czułem jej gorący zapach pomieszany z zapachem moczu. Zaraz eksploduję,
już , już...
– O przepraszam bardzo – usłyszałem jednoczenie z zamykanymi drzwiami.
Jasna cholera... zapomniałem o zasuwce w drzwiach. W tej chwili strumień spermy trysnął
wysoko. Raz, drugi i trzeci. Zacząłem ścierać kleiste krople z podłogi i umywalki. Umysł zaczynał
pracować. Do diabła, kto to był?
Jednego tylko byłem pewien. Nie był to wuj Leon.
Umierałem z przerażenia, która z nich wdziała mnie walącego konia bez opamiętania. Nie
zszedłem już na dół. Ubrałem pidżamę i wskoczyłem pod kołdrę. O nie, nie było jednak mowy.
Byłem zbyt rozdygotany tym, co mnie spotkało. Co za cholerna dupa ze mnie, nie zamknąć drzwi...
Na dole siedzieli długo, bo była chyba 24 kiedy mama weszła na górę i po krótkim pobycie w
łazience, weszła cicho do pokoju i położyła się do łóżka. Było to wielkie małżeńskie łoże. Ja spałem
na kanapie stojącej prostopadle do łóżka i opartej o jego dolną część. Po chwili mama zaczęła
chrapać, co było znakiem, że na dole nie obeszło się bez alkoholu. Ostatnio dość dużo pili, a już
zdecydowanie w czasie ostatnich kilku dni, kiedy w odwiedziny do cioci przyjechała pani Ania.
Mama przewracała się niespokojnie i pierdziała od czasu do czasu. Pierdziała na tyle głośno, że
pomyślałem, iż musi być nie przykryta kołdrą. Podniosłem głowę i spojrzałem przez deskę
wieńczącą łóżko. W bladym świetle sączącym się przez niezbyt grube zasłony, ujrzałem jej
rozkraczone nogi ze wspaniałą pizdą pośrodku. Muszę przyznać, że natura hojnie obdarzyła te
siostry. Jej cipa była chyba większa od cipy ciotki. Nie to jednak mnie zdziwiło, a to, że w tej
piździe tkwiły chyba trzy palce mamy. Poruszała nimi przez sen pomrukując przeciągle.
Tego było za wiele. Nie chcąc jej obudzić, wstałem po cichu i z chujem grożącym eksplozją w
dłoni, wszedłem do łazienki. Już w drzwiach trzepałem nim bez opamiętania. Co za dzień!
Widziałem pizdy obu sióstr. Wielkie, dorodne, wspaniałe. Waliłem konia i finiszowałem do mety,
kiedy nagle uwiadomiłem sobie, że co mi tu nie gra. Rozejrzałem się wokół i wtedy dostrzegłem
szeroko otwarte oczy pani Ani, która siedziała na kiblu w rogu łazienki. Szeroko rozchylone nogi
odsłaniały cipę, z której spadały ostatnie krople złocistego moczu.
– Ja, ja zaraz wychodzę... na dole zepsuła się spłuczka – zaczęła mówić nieskładnie. Stałem
nieruchomo z chujem w dłoni wycelowanym w tę starą kobietę. Nie poruszałem się. Nie miałem też
specjalnie czym się okryć, bo spodenki zakręcone były wokół kostek. Trwało to chyba wiek cały,
zanim doszło do mnie, że i ona siedzi bez ruchu z tymi rozchylonymi nogami. Zmieniło się tylko to,
że jej prawa ręka szybko poruszała się po piździe. Nic już nie mówiła. Nerwowo lizała wargi.
Wyczułem, że jest nieźle napalona. Podszedłem krok bliżej niej i zacząłem wolno walić chuja. Jego
wielki, oślizły łeb, wychylał się raz po raz. Był purpurowy. Nigdy nie czułem takiego podniecenia
bo też nigdy nie byłem tak blisko kobiety z chujem na wierzchu.
– Podejdź bliżej – usłyszałem jej szept.
Posłusznie podszedłem najbliżej jak mogłem. Wsunąłem się właściwie między jej szeroko
rozstawione stopy. Podniosła głowę do góry i oparła się wygodnie. Między jej udami widziałem
teraz z góry jej pizdę obrośniętą siwymi włosami. Poczułem ostry zapach moczu. Trzepałem konia
najprędzej jak mogłem. Ten zapach podziałał na mnie tak, że czułem bliski koniec.
– Spokojnie mały, nie spiesz się – powiedziała.
Podniosła mokrą dłoń do góry i położyła na mojej, zaciśniętej mocno na chuju.
– Daj, ja to zrobię.
Jej ręka pokryta była mieszaniną moczu i śluzu. Wydawała się bardzo ciepła, kiedy objęła
mojego kutasa i zaczęła go wolno, ale zdecydowanie walić. Byłem nieprzytomny. To przecież
pierwszy raz, kiedy jestem tak blisko gołej prawie baby, która w dodatku zajęła się moim obolałym
ptakiem. Chyba wyuczyła moją nerwowość, bo zapytała:
– To pierwszy raz?
– Tak, proszę pani, ja przepra...
– Nie przepraszaj. Nie masz za co. Jesteś już prawie dorosły. To normalne w twoim wieku, że
masturbujesz się. Robisz to często, prawda?
– Tak, właściwie to cały czas o tym myślę – powiedziałem cicho w jakimś odruchu odwagi i
szczerości.
– Chyba nie tylko myślisz, ale i robisz.
Czyżby to ona widziała mnie wtedy po kawie, kiedy waliłem go, myśląc o cipie cioci Lusi? A
jeśli tak było, to może wcale nie przypadkiem zastałem ją tu. Poczułem się nieco pewniej i
położyłem rękę na jej głowie, a po chwili zacząłem masować szyję. Ręka moja zmierzała do
wychylających się z dekoltu w koszuli piersi. Nie były tak wielkie jak mamy i cioci, ale były blisko
i wyraźnie widziałem jej sutki przez koszulę. Wydawało się, że za chwilę ją przebiją. Dostrzegła, do
czego dążę.
– Poczekaj chwilę – powiedziała.
Odsunąłem się, a ona wstała i szybkim ruchem ściągnęła koszulę przez głowę.
– Chodź – pociągnęła mnie w stronę wysokiego krzesła stojącego przed dużym lustrem. Usiadła
na nim, rozchyliła szeroko nogi, jedną ręką rozwarła pizdę, a drugą przyciągnęła mnie lekko. Tego
było za wiele. Szeroki strumień spermy trysnął na jej brzuch. Kolejne eksplozje strzelały i chyba
słyszałem, jak twarde krople uderzają w jej brzuch i uda. Biała kleista maź spływała w dół i
zatrzymywała się na siwych włosach obrastających pizdę. W chwilę potem pani Ania klęczała z
moim wciąż drgającym chujem w ustach. Łapczywie zlizywała moje soki. Kiedy już nic nie zostało
uklęknąłem także i lekkim ruchem położyłem ją na miękki dywanik. Leżała na plecach, a ja obok
niej z jedną nogą opartą na jej udzie. Objąłem ją mocno i pocałowałem w usta. Rozchyliła je i mój
język wszedł głęboko między jej wargi. Ona wpiła się we mnie i zaczęła wpychać swój język w
moje usta. Poczułem dziwny, gorzkawy smak. No nie, zlizuję własną spermę – pomyślałem. Nie
przeszkadzało mi to jednak. Przeciwnie, poczułem, że chuj znów ożywa. Prawą ręką objąłem ją za
szyję i przyciągnąłem mocno, a lewą wsunąłem między jej uda. Powoli zbliżałem się do od dawna
upragnionego celu. Wreszcie dotknąłem. Cipa była ciepła i miękka. Pomasowałem ją chwilę.
Czułem jak zewnętrzne wargi otwierają się szeroko. Wsunąłem w środek palec wskazujący po
chwili drugi. Jęknęła cicho. Kutas znów sterczał twardy jak skała. Objąłem mocno jej udo nogami i
zacząłem bez opamiętania pierdolić jej nogę.
– Ale się napalasz, mały – wyszeptała odchylając nieco głowę. Ale tylko na chwilę, bo znów
przywarłem mocno do jej ust. Ślina ciekła nam obojgu obficie. Dupa moja wibrowała w swoim
szalonym tańcu. Palce wpijały się w coraz szerszą pizdę. Czułem jak cipa robi się coraz bardziej
mokra, aż w końcu śluz zaczął spływać po mojej dłoni. W tej chwili wystrzeliłem na jej udo. Ona
także rytmicznie unosiła swoją dupę do góry. Trwało to jeszcze chwilę, aż jęknęła głośno i jej całym
ciałem wstrząsnęły dreszcze. Leżała bezwładnie, kiedy objąłem jej dupę obiema rękami i
przycisnąłem mocno. Suwałem się wolno w górę i dół po jej oślizłym ciepłym udzie. Palce rąk
zbliżały się do siebie, aż spotkały nad ciepłym wklęsłym otworem w środku jej dupy. Nie mogłem
się powstrzymać i zacząłem wciskać palec w tę dziurkę. Była ciasna, ciepła i lepka. Otworzyła
oczy.
– Nie, muszę już iść, Lusia miała wpaść do mnie przed pójściem spać.
Zanim otrzeźwiałem, szybko wstała, chwyciła koszulę i wyszła z łazienki. Wstałem powoli i
spojrzałem w lustro. Pot spływał mi z twarzy a brzuch i uda lśniły od wilgoci. Podniosłem rękę do
nosa i mocno wciągnąłem powietrze. Mocny aromatyczny zapach sprawił, że znów poczułem lekkie
podniecenie. Czułem mocz, lekki zapach gówna i to co zostawało, to musiała być wydzielina jej
pizdy. Zaciągnąłem się mocno. Druga ręka już trzymała chuja. Uspakajałem się powoli. Myślałem o
tym, co mnie spotkało przed chwilą. Pomału masowałem leniwie rosnącego kutasa. Czułem, że
palce które go obejmują, są dziwnie lepkie. Spojrzałem w dół. Były lekko brązowe. Podszedłem do
kibla i spojrzałem w muszlę.
– A więc nie tylko sikała – powiedziałem na widok niewielkiego, zwiniętego lekko gówienka.
Było jasno-brązowe i bardzo kształtne. Usiadłem okrakiem na muszli wciąż waląc chuja.
Wpatrywałem się w to, co Ania zostawiła i mocno wciągałem powietrze nosem. Uwielbiałem ten
mocny zapach. Nie było w nim nic obrzydliwego. Tym razem trwało to dość długo zanim się
spuściłem Wytrysk też nie był już tak eksplodujący. Ledwie kilka kropel spadło na leżące
gówienko. Otrząsnąłem chuja do końca i wyszedłem z łazienki. Mama miarowo oddychała. Widząc
jej sterczące szeroko do góry kolana wśliznąłem się pod jej kołdrę, przytuliłem mocno do boku i po
chwili już spałem chyba najmocniejszym snem w życiu.
Rozdział 2
Nie wiem, kiedy się obudziłem. Było to takie miękkie przejcie ze snu do jawy. Najpierw
przesuwały mi się przed oczami obrazy całego ubiegłego dnia. Walenie konia, cipa cioci podczas
kawy, rozchylone kolana mamy i szał, jaki przeżyłem z panią Anią. Prawie jak na jawie pierdoliłem
jej udo. Chuj sterczał i obijał się o jej nogę. Słyszałem głośne sapanie i czułem jak mocno zaciska
się jej dłoń na moim chuju. Byłem bliski wytrysku, kiedy uwiadomiłem sobie, że nie śpię. To nie
sapanie pani Ani wciskało mi się w ucho. To gorący oddech mamy przesycony lekko alkoholem
owiewał mi twarz. I to jej ręka zaciskała się na moim chuju coraz szybciej obciągając jego skórkę.
Odwróciłem lekko głowę w jej stronę i natrafiłem na lekko wysunięty język. Polizała mnie mocno
po ustach. Coś szeptała. Udawałem, że śpię, ale jednoczenie lekko objąłem ją ręką.
– Możesz mnie dziś, Krzysiu, wyruchać bez obaw. Mały śpi u Lusi, a mnie można dziś pierdolić
bez gumy – zrozumiałem wreszcie ten szept. Ale jaja! Przecież Krzysiu to tata, a mały to pewnie o
mnie, pomyślałem Kiedy przytuliłem się jeszcze mocniej, uniosła swoją wielką dupę do góry i
podciągnęła jeszcze wyżej koszulę. Moja ręka wreszcie dotarła do pizdy. To był cud natury.
Mogłem swobodnie chwycić dłonią te wielkie wargi. To co było na zewnątrz, było wielkości
pomarańczy. Kiedy palce wśliznęły się do środka, jęknęła głośno i prawie wciągnęła mnie na siebie.
Wsunąłem się pomiędzy jej uda. Ręka trzymająca mojego kutasa wprawnie wsunęła go w
nabrzmiałą i śliską pizdę.
– Jeb, ile masz sił. Wypierdol mnie dziś za wszystkie czasy, Krzysiu. Moja cipka tak nie lubi
tych twoich wyjazdów. Tęskniłam za twoim wielkim kutasem, chyba znów ci urósł. Pierdol mnie,
pierdol mocno – szeptała.
Jej dupa zaczęła się rytmicznie unosić i opadać. Sapała głośno. Kutas taplał się w sokach
cieknących z tej wspaniałej cipy. Soki wylewały się wprost i ściekały po udach. Wpadłem w trans.
Jebałem co sił. Czułem, że chuj pęcznieje mi coraz bardziej. Moje pierwsze pierdolenie. Marzyłem
o tym długo, lecz nigdy nie przypuszczałem, że tą pierwszą będzie... własna matka. Kiedy tylko o
tym pomyślałem, poczułem ciepło rozlewające się po całym ciele. To było coś więcej niż zwykłe
pierdolenie. To było całkowite zespolenie, powrót do początków bytu. Coś niepowtarzalnego działo
się ze mną. Czułem się bezpieczny i chroniony do ostateczności. Wszystkie rozterki i kłopoty
zniknęły, czułem niemal jak się oddalają. To było wspaniałe i do tego to uczucie rosnącego
podniecenia. Chciałem krzyczeć z radości. Dupa skakała mi jak drgająca sprężyna. Chuj nurzał się
w cipie, która zaczęła obejmować go ciasno, jakby dążąc do zmiażdżenia. Język wtargnął do ust
mamy i zaczął miętosić jej wywalony jęzor. Położyła ręce na mojej dupie i mocno wciskała w
siebie.
– Wypierdol mamusię. Mocno. Tak dawno o tym marzyłam, mocno, mocno...
Odsunąłem twarz i spojrzałem na nią. Miała szeroko otwarte oczy i patrzyła spokojnie na mnie.
Nie wytrzymałem i spuściłem się patrząc jej prosto w oczy. Nie przestawałem ruchać jej dalej.
To było niebywałe uczucie, ale chuj wcale nie malał po wytrysku. Byłem dalej maksymalnie
podniecony i pierdoliłem ją co sił. Czułem, że i mama napala się coraz bardziej. Trzeba było jej
więcej niż mnie, co było zrozumiałe. W końcu znała ten sport od wielu lat. Poczułem mocny zapach
jej potu. Było mi gorąco. Jej rozgrzane jak piec duże ciało było śliskie od wilgoci. Po udach
ściekały soki z pizdy. Gorący oddech rozgrzewał mi twarz. Ruchy mojej dupy były coraz szybsze.
Czułem, że mój kutas rośnie jak nigdy dotąd. Wypełniałem teraz całą jej cipę. Ruchałem ją znów z
językiem w jej ustach. Po chwili zaczęła mi lizać całą twarz. Wsunąłem głowę pod jej pachę i
wylizałem cały zebrany tam pot. Jęczała głośno. Teraz i ją wzięło. Odchyliła głowę mocno do tyłu.
Stękała głośno a jej duże dupsko zrosło się dosłownie z moją dupą. Obie skakały jak szalone.
Uniosłem górę tułowia i zacząłem dłońmi ugniatać jej wielkie rozlane cycki. Były tak duże, że nie
mogłem ich zamknąć w dłoni. Skoncentrowałem się na sutkach. Szczypałem je i tarmosiłem. W
końcu schyliłem głowę i zacząłem ssać najpierw jeden, a potem drugi sutek. Czułem jak rosną
gwałtownie. Po chwili były sterczące i twarde jak orzechy. Jebałem dalej zdziwiony tym, że mogę
tak długo.
– Pierdol mocno, to teraz twoja cipa. Spuść się do środka. Mamusia tego potrzebuje. Wyjeb mnie
porządnie. Już myślałam, że zwariuję bez tego – szeptała coraz głośniej – widziałam dziś jak waliłeś
konia, biedaku. Co cię tak podnieciło? Czy widok cipy Lusi? – spytała.
– Podnieca mnie wszystko, nie tylko widok, ale sama myśl o piździe, o jej zapachu. Kocham się
spuszczać.
To był kolejny impuls dla mojego rozpalonego kutasa. Myśl o mamie patrzącej jak trzepię
kapucyna przerwała tamę. Sperma wystrzeliła znów i wypełniła całą cipę. Czułem jak wylewa się
na zewnątrz. Mama jęczała i stękała głośno. Objąłem ją mocno za dupę i przycisnąłem jeszcze
mocniej. Splotłem dłonie nad jej otworem i wtedy poczułem jak ten się rozchyla i strumień
gorącego gazu przesącza się przez moje palce. Po chwili także poczułem zapach. Mama znów
pierdziała.
– Oj, przepraszam, chyba za dużo zjadłam – powiedziała spokojnie.
– Chcę jeszcze – wyszeptałem jej prosto w twarz, chce cię jeszcze pociupciać. Kocham cię, i
muszę cię jeszcze popierdolić.
– Odpocznij chwilę, ja też nieco się zmęczyłam.
Położyłem się obok i oddychałem głośno. Leniwie miętosiła mojego kutasa. Drugą ręką sięgnęła
do stolika i zapaliła lampę. Chwyciła stojącą przy łóżku butelkę z wodą mineralną i zaczęła chciwie
pić. Po chwili podała ją mnie. Napiłem się, odstawiłem butelkę i wtuliłem nos w gęste włosy,
rosnące jej pod pachą. Mama nie goliła sobie ciała. Bujne włosy rosły pod pachami, wokół pizdy i
na nogach. Było to takie archaiczne, że mocno mnie podniecało. Lizałem ją pod pachą, chciwie
wciągając do nosa zapach potu. Gładziła mnie po włosach i w pewnym momencie zaczęła mówić:
– Nie wiem, czy mi to wybaczysz. Nie mogłam się opanować. Nie robiłam tego całe trzy lata.
Tata już długo przed rozwodem nie sypiał ze mną. Zaspakajałam się sama. Ale to nie to samo. I dziś
kiedy... kiedy w nocy weszłam do łazienki i zobaczyłam ciebie na podłodze z Anką...
– Jak to, widziałaś mnie? –przerwałem.
– Tak, widziałam. Byliście tak zajęci, że przyglądałam się przez długą chwilę. Potem wróciłam
do łóżka. Byłam zdziwiona, że położyłeś się obok mnie. Ale to tylko pogorszyło sprawę. Zaczęłam
się masturbować od razu, kiedy zasnąłeś i właśnie kiedy już dochodziłam, poczułam, że twój kutas
twardnieje i wbija się w moją nogę. Co podsunęło mi taki pomysł, żeby udawać sen... resztę już
znasz. Nie wiem sama, co teraz będzie. To nie powinno się zdarzyć. Jestem przecież twoją matką.
Nie wiem, czy sobie to wybaczę.
Milczałem, nie wiedząc co powiedzieć. Jednocześnie czułem, że jej ręka nie przestaje masować
mojego budzącego się do życia chuja. Nie czułem żadnych wyrzutów.
– Mamo, ale skoro obojgu było nam tak dobrze i nie ma to żadnych konsekwencji, to chyba nic
złego. Przecież nikogo nie skrzywdziliśmy.
Westchnęła głęboko i przytuliła się mocno do mnie.
– Kochany jesteś. Wiem, że mnie rozumiesz.
– Mamo, skąd wiesz, że podglądam ciocię Lusię? – spytałem.
Uśmiechnęła się.
– Oj, takich rzeczy nie da się ukryć, kiedy się mieszka pod jednym dachem.
– A skąd wiedziałaś, że dziś tam przy stole...?
– Że wpatrywałeś się w jej cipkę? Wiem, że często chodzi bez bielizny i widziałam jak
poczerwieniałeś, kiedy rozchyliła nogi. Zauważyłam też tę bulę, jaka wyrosła ci w spodniach prawie
natychmiast.
– Czy ona... czy ona też to widziała?
– No pewnie, głuptasie. Kobiety widzą takie rzeczy. A jeżeli biegają z gołą cipką prawie na
Zgłoś jeśli naruszono regulamin