Dziecko z teściową.pdf

(118 KB) Pobierz
60030846 UNPDF
Dziecko z teściową
Po ślubie zamieszkałem razem z żoną i jej matką w ich 4-pokojowym mieszkaniu, które było
zdecydowanie za duże jak na dwie osoby. W kilka miesięcy później Ania zaszła w ciążę. Bardzo się
cieszyła, że będzie matką. Oboje pragnęliśmy tego dziecka. W czwartym miesiącu ciąży zdarzył się
wypadek. Ania poślizgnęła się na zaśnieżonym chodniku.
Upadek był tak silny, że poroniła a lekarz powiedział jej straszną prawdę, który był dla niej jak
wyrok. Z powodu komplikacji, nigdy więcej nie będzie mogła już zajść w ciążę. Było to dla niej
straszne przeżycie. Dzięki mnie i swojej matce, Ania dopiero po kilku tygodniach doszła
psychicznie do siebie, ale nadal nie mogła pogodzić się z tą straszną prawdą. Chcąc jej ulżyć w
cierpieniu wpadłem na pewien pomysł i chciałem przedyskutować go z Anią. Po obiedzie podczas
popołudniowego odpoczynku przytuliłem Anię mocno do siebie i powiedziałem:
- Wiem jak się męczysz z powodu braku dziecka w naszej rodzinie. Może powinniśmy pomyśleć
o adopcji. Co Ty na to?
Spojrzała na mnie swymi dużymi oczami
- Mamy wychowywać cudze dziecko? – odpowiedziała głosem jakby to był nie jej.
- Wiem że to dla Ciebie trudne, ale nie musisz już teraz decydować się. Możemy poczekać tak
długo jak będziesz chciała, jak dojrzejesz do tego aby w naszym domu pojawiła się nowa istota.
- Myślałam już o tym i dowiadywałam się, ale proces adopcyjny trwa bardzo długo i nie każde
małżeństwo otrzymuje zgodę na adopcję.
- A może powinniśmy wynająć jakąś kobietę, która urodzi nam moje dziecko. Będzie to dziecko
w połowie moje, które wspólnie będziemy wychowywać.
Moje słowa wywarły na Ani ogromne wrażenie.
- Ale jaka kobieta zgodzi się wynająć swój brzuch? A co będzie jak zajdzie w ciążę a potem się
rozmyśli i nie zechce oddać dziecka? Widzisz przecież, są same problemy i wątpliwości.
Tego nie przewidziałem. Po kilku dniach wieczorem już w łóżku, przytulając Anię spytałem:
- Właśnie naszła mnie pewna myśl. Pamiętaj, że to jest tylko luźna propozycja, która nie musi
się stać.
- Co znowu wymyśliłeś?
- Czy zgodziłabyś się, aby... aby Twoja matka urodziła nasze dziecko? – wreszcie wykrztusiłem.
Ania gdy to tylko usłyszała, to odwróciła się do mnie i lekko podniesionym głosem powiedziała:
- Co? Moja mama ma urodzić twoje dziecko?
- Wiedziałem, że to jest zły pomysł. Beata na pewno się nie zgodzi. Po prostu głośno myślałem –
próbowałem się wycofać z tego pomysłu, nie chcąc zaognić dalszej rozmowy.
- Czy ja wiem? Mama na pewno się nie zgodzi. Ona jest bardzo staroświecka. Śpijmy już, może
jutro nam coś przyniesie – powiedziała Ania i odwróciła się do mnie tyłem.
Przytuliłem się do niej obejmując ją za piersi i w tej pozycji także usnąłem. Nie przypuszczałem,
że raz zasiane ziarno zaczęło kiełkować w główce Ani. Kilka dni później Ania już w łóżku gdy
skończyłem się z nią kochać i odpoczywaliśmy wtuleni w siebie, powiedziała coś co mnie
zaskoczyło.
- Zgadzam się.
- Nie rozumiem. Na co się zgadzasz?
- Jak to na co? Pójdziesz w nocy do jej sypialni i będziesz się z nią kochał.
- Z Beatą? Rozmawiałaś z nią? Zgodziła się? – zadawałem pytania, jedno po drugim.
- Nie. Nie rozmawiałam z nią – odpowiedziała.
- Więc jak chcesz to załatwić? Co chcesz zrobić?
- Dam jej wieczorem środek nasenny, a reszta będzie zależała już od Ciebie, mój miły.
- A co będzie, gdy mama zorientuje się, że jest w ciąży chociaż z nikim się nie kochała.
Pomyślałaś o tym – próbowałem myśleć racjonalnie i przewidzieć wszystkie następstwa.
- To zostaw już mnie. Biorę to na siebie.
- Jak chcesz, ale ja mam pewne wątpliwości. Wolałbym aby Beata z pełną świadomością
zgodziła się na to aby zostać ponownie matką. Zawsze to bezpiecznej – dodałem.
Mnie nie zostało nic innego, jak tylko zgodzić się na plan Ani, chociaż miał on poważne luki.
Obawiałem się reakcji Beaty, ale Ani już nie mogłem odwieźć od tego zamiaru. Pragnęła dziecka w
rodzinie i nic nie mogło ją już od tego odwieść. Od tego czasu Ania zaczęła sukcesywne
przygotowania, aby wprowadzić w czyn swój plan. Gdy wszystko było już gotowe, Ania wybrała
na ten dzień sobotę. Późnym wieczorem było jeszcze bardzo ciepło po upalnym dniu, a ja z Anią
oglądaliśmy razem TV. Ania co co jakiś czas zerkała na łazienkę, w której teraz kapała się Beata. Po
kąpieli Beata przyszła do nas życzyć nam dobrej nocy, bo miała zamiar pójść do swego pokoju
położyć się spać.
- Napije się mama jeszcze przed snem zimnego soku? – złożyła propozycję Ania.
- Chętnie – odpowiedziała Beata i wygodnie usiadła w fotelu naprzeciw mnie.
Ania poszła do kuchni i przyniosła na tacy trzy szklanki zimnego soku. Postawiła tacę na ławie i
podała matce szklankę soku ze środkiem nasennym i dyskretnie mrugnęła do mnie, a następnie
usiadła tuż obok mnie. Zrozumiałem, że Ania wprowadza w życie swój zamysł.
Wziąłem szklankę z sokiem i oboje z Anią patrzyliśmy uważnie na Beatę. Beata nie
podejrzewając żadnego podstępu powoli przechyliła szklankę zimnego soku i zaczęła pić sok
małymi łyczkami aż wypiła sok do dna a następnie wstała i swoim zwyczajem ucałowała w
policzek Anię i mnie i życząc dobrej nocy udała się do swego pokoju.
- Poczekajmy aż zaśnie – szepnęła cicho mi do ucha.
Czułem się nieswojo jakbym kogoś zdradził. Wstałem i poszedłem do łazienki się wykąpać. Po
chwili przyszła Ania, zrzuciła z siebie resztki bielizny i dołączyła do mnie pod prysznic. Wzięła
mydło i zaczęła powoli mnie namydlać jak to było w jej zwyczaju, a potem podała mi mydło.
Wziąłem z jej rąk mydło i zacząłem wolno z kolei namydlać jej ciało troszcząc się, aby każdy
skrawek jej skóry został namydlony. Lubiłem namydlać jej ciało a potem spłukiwać mydliny z jej
skóry. Gdy skończyłem całą ją namydlać, odkręciłem wodę a Ania przylgnęła do mnie. Tuląc się do
siebie, oboje staliśmy w strugach wody pod prysznicem, która spływała po naszych ciałach i
spłukiwała z nas mydliny.
- Mama pewnie już zasnęła – było to jej ni życzenie, ni stwierdzenie.
- No to chodźmy – odpowiedziałem jej.
Wyszliśmy z kabiny i nie tracąc czasu na wytarcie się ręcznikiem, oboje nadzy i mokrzy
poszliśmy do pokoju Beaty. Otworzyłem drzwi sypialni Beaty i zajrzeliśmy do środka. Ujrzeliśmy
w świetle padającym z przedpokoju, że Beata leży już w łóżku i śpi. Powoli weszliśmy do jej
pokoju a mnie serce waliło jak młotem. Czułem się tak jakbym miał zrobić coś złego. Ania była
bardziej odważniejsza ode mnie. Podeszła do matki, która leżała na wznak i delikatnie potrząsnęła
ją za ramię aby sprawdzić jak głęboko śpi. Stwierdziła, że Beata śpi już mocno miarowo
oddychając. Ania ułożyła jej ręce tuż przy głowie i powoli zaczęła odchylać kołdrę i odkrywać
matkę, która spała w koszuli nocnej. Podszedłem z drugiej strony łóżka i pomogłem Ani w
całkowitym odsłonięciu kołdry, którą rzuciłem na podłogę u jej podnóża.
Widok śpiącej, niczego nieświadomej Beaty podziałał na mojego penisa pobudzająco, że
momentalnie stanął na baczność. Patrzyłem na Beatę, na jej lekko unoszący się w czasie oddechu
biust, na jej brzuch i jej kobiecy zarost lekko zakryty przez koszulę. Wzrok przesunąłem na jej nogi
i nie mogłem już powstrzymać się przed dotykaniem i delikatnym głaskaniem i pieszczeniem jej.
Lekko przejechałem dłonią po jej wewnętrznej stronie nóg zaczynając od stóp a kończąc na jej
meszku u wejścia do jej norki a następnie całkowicie odsłoniłem jej muszelkę i podbrzusze. Z
drugiej strony łóżka Ania przyglądała się co wyczyniam z jej matką.
- Rozłóżmy jej nogi – cicho powiedziałem do Ani.
Ania chwyciła za nogę z jednej strony a ja z drugiej i równocześnie rozchyliliśmy je na ile to
było możliwe i lekko zgięliśmy je w kolanach.
- Na co czekasz? Zrób to – cicho powiedziała do mnie.
Przeszedłem ku nogom Beaty, zatrzymałem się i popatrzyłem na Beatę. Jej szeroko rozłożone
nogi wprost zapraszały mnie abym zatopił penisa w jej norce i kochał się z nią. W końcu
przemogłem się. Pochyliłem się i na kolanach zacząłem przesuwać się nad niczego nie
spodziewającą się Beatą, przytknąłem penisa do jej norki i powoli opadłem na nią. Za drugim
razem trafiłem w miejsce, w którym mój penis zaczął rozchylać płatki jej muszelki i rozpoczął
podróż w głąb jej ciała. Spojrzałem na Anię, która w tym czasie usiadła na fotelu i przyglądała się
jak mój penis zaczyna powoli zagłębiać się w muszelce jej matki.
Twarz Ani nie zdradzała żadnych uczuć. Spojrzałem ponownie na twarz Beaty, która ani nie
drgnęła. Już bez obaw że ją obudzę, położyłem się wygodnie na Beacie i zacząłem miarowo
poruszać penisem w jej pochwie, w górę-w dół, w górę-w dół. Miałem wrażenie jakbym leżał na
plastikowej lalce a nie na kobiecie. Nie bardzo przypadło mi to do gustu. W końcu gdy zacząłem
odczuwać jak zaczyna mi się zbierać na wytrysk, Beata zaczęła cicho jęczeć. Trochę się
przestraszyłem, że może się obudzić gdyby dawka środka nasennego była za słaba. Wykonałem
jeszcze kilka ruchów w jej pochwie i znieruchomiałem a penis zaczął tryskać i tłoczyć nasienie w
głąb ciała Beaty.
- Już po wszystkim? – spytała Ania.
- Tak – odpowiedziałem.
Wykonałem jeszcze kilka ruchów penisem w jej pochwie i nadal leżałem na Beacie i zacząłem
zastanawiać się nad tym co przed chwilą zrobiłem. Było mi trochę niezręcznie i głupio i miałem
wyrzuty sumienia ale było już za późno. Gdy penis zmiękł całkowicie to podniosłem się i wstałem.
W tym czasie Ania wstała z fotela, podeszła do mnie, przytuliła się do mnie i pocałowała mnie.
- Powiedz mi, co powiemy Beacie, gdy zorientuje się, że jest w ciąży. Może być niezadowolona
lub nawet wściekła, że bez jej wiedzy ją wykorzystaliśmy.
- To biorę na siebie. Powiem, że siłą wymusiłam to na Tobie.
- Tak, ale to za moją sprawą zaszła w ciążę.
- Nie martw się, wszystko będzie w porządku – próbowała uspokoić moje obawy i podeszła do
śpiącej matki.
Patrzyłem jak Ania pochyla się nad Beatą i wyciera chusteczką higieniczną jej muszelkę a potem
zasłania jej podbrzusze i uda jej koszulą nocną i przykrywa ją kołdrą. Nie zostawiliśmy po sobie
żadnych śladów, oprócz tego co zostawiłem w niej samej. Wyszliśmy i już nie rozmawiając ze sobą,
udaliśmy się do naszej sypialni gdzie od razu położyliśmy się spać. Ania wtuliła się we mnie i
zasnęła a ja zacząłem rozmyślać nad tym co zrobiłem i długo nie mogłem zasnąć. Przewracałem się
z boku na bok, aż nad ranem zmęczony zasnąłem.
Następnego dnia Ania jak zwykle rano poszła do pracy. Wydarzenia ostatniej nocy nie dawały
mi spokoju, więc postanowiłem po śniadaniu porozmawiać z Beatą i przekonać ją do mojego
pomysłu, aby kochała się ze mną i zaszła w ciążę oraz urodziła moje dziecko. Trudno mi było
zagaić rozmowę. Kilka razy już, już miałem zacząć rozmowę i w ostatniej chwili nie potrafiłem
wykrztusić słowa. Beata to zauważyła, usiadła tuż przy mnie i zapytała:
- Widzę, że coś Cię trapi. Mogę Ci w czymś pomóc?
Pytanie Beaty podziałało na mnie jak zimny prysznic, więc zebrałem w sobie całą odwagę i
starałem wyłuszczyć teściowej moją i Ani prośbę.
- Wie mama, że Ania nie może mieć dzieci?
- Tak, wiem. Jest to dla córci wielka tragedia. Tak chciała zostać matką i wychowywać swoje
dziecko, a teraz jest to niemożliwe. Boję się o nią.
- Z tego powodu mamy razem z Anią wielką prośbę do Ciebie.
- A co to za prośba do mnie?
- Staraliśmy się o adopcję, ale proces adopcyjny trwa bardzo długo i nie każde małżeństwo je
dostaje. - Dlatego chcemy... chcemy... – z wielką trudnością przechodziły słowa prośby przez moje
gardło.
- Co chcecie?
- Chcemy... aby mama urodziła moje dziecko – wreszcie z trudem wykrztusiłem ściszonym
głosem swoją prośbę.
- Co proszę, co mam zrobić? – zapytała Beata, a w jej głosie wyczułem niedowierzanie tym co
przed chwilą usłyszała.
- Ania i ja chcemy... aby mama kochała się ze mną i zaszła w ciążę i żeby urodziła moje dziecko
– powiedziałem już spokojniej i odetchnąłem z ulgą, że w końcu to powiedziałem.
Po wypowiedzeniu ostatniego słowa na twarzy teściowej odmalowało się wielkie zdumienie. Po
dłuższej chwili, która dla mnie była wiecznością i niecierpliwie czekałem na to co powie a ja
siedziałem jak na rozżarzonych węglach w końcu Beata powiedziała:
- Ja miałabym urodzić Twoje dziecko? Twoja a może raczej wasza prośba jest delikatnie mówiąc
nietypowa i zaskoczyła mnie. Nie mogę teraz dać Ci odpowiedzi. Muszę się zastanowić i
porozmawiać jeszcze z córką. Wiem, że w naszej rodzinie pojawienie się dziecka wiele by
zmieniło.
- Rozważy mama naszą prośbę? – spytałem jeszcze raz.
- Powiedziałam. Muszę najpierw porozmawiać z Anią – powiedziała to tak stanowczym glosem,
że przestałem drążyć ten temat.
Po tej rozmowie Beata ubrała się i wyszła z mieszkania. Nie wiedziałem co mam o tym myśleć.
Sądziłem, że Beata chce w samotności przemyśleć całą sprawę. Gdy tylko Ania wróciła z pracy do
domu, zacząłem mówić jej o mojej rozmowie z Beatą. Ale Ania nie pozwoliła mi dokończyć, tylko
przerwała mi w pół słowa.
- Jak mogłeś? Teraz mama myśli, że ją wykorzystaliśmy – powiedziała dość podniesionym
głosem. – A gdzie jest mama?
- Nie powiedziałem jej, że ją w nocy wykorzystaliśmy, że się z nią kochałem. Przedstawiłem
tylko naszą wspólną prośbę, a ona odpowiedziała że musi z Tobą koniecznie porozmawiać. Nie
powiedziała NIE. Teraz Ty musisz ją utwierdzić w przekonaniu, że to jest nasza wspólna prośba i
jedyna słuszna droga. Pamiętaj, musisz ją do tego przekonać.
- No dobrze. Ale gdzie teraz jest mama?
- Po naszej rozmowie ubrała się i wyszła i jeszcze nie wróciła. Nie ma jej już kilka godzin.
Sądzę, że poszła na długi spacer i chce w ciszy i spokoju przemyśleć wszystko za i przeciw. A może
poszła do przyjaciółki i się poradzić. Nie wiem co teraz robi.
- Obyś miał rację, bo inaczej... – i pogroziła mi palcem.
Moje wyjaśnienia musiały jakoś udobruchać Anię, bo miała do mnie pełne zaufanie i zawsze
ceniła mnie za przewidywalność wielu spraw. Nie podjęła już więcej dalszej rozmowy, tylko poszła
do kuchni przygotowywać dobrą kolację dla mnie a w szczególności Beaty. Tuż przed kolacją Beata
wróciła do domu. Od progu nic nie mówiła, nie wypowiedziała żadnego słowa. Pomogła Ani w
przyrządzeniu kolacji, podczas gdy ja wybrałem z barku dobre wino i wstawiłem je do lodówki.
Podczas kolacji nie padło żadne słowo na ten temat a mnie i Anię wprost zżerała ciekawość. Po
kolacji Beata poszła wziąć prysznic, a w tym czasie oboje z Anią posprzątaliśmy po kolacji. Oboje z
Anią siedzieliśmy na kanapie oglądając telewizję i cały czas myśleliśmy o Beacie i jej
małomówności. Po kąpieli Beata wyszła z łazienki odświeżona i ubrana w koszulę nocną i szlafrok
i weszła do pokoju. Zgasiła telewizor, usiadła obok nas na fotelu i wreszcie przemówiła:
- Czy wiesz Aniu, jaką prośbę złożył mi dzisiaj Michał?
- Wiem mamo, to jest też i moja prośba. Zgadzam się na nią. Mamo, proszę, zrób to dla mnie,
dla nas, dla naszej rodziny. Proszę Cię.
W tym momencie łzy same napłynęły do oczu Ani a ona nie mogła się powstrzymać i
wybuchnęła płaczem. Beata kochała córkę, sama ciężko przeżyła jej „chorobę”, a teraz chciała ją
pocieszyć więc wstała z fotela, usiadła obok córki, przytuliła ją i próbowała ją uspokoić gładząc jej
włosy na głowie. Zrobiło jej się żal córki więc powiedziała:
- No już dobrze, wszystko będzie w porządku. Jeśli tak bardzo chcecie to zrobię to dla Was,
urodzę wam dziecko.
Ania gdy usłyszała co powiedziała jej matka, to w pierwszej chwili nie mogła uwierzyć w
prawdziwość deklaracji Beaty. Spojrzała na matkę swymi zapłakanymi oczami i chlipiącym głosem
powiedziała:
- Naprawdę mamo, zrobisz to dla nas?
- Pamiętasz? Nigdy Ciebie nie okłamałam. Ale czy nie będziesz zazdrosna o niego. Wszak to jest
przecież Twój mąż.
- Nie. O Ciebie i o Andrzeja nigdy nie będę – wydobył się z ust uspokojonej już Ani cichy szept
zapewnienia.
Przez cały czas patrzyłem na Anię i Beatę i wyczekująco przysłuchiwałem się ich rozmowie.
Zgoda Beaty trochę mnie zaskoczyła, ale przestałem się już czemukolwiek dziwić. Po tym
wyznaniu córki, Beata poszła do swojej sypialni a ja zgasiłem telewizor i odprowadziłem Anię do
naszej sypialni. Ania przebrała się w swą koszulę nocną i położyła się do łóżka a ja położyłem się
tuż przy niej.
- Słyszałeś wszystko?
- Tak – odpowiedziałem.
- Dziękuję Ci, że powiedziałeś matce. Okazało się, że to Ty miałeś rację. Trochę mi wstyd przed
matką, że namówiłam Cię abyś ją wykorzystał, gdy była nieprzytomna. Może jej powiedzieć? –
ściszonym głosem szepnęła mi do ucha.
- Uważam, że nie należy jej tego mówić. Mogłaby tego nie zrozumieć i mieć potem do nas żal –
odpowiedziałem jej.
- Dobrze mój miły. Nie powiemy jej. A teraz idź do niej i nie każ jej długo czekać. Jeśli będzie
chciała to możesz zostać u niej aż do rana – powiedziała a na pożegnanie cmoknęła mnie w
policzek.
Nie czekałem aż Ania powtórzy zachętę ale też nie dałem po sobie poznać jak bardzo się z tego
ucieszyłem. Powoli wstałem, przykryłem ją kołdrą i jeszcze mocno pocałowałem ją na pożegnanie
a potem udałem się do sypialni Beaty. Była już głęboka noc jak otwarłem drzwi i przekroczyłem
próg jej sypialni. Ostrożnie stąpając aby się nie uderzyć o meble zrobiłem kilka kroków i powoli
podeszłem do łóżka Beaty. W słabym świetle ulicznej latarni zobaczyłem, że Beata przesunęła się
na skraj łóżka aby zrobić mi miejsce tuż obok siebie i zapraszającym gestem dłoni skinęła na mnie
abym położył się tuż przy niej. Domyśliłem się, że nie spała jeszcze, tylko czekała na mnie.
Powoli zrobiłem ostatnie kilka kroków i podszedłem do jej łóżka. Tuż przy łóżku powoli
ściągnąłem slipy i zawahałem się. Teściowa zauważyła moje wahanie, więc ponowiła zapraszający
gest, lekko się uniosła, chwyciła mnie za rękę i delikatnie pociągnęła mnie do siebie. Powiedziała:
- Czekałam na ciebie, połóż się tuż przy mnie.
Przemogłem krótką chwilę zawahania, usiadłem na łóżku i w końcu nagi ułożyłem się wygodnie
na boku tuż przy matce Ani, kładąc głowę na jej ramieniu i przytuliłem się do niej. Beata nakryła
nas oboje kołdrą a w nosie poczułem przyjemny zapach jej gorącego ciała. W najśmielszych
oczekiwaniach nie mogłem zamarzyć o tej chwili. Ogarnęła mnie wielka radość. Było mi
niezmiernie miło leżeć tuż obok dużo starszej ode mnie kobiety. W jednej chwili zrozumiałem, że ta
leżąca tuż przy mnie kobieta bardzo mnie pociąga i podnieca mimo swoich 40 lat. Wprost
zachłystywałem się tą sytuacją.
- Muszę mamie powiedzieć, że mogę zostać u Ciebie na całą noc. Anka sama mi to
zaproponowała abym został u Ciebie aż do rana. Ma do nas całkowite zaufanie. Kazała mi też
Ciebie całkowicie zadowolić. Muszę powiedzieć, że jest to z jej strony ogromny dowód
poświęcenia i wdzięczności dla Ciebie – odparłem.
Beata wsłuchiwała się w mój głos ale nadal leżała bez ruchu a ja czułem ogromną tremę i
skrępowanie przed wspólnym z nią debiutem. Nie wiedziałem co mam zrobić a głowę wypełniała
pustka. Po dłuższej chwili, gdy trochę onieśmieliłem się, a moje oczy przywykły do ciemności
spytałem:
- Czy mogę mamę pocałować?
Beata chcąc mi pomóc i jeszcze bardziej zachęcić mnie, obróciła się na bok twarzą do mnie i
skierowała swe usta ku moim.
- Widzę, że ta sytuacja Cię trochę krępuje. Mnie też, ale to tylko tak za pierwszym razem.
Umówmy się, że nie będziesz pytał mnie o nic, tylko jeśli będziesz chciał coś zrobić to po prostu
zrób to – ściszonym głosem Beata starała rozwiać moje wątpliwości.
Widziałem jak przymknęła oczy i jeszcze bardziej przybliżyła swe usta do moich ust. Jeszcze
Zgłoś jeśli naruszono regulamin