Obok anioła okrutnego - także ty,
chłopcze, swym życiem zapisz legend karty!
modry wiatr puka do serca bram
błękitny jak fale, które pieszczą brzeg
a ty stoisz wśród fal, patrzysz w kierunku mym,
i tylko do mnie uśmiechasz się...
kogoś, kto pieszczoty smak
pozwoli ci poznać, poszukujesz wciąż
lecz na własny twój los ślepe bez końca są
oczy twe, niewinne tak...
lecz przyjdzie ta chwila, chwila przebudzenia,
a wtedy zrozumiesz, że
na plecach masz skrzydła , rozłożyć je możesz
i pomknąć w jutrzejszy dzień
Bowiem anioła okrutnego przesłanie
przez okno wpłynie, gdy w zapamiętaniu swym
zdradzisz wspomnienia i zakłamiesz je do cna
w wybuchu żaru swojego patosu
więc obejmij ten świat, i niech dusza twa lśni,
Którą z istot na tym świecie żyjących obdarzysz swą miłością?
Patrząc na roztańczonych świateł pląs , nie zapomnę cię...
Zagadkę już rozwiązać czas.
Ty we wszystko , co zobaczysz , uwierzyć skłonnaś
I wspominasz wciąż te dni , kiedyśmy przyjaciółmi byli jeszcze.
Polały się łzy me , nie umiem wstrzymać ich...
Wyjaśnię ci , jak wiele rzeczy w życiu swym każdego dnia tracisz.
Mówieniem o romansach zmęczyć się nie da ,
choćby to miało potrwać all night long...
Nie to wykończyło mnie , lecz opór stawiany wściekłym przypływu falom...
W swych wspomnieniach pływać mogę , lecz rzeczywistość jest wszak cool and dry
Potwierdzić me uczucia pragnę wciąż , gdzie więc powinienem z tym zwrócić się?
Złapać cię nie potrafię , tak jak i kłębu odległych chmur
Ale podążę za tobą wszędzie , przysięgam ci to szczerze
I nawet jeśli dnia pewnego dowiem się wszystkiego , będę cię mimo to kochać wciąż
A chociaż każdy dzień , od świtu do zmierzchu , na walce spędzam mej ,
Gdy miasto moje rodzinne wspomnę , mogę ujrzeć dawnego siebie
Podążam ścieżką , którą światła z cieniem wypełnia flirt.
Mych uczuć wyrażać nie potrafię wprost i naprawdę mi przykro jest z tego powodu , ech...
Tak długo i mocno się tym zamartwiałem , że w końcu się zmęczyłem i sen mnie zmorzył.
W weekendy tłoczno w mieście jest i powietrze się w zaduch czasami nieznośny zmienia.
I kiedy zdążyłem już wziąć głębszy oddech , kradnie mi go bezczelnie ten koszmarny smog.
Więc nawet gdybym słowa odpowiednie potrafił znaleźć , to na świat i tak nie uda im wydostać się.
Aż pod niebo tętniącego życiem miasta swój wznoszę dziś rozwibrowany już do krzyku głos
By tej jednej osobie w odległym mieście... wykrzyczeć jej teraz "Happy Birthday"!
Kroczę samotnie poprzez MY REVOLUTION
Ileż odkryłem rzeczy , kiedy cię poznałem :
delikatność , lecz smutek też
Płótno zatrzymujące ciepło w mym sercu
Staje się dziurawe już i zanieczyszczone
Ale na nim rysuje się
Uczucie nieśmiałe
Ton twojego głosu , wygląd twoich włosów pamiętam
Nie zapomnę o tobie , choćby rozłąka trwała tysiąc lat
Ile jest gwiazd na niebie
Tyle dnia owego wspomnień mi podaruj... albo i
więcej , bym na jutro mogła zachować je
Ciebie z siebie już nie wymażę...
FOREVER FULL UP MY LOVE
Zrywając się do walki , ta GENERATION
Pod maską uśmiechu moc swoich łez ukrywa
Na twarzy swej , proszącej o
Tę rzecz nieokreśloną
Twe błyszczące oczy , nawet twe paznokcie pamiętam
Skoro się odrodziłeś , mogę znowu ruszyć ich poszukując
Tyle miłości napotkałam już , tyle snów
Lecz zbieram wciąż uczucia me , te niezmienne
Z tobą chcąc iść i z tobą być
Włosy swe przygładziłam wzrok utkwiwszy w Orionie
Wyczuwam twą obecność z daleka...
Tak jakbyś mi zaprzeczał.
Otóż ujmijmy to jasno.
Gdybym był skanlatorem albo fansubberem tłumaczącym "Monstera" będącego dziełem jeszcze niedokończonym , to osobiście bym przeforsował "Johana" , "Lungego" i resztę wytworów Urasawy , ponieważ możliwe byłoby , że w ostatnim tomie autor wrzuci np. wyjaśnienie , czemu "Johan" ma jedno "n" albo grę słowną typu "Lunge? Uważa się pan za płuco policji?". Poprawiacze wszelkiego rodzaju leżeliby wtedy i kwiczeli.
Tak też - w jedyny sensowny sposób - postąpili amerykańscy skanlatorzy mangi ; wiernie skopiowali wszystkie romajizacje Urasawy (Inna rzecz , że tam , gdzie musieli to robić sami , absolutnie się nie popisali , nadając pewnej Czeszce rdzennie słowiańskie imię "Herenka" i każąc studentowi filozofii pisać pracę o niejakim "Berksonie"). Mimo , że w międzyczasie manga została zakończona , a pomysły Urasawy z "Johanem" i "Lungem" okazały się li tylko świadectwem jego niewiedzy , skanlatorzy zdecydowali się pociągnąć dalej istniejącą terminologię , coby nie wprowadzać zamętu. I do tego momentu wszystko jest w porządku.
ALE od tego momentu zaczął się istny cyrk - główny koordynator projektu i tłumacz w jednej osobie nie był w stanie się przyznać , że zrobił , choćby nieświadomie i w najlepszych intencjach , straszne babole. Do "Johana" , "Lungego" i "Kenzo" dorobił więc całą ideologię o "dochowywaniu wierności autorowi i pełnej realizacji jego zamysłu" , o tym , że nazwisko inspektora ma związek z medycyną , a brak jednego "n" w "Johanie" ma wskazywać na jego niegermańskie pochodzenie. Tere-fere. Jakby komuś mającemu być w zamyśle mężem opatrznościowym dla Niemiec było potrzebne podkreślanie słowiańskiej narodowości.
Wzmiankowany koordynator , jako samozwańczy Iluminowany Autorytet ds. Mang Urasawy , tak namącił w głowach fansubberom , że trzy z czterech grup subujących anime - ToTan , Anime-Kraze i Soldats - zdecydowały się na jego wersję imion i nazwisk (Kraze pomyślało przynajmniej na tyle , że zdecydowali się mimo wszystko na "Rungego"). Anime-Keep zaś nie zastosował się do wskazówek pana z Mangascreenera , bo ich po prostu - nie sięgnąwszy do skanlacji mangi - w ogóle nie znał i zrobił na logikę. Co zresztą jest przykładem , że olewactwo potrafi niejednokrotnie wyjść na dobre.
Poniżej fragmenty polemiki Kabury z zarzutami na temat przekładu "Hellsinga" , która chyba nieźle do tego problemu pasuje.
"Dyskutanci zarzucają mi , że "Sir Hellsing" w odniesieniu do kobiety jest kuriozum tłumaczeniowym - ale nawet na japonskich forach anime podkreslane jest "uwaga - sir, a nie lady!". Byc moze autor ma w tym swoj cel i w tomie 10-tym wyjasni te kwestie. Wtedy "lady" rozlozylaby tekst.
Tak samo z Andersenem. Byc moze to bylo celowe. Byc moze w tomie 10-tym bedzie epizod opowiadajacy dlaczego Andersen zmienil nazwisko na Anderson. [Nazwisko to zmienia się w połowie tomu drugiego - przyp. Rad.] Wtedy leżę. Tu nie chodzi o brak finezji i tlumaczenie "jak jest", to zwykle zabezpieczenie. Autor być może się pomylił, zauważą to fani i na siłę zrobi taki epizod. Albo jak Toriyama w ostatnim Slumpie będzie się przyznawał do błędow. Bogowie, jak ja sie teraz po 20 tomach cieszę, że przetłumaczylem tak jak było, a nie poprawiałem autora. Leżałbym teraz i kwiczał. (...)
Otóż zapytałem jednego z tutejszych fanów Hellsinga co myśli o zmianie nazwiska Andersena. Przyznał się, ze nie zauważył i nie przypuszcza, żeby wielu zauważyło (nie zdziwiłem się, to ma związek z szybkością czytania komiksów przez Japończyków - wzrok łapie tylko zarys dymka, a gdy zawiera on rzadko występującą katakanę, wystarczy pierwsza litera, resztę dopowiada kontekst). Po dniu (nocy?) analiz stwierdził, że autor (lub asystent) napisał w łacińskich ANDERSONG, bo tak mu się podobało i gdy spostrzeżono różnicę (redaktor prowadzący?), łatwiej było zmienić dymki niż "misternie" zrobiony napis. Śmiałem się, ale gdy spostrzegłem, że rzeczywicie zmiana następuje niedługo po tym napisie, przyjąłem tę wersję jako jedną z możliwych.
Z drugiej strony zawsze będę twierdził, że języki obce, w tym angielski, mają dla Japończyków cele bardziej ozdobne niż informacyjne. Wystarczy spojrzeć na masę mang, gdzie imiona w transkrypcji łacińskiej zmieniają się z asystenta na asystenta, żeby potem jeszcze redaktor artbooka dodał swoją wersję (nie mówiąc o wersji animowanej z nową, większą dawką). My przykładamy wagę do jednolitej wersji, bo to dla nas ważna rzecz, np. imię głównego bohatera. Dla nich to margines, coś jakby szpanerskie zapisanie w cyrylicy gdzieś tam w ramce nr 102. Jak ktoś się domyli o kogo chodzi, to świetnie, jeśli nie, to nic się nie stanie. A że z błędem? Nikt się przecież nie będzie pieklił, czy ornament wywija się w lewo, czy w prawo. Dlatego też trzymam się wersji stałej, jaką jest ta w katakanie - jeli jest an-de-ru-se-n (bolesne, ale tak właśnie zapisuje się tego pana od bajek), to daje Andersena, jesli an-de-ru-so-n, to daje Andersona. Nie dam "g: na końcu, bo jest zbyt duże prawdopodobieństwo, że przy następnej okazji napis w naszych literkach będzie brzmiał np. Andersson. To niełatwa decyzja - wiadomo, że fan widzi tylko ten napis, a nie katakanę i będzie się pieklił - ale to nie moje "widzimisię", ale doświadczenie podpowiada mi co wybrać.
Dla niektórych to trudne, ale musicie się pogodzić z marginalnym znaczeniem naszego alfabetu w mangach i tutejszej kulturze (widząc go zawsze myślcie o naszej modzie na chińskie znaki na koszulkach - czy to ważne, że napis brzmi "ja dziś z twoją mamą..."?).
Można też spojrzeć na problem (?) ze strony humorystycznej - np. takie teksty Naokiego Urasawy (po "angielsku") na okładce "Monstera" biją na głowę humor z zeszytów szkolnych..."
Do chrakteru nie mam zastrzeżeń....przynajmniej tak mi się wydaje Może za dużo się wymądrzam i za bardzo staram się być najlepsza we wszystkim.....i jestem pedantyczna w drobiazgach....i mam za miękkie serce, więc daję się wykorzystywać....o cholibka, sorry, nie o to w tym temacie chodziło Lubię się za otwart umysł, inteligencję , samokrytycyzm z przymrużeniem oka , obowiązkowość, pomocność innym, to że można na mnie liczyć, tolerancję, to że potrafię kogoś rozśmieszyć lub wdeptać w ziemię jedną uwagą, że mam charakter zakręcony jak ogonek świnki =^^= A w wyglądzie? Mogę się obżerać ile wlezie a strzałka wagi nie drgnie ani o milimetr....długie nogi....oczy piękne, głębokie, brązowe które podczas gorączki i płaczu robią się zielone....ładne dłonie z kształtnymi pazurkami :)
SANDRA
czasem chcę mieć tyłek Lopez
oraz nogi Kylie Minogue
a nóg długość Nicole Kidman
takie trochę nierealne
żadna ze mnie superlaska
ale marzyć jednak miło
toby wtedy było fajnie
SZAFIR
i postura tak postura
gościa co P.O. wykłada
do tego włosy Gabrysia
i humor Taboryskiego
wszyscy by cię wtenczas chcieli
aleś wredny
kto to mówi
no już dobrze wszak żartuję
po namyśle z tyłka Lopez
wolę jednak zrezygnować
na co mi ten tyłek Lopez
on jest na mój gust za duży
kto ma w głowie droga Sandro
ten już w tyłku mieć nie musi
według ciebie ja mam w głowie
a i owszem niewątpliwie
co ty boisz się matury
myślisz mądrze i logicznie
czytasz tworzysz własne światy
marzeń też ci wcale nie brak
ty miałabyś mieć problemy
ajej dzięki
ajej proszę
lecz wracając do tematu
czasem nieco ci zazdroszczę
tej radości wściekłej życia
ale wiem że tejże nie ma
bez lęków strachów i bólów
bez depresji samotności
zdołowania przemijaniem
czasem mi się ckni za śmiercią
nie umieraj
a to czemu
bo nie bo ci nie pozwalam
no jest to jakiś argument
z drugiej strony co po śmierci
nawet jeśli Bóg istnieje
i tak Dieu me pardonnera
C'est son metier mówił Wolter
ale Bóg wszak nie istnieje
więc może go wymyślono
dla wstrzymania egoizmu
i zahamowania pragnień
a jeślibym był tak chory
że mi nic już nie pomoże
to może warto byłoby
zgwałcić Lekszycką Marysię
tobyś chyba nie był zdolny
lubię sądów twych logiczność
a co z dżumą AIDS i trądem
to wystarczy przypadkowych
nie brać do łóżka partnerek
albo chociaż zaświadczenie
od lekarza wpierw oglądać
to też jest jakaś metoda
więc Marysia jest bezpieczna
za co ona cię nie lubi
bo mi kiedyś się zdarzyło
masturbować przy Maryśce
ona może mnie nie lubić
ale nic jej nie zrobiłem
żadnej krzywdy nie poniosła
ani straty ani ujmy
rozgrzeszenia Angelika
udzieliła mi takiego
brak mi strasznie Angeliki
ale ona znać mnie nie chce
niedawno mi się przyśniła
obudziłem się spłakany
co takiego jej zrobiłeś
bo na punkcie prywatności
ona miała swej obsesję
żartowałem sobie nieraz
czego ja bym z tym nie zrobił
jakbym na nią się pogniewał
i jej w pewnym się momencie
skończyła autoironia
bo uznała że za bardzo
niebezpieczny dla niej jestem
dosyć głupie
dosyć mądre
bo ja jestem niebezpieczny
z innych przyczyn niż Marysia
by tak o mnie mówić mogła
ijó ijó wy bachantki
hen na stokach Kitajronu
syn Dzeusa syn Semeli
kończy swoje porachunki
ty mnie nie znasz Sanderuśko
ty mnie Sanderuśko nie znasz
jakże dobrze by nam było
w wirydarzach jałowcowych
w tych Schulzowych fantazmatach
ale marzyć mi nie wolno
po co na co to bez sensu
ale marzyć wcale nie chcę
nie ma podstaw nie ma celu
bo ty Sandro też odejdziesz
i nie będzie cię już ze mną
swój kalendarz świąt stworzyłem
od zarania i od podstaw
urodziny imieniny
Beaty Łucji i twoje
wróćmy wszak do Angeliki
bo jej wniosek to rzecz słuszna
i naprawdę niewart jestem
ni przyjaźni ni niczego
tam się burza rozpętała
i już biją błyskawice
w świetny pałac Penteusza
ty nie jesteś Dionizosem
raczej ultra-Penteuszem
z logiki i ateizmu
wiesz masz rację więc to pałac
mój podpalą błyskawice
cały jestem wszak bez sensu
sama widzisz
nic nie widzę
to się przyjrzyj przyjrzyj blisko
jaką zobaczysz wredotę
antypatyczną niemiłą
co nie przeprasza Marysi
bo ta i tak nie doceni
na to jest za prymitywna
tak uważasz
tak uważam
niemniej fajnie mi się wbija
ciężki jak czołg wzrok w Marysię
a ta zwija się jak kobra
za daleko by ukąsić
no to wrzeszczy do Gabrysia
błagam niech mu pan zabroni
na mnie patrzeć błagam błagam
Sanderuśko ja mam prośbę
wiem że śpiewać ty nie lubisz
czasem tylko pod prysznicem
ale zrób choć raz wyjątek
i zaśpiewaj mi zaśpiewaj
cokolwiek chcesz i potrafisz
ja nie śpiewam jak ktoś słyszy
była taka raz historia
na wycieczce mojej szkolnej
ja się myję pod prysznicem
a czy śpiewasz
nie zdążyłam
zapukała koleżanka
żebym coś tam jej podała
myślę sobie niech jej będzie
więc otwieram drzwi kabiny
a tam cała moja klasa
z aparatem przyszła zdjęcie
zrobić mokrej nagiej Sandrze
wyciągniętej spod prysznica
wtargnęli zedrzeć zasłonę
a zrobili
nie zrobili
...
Wirydarz