snm.doc

(30 KB) Pobierz

Hej.

Miałem ci powiedzieć jedną ważną rzecz na tym spotkaniu , ale jakoś nie było okazji. Gubię się trochę przy ciągłym łażeniu.

 

W Iranie , jadąc pociągiem z Teheranu do Meszhedu – kilkunastogodzinna to podróż w ciekawych krajobrazach – spotkałem dziewczynę , która sobie tam jechała w towarzystwie siostry , siostrzenicy i kogoś tam poza tym. Młodszą bodaj o rok od ciebie , śliczną , miłą , elokwentną – choć to ostatnie ograniczone trudnością w znalezieniu odpowiednich angielskich słów – i o uśmiechu , od którego słońce wychodzi na niebie. I jakoś tak zaczęliśmy rozmawiać i nawijaliśmy ze sobą przez prawie dziesięć godzin.

 

Wiesz , dla mnie to było cudowne. Nie wiem czy mógłbym się w niej zakochać , wiem natomiast na pewno , że jest to dziewczyna , z którą mógłbym być blisko – coś takiego , jak czułem po pierwszej bytności u ciebie , tej na której komentowałem zdjęcia , łoł. Zmobilizowałem cały swój urok – a wiesz , że jak chcę , to potrafię – i rozmawiałem z nią o literaturze perskiej , mauzoleum meszhedzkim , polityce irańskiej , o moich przyjaciółkach , o jej studiach (fizyka) , o krajobrazach , o morzu , o zabytkach Teheranu , tłumaczyłem jej różnicę między Pollandią a Holandią i w ogóle o wszystkim.

I było fantastycznie. I dużo bym dał , żeby znów przy niej być. Dała mi swój telefon kontaktowy , swojego mejla , i poprosiła żebym zadzwonił , jak będę wracał z Afganistanu , to się spotkać będziemy mogli.

 

A ja to , cholera , zgubiłem , znaczy te notatki. Zgubiły się podczas kontroli granicznej przy powrocie z tegoż Afganistanu , powypadały przez dziury w siatce , czy przez coś , nie wiem , w każdym razie gdzieś przepadły , i nie szło odzyskać. Gdyby się znalazły , to pewnie pojechałbym tam po nie , na tyle mi zależy. Ale nie ma szans.

Nadal , kiedy o tym myślę , chce mi się płakać. Że nie mogłem się skontaktować , zawiodłem osobę , którą uważam za bliską , że tak głupio to pogubiłem , że pewnie źle o mnie pomyśli , a ja nie mam z nią kontaktu. Noc wigilijną tak przepłakałem , myślałem o niej i nie mogłem zasnąć. Nie pamiętam nawet dobrze jej nazwiska – tzn. początek i koniec tak , ale środka pewien nie jestem. Telefonu oczywiście też nie. Maila myślałem że dobrze zapamiętałem , ale jak wróciłem okazało się że jednak nie. Szukałem jej wszystkimi możliwymi środkami , przez serwisy internetowe , facebooki , powysyłałem masę różnych wiadomości osobom o tym imieniu i nazwisku , które przypominało mi to jej , pytając , czy aby nie są tą konkretną… ale żadna nie była. Boli.

 

Co o tym myślisz?

Mówiłaś , że coś cię gnębi. Cieszyłbym się , gdybyś mogła mi o tym napisać , bo trochę czasu upłynie do następnego spotkania ; ale jeśli nie masz ochoty albo nastroju , to w każdym razie wiesz , co gnębi mnie.

Czuję się przez to trochę beznadziejny. Tak , wiem , że z twojego punktu widzenia to masochizm.

Ale nie wolno takich rzeczy robić , jak ja , choć nieświadomie , zrobiłem , nie wolno zawodzić zaufania osób sobie bliskich , nie wolno , nie wolno , nie wolno!

Będziesz może mieć obiekcje , czy dziwić się , że mówię jako o osobie bliskiej o kimś , z kim rozmawiałem raz. Ale widzisz , ja mam naprawdę niezłą intuicję , sensowne wyczucie , i tym razem , jak już pisałem , miałem wrażenie , że jest to osoba potencjalnie bardzo mi bliska , gdyby dłużej z nią rozmawiać , zacieśnić kontakt , spotykać się częściej , patrzeć w oczy , cieszyć się razem i śmiać.

I tłukę głową w mur.

 

Głodny jestem bliskości. Może dlatego tak się często martwię , czy jestem dla ciebie ważny.

W odróżnieniu od ciebie , z całą twoją niechęcią czy apatią wobec spotykania się i z ideałem spędzania nocy jako samotnego leżenia do woli w dużym łóżku – nie , nie twierdzę że jest w tym coś złego. W twoim położeniu , w twoim przypadku , przy twojej sytuacji i przy napięciu w jakim żyjesz to wręcz normalne. Czasem , od lat zresztą , mam wrażenie , że przechodzisz podobne etapy myślenia co ja ileśtam lat temu, i napotykasz podobne rafy (nie traktuj tego , jakbym uważał cię za kogoś mniej rozwiniętego , zwyczajnie mówię jak to wygląda z mojej strony) – ja nacieszywszy się bliskością bliskiej osoby funkcjonuję lepiej , fizycznie i psychicznie , milsze sny , brak irytacji , brak zdenerwowania , nerwy nie męczą , i mięśnie funkcjonują lepiej , i nerki , i wszystko.

I jak już marzę o nocy , to też jest to noc w bliskości. Niekoniecznie seksualnej. Choć taka by się pewnie przydała , tylko że miłości nie mam , a wobec samej erotyki… zresztą , wiesz , co o tym myślę , jakie mam dylematy , i jakie smutki.

Ale choćby w takiej zwyczajnej bliskości. Choćby koło ciebie , trzymając cię za rękę. Albo coś.

Zgłoś jeśli naruszono regulamin