Ks. Krzysztof Lis SDB
BŁOGOSŁAWIONY PAPIEŻ PIUS IX WOBEC PROBLEMÓW SWOJEJ EPOKI (1846 – 1878)
Giovanni Maria Mastai Ferretti urodził się 13 V 1792 w Senigallia. Odznaczał się pobożnością, dobrotliwością, wiernością Kościołowi, uporem i wytrwałością. Był jednak słabego zdrowia; święcenia kapłańskie otrzymał dzięki dyspensie Piusa VII, cierpiał bowiem na epilepsję. Jednak po przyjęciu święceń kapłańskich ataki przykrej choroby nie powtórzyły się. On sam przypisywał swe uzdrowienie wstawiennictwu Matki Bożej, do której sanktuarium w Loretto odbył w tej intencji pielgrzymkę. Zajmował się działalnością charytatywną. W 1823 r. odbył – jako audytor delegata apostolskiego – podróż do Chile. Po powrocie do Rzymu w 1825 r. kierował hospicjum św. Michała dla osieroconych chłopców, by po dwóch latach objąć stolicę biskupią w Spoleto (1827-1832). Papież Grzegorz XVI, doceniając jego zasługi i polot duszpasterski, już w 1832 r. przeniósł go na większą stolicę biskupią do Imoli koło Bolonii. W 1839 r. tenże papież mianował go kardynałem in petto, chcąc w ten sposób uniknąć komentarzy ze względu na dużą – jego zdaniem – skłonność do tolerancji i reformizmu biskupa Mastai. Nominację kardynalską ogłoszono publicznie w rok później.
Jako papież przyjął imię Piusa IX, pragnąc uczcić swych poprzedników na Stolicy Piotrowej noszących to imię, zwłaszcza Piusa VI i Piusa VII, którzy wiele wycierpieli dla Kościoła. Jemu samemu już od dzieciństwa cierpienie nie było obce. Z powodu epilepsji nie chciano go przyjąć ani do klasztoru, ani do papieskiego wojska, ani wreszcie do stanu duchownego. Łaskę zdrowia i dyspensę papieską dla przyjęcia święceń wyprosił sobie dopiero u Matki Bożej w Loretto, dokąd odbył pielgrzymkę. Przyszłość pokazała, że dawna przepowiednia św. Malachiasza nazywająca go „Crux de cruce – Krzyż z krzyża” istotnie sprawdziła się . Pius IX, odznaczający się wielką gorliwością religijną – choć podzielał patriotyzm Włochów i jedność Półwyspu Apenińskiego widział w federacji państw włoskich – pragnął przede wszystkim obrony praw Kościoła wobec błędów współczesności. Po wielu znaczących reformach przedsięwziętych w celu poprawy sytuacji społecznej w Państwie Kościelnym i euforii ludu, przyszły cierpienia. Liberałowie oburzali się na papieża, gdy ten kategorycznie odmówił w allokucji „Non semel” z 29 IV 1848 udziału Państwa Kościelnego, którego był królem (lecz także jak mówił- tylko zarządcą własności Kościoła), w wojnie z Austrią. Jako Głowa Kościoła Powszechnego inaczej przecież postąpić nie mógł. Mówił: „Gdy (...) niektórzy objawiają życzenie, byśmy wraz z innymi ludami i książętami włoskimi wydali wojnę Niemcom (Austrii), uważamy za obowiązek Nasz wypowiedzieć na tym uroczystym zebraniu jasno i otwarcie, że jest to zupełnie sprzeczne z zamiarami Naszymi; zastępujemy bowiem na ziemi, mimo niegodności Naszej, Tego, który jest Twórcą pokoju i lubownikiem miłości, a dzierżąc najwyższe apostolstwo, wszystkie ludy i wszystkie narody jednakowym obejmujemy uczuciem miłości ojcowskiej i do Naszego przyciskamy serca. Jeżeli zaś pośród Naszych poddanych nie brak takich, co przykładem innych Włochów dają się porwać, jakimże sposobem zdołamy położyć tamę gorącym ich uniesieniom”. Równocześnie Pius IX wyraźnie uświadomił słuchaczom, że pojmuje swe posłannictwo w kategoriach duchowych i nie zamierza odgrywać roli wodza zjednoczonych Włoch. „Nie możemy się tu także powstrzymać – mówił dalej – by w obliczu wszystkich narodów nie odtrącić przewrotnych, a w publicznych dziennikach i różnych pismach propagowanych zamiarów tych ludzi, którzy chcieliby postawić papieża na czele jakiejś republiki, jaką utworzyłyby wszystkie ludy włoskie. Co więcej, przy tej sposobności upominamy i wzywamy ludy włoskie, przez miłość, jaką ku nim żywimy, by się pilnie strzegły tych podstępnych a dla Włoch zgubnych machinacji”[1]. Pius IX musiał być realistą i nie dać się ponieść fali ogólnej euforii. Przecież byli i tacy, którzy gotowi byli obwołać go szermierzem Wiosny Ludów. „ Świat, Ojcze Święty –mówił 6 kwietnia 1848 r. do Piusa IX Adam Mickiewicz – wzywa cię na oswobodziciela narodów. (...) Jeżeli nie obejmiesz przewodnictwa, inni je wezmą i będzie to złem dla Kościoła... Bóg wtedy obierze inne drogi!...”[2] W uniesieniu poeta dalej wołał do papieża: „jedno Twoje, o Piusie! A tysiące ludów wybawcą Cię zwać będą. W tej chwili stoisz na najwyższym, najwznioślejszym świata szczeblu: jedno Twe skinienie a wszystkie ludy zmienione zerwą swe pęta i tworzyć Ci będą koronę i puklerz tak silny, twardy, iż wszystkie ciosy odbiją się od niego, bo i miłość i wiara siły piekielne odbić muszą”[3].
Odpierając zarzuty o chęć powiększenia terytorium Państwa Kościelnego równocześnie Pius IX tłumaczył w cytowanej allokucji swym poddanym, „że papież wszystkie swoje myśli, troski i starania ku temu zwraca, by królestwo Chrystusowe, to jest Kościół, co dzień świetniej się rozkrzewiało, nie zaś, by się rozszerzały granice władzy doczesnej, jaką Opatrzność Boża tę Stolicę Świętą dla zabezpieczenia jej godności i swobodnego wykonywania apostolskiego urzędu obdarzyła. Błądzą zatem wielce ci, którzy sądzą, że damy się uwieść żądzą powiększenia Naszych dziedzin doczesnych, a przez to porwać w wir wrzawy wojennej. Zaiste byłoby to wielką pociechą dla naszego serca, gdyby się Nam udało zabiegami i staraniami Naszymi przyczynić się do uśmierzenia rozterek, pogodzenia walczących i przywrócenia pokoju między nimi”[4]. Allokucja papieska była dla rozpalonych umysłów włoskich gromem z jasnego niego. „oburzenie w Rzymie – jak pisze bp Pelczar – było niezmierne. Nie tylko doznano bolesnego zawodu, ale nadto zachodziła obawa, że Austriacy po tej deklaracji będą uważać żołnierzy papieskich jako bandytów, nie należących do żadnej ze stron wojujących, a tym samym wyjętych spod prawa”[5]. Pozwolenie na wymarsz wojsk papieskich na granicę z Austrią było istotnie słabością i ustępstwem papieża wobec patriotycznych nastrojów Włochów a allokucja nieco spóźnioną deklaracjął, lecz prawdą jest także, że rewolucyjne kręgi nie chciały od początku słuchać rozsądych słów Piusa IX, nawołującego do spokoju i rozwagi. Teraz demonstracje przeciw władzom Państwa Kościelnego, które już od 1 I 1848 zaczęły przybierać na sile i które wkrótce doprowadziły nawet do wydalenia jezuitów, wzmogły się jeszcze bardziej. Rozjątrzony przez rewolucjonistów motłoch wołał na ulicach: „Pius nas zdradził! Śmierć kardynałom! Śmierć księżom!”. Na kościołach ukazały się bluźniercze napisy: „Śmierć Chrystusowi! Niech żyje Barabasz!”[6]. Trafnie przewidując następstwo krwawych wypadków, zbolały papież zwrócił się do swych poddanych z pełną miłości odezwą nawołując do rozsądku: „Panie, ratuj Twój Rzym od tak wielkich nieszczęść! Oświeć tych, którzy nie chcą słuchać głosu namiestnika Twego, nawróć ich wszystkich na drogę rozsądku, aby ulegając rządcy swemu, dni swoje pędzili szczęśliwie w dopełnianiu obowiązków chrześcijańskich, bez czego ani dobrym poddanym ani dobrym obywatelem być nie można”. W dwa dni później Pius IX zwrócił się z kolei z apelem „o zaprzestanie wojny” do cesarza austriackiego Ferdynanda. „Niechaj Nam się godzi –pisał - przemówić do szlachetnego narodu niemieckiego, by się pozbył nienawiści, a zwierzchnictwo, które ani szlachetnym ani pomyślnym być by nie mogło, gdyby tylko na przemocy oręża polegało, na dobre stosunki przyjaznego sąsiedztwa zamienił. Ufamy też, że naród, dumny z własnej narodowości, nie zechce czci swojej sponiewierać w krwawej napaści na narodowość włoską, ale raczej uzna ją za siostrę, tak jak My oba ludy za ukochane dzieci naszego serca uważamy, pragnąc, by każdy z nich, na podstawie zaszczytnych układów i za błogosławieństwem Bożym, zamieszkał w przyrodzonych swoich granicach”[7].
Po zasztyletowaniu przez rewolucjonistów premiera papieskiego rządu Pellegrino Rossiego oraz po demonstracjach tłumu oblegającego pałac papieski na Kwirynale i domagającego się między innymi wypowiedzenia wojny Austrii, Pius IX za namową kard. Antonellego, potajemnie w czarnej sutannie opuścił Rzym i udał się do Gaety w Królestwie Neapolu, gdzie pozostał przez 17 miesięcy. Do pokonania rewolucji w Państwie Kościelnym przyczyniła się Austria, państwo katolickie i równocześnie bardzo zachowawcze, pragnące utrzymać swe wpływy na Półwyspie Apenińskim. Można więc mówić o swego rodzaju tragiźmie „liberalizmu Piusa IX”, niewątpliwego patrioty włoskiego na papieskim tronie. Proroczymi okazały się słowa polskiego wieszcza Zygmunta Krasińskiego, który zafascynowany osobowością nowego papieża pisał o nim w 1848 r. do Stanisława Koźmiana: „Pius ukochan przez lud – serce wielkie, dobra żądające i dobro dające – wiesz, jak takie serca kończą w dziejach? – na krzyżu, niemniej ich idea zwycięża”[8]. Po powrocie z Gaety do Rzymu Pius IX okazał się człowiekiem nieustępliwym, uprzedzonym do wszelkich ruchów nie tylko rewolucyjnych, lecz także i narodowowyzwoleńczych. Co więcej „papież ten okazał się prawdziwym ‘biczem na liberalizm’, zadając liberałom cios tym boleśniejszy, że początkowo liczyli oni na to, iż nowy biskup Rzymu będzie powolnym narzędziem realizacji ich dążeń i interesów”[9]. Okazał się jednak także dobrym Pasterzem. Jego niezrównana wręcz dobroć kazała mu pochylać się z miłością nad każdym cierpiącym człowiekiem, także błądzącym. Również Polaków rozumiał jak żaden inny papież XIX wieku.
Nikt nie spodziewał się, chyba również sam papież, że jego pontyfikat będzie najdłuższy w historii i że ten właśnie bez mała 32 letni pontyfikat nazwany będzie „pontyfikatem wielkiego przełomu”[10]. Równocześnie jednak długie panowanie Piusa IX naznaczone zostało pasmem cierpień i niepowodzeń: rewolucje, nieudane powstanie styczniowe w Polsce, upadek Państwa Kościelnego, nieustanne ataki kół liberalnych na Kościół we Włoszech i w całej niemal Europie, ukryta lecz konsekwentna walka masonerii z papiestwem i wszystkim co katolickie, zwłaszcza na polu wychowania, to tylko niektóre krzyże błogosławionego Papieża Dobroci i Cierpienia, kochanego i nienawidzonego zarazem, lecz szanowanego nawet przez wrogów dla jego nieugiętych zasad. Niepowodzenia były jednak tylko częścią pontyfikatu Piusa IX i odnosiły się raczej do spraw doczesnych i materialnych środków odzdziaływania Kościoła. W rzeczywistości cały ten pontyfikat wywarł wielki wpływ na życie Kościoła powszechnego i przyniósł jego niekwestionowane odrodzenie duchowe. Rozkwitło życie religijne. Szerzył się kult Najświętszego Serca Jezusowego, którego święto Pius IX rozciągnął na cały Kościół. On też ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, którego był wielkim czcicielem. On wreszcie ogłosił Świętego Józefa Patronem Kościoła Powszechnego i rozszerzył Jego święto na cały świat katolicki. Aktywna działalność Piusa IX przyczyniła się wydatnie do pogłębienia się świadomości wśród wiernych o przynależności do Kościoła katolickiego w Europie i poza nią. Kościół uświadamiał sobie coraz bardziej swoje wyjście poza Stary Kontynent. Intensywnie rozwijał się Kościół w Stanach Zjednoczonych, gdzie cieszył się nieskrępowaną wolnością w warunkach prawdziwej demokracji. Zaś aureola męczeństwa, jaka otaczała Piusa IX, sprawiała, że cieszył się on miłością wiernych katolików i szacunkiem innowierców. Wielu katolików już za życia czciło go jako świętego męczennika. Bł. Pius IX był co prawda człowiekiem pobudliwym, nerwowym, nierównym i wybuchowym, ale też wytrwałym w religijnej gorliwości i cierpieniu, dobrodusznym i pełnym osobistego wdzięku. Bł. Biskup J. S. Pelczar, który spotykał go osobiście, jako alumn Kolegium Polskiego w Rzymie, pisał o nim, że „sama jego powabna powierzchowność – ta twarz świeża o rysach regularnych i szlachetnych – to oko żywe i bystre, a przy tym dziwnie pociągające – ten uśmiech słodki, igrający na około ust – ten wreszcie głos melodyjny a silny – te ruchy pełne godności, - wszystko to wywierało niemały urok, zwłaszcza na lud włoski, mający z natury wiele wrażliwości i poczucia piękna”[11]. Młody papież, mający w chwili wstąpienia na tron Piotrowy 54 lata, urzekał swoją osobowością kapłanów i świeckich. Jednych i drugich przyjmował chętnie i licznie na audiencjach. Łatwo się gniewał i jeszcze łatwiej przebaczał. Dużo nauczał, mając solidne wykształcenie teologiczne, choć tylko sumaryczne [12]. Głosił kazania i uczył katechizmu jak zwykły ksiądz . Zabierał głos we wszystkich sprawach nurtujących Kościół. Nie było dziedziny z zakresu wiary, moralności i problematyki społecznej, której by nie dotknął w swym nauczaniu. Gdy szło o zasady był nieugięty. Nie zawsze jednak rozumiał problemy współczesności. Nie doceniał demokracji i w swym nauczaniu przeoczył pozytywny wykład katolickiej nauki społecznej, ograniczając się do potępiania błędnych doktryn, jak komunizm czy socjalizm, i do działalności charytatywnej[13]. Brakowało mu specjalistycznego wykształcenia i musiał polegać na opinii doradców, wśród których zabrakło wybitnych jednostek[14]. Mianowany w 1848 r. sekretarzem stanu i pełniący tę funkcję przez 28 lat, czyli aż do swej śmierci w 1876 r. (Pius IX zmarł w 1878), ostatni kardynał diakon Giacomo Antonelli, którego talent dyplomatyczny porównuje się często z kard. Consalvim z czasów Piusa VII, był wybitnym politykiem i dyplomatą, lecz człowiekiem słabego ducha kościelnego i religijnego. Jednak Pius IX, który z kolei był słabym politykiem i nie chciał nim być, nie potrafił się obejść bez kardynała, któremu powierzył całkowicie zarządzanie sprawami doczesnymi. Nie darzył go sympatią, ale mu ufał. Antonelli zaś lojalnie i skrzętnie sklejał to, „co pękało i kruszyło się dzięki impulsywności papieża, mającego serce gorące i szlachetne, lecz nie liczącego się z formami dyplomatycznymi”[15]. Niektórzy widzieli w nim podobieństwo do kardynała Richelieu, on zaś mówił: „Richelieu służył królowi – człowiekowi, rządząc krajem; ja służę Papieżowi, Namiestnikowi Chrystusa, który rządzi całym światem chrześcijańskim”[16]
Pius IX przyczynił się niepomiernie do ożywienia i rozwoju procesu odrodzenia religijnego katolików, charakterystycznego dla Europy połowy XIX w. W swym długim życiu zawsze dawał pierwszeństwo sprawom duchowym. Charakteryzowało go silne przylgnięcie do depozytu prawd objawionych i zasad moralnych, w naturalny sposób z nich wypływających, oraz niezachwiana wiara w Opatrzność Bożą, nieustannie objawiającą swe plany w życiu człowieka i świata. „Natomiast prawdziwym dramatem tego pontyfikatu był ostry i coraz bardziej nasilający się konflikt Piusa IX z ogólnoeuropejskim ruchem demokratycznym, dążącym do zbudowania nowoczesnych państw świeckich, a w samej Italii z ośrodkiem piemonckim, dążącym do zjednoczenia Włoch wbrew interesom Państwa Kościelnego, które coraz powszechniej uważane było za anachronizm”[17]
Z lat młodości Pius IX pamiętał zarówno rewolucję, jak i Restaurację, był więc nastawiony przede wszystkim na obronę praw Kościoła i zwalczanie błędów współczesności, których źródło upatrywał w liberaliźmie w różnych jego odmianach. W walce z liberalizmem papież posługiwał się ultramontanizmem, dążącym do centralizacji życia kościelnego w Rzymie, czemu sprzyjały warunki polityczne w poszczególnych krajach europejskich. Kościoły lokalne w wielu państwach pozbawione wpływów politycznych, a nawet zagrożone w swych prawach szukały chętnie oparcia w papiestwie. Pius IX utrzymywał częste kontakty z biskupami, których zapraszał na spektakularne zjazdy, jak jubileusze, kanonizacje itp. Przynosiło to pożytek obydwu stronom w sprawach religijnych. Szczytem centralizacji było zwołanie Soboru Watykańskiego I i ogłoszenie dogmatu o nieomylności papieskiej, co Ojciec św. uważał za dar Ducha Świętego dla ludzkości. Niewątpliwie darem Bożym dla Kościoła była też soborowa konstytucja o wierze. W ramach praktykowanej centralizacji papież doceniał znaczenie kongregacji rzymskich i nuncjatur, ale także zawieranie konkordatów, z których najbardziej korzystnym dla Kościoła okazał się konkordat z Austrią z 1855 r.[18] Centralizm rzymski „w praktyce oznaczał odbudowę znaczenia Stolicy Apostolskiej oraz konsolidację Kościoła powszechnego wokół następcy św. Piotra”, co „dla Kościoła w ówczesnym świecie miało zbawienne znaczenie, gdyż cała polityka Piusa IX skupiona była wokół idei wyzwolenia Kościołów lokalnych spod niebezpiecznej dla interesów Kościoła supremacji absolutystycznie nastawionych dworów świeckich”[19]. To z kolei prowadziło do powszechnego uznania władzy papieskiej w szerokich warstwach ludowych ówczesnej Europy, co było zjawiskiem wcześniej nieznanym[20].
Pius IX wyniósł Papiestwo do „szczytu kościelnej potęgi”[21]. Kościół wprowadził na drogi czysto religijnego posłannictwa, a „jego pontyfikat zaznaczył się wewnętrzną konsolidacją Kościoła i jego zewnętrznym rozwojem”[22]. Organizację kościelną powiększył o 206 nowych diecezji i wikariatów apostolskich. Przeprowadził reorganizację Kościoła w państwach innowierczych (Anglia, Holandia) i przyczynił się do jego rozwoju w krajach amerykańskich. Patronował wytrwale działalności misyjnej Kościoła i kierował nią przy pomocy Kongregacji Rozkrzewiania Wiary (de Propaganda Fide). Klemens Löffler stwierdza, iż „działalność papieża na polu organizacji Kościoła jest tak obszerna, że można ją tu przedstawić tylko sumarycznie. Utworzył on w Starym i Nowym Świecie 29 arcybiskupstw, 132 biskupstwa, 3 delegatury apostolskie, 33 wikariaty apostolskie i 15 apostolskich prefektur”[23]. Zakony i zgromadzenia zakonne, które były tak potrzebne w pracy misyjnej, popierał w każdej dziedzinie ich działalności, zwłaszcza wychowawczej. Łączyła go serdeczne przyjaźń z największym wychowawcą katolickim swoich czasów, św. Janem Bosko[24]. Osobistą troskę bł. Papieża stanowiło pogłębianie życia religijnego zakonów, jak również życia religijnego całego Kościoła. „Sam głęboko pobożny i świątobliwy przyczynił się do rozkwitu pobożności wiernych i uświęcenia kleru w całym Kościele”[25] W kształtowanie zaś duchowości kapłańskiej jak też i formację seminarzystów włożył więcej starań niż jego poprzednicy[26].
Jedną z głównych trosk Piusa IX była obrona czystości nauki katolickiej. Już od lat nie tylko papieże i Urząd Nauczycielski Kościoła, lecz także wielu katolików świeckich zaniepokojonych było dochodzeniem w poszczególnych państwach do władzy liberałów, którzy zdominowani przez masonerię wydawali wrogie Kościołowi prawa. Papież widział potrzebę ukazania zasad, hamujących błędy. W 1859 r. papież powierzył grupie zaufanych teologów przygotowanie zestawu błędów do potępienia. Po kilku latach pracy komisji ogłoszono w 1864 r. encyklikę „Quanta cura”, dołączając do niej wykaz 80 błędów współczesności. Ogólnie potępiono: panteizm, racjonalizm, indyferentyzm, socjalizm, masonerię, gallikanizm, etatyzm, naturalizm i liberalizm. Demokrację zaś papież utożsamiał z rewolucją, której z kolei przypisywał burzenie wszystkich tradycyjnych wartości chrześcijańskich. To niezrozumienie demokracji brało się u Piusa IX m. in. stąd, że radykalnych liberałów zwano wówczas demokratami. Poza tym przemianom demokratycznym sprzyjali także katolicy, w związku z czym papież sądził, „iż chodzi tu o demokratyzację również na gruncie kościelnym”[27]. W naturaliźmie podkreślono jako błąd przyjmowanie za przejaw postępu to, że społeczeństwa nie poważają religii, a za ideał uważają absolutną wolność religii i prasy, laicyzację instytucji i rozdzielenie Kościoła od państwa. Potępianie przez papieża błędnych kierunków filozoficznych liberałom, którzy znajdowali się także wśród katolików, wydawało się z kolei największym zacofaniem. Aby zrozumieć postawę Piusa IX wobec nowych kierunków, należy zawsze zapytać o to co pod danym pojęciem, poglądem czy kierunkiem wówczas rozumiano i co rozumiał papież; pojęcia te zresztą ewoluowały. W połowie XIX w. słowo „liberalizm” było pojęciem dwuznacznym. Bardzo różnie też rozumiano zasadę rozdziału Kościoła od państwa. Słowa „wolny Kościół w wolnym państwie” zupełnie co innego znaczyły w ustach liberalnych katolików, a co innego np. w deklaracjach koryfeuszy włoskiego ruchu zjednoczeniowego, czy tym bardziej rewolucjonistów przeciwnych jakiemukolwiek udziałowi Kościoła w życiu publicznym[28] Jednak krótkie tylko wyliczenie w Syllabusie błędnych kierunków filozoficznych i politycznych istotnie nie wystarczało by przekonać opinię publiczną o słuszności stanowiska Kościoła. Tak na przykład w punkcie 80 Syllabusa potępiono stwierdzenie, że „Biskup Rzymski może i powinien pogodzić się i uporządkować swoje relacje z postępem, z liberalizmem i współczesną cywilizacją”[29]. Mowa była oczywiście o „cywilizacji wrogiej Kościołowi, ale tego już nie dopowiedziano, stąd tak wielka kontrowersyjność tej tezy, nawet dla większości katolików”[30]. Teza osiemdziesiąta Syllabusa zbudowana została na podstawie allokucji Iam dudum cernimus z 18 marca 1861 r. Pius IX oświadczył w niej, że żąda się od niego, aby „pogodził się z tym, co się nazywa cywilizacją współczesną i liberalizmem”, po czym wyjaśnił: „Jeżeli pod słowem cywilizacja rozumie się system wymyślony po to, by osłabić, a może nawet obalić Kościół – nigdy, nigdy Stolica Apostolska i Biskup Rzymski nie będą mogli zjednoczyć się z taką cywilizacją!”[31]. Z wypowiedzi więc samego papieża należy wnioskować, „że Pius IX – podobnie jak jego poprzednik, Grzegorz XVI – potępiał idee wolnościowe, które dochodziły do głosu w określonych uwarunkowaniach historycznych i zwracały się przeciw Kościołowi. Trzeba więc powiedzieć, że papież mniej interesował się samą istotą liberalizmu jako doktryny, a bardziej praktycznymi skutkami współczesnego mu liberalizmu (errores ad liberalismum hodiernum), który kończył się dość często wojującym antyklerykalizmem”[32].
Sam Rzym nigdy nie traktował Syllabusa jako nieomylnej deklaracji papieża przemawiającego ex cathedra i jako spisu poglądów ostatecznie potępionych. Stwierdzał to sam kard. Antonelli w liście do biskupa Dupanloup z 14 stycznia 1865 r., gdy pisał: „Jeżeli chodzi o Syllabus, odwołuje się on do przypomnienia znanych aktów pontyfikalnych, z których dane określenia zostały zaczerpnięte; możemy się przekonać, że w wielu wypadkach winny być one uważane raczej za ostrzeżenia niż za ściśle pojęte potępienia”[33]. Jednak ogłoszenie encykliki i Syllabusa wywołało w prasie europejskiej prawdziwą burzę, choć w mniejszym stopniu niż się spodziewano. Bardziej niż liberalni katolicy atakowali papieża innowiercy. Anglikanie np. uważali, że Pius IX sam się ośmieszył. Wielu jednak twierdziło, że papież potępił tylko błędne idee a nie instytucje, które gwarantowały katolikom wolność. We Francji opinia społeczna była podzielona. Biskupi Dupanloup i Cochin sporządzili łagodzący komentarz do encykliki i do Syllabusa. Nazwano to „przekładem encykliki na nowoczesny język”, czego skutkiem było pozyskanie opinii w Europie i Ameryce przeciw antyklerykałom. Dupanloup uzyskał od papieża brewe pochwalne, które opublikował wraz z pochwałami innych biskupów. Publikacja ta miała znaczenie dla późniejszej historii katolickiego liberalizmu. Pius IX jednak późno i niechętnie zaczął odróżniać katolicki liberalizm od wrogiego Kościołowi liberalizmu. Jeszcze w 1874 r. uważał, że katolicki liberalizm „jest to jedna noga w prawdzie, druga w błędzie, jedna noga w Kościele, druga w duchu stulecia, jedna noga z nim, druga z jego nieprzyjaciółmi”[34]. 24 maja 1874 r. w brewe do redaktora belgijskiego dziennika La Croix papież ostro wystąpił przeciwko „liberalnemu katolicyzmowi, walczącemu zażarcie o pojednanie światła z ciemnością i prawdy z błędem”[35]. Trudno nie zgodzić się z opinią Piusa IX, którą wielu dziś jeszcze słusznie podziela, że „przesadna i nieposkromiona niczym wolność przeradza się jednak szybko w zniewolenie, człowiek zaś staje się poniekąd niewolnikiem swej własnej, wywalczonej – być może – z wielkim trudem wolności”[36]. 18 czerwca 1871 r. przemawiając do delegacji katolików francuskich, Ojciec św. mówił: „Ateizm w prawodawstwie, indyferentyzm w sprawach religijnych i szkodliwe doktryny, krążące pod nazwą liberalnego katolicyzmu, to prawdziwe przyczyny zniszczenia państw; stały się one ruiną Francji. Wierzcie mi, zło, które demaskuję, jest straszniejsze niż Rewolucja (Francuska), straszniejsze nawet niż Komuna (Paryska). Zawsze potępiałem liberalny katolicyzm i potępię go znowu ponad czterdzieści razy, jeżeli będzie to konieczne”[37]. W kontekście więc wydarzeń i tak pojętego liberalizmu (także katolickiego) należy zrozumieć papieża, który czuł się w obowiązku przestrzec wiernych przed „śliską ścieżką błędu – jak się wyraził kiedy indziej - owych opinii, zwanych liberalnymi; opinii akceptowanych przez wielu katolików, skądinąd uczciwych i pobożnych, którzy, nawet za sprawą tego samego czynnika z jakiego wypływa ich pobożność, dają się łatwo urzec i przywieść do wyznawania najbardziej szkodliwych zasad”. Pius IX podkreślał, że nie tyle obawia się jawnych wrogów Kościoła, co ukrytych pod płaszczem fałszywych ideologii, wkradających się w szeregi katolików. „Wpajaj zatem, Czcigodny Bracie – pisał do biskupa Orleanu Quimper w 1873 r. – w umysły (...) że ganiąc tak często sekciarzy wyznających te liberalne opinie, nie mieliśmy na myśli zdeklarowanych wrogów Kościoła, których nie warto byłoby demaskować, lecz raczej że ci, o których mówimy, są jakby utajonymi nosicielami wirusa zasad liberalnych, którego wchłonęli z mlekiem matki. Zuchwale zaszczepiają oni tego wirusa w umysłach ludzi, jak gdyby nie był on nasycony oczywistą złośliwością i jak gdyby był tak nieszkodliwy dla religii jak sądzą. W ten sposób krzewią zasiew tych kłopotów, które tak długo utrzymywały świat w stanie rewolucji. Niech unikają tych pułapek. Niech starają się kierować swoje ciosy przeciwko perfidnemu nieprzyjacielowi, a z pewnością bardzo zasłużą się swojej religii i swojemu krajowi”[38]. W podobnym duchu pisał o umiarkowanym liberaliźmie 9 czerwca tegoż roku do przewodniczącego Rady Stowarzyszeń Katolickich Orleanu: „ Choć, ściśle mówiąc, nie musicie zwalczać bezbożności, (to) czyż nie zagrażają Wam z tej strony wielkie niebezpieczeństwa jakie stanowią grupy przyjaciół zwiedzionych przez ową dwuznaczną doktrynę, która, odrzucając ostateczne konsekwencje błędu, uparcie zachowuje jego ziarna i która, nie chcąc przyjąć prawdy w całej jej pełni i nie śmiąc odrzucić jej całkowicie, sprowadza się do interpretowania tradycji i nauk Kościoła na zasadzie przepuszczania ich przez szablon własnych opinii prywatnych”[39]. Rozprawiając o stanowisku Piusa IX wobec liberalizmu, należy zaznaczyć, iż nie był on ani pierwszym, ani ostatnim papieżem negatywnie ustosunkowanym do tego zjawiska we współczesnym świecie. Krytyczne, choć nieco łagodniejsze stanowisko zajął wobec liberalizmu zarówno Leon XIII, jak i następni papieże, aczkolwiek pogląd Kościoła wobec tego fenomenu ewoluował[40].
Pius IX nie był skłonny do odrzucania, przynajmniej natychmiastowego, inaczej myślących. Również „nie był zwolennikiem radykalnego zwalczania nowych, torujących sobie drogę kierunków” i „nie był skory do jednoznacznych werdyktów, gdy w grę wchodziły kontrowersje teologiczne”[41] . Właśnie dlatego – między innymi - życie umysłowe w Rzymie rozwinęło się za Piusa IX bardziej niż w innych krajach, poza Niemcami. Papież patronował osobiście patrologii, naukom historycznym i archeologii chrześcijańskiej. Uniwersytet Gregoriański mógł poszczycić się w tym czasie wybitnymi teologami jak Carlo Passaglia i Hohannes B. Franzelin. Daleki od pochopnego entuzjazmu Döllinger wyznał: „Rządy Piusa IX są mądre, dobroczynne, łagodne, oszczędne, ku pożytecznym zakładom i ulepszeniom skierowane. Cokolwiek od osoby Piusa IX wychodzi, jest godnym głowy Kościoła, szlachetnym i liberalnym w dobrym znaczeniu tego słowa... Gdyby wszyscy tak myśleli i działali jak on, Państwo Kościelne byłoby wzorowym... Wszystko, czego się można spodziewać po monarsze miłościwym i szukającym rozkoszy w świadczeniu dobrodziejstw, wszystko to spełnia Pius IX w obfitej mierze. Pertransiit benefaciendo, można o nim powiedzieć, nie ubliżając prawdzie. Osobistość jego to jasny dowód, że papiestwo, nawet jako świeckie państwo, może być, przy odpowiednich wyborach, najdoskonalszą ze wszystkich instytucji ludzkich”[42]
W Belgii za pontyfikatu Piusa IX wznowili działalność bollandyści, trudniący się żywotami świętych, i wydali dalszych sześć tomów. W Niemczech początki wzięła katolicka nauka społeczna, której patronował biskup Ketteler, oraz neoscholastyka, w której widziano najlepszą podstawę do koncentracji sił katolickich przeciw liberalizmowi. „Celem neoscholastyki – dowodził Löffler - jest zwalczanie nowoczesnej, wrogiej wierze i materialistycznej filozofii oraz jej wpływów na katolickie życie duchowe, a także przywrócenie związku z nauką kościelną dawnych czasów, zerwanego przez epokę Oświecenia”[43].
Ukoronowaniem życia i działalności świątobliwego papieża był Sobór Watykański I, którego nie dane mu było zakończyć. Jego zwołanie zapowiedział 26 VI 1867, a w roku następnym zaprosił nań biskupów z całego świata, wyznaczając na otwarcie obrad dzień umiłowanego przez siebie święta Niepokalanego Poczęcia N. M. P., 8 XII 1869. Na sobór zaprosił papież także prawosławnych, protestantów i anglikanów, wzywając ich do powrotu do jedności z Kościołem katolickim, czym poczuli się mocno dotknięci i obrażeni. Na sobór nie przybyli. Reakcje katolików też były różne. Większość jednak doceniała inicjatywę Ojca św. Opozycja nie chciała pogodzić się z faktem, że konsultorzy soborowi powołani zostali spośród ultramontan, których uważano za konserwatystów. Rządy obawiały się, że sobór wystąpi przeciw liberalizmowi, w tym przeciw małżeństwom cywilnym, państwowemu nauczaniu, a przez ogłoszenie dogmatu o nieomylności przywróci średniowieczny pogląd o wyższości władzy duchownej nad świecką. Doszło nawet do prób organizowania wspólnej akcji dyplomatycznej przeciw inicjatywie soboru, którego religijnych celów nie rozumiano. Premier Bawarii, książę Chlodwig zu Hohenlohe, zwrócił się w kwietniu 1869 r. do wszystkich europejskich rządów o wspólną interwencję w Rzymie, ale do niej nie doszło. W prasie obrzucano papieża oszczerstwami kalumniami. Jednak „Pius IX – jak mówił po latach jego czciciel i naśladowca Jan XXIII - potrafił wbrew nadziei żywić nadzieję (por. Rz 4, 18) i opanować żelazną wolą i nieskończoną miłością swoją trzodę wylęknioną i chwiejną; przy całej łagodności swojego charakteru nigdy nie zawahał się w obliczu podstępnych manewrów sekt, nie zachwiał się wobec opozycji, nie wycofał w obliczu kalumnii. (...) Zaiste – mówił dalej bł. Papież Jan – światłość Maryi Niepokalanej, uroczyście i donośnie tak nazwanej w obliczu całego Kościoła, pomimo szyderczej wrzawy niedowiarków i nieśmiałego szemrania niektórych wątpiących, światłość Niepokalanej Dziewicy, powtarzamy, padała na czoło i serce wielkiego papieża i była inspiracją jego działania, pociechą jego pełnego poświęceń życia”[44]
Pius IX otworzył uroczyście sobór 8 XII 1869, w obecności około 700 biskupów. Widział w nim manifestację katolickiej jedności. „Patrzcie, najukochańsi Bracia – zwracał się do Ojców Soboru – jak jest pięknie i krzepiąco kroczyć w zgodzie po domu Bożym. Obyście zawsze mogli tak kroczyć! A skoro Pan nasz, Jezus Chrystus, dał pokój Apostołom, tak samo ja, Jego niegodny wikariusz, daję Wam pokój w Jego imieniu. Pokój, jak wiecie, usuwa strach, pokój zamyka uszy na przemówienia pozbawione podstaw. Och, oby ten pokój towarzyszył Wam przez wszystkie dni Waszego życia!”[45] Na zakończenie przemówienia inaugurującego Sobór Watykański I bł. Pius IX oddawał jego obrady w opiekę Niepokalanej Dziewicy: „Ty, o Matko przeczystej miłości, poznania i świętej nadziei, Królowo i krzewicielko Kościoła, przyjmi9j pod Twoją matczyną opiekę nasze obrady i trudy i wyproś modłami Twymi u Boga, abyśmy byli zawsze jednego ducha i jednego serca”[46]. Rychło okazało się jak potrzebna była modlitwa o jedność i wytrwałość wobec wytyczonych przez papieża celów, gdyż istotnie niełatwo było o jedność na soborze, zwłaszcza w obliczu prac nad dogmatem o nieomylności papieskiej. Podział narodowościowy, widoczny na początku soboru (włoscy uczestnicy soboru stanowili jedną trzecią zgromadzenia), ustąpił wkrótce miejsca podziałowi ideologicznemu na zwolenników ogłoszenia dogmatu o nieomylności (infallibiliści) i jego przeciwników (antyinfallibiliści). Zaogniła się także polemika prasowa, w której przodowali: Louis Veuillot za ogłoszeniem dogmatu i biskup Dupanloup przeciw dogmatowi. Gorącym zwolennikiem ogłoszenia dogmatu był uczestniczący w soborze arcybiskup Gniezna i Poznania Mieczysław Ledóchowski, który podpisał akta soboru jako „Primas Poloniae”. Gdy przystąpiono do głosowania nad poprawioną Konstytucją o nieomylności, 451 głosów było za przyjęciem jej w podanym brzmieniu, 88 głosów przeciw i 62 domagające się poprawek w tekście. Opozycja starała się wykorzystać tę znaczną liczbę głosujących przeciw i domagających się poprawek, by w kolejnej petycji odwieść papieża od ogłoszenia dogmatu. Wobec jego nieustępliwości, około 60 biskupów prosiło, by mogli opuścić Rzym przed ostatecznym głosowaniem, a otrzymawszy zgodę, wyjechali. W tym głosowaniu dwaj biskupi oddali non placet, lecz nie miało to wpływu na przyjęcie przez nich ogłoszonego dogmatu. Uroczystego ogłoszenia dogmatu o nieomylności Pius IX dokonał 18 VII 1870, przy akompaniamencie potężnej burzy, która w tym czasie przetoczyła się nad Wiecznym Miastem. Tekst sformułowania dogmatycznego zawarty został w konstytucji dogmatycznej „Pastor aeternus”. Po wyłożeniu nauki o prymacie Biskupa Rzymu, papież stwierdził w Konstytucji: „... trzymając się wiernie Tradycji, otrzymanej od początku wiary chrześcijańskiej, ku chwale Boga, Zbawiciela naszego, ku podwyższeniu religii katolickiej i zbawieniu chrześcijańskich narodów, za zgodą Świętego Soboru nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że Biskup Rzymski, gdy mówi ex cathedra – tzn. gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach wiary i moralności – dzięki opiece Bożej przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, jaką Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności. Toteż takie definicje są niezmienne same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła” (ideoque eiusmodi Romani pontificis definitiones ex sese, non autem e consensu ecclesiae irreformabiles esse)[47]. Co się zaś tyczy prymatu papieża, to Konstytucja w zakończeniu rozdziału trzeciego stwierdzała wyraźnie: „Klątwę na siebie ściąga ten, kto twierdzi, że papież ma jedynie urząd nadzorczy albo kierowniczy, a nie pełną i najwyższą władzę jurysdykcji nad całym Kościołem, nie tylko w sprawach wiary i obyczajów, lecz także i w sprawach dyscypliny i rządów nad Kościołem, obejmującym cały świat, albo, że posiada on tylko znaczniejszą część, a nie całą pełnię tej najwyższej władzy (totam plenitatem huius supremae potestatis), albo, że władza ta nie jest jego własna i bezpośrednia, czy to w stosunku do wszystkich Kościołów i każdego z osobna, czy to w stosunku do wszystkich i każdego z osobna pasterzy i wiernych”[48].
Dogmat przyjęto różnie. Biskupi wszyscy przyjęli ostatecznie dogmat i ogłosili go w swoich diecezjach. Kościół spotkały jednak trzy ciosy: zerwanie konkordatu przez Austrię, powstanie kościołów starokatolickich, które nie pogodziły się z dogmatami o Niepokalanym Poczęciu N.M.P. i o nieomylności papieskiej, oraz podjęcie Kulturkampfu przez Prusy. Oprócz dogmatu zajęto się na soborze nie tylko błędami współczesności, lecz także sprawami karności kościelnej, prawa kościelnego, dyskutowano nad schematami „O Kościele” i „O Wierze”. Ten ostatni, ogłoszony jako Konstytucja soborowa „Dei Filius” przedstawiał naukę katolicką o Bogu, Objawieniu i wierze, przeciw panteizmowi, materializmowi i racjonalizmowi. Zawierał dogmatyczne orzeczenie o możliwości poznania przez rozum ludzki istnienia Boga z otaczającego nas świata, nawet gdyby człowiek nie otrzymał Objawienia Bożego, zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji. Nauka soborowa w tych kwestiach stała się na jedno stulecie podstawową treścią teologii fundamentalnej.
Sobór Watykański I był uwieńczeniem procesu centralizacji rzymskiej i faktycznie podporządkował jurysdykcji papieskiej episkopaty lokalne. Co więcej odbudował i wyniósł autorytet papieski, zarówno wśród duchowieństwa, jak i warstw ludowych, a nawet innowierców i ludzi niewierzących, na niespotykany dotąd piedestał. Zasługi Piusa IX, wbrew temu, co liberalne środowiska – także katolickie – chciały i chcą wmówić wiernym katolikom XX i XXI wieku, są na tym polu nie do przecenienia. „To właśnie wypracowaniu takiego modelu Kościoła powszechnego Stolica Apostolska zawdzięcza swą wewnątrzkościelną pozycję do dziś. Olbrzymią rolę odgrywają oczywiście w tym zakresie bardzo istotne korekty wprowadzone przez Sobór Watykański II, a przede wszystkim odnowiona wizja eklezjologii, ale zasadniczych pociągnięć Piusa IX w zakresie budowania pozycji Stolicy Apostolskiej Sobór ten nie przekreślił”[49]
everesta