64_104.pdf

(824 KB) Pobierz
141335225 UNPDF
M
U
agazyn
dodatek
do
lektroniki
miesięcznika
żytkowej
Poznać i zrozumi eć sprzęt
To warto wiedzieć
Pen t i um w uchu ,
cz y l i o cy f r owych apa r a t ach s ł uchowych
Uważni Czytelnicy EdW pamiętają
być może pewien chłód emocjonal−
ny towarzyszący omawianiu przeze
mnie ekspansji techniki cyfrowej
w artykule poświęconym fotografii.
Ale nie mylę się chyba, twierdząc, że
trudno znaleźć kogoś, komu mocniej
zabiłoby serce na widok setek milio−
nów następujących po sobie zer i jedy−
nek składających się na zapis cyfrowy
dźwięku czy obrazu. Brr! Okropność!
To prawdziwy bełkot beznamiętnych
szarych pudeł (czytaj: komputerów).
Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że
odpowiednio użyte procesory, rozumieją−
ce i umiejące przetwarzać koszmarne cią−
gi bitów, mogą wykonywać naprawdę świetną robotę dla
dobra człowieka. I nie chodzi tu wcale o wspomaganie pracy
wybitnych naukowców pracujących w wielkich instytutach ba−
dawczych, ale o codzienną pomoc dla przeciętnych ludzi, ludzi
dotkniętych poważnym problemem zdrowotnym, jakim jest wada
słuchu. Chciałbym więc dziś przybliżyć Czytelnikom działanie nie−
pozornych z wyglądu, ale potężnych w działaniu cyfrowych aparatów
słuchowych.
High−tech w naszych głowach,
czyli trochę anatomii
Dla zdrowych ludzi fakt, że słyszą jest zupełnie oczywisty. Dlatego rzad−
ko zastanawiamy się nad niezwykle zaawansowanym urządzeniem, jakie
mamy w swoich głowach, mianowicie narządem słuchu. "Szlachetne
zdrowie nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz" − tę frazę
z fraszki Kochanowskiego zna na pamięć większość z nas, a o jej prawdzi−
wości wcześniej czy później przekonuje się niestety każdy. I dopiero wtedy,
gdy staramy się wspomóc nasz upośledzony czy słabnący narząd słuchu,
stwierdzamy jak trudne zadania realizuje on w każdej sekundzie naszego życia,
a precyzyjna i przemyślana konstrukcja wywołuje zachwyt inżynierów. Nasze
104
Elektronika dla Wszystkich
141335225.038.png 141335225.039.png 141335225.040.png
To warto wiedzieć
uszy zapewniają nam nieprzerwaną komuni−
kację z otaczającym nas światem. Odbierają
i analizują sygnały dźwiękowe, a po przetwo−
rzeniu wysyłają je do mózgu. Wszystko to
dzieje się w zamkniętej przestrzeni zajmują−
cej około 16 cm sześciennych dzięki wyko−
rzystaniu zasad akustyki, mechaniki, hydro−
dynamiki, elektroniki i matematyki wyższej.
Żeby zorientować się, przed jakimi wyzwa−
niami stają konstruktorzy nowoczesnych
aparatów słuchowych, zastanówmy się przez
chwilę nad tym, czego potrafi dokonać
sprawny narząd słuchu. Będą nam do tego
potrzebne podstawowe pojęcia stosowane
w akustyce. Dźwięk to zachodzące z odpo−
wiednią częstotliwością zmiany ciśnienia
w ośrodku sprężystym np. powietrzu, które
odkształcają błonę bębenkową naszych uszu.
Drgania te przenoszą się na niezwykle precy−
zyjny mechanizm, jakim jest ucho środkowe.
To układ trzech najmniejszych w naszym
organizmie kosteczek: młoteczka, kowadełka
i strzemiączka − nazwanych tak ze względu
na kształt, stanowiących pomost między bło−
ną bębenkową a uchem wewnętrznym. Za−
mienia on drgania akustyczne na mechanicz−
ne, a dzięki odpowiedniemu "przełożeniu"
zwiększa ich amplitudę prawie 30−krotnie.
Wszystko to umożliwia działanie następnej
części narządu słuchu, jakim jest ucho środ−
kowe. Tu, oprócz skomplikowanego układu
równowagi, którym nie będziemy się zajmo−
wać, znajduje się tak zwany ślimak, czyli
trzy rozszerzające się rurki wypełnione pły−
nem i zwinięte spiralnie na kształt muszli.
Przychodzące z ucha środkowego drgania
przedostają się przez "okienko owalne" do
ślimaka i wywołują zmiany ciśnienia w wy−
pełniającym go płynie. Zmiany te rozchodzą
się falowo od szczytu ślimaka i z powrotem.
Wzdłuż jednej ze ścian ślimaka mieści się
bardzo czuły narząd zwany aparatem Cortie−
go, którego zasadniczą część stanowi około
15000 komórek rzęsatych ułożonych rzęda−
mi. Od komórek tych odchodzą tysiące
włókien nerwowych przekazujących, w for−
mie impulsów elektrochemicznych, dane
o częstotliwości, natężeniu i barwie odbiera−
nych dźwięków do mózgu, gdzie powstają
wrażenia słuchowe. Nasz narząd słuchu do−
konuje też w zdumiewający, a nie poznany
jeszcze do końca sposób, fourierowskiej ana−
lizy docieranego doń sygnału na tony har−
moniczne. Dzięki temu potrafimy odróżnić
brzmienie trąbki od dźwięku skrzypiec, choć
obydwa instrumenty mogą wydawać z siebie
ton o tej samej częstotliwości, bez trudu roz−
poznajemy też głos znajomego przez telefon.
Mówiąc o możliwościach naszego słuchu,
trzeba wspomnieć o jego nadzwyczajnej dy−
namice. Słyszymy zarówno cichutki szept,
jak i 10 bilionów razy głośniejszy huk startu−
jącego odrzutowca. Olbrzymia rozpiętość
wartości natężeń dźwięku z jakimi spotyka−
my się na co dzień uniemożliwia stosowanie
skali liniowej dla porównywania głośności
różnych dźwięków. Ponadto, zgodnie z pra−
wem Webera−Fechnera, odczuwane wrażenie
słuchowe jest w przybliżeniu proporcjonalne
do logarytmu wywołującej je podniety (dzię−
ki takiej charakterystyce ucha głośne dźwię−
ki nie zamieniają naszego życia w koszmar).
W związku z tym wprowadzono w akustyce
względną miarę natężenia dźwięku wyrażoną
w decybelach i określoną wzorem:
i = 10log i / i 0 dB
gdzie: i − natężenie dźwięku w dB, i − na−
tężenie dźwięku bezwzględne w W/m 2 , i0 −
natężenie odniesienia dźwięku, które odpo−
wiada dolnej granicy słyszalności tonu
o częstotliwości 1kHz. Różnica natężeń
odbieranych przez nasz narząd słuchu wy−
rażona w skali decybelowej może wynosić
nawet ok. 130 dB. Ma on przy tym kapital−
ną możliwość adaptacji do tak różnych po−
ziomów sygnałów. W jednej chwili słyszy−
my huk padającego drzewa ściętego przez
drwala, a już w następnej dobiega nas deli−
katny śpiew skowronka. Ucho dysponuje
też odpowiednim układem zabezpieczają−
cym. Do opisanego wcześniej mechanizmu
ucha środkowego przyczepione są dwa deli−
katne mięśnie. Gdy do ucha wpada głośny
dźwięk o niskiej częstotliwości, mięśnie te
kurczą się w ciągu 0,01 sekundy, ogranicza−
jąc tym samym ruch miniaturowych kostek.
Zapobiega to (w przypadku dźwięków natu−
ralnych) uszkodzeniom narządu słuchu. Co
ciekawe, kiedy mówimy, nasz mózg wysyła
odpowiednie sygnały do tych mięśni
i zmniejsza czułość całego układu. Dzięki
temu nasz głos nie brzmi dla nas za głośno.
Nasz narząd słuchu potrafi również wyło−
wić i śledzić pożądane przez nas sygnały
z otaczającego nas szumu np. jakąś rozmo−
wę prowadzoną w gwarnym pomieszczeniu,
a także rozpoznać fałszywy dźwięk jednego
z instrumentów w stuosobowej orkiestrze.
Na koniec tego krótkiego wykładu z anato−
mii jeszcze jedna bardzo ważna sprawa.
Wrażliwość ucha ludzkiego na sygnał
dźwiękowy zmienia się w zależności od
częstotliwości tego sygnału. Wartości natę−
żeń dźwięku tonów o różnych częstotliwo−
ściach wywołujących wrażenie jednakowej
głośności u osób o zdrowym słuchu tworzą
tak zwane krzywe izofoniczne ( rysunek 1 ).
Z przebiegu krzywych izofonicznych widać,
że poziom natężenia dźwięku potrzebny do
otrzymania jednakowej głośności jest różny
dla różnych częstotliwości. No i jak wam się
to podoba? Czy zaczęliście trochę bardziej
cenić swoje uszy (nie mówię o zgrabnych
małżowinach, chociaż i one odgrywają
wielką rolę w przestrzennej lokalizacji
źródła dźwięku)? Jeśli tak, to już odczuwam
satysfakcję. Ale zabierzmy się wreszcie do
tematu głównego, jakim jest nowoczesne
protezowanie wad słuchu przy pomocy
urządzeń cyfrowych.
Rys. 1
Co robić, gdy się
zepsuje?
Wady słuchu, biorąc w dużym uproszczeniu,
powodują najczęściej zmianę progu słyszal−
ności, przy czym może to dotyczyć różnych
części pasma akustycznego u różnych osób.
Podstawową czynnością, jaką należy wyko−
nać przed próbą zastosowania aparatu słucho−
wego badanie audiometryczne. Określa ono
progi słyszenia dla całego pasma akustyczne−
go. To potrafimy już od dawna, ale co dalej?
Odpowiedź wydaje się oczywista. Jeżeli sły−
szalność jest obniżona, trzeba dostarczyć
uszom chorego sygnał wejściowy o większej
amplitudzie. Ale w świetle tego co wiemy
o funkcjonowaniu naszego narządu słuchu za−
danie jest ogromnie trudne. Od momentu wy−
nalezienia tranzystorów, a później układów
scalonych pojawiły się miniaturowe wzmac−
niacze (analogowe), które ludziom niedosły−
szącym miały poprawiać komfort życia.
I ogólnie rzecz biorąc poprawiają. Jednak ci
z nas, którzy mieli do czynienia z osobami
używającymi takich aparatów (lub sami ich
używają) wiedzą, jak niedoskonała, a chwila−
mi wręcz uciążliwa bywa to pomoc. Bo
czymże jest analogowy aparat słuchowy?
Schemat blokowy takiego aparatu przedsta−
wia rysunek 2 . Mikrofon odbiera sygnały
dźwiękowe docierające w pobliże ucha, które
są następnie wzmacniane przez odpowiednio
czuły wzmacniacz liniowy. Na wyjściu
wzmacniacza znajduje się słuchawka, której
zadaniem jest wytworzenie fali dźwiękowej
o amplitudzie przekraczającej próg słyszalno−
ści chorego. I tu zaczynają się problemy. Bo
o ile można "z grubsza" ukształtować charak−
terystykę częstotliwościową takiego wzmac−
niacza, to nie jest możliwe dostosowanie jego
wzmocnienia do różnych poziomów sygnału
wejściowego. W efekcie albo najcichsze
Rys. 2
Elektronika dla Wszystkich
105
141335225.041.png 141335225.001.png 141335225.002.png
 
To warto wiedzieć
dźwięki nie będą słyszalne, al−
bo najgłośniejsze będą za gło−
śne. Zobaczmy to na rysunku
3a . Zaznaczono tu całkowity
zakres poziomów natężeń
dźwięku słyszanych przez oso−
by o sprawnie działającym na−
rządzie słuchu (jest to obraz
uproszczony, bo jak wiemy za−
leży to również od częstotliwo−
ści). Zawiera się on między 0
a 130dB. Jeśli czyjś próg sły−
szalności wynosi np. 60dB, to
oznacza, że dynamika jego na−
rządu słuchu jest mocno zawę−
żona i wynosi 130 − 60 = 70
dB. Stosując wzmacniacz ana−
logowy możemy "przesunąć"
niesłyszane przez taką osobę
dźwięki z zakresu 0−60 dB
"w górę", ale co wtedy
z dźwiękami głośniejszymi?
Nietrudno się domyślić. Też zostaną wzmoc−
nione i "wyjdą" poza górną granicę słyszalno−
ści, która jest niestety poziomem bólu. Wszy−
scy użytkownicy aparatów analogowych,
z którymi rozmawiałem, najbardziej bali się
nagle pojawiających się dźwięków o dużym
natężeniu pochodzących np. od przejeżdżają−
cych samochodów, pociągów itp.
Z dobrym aparatem słuchowym nawet pociąg niestraszny
jest też przy ich pomocy za−
pewnienie odpowiedniego
wzmocnienia użytecznego sy−
gnału we wszystkich warun−
kach akustycznych. Do tego
dochodzą jeszcze dodatkowo:
szumy własne, generowane
przez układy liniowe, skłon−
ność do występowania sprzę−
żeń przy wzmacnianiu małych
sygnałów, a także bezradność
wobec tak zwanego efektu ma−
skowania. Chodzi o sytuacje,
w których mowa ludzka słysza−
na na tle innych dźwięków sta−
je się dla słuchającego mało
czytelna. Dzieje się tak dlatego,
że wzmacniacz analogowy
wzmacnia najczęściej całe pa−
smo (niezbyt przecież szerokie)
zajmowane przez mowę jedna−
kowo, a niektóre tony tła mają te same czę−
stotliwości co pewne harmoniczne sygnału
mowy. Odpowiednio wzmocnione "masku−
ją" część informacji istotnej dla identyfikacji
mowy.
Nadciągają bity,
a z nimi nowa jakość
Uświadamiając sobie wszystkie wymienio−
ne wyżej mankamenty aparatów analogo−
wych, a dysponując coraz nowszą technolo−
gią, specjaliści z firm zajmujących się pro−
tezowaniem wad słuchu przystąpili w ostat−
nich latach do skonstruowania całkiem no−
wej generacji cyfrowych aparatów słucho−
wych. Jedną z wiodących w tej technologii
firm jest − założony w 1956 roku w Danii
przez Christiana Topholma i Erika Wester−
mana − WIDEX. W roku 1996 firma WI−
DEX przedstawiła całkowicie cyfrowy apa−
rat SENSO, którego kolejne wersje zawie−
rają coraz bardziej zaawansowane rozwią−
zania konstrukcyjne. Jak działa cyfrowy
aparat słuchowy? Schemat blokowy takiego
urządzenia pokazuje rysunek 4 . Sygnał
dźwiękowy, odbierany przez kierunkowy
mikrofon elektretowy, zamieniany jest na
postać cyfrową w sumacyjno−różnicowym
przetworniku A/C. Wejściowa częstotli−
wość próbkowania sygnału wynosi 1MHz.
Aparaty takie są oczywiście wyposażone
w ręczną regulację wzmocnienia, ale w opi−
sywanych przypadkach jest to rozwiązanie
zupełnie nieprzydatne. Tak czy inaczej pro−
ste aparaty zbudowane w oparciu o techno−
logię analogową nie są w stanie zapewnić
osobie niedosłyszącej odbierania szerokiego
spektrum sygnałów dźwiękowych dobiega−
jących z otaczającego ją świata. Niemożliwe
Rys. 3a W aparacie analogowym ca−
ły zakres dynamiki dźwięków jest
przesunięty w górę w efekcie część
dźwięków i tak jest niesłyszalna,
a wiele przekracza próg bólu.
Rys. 3b W aparacie cyfrowym cały za−
kres dynamiki dźwięków zostaje
skompresowany i dostosowany do
wąskiego zakresu dynamiki
niedosłyszącej osoby.
Rys. 4
106
Elektronika dla Wszystkich
141335225.003.png 141335225.004.png 141335225.005.png 141335225.006.png 141335225.007.png 141335225.008.png 141335225.009.png 141335225.010.png 141335225.011.png 141335225.012.png 141335225.013.png 141335225.014.png 141335225.015.png 141335225.016.png 141335225.017.png 141335225.018.png 141335225.019.png 141335225.020.png 141335225.021.png 141335225.022.png 141335225.023.png 141335225.024.png 141335225.025.png 141335225.026.png 141335225.027.png 141335225.028.png 141335225.029.png 141335225.030.png 141335225.031.png 141335225.032.png 141335225.033.png
To warto wiedzieć
Na wyjściu przetwornika informacja poja−
wia się z częstotliwością 32kHz w formie
32−bitowych słów maszynowych. Tak duża
częstotliwość próbkowania pozwala syste−
mowi aparatu nie tylko zdefiniować sygnał,
ale też zorientować się w jego tak zwanej
"tendencji". Również słowo maszynowe
opisujące sygnał jest dosyć długie. Tak za−
pisana informacja trafia do serca aparatu −
procesora i od tej pory jest poddawana obli−
czeniom matematycznym według odpowie−
dniego algorytmu. Algorytm jest ustalany
indywidualnie dla każdego pacjenta, sto−
sownie do jego wady słuchu.
Wszystkie dane wynikające z badania au−
diometrycznego, których SENSO potrzebu−
je, aby dostarczyć choremu optymalny
dźwięk, zostają wprowadzone przez specja−
listę za pomocą specjalnego urządzenia
programującego lub zwykłego peceta, po−
przez odpowiedni interfejs. Liczba progra−
mowalnych parametrów wynosi 180. Pro−
cesor musi mieć odpowiednią moc oblicze−
niową, ponieważ pracuje w czasie rzeczy−
wistym. Znaczy to, że czas obróbki sygnału
musi byś mniejszy od 1 ms. Pracujący
w aparatach SENSO układ ma możliwości
porównywalne z procesorem Pentium i wy−
konuje 40 megainstrukcji na sekundę
(40MIPS). Wszystkie konieczne parametry
dźwięku: natężenie, częstotliwość, a zwła−
szcza wymagania słuchowe pacjenta są bra−
ne pod uwagę w procesie obliczeniowym.
Dlatego dźwięk docierający do ucha chore−
go za pośrednictwem aparatu cyfrowego
jest "szyty na miarę" potrzeb pacjenta − nig−
dy nie jest zbyt cichy, nigdy zbyt głośny
i ma jakość płyty kompaktowej. Aparat nie
wymaga przy tym żadnej regulacji i ma
zdolność adaptowania się do zmiennego
otoczenia akustycznego.
Programowanie aparatów cyfrowych.
1. programator LP2
2. programator COMPASS na PC
nie. Stabilizator dźwięku analizuje relacje in−
tensywności sygnałów wejściowych i stosuje
długi czas regulacji (200−300ms) dla dźwię−
ków takich jak mowa, dzięki czemu zacho−
wane są, ważne dla prawidłowego rozumie−
nia, dynamiczne i czasowe sygnały pobudza−
jące. Daje to w efekcie bardzo łagodne, natu−
ralne brzmienie słyszanej mowy. Ale długi
czas regulacji wzmocnienia byłby bardzo
niekorzystny w innej sytuacji akustycznej,
mianowicie gdy po dłuższej sekwencji
dźwięków głośnych następuje dźwięk zdecy−
dowanie cichszy. Dobrze ilustruje to sytua−
cja, w której osoba z aparatem słuchowym
wchodząc do domu głośno zawoła: "Wróci−
łem do domu kochanie! Gdzie jesteś?!" Bez
stabilizatora dźwięku ten bardzo głośny sy−
gnał odebrany przez aparat spowodowałby
zredukowanie wzmocnienia i ktoś taki nie
dosłyszałby cichej odpowiedzi: "Jestem
w kuchni". Omawiany układ skraca w takiej
sytuacji czas regulacji wzmocnienia do poje−
dynczych milisekund i zapewnia dobrą sły−
szalność. Warto wspomnieć o jeszcze jed−
nym, zaawansowanym elemencie obróbki
dźwięku w procesorze SENSO. Jest to SIS
(Speech Intensification System) − system in−
tensyfikacji mowy. Zapewnia on polepszenie
słyszalności mowy ludzkiej na tle hałasu.
Chodzi o ograniczenie omówionego wcze−
śniej zjawiska maskowania. Analizując in−
formacje o docierającym do aparatu sygnale
dźwiękowym, system ten, posługując się od−
powiednim algorytmem, potrafi odróżnić
szum tła od mowy (szum najczęściej ma
mniejszą amplitudę od sygnału użytecznego,
niewiele zmieniającą się częstotliwość i dy−
namikę) i automatycznie zwiększa wzmoc−
nienie tych częstotliwości, które są najważ−
niejsze dla polepszenia zrozumiałości mowy.
Działa on również niezależnie w trzech
wspomnianych już zakresach częstotliwości.
SIS wyłącza się, gdy do słuchającego docie−
ra tylko szum tła bądź tylko czysty sygnał
mowy. Wyniki badań prowadzonych przez
laboratorium audiologiczne firmy WIDEX
wskazują na znaczne polepszenie zdolności
rozpoznawania pojedynczych sylab przez
niedosłyszących przy zastosowaniu aparatów
wyposażonych w SIS. Oczywiście nie trzeba
przypominać, że wszystkie wspomniane re−
gulacje dokonywane są automatycznie, nie−
zauważalnie dla użytkownika. Na wyjściu
SENSO pracuje słuchawka cyfrowa wyko−
rzystująca technologię modulacji pulsowo−
kodowej. Jak widać, jest to rzeczywiście
w 100 procentach aparat cyfrowy. Firma WI−
DEX produkuje obecnie aparaty cyfrowe
w czterech wersjach: duże zauszne dla osób
o bardzo dużym ubytku słuchu, małe zauszne
dla osób z nieco mniejszymi wadami, we−
wnątrzuszne dla protezowania ubytków śre−
dnich, oraz najnowszy aparat serii CIC
(Completely In the Canal) wewnątrzkanało−
wy. Ten ostatni zasługuje na szczególną uwa−
Co to daje w praktyce?
Najważniejszą przewagą aparatu cyfrowego
nad analogowym jest to, że stosując odpo−
wiednie algorytmy kompresji dopasowuje
(dosłownie przelicza) pełen zakres dynamiki
dźwięków otaczającego nas świata do zawę−
żonego zakresu dynamiki narządu słuchu
niedosłyszącego człowieka. W efekcie nigdy
nie zostaje przekroczony próg bólu, a nawet
najcichsze dźwięki są słyszalne ( rysunek
3b ). Aparat cyfrowy zapewnia duże wzmoc−
nienie słabych sygnałów, zachowując przy
tym odpowiednio wysoki stosunek sy−
gnał/szum. Pracuje przy tym stabilnie, ponie−
waż nadrzędnym systemem czuwającym nad
całym procesem obróbki dźwięku jest AFM
(Automatic Feedback Manager) − automa−
tyczna kontrola sprzężeń. Działa ona w dość
zaawansowany sposób. Wzmocnienie apara−
tu SENSO regulowane jest w trzech oddziel−
nych kanałach (zakresach częstotliwości).
W każdym z nich AFM ocenia, jak duże
wzmocnienie jest dopuszczalne w danej
chwili. W razie potrzeby wzmocnienie jest
automatycznie zmniejszane tylko w jednym
kanale, tak aby zawsze zachować możliwie
największy zakres słyszanych tonów. Ko−
lejnym "inteligentnym" układem działają−
cym w procesorze SENSO jest Sound Sta−
biliser (stabilizator dźwięku). Jego zadanie
polega na dostrajaniu czasu regulacji
wzmocnienia w zależności od relacji inten−
sywności sygnałów wejściowych. O co tak
naprawdę chodzi? Otóż na pierwszy rzut
oka wydaje się, że im szybciej układ
wzmacniacza będzie "podążał" za zmiana−
mi wejściowego poziomu natężenia dźwię−
ku, tym lepiej. Okazuje się jednak, że przy
słuchaniu np. mowy ludzkiej, tak reagujący
system będzie "spłaszczał" odbierane bodź−
ce, tłumiąc tak zwane czasowe i spektralne
sygnały pobudzające obecne w mowie
(m.in. chodzi o zmianę głośności dźwięku
w czasie), co może utrudniać jej zrozumie−
Specjalista „dopasowuje“ procesor sygna−
łowy do indywidualnych potrzeb pacjenta
Elektronika dla Wszystkich
107
141335225.034.png 141335225.035.png
To warto wiedzieć
gę. Po założeniu do kanału usznego jest
bowiem całkowicie niewidoczny z zewnątrz
co przyczynia się do podniesienia komfortu
psychicznego niedosłyszącej osoby na niespo−
tykany dotąd poziom. SENSO CIC+ to jeden
z najnowocześniejszych aparatów słuchowych
na świecie. Montowane w nim mikrofon i słu−
chawka to podzespoły produkowane przez
amerykańską firmę KNOWLES znaną z pro−
dukcji urządzeń podsłuchowych na potrzeby
agencji wywiadowczych. Struktura procesora
wykonana w technologii 0,4 mikrometra ma
wymiary 3x4mm. Objętość kompletnego
układu elektronicznego wynosi 7mm 3 . Cudeń−
ko to jest zasilane z baterii jonowej o średnicy
4mm, o małej rezystancji wewnętrznej, akty−
wowanej tlenem z powietrza. Średni pobór
prądu jest przy tej mocy obliczeniowej zadzi−
wiająco mały i wynosi 0,55mA, co zapewnia
czas pracy około 125 godzin. Aparat ten potra−
fi dostarczyć dźwięk o poziomie natężenia
120dB. Gniazdo baterii jest jednocześnie złą−
czem wykorzystywanym do wstępnego pro−
gramowania aparatu za pomocą specjalnego
urządzenia programującego bądź odpowie−
dnio oprogramowanego peceta. Na koniec
mniej entuzjastyczna wiadomość. Cena apara−
tu SENSO CIC+ wynosi 3600PLN. To dosyć
dużo, zwłaszcza dla osób starszych, których
często dotyczy problem ubytku słuchu. Ale
z drugiej strony wiele wskazuje na to, że taka
inwestycja jest opłacalna. Zwłaszcza w przy−
padku osób młodszych, przede wszystkim
dzieci, których znaczący odsetek również ma
kłopoty ze słuchem. Dobry aparat słuchowy
może przecież przenieść niedosłyszących
w naprawdę wspaniały świat dźwięków
i umożliwić im normalne funkcjonowanie
w domu, szkole i pracy. Dzieci z wadami słu−
chu odpowiednio wcześnie protezowane taki−
mi aparatami mają szansę na normalny roz−
wój. Aparaty cyfrowe tworzą więc zupełnie
nową jakość wśród urządzeń wspomagają−
Zdjęcie różnych modeli aparatów SENSO
cych słyszenie, doskonale dostosowując się do
fizjologii narządu słuchu. W tym więc przy−
padku wypada dołączyć się do entuzjastyczne−
go okrzyku: Wiwat zera i jedynki!
Wojciech Turemka
Autor dziękuje inż. Cezaremu Szafrańskiemu
za konsultacje.
Więcej informacji o cyfrowych aparatach
słuchowych można znaleźć pod adresem
www.widex.com
REKLAMA · REKLAMA · REKLAMA · REKLAMA
108
Elektronika dla Wszystkich
141335225.036.png 141335225.037.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin