5.doc

(50 KB) Pobierz
Odcinek Czterdziesty Siódmy

Odcinek Czterdziesty Piąty ..

 

Wracając do domu rozmyślała o tym, co powie mama na jej widok. Co powie ojciec i reszta.. Może nie będą chcieli z nią rozmawiać? Może jej nie poznają albo specjalnie zaczną unikać. Tego wszystkiego mogła się spodziewać, wszystkiego, byle nie tego z tym trzeba było jej się zmierzyć.

Pokonując drogę od Tsunade do własnego domu wciąż dręczyły ją wyrzuty sumienia, wiedziała, że nie łatwo się ich pozbędzie, ale z drugiej strony pragnęła zachować je jak najdłużej, ponieważ to była jej kara. To była kara za zdradę wioski i za wszystko co w życiu złego uczyniła, chociaż by nawet za śmierć do której się przyczyniła, choć jej nie chciała.

Bo to Sasuke, tak, Sasuke.. przyczynił się do tego, że przycisnął nóż do..

Różowowłosa potrząsneła głową odganiając od siebie złe mysli, które niczym wąż kręciły się w ogół jej głowy, chcąc w pewnym momencie zaatakować.

Mijała właśnie tak dobrze znane jej drzewo, będą małą często się na nie wspinała. Od domu dzieliło ją tylko kilka kroków. Podeszła bliżej i nieśmiało zapukała.

Zza drzwi usłyszała jak ktoś się zbliża i wtem - drzwi się otworzyły. W nich stanęła mama Sakury, w jednej ręce trzymała szklankę z herbatą, a drugą ręką zamknęła sobie usta i wygała stłumiony krzyk.

Sakura myślała, że te chwile będą się za nią ciągnąć w nieskończoność.

-Sakuro? To ty? - spytała cichym tonem jej matka.

Odpowiedziała jej cisza, a do drzwi zaczął zbliżać się jej ojciec.

-Z kim ty znowu gadasz?! -zawył niedokońca pojmując, że ma przed sobą własną córkę. - Sa..

O Boże. - zamilkł, a na jego twarzy pojawiło się ogromne zdziwienie, chwilę potem zdziwienie zmieniło się w niesmak, a zaraz potem w złość.

-Wynoś się! - zawył w stronę różowowłosej. - Nie chcę cie tu widzieć! Zdradziłaś wioskę! Rozumiesz?! Nie chcę cię widzieć! - krzyczał, mając w oczach furię.

Zatrzasnął drzwi, tuż przed nosem swojej córki. Sakura poczuła, jak coś mokrego spływa jej po twarzy. To łzy? To chyba łzy. Już sama nie wiedziała co ma robić. Jeszcze przez chwilę wpatrywała się w drzwi nadal widząc w nich zrozpaczoną twarz matki. Momentalnie zapomniała o gniewie ojca, w jej pamięci była tylko ona, tylko matka. I dziewczyna nagle zdała sobie sprawę, że nie zalezy jej na niczym.. Niczym oprócz przebaczenia ze strony matki. O niczym innym w tej chwili nie marzyła. Jednakże bała się znów zapukać do drzwi. Nie zapukała. Wziąwszy się w garść odeszła na kilka kroków od domu, lecz znów odwróciła się spoglądając, tym razem, nie na drzwi, a na szybę na górze. Tam właśnie teraz stała jej matka, wciąż z ręką przy ustach. Drugą dłonią trzymała się za serce. Sakurę bardzo ten widok ranił. Bardziej niż podejrzewała, była skłonna oddawać się bólowi. Wciąż przyglądając się widokowi matki, widziała jak ta, odrywa rękę od ust i przygłada ją do szyby. Na znak, że jej wybacza. Różowowłosa wyciągnęła rękę w stronę okna tak, jakby łapała się nadziei, którą wciąż zywiła.

Po pewnym czasie matka odeszła od szyby, więc i ona postanowiła odejść. Szła powolnym krokiem, chcąc zatracić się w zapomnieniu, żeby tylko nie pamiętać.. nic nie pamiętać, ale to nie takie łatwe.

Z daleka widać było Hinatę i Ino idących w jej stronę. Dziewczyny z daleka już rozpoznały koleżankę. Hinata starała się zachować spokój, Ino się z tym nie kryła.

-Dziewczyno, co ty tu robisz? Świat ci się znudził? - spytała Ino na wstępie, a Hinata posłała jej sójkę w bok.

-Cieszę się, ze cie widzę, Sakuro.. -zaczęła zmieszana, nie za bardzo wiedziała jak ma się teraz zachować.

-Cześć. - rzuciła niedbale różowowłosa. - Co słychać?

-Co słychać? Co słychać?! Zdradzasz wioskę i pytasz co słychać?! - krzyknęła obużona Ino.

-Stało się coś, że odeszłam? Była inwazja? Zaatakował wróg?

Ino zmieszała się trochę nie wiedząc co powiedzieć, ale zamilkła wpatrzona w ziemię i rzekła szybko. - Idę, bo Kiba na mnie czeka.

Kiedy odeszła, Sakura spytała:

-Są razem?

-Tak. - ledwie usłyszała odpowiedź.

Zacisnęła usta. A niech sobie będą - przeszedł jej przez głowę zimny ton.. kogo? Nie zabradzo wiedziała czyj to był głos.

Albo może nie chciała wiedzieć, bo nie zastanawiała się dłużej. Może to też dlatego, że z daleka nadchodził Naruto. Sakura już w głowie układała jakieś sensowne wyjaśnienie, bo wiedziała, że jak tylko Naruto będzie blisko niej zrobi jej taki wywód, że chyba cała Konoha wyleci w powietrze. A może i pobliskie krainy..

Z początku odebrało mu mowę. Nie wiedział jak się zabrać do tego całęgo krzyku, wkońcu wziął głęboki oddech i zaczął.

-Sakuro..

-Cześć.. - szczepnęła i wtedy się zaczęło.

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin