Dawkins Richard - Nauka, genetyka i etyka.pdf

(122 KB) Pobierz
Nauka, genetyka i etyka
Nauka, genetyka i etyka
Autor tekstu: Richard Dawkins
Notatka dla Tony Blaira
Ministrom mo¿na wybaczyæ, ¿e patrz± na naukowców głównie jako na
inicjatorów paniki społecznej, czy te¿ stra¿aków, którzy j± gasz±. Je¶li naukowiec
wypowiada siê dzisiaj w prasie, to na ogół, ¿eby ogłosiæ zagro¿enia jakie stwarzaj±
konserwuj±ce dodatki do ¿ywno¶ci, telefony komórkowe, opalanie siê czy słupy
wysokiego napiêcia. Przypuszczam, ¿e jest to nieuniknione, bior±c pod uwagê
całkowicie wybaczalne zaabsorbowanie obywateli własnym bezpieczeñstwem i
tendencjê do obarczania rz±du odpowiedzialno¶ci± za wszelkie zagro¿enia dla
naszego zdrowia. Stawia to jednak naukowców w niesympatycznie negatywnej roli.
Zaszczepia równie¿ niefortunne wra¿enie, ¿e ich autorytet płynie z wiedzy o
faktach. Tymczasem naukowców wyró¿nia nie tyle ich wiedza, co metoda jej
zdobywania - metoda, któr± ka¿dy mo¿e przyj±æ z korzy¶ci± dla siebie.
Co gorsza, pomija to kulturow± i estetyczn± warto¶æ nauki. To tak, jakby kto¶
spotkał Picassa i rozmawiał z nim wył±cznie o niebezpieczeñstwie lizania pêdzla.
(...) Nauka, jak malarstwo, ma wy¿sz± warto¶æ estetyczn±. Nauka mo¿e byæ
poezj±. Nauka mo¿e byæ uduchowiona, wrêcz religijna, ale w nie nadnaturalnym
sensie tego słowa.
Oczywi¶cie moja krótka notatka nie mo¿e byæ równie wyczerpuj±ca jak
memoranda, które pan dostaje od administracji pañstwowej. Zamiast tego
pomy¶lałem, ¿e wybiorê kilka wyizolowanych tematów, niemal winiet, które s±
moim zdaniem interesuj±ce i mam nadziejê, ¿e zainteresuj± równie¿ pana.
Gdybym miał wiêcej miejsca, wspomniałbym inne winiety (takie jak
nanotechnologiê, o której, jak podejrzewam, bêdziemy du¿o słyszeæ w XXI wieku).
Genetyka
Trudno przesadziæ czysto intelektualn± ekscytacjê, jak± wzbudza genetyka po
Watsonie i Cricku. Genetyka stała siê mianowicie gałêzi± technologii
informatycznej. Kod genetyczny jest prawdziwie cyfrowy w dokładnie takim
samym sensie jak kody komputerowe. Nie jest to jaka¶ słaba analogia, ale
dosłowna prawda. Co wiêcej, w odró¿nieniu od kodów komputerowych kod
genetyczny jest uniwersalny. Współczesne komputery s± zbudowane wokół
wzajemnie niezgodnych jêzyków maszynowych, zdeterminowanych przez ich
układy scalone w procesorach. Kod genetyczny natomiast, z bardzo nielicznymi
pomniejszymi wyj±tkami, jest identyczny w ka¿dym ¿ywym stworzeniu na tej
planecie, od bakterii siarkowych do olbrzymich sekwoi, od grzybów do ludzi.
Wszystkie ¿yj±ce stworzenia, przynajmniej na tej planecie, s± tej samej "marki".
Konsekwencje s± zdumiewaj±ce. Oznacza to, ¿e jaki¶ podprogram (a tym
wła¶nie jest gen) mo¿e byæ Kopiowany z jednego gatunku i Wklejany do innego,
gdzie bêdzie działał dokładnie tak samo, jak w gatunku macierzystym. To dlatego
słynny gen antifreeze (przeciwdziałaj±cy zamarzaniu), pierwotnie rozwiniêty w
rybach Arktyki, potrafi ochroniæ pomidory przed uszkodzeniami zimnem. W taki
sam sposób programista NASA, który chce schludnego programu na pierwiastek
kwadratowy do swojego systemu sterowania rakietami, mo¿e po¿yczyæ taki
program z finansowych arkuszy kalkulacyjnych. Pierwiastek kwadratowy jest
pierwiastkiem kwadratowym i tyle. Program do wyliczenia go słu¿y równie dobrze
rakiecie miêdzyplanetarnej, jak i prognozom finansowym.
W takim razie sk±d bierze siê szeroko rozprzestrzeniona instynktowna wrogo¶æ i
odraza wobec wszystkich takich "transgenicznych" zapo¿yczeñ? Podejrzewam, ¿e
pochodzi z błêdnego wyobra¿enia z ery sprzed Watsona i Cricka. Atrakcyjne lecz
błêdne rozumowanie brzmi tak: z pewno¶ci± rybi gen antifreeze musi mieæ rybi
"posmak". Z pewno¶ci± co¶ rybiego musi siê przedostaæ? Z pewno¶ci± nienaturalne
jest wstawienie genu ryby, który był "przeznaczony" tylko do działania w rybie, do
obcego dlañ ¶rodowiska komórki pomidora? A przecie¿ nikt nie uwa¿a, ¿e
podprogram pierwiastka kwadratowego niesie ze sob± "finansowy posmak", kiedy
wklejamy go do systemu sterowania rakietami. Sama idea "posmaku" w tym
sensie jest nie tylko błêdna, ale wrêcz głêboko i ciekawie błêdna. Nawiasem
mówi±c pociesza my¶l, ¿e wiêkszo¶æ młodych ludzi dzisiaj rozumie komputery
znacznie lepiej ni¿ starsze pokolenie i powinni natychmiast złapaæ o co tu chodzi.
Dzisiejszy luddyzm w kwestii in¿ynierii genetycznej mo¿e umrzeæ ¶mierci±
naturaln± w miarê jak bêdzie wymierało pokolenie komputerowych analfabetów.
Czy nie ma wiêc ¿adnych, ale to ¿adnych podstaw do obaw ksiêcia Karola, lorda
Melchetta [_1_] i ich przyjaciół? Nie posun±łbym siê a¿ tak daleko, ale z pewno¶ci±
ich argumenty ¶wiadcz± o zagubieniu [_2_]. W pewnych sytuacjach analogia z
podprogramem pierwiastka kwadratowego mo¿e nie byæ sprawiedliwa. A je¶li
program sterowania rakietami potrzebuje nie pierwiastka kwadratowego, ale nieco
innej funkcji, która nie jest dosłownie identyczna z jej finansowym
odpowiednikiem? Załó¿my, ¿e jest wystarczaj±co podobna, by rzeczywi¶cie mo¿na
było po¿yczyæ główn± procedurê, ale wymaga ona ulepszenia szczegółów
programu. W takim wypadku mo¿liwe jest, ¿e rakieta nie wypali, je¶li naiwnie
zastosujemy niezmieniony podprogram. Wracaj±c do biologii, chocia¿ geny
rzeczywi¶cie s± dokładnymi podprogramami cyfrowego software, nie oddziałuj± na
rozwój organizmu dokładnie tak samo, poniewa¿ w organizmie współdziałaj± one z
warunkami ¶rodowiskowymi, w tym z bardzo wa¿nym ¶rodowiskiem tworzonym
przez inne geny. Dla osi±gniêcia optymalnego efektu gen antifreeze mo¿e polegaæ
na interakcji z innymi genami ryby. Wepchniêty do obcego klimatu genetycznego
w pomidorze mo¿e nie działaæ poprawnie bez ulepszenia (co mo¿na ju¿ zrobiæ),
¿eby pasował do istniej±cych w pomidorze genów.
Oznacza to, ¿e mo¿na przedstawiæ argumenty na rzecz obu stron i musimy
dokładnie wywa¿yæ sprawê. In¿ynierowie genetyczni maj± racjê, ¿e oszczêdzimy
czasu i pieniêdzy wykorzystuj±c osi±gniêcia milionów lat badañ i rozwoju, jakie
darwinowski dobór naturalny wło¿ył w rozwiniêcie biologicznego ¶rodka przeciwko
zamarzaniu (czy czegokolwiek, co nam potrzebne). Ale racjê mieliby tak¿e
czarnowidze, gdyby złagodzili swoj± postawê i przeszli od emocjonalnego
odrzucenia do racjonalnych apeli o rygorystyczne testowanie bezpieczeñstwa.
¯aden szanuj±cy siê naukowiec nie odrzuca takiego apelu. Jest to rutyna dla
wszystkich nowych produktów, nie tylko tych, które poddane zostały in¿ynierii
genetycznej.
Wiêkszo¶æ ludzi nie dostrzega niebezpieczeñstwa, jakie rodzi podnoszenie
fałszywego alarmu przez obsesyjn± histeriê wokół genetycznie modyfikowanej
¿ywno¶ci. Obawiam siê, ¿e kiedy hała¶liwe ostrze¿enia Zielonych przeciwko GMO
oka¿± siê puste, ludzie przybior± niebezpiecznie obojêtn± postawê wobec innych,
powa¿niejszych ostrze¿eñ. Ewolucja oporno¶ci na antybiotyki w¶ród bakterii ju¿
jest znanym i dowiedzionym niebezpieczeñstwem. Niemniej narastanie tego
konkretnego niebezpieczeñstwa pozostaje niezauwa¿one w kontek¶cie wrzawy
wokół genetycznie zmodyfikowanej ¿ywno¶ci, której zagro¿enia s± co najwy¿ej
spekulatywne. Powiedzmy to wyra¼niej, genetyczne modyfikacje, podobnie jak
wszystkie inne rodzaje modyfikacji, s± dobre, je¶li modyfikujesz w dobrym
kierunku, i złe, je¶li modyfikujesz w złym kierunku. Podobnie jak sztuczna hodowla
i jak sam dobór naturalny, sztuka polega na wprowadzeniu wła¶ciwego nowego
software DNA. U¶wiadomienie sobie, ¿e to tylko software, zapisany w tym samym
jêzyku co "własny" DNA organizmu, powinno w du¿ej mierze pomóc w rozwianiu
instynktownego lêku, który dominuje w dyskusjach o GMO.
Nie mogê porzuciæ tematu instynktownych odczuæ bez ulubionego cytatu z
nieod¿ałowanego www.racjonalista.pl/kk.php/s,2252 . Kiedy zadano mu
futurologiczne pytanie, powiedział, ¿e wiadomo zbyt mało, by na nie odpowiedzieæ.
Pytaj±cy koniecznie jednak chciał uzyskaæ informacjê, co Sagan rzeczywi¶cie o tym
my¶li: "Ale jakie s± pana wewnêtrzne odczucia" - zapytał. Odpowied¼ Sagana jest
nie¶miertelna: "Staram siê nie my¶leæ wnêtrzno¶ciami". Instynktowne "my¶lenie
wnêtrzno¶ciami" to jeden z głównych problemów, z jakim musimy borykaæ siê w
kwestii publicznej opinii wobec nauki. Wrócê do tego problemu, gdy bêdê mówił o
etyce. Na razie jeszcze kilka uwag o przyszło¶ci genetyki w XXI wieku, szczególnie
w zwi±zku z Projektem Poznania Genomu Człowieka.
Projekt Poznania Genomu Człowieka, który lada moment zostanie zakoñczony
[_3_], jest rzeczywi¶cie osi±gniêciem XX wieku. Jest to historia wybitnego
sukcesu, ale o ograniczonym zakresie. Wziêli¶my twardy dysk człowieka i
spisali¶my ka¿d± kropkê i znak bitów informacji typu 11000101000010000111,
niezale¿nie od tego, co one znacz± w software jako cało¶ci. Nastêpnie potrzebny
jest projekt dwudziestego pierwszego wieku, Projekt Poznania Embriologii
Człowieka, który faktycznie odszyfrowuje wszystkie instrukcje wysokiego poziomu
zakodowane w postaci kodu maszynowego. Łatwiejszym zadaniem bêdzie seria
projektów poznania genomów ró¿nych gatunków (takich jak projekt poznania
genomu ro¶liny Arabidopsis, którego zakoñczenie ogłoszono w dniu, w którym to
piszê). Bêd± one szybsze i łatwiejsze ni¿ Projekt Poznania Genomu Człowieka, nie
dlatego, ¿e inne genomy s± mniejsze i prostsze ni¿ nasz, ale poniewa¿ wspólna
ekspertyza naukowców kumuluje siê szybko wraz z do¶wiadczeniem.
Istnieje frustruj±cy aspekt tego kumulatywnego postêpu. Z perspektywy czasu,
bior±c pod uwagê tempo postêpu technicznego, kiedy zaczynali¶my Projekt
Poznania Genomu Człowieka, nie był on wart zaczynania. Byłoby lepiej nic nie
robiæ przez przynajmniej dwa lata i zacz±æ dopiero wówczas! W rzeczywisto¶ci w
pewnym sensie to wła¶nie zrobiła rywalizuj±ca firma doktora Craiga Ventera.
Błêdem pozostawiania kłopotów pierwszego kroku innym jest to, ¿e pó¼niejsze
technologie nie mog± zacz±æ "wyprzedzania" bez do¶wiadczenia zdobytego w
rozwijaniu wcze¶niejszych technologii.
Projekt Poznania Genomu Człowieka dyskretnie minimalizuje ró¿nice miêdzy
jednostkami. Jednak z intryguj±cym wyj±tkiem jednojajowych bli¼ni±t genom
ka¿dego człowieka jest unikatowy i mo¿na siê zastanawiaæ czyj genom
sekwencjonuje siê w Projekcie. Czy wybrano jakiego¶ dygnitarza, ¿eby go
uhonorowaæ, czy jest to losowy człowiek z ulicy czy wrêcz anonimowy klon komórki
z laboratoryjnej kultury tkankowej? To ma znaczenie. Mam niebieskie oczy, a ty
masz piwne. Nie potrafiê zwin±æ jêzyka w rurkê, a prawdopodobieñstwo, ¿e ty to
potrafisz wynosi 50%. Która wersja genu na zwijanie jêzyka dostanie siê do
opublikowanego Genomu Człowieka? Jaki jest kanoniczny kolor oczu? Odpowied¼
brzmi, ¿e z wyj±tkiem kilku "liter" DNA, które siê ró¿ni±, kanoniczny genom jest
"głosem" wiêkszo¶ci w próbce dobranej tak, by daæ dobry rozrzut ludzkiej
ró¿norodno¶ci. Ale sama ró¿norodno¶æ jest wykre¶lona z protokołu.
W odró¿nieniu od tego Projekt Badania Zró¿nicowania Ludzkiego Genomu,
prowadzony obecnie, buduje na fundamentach Projektu Poznania Genomu
Człowieka, ale skupia siê na tych stosunkowo nielicznych miejscach nukleotydów,
które ró¿ni± siê miêdzy jednostkami i miêdzy grupami. Nawiasem mówi±c,
zaskakuj±co mały odsetek tych rozbie¿no¶ci stanowi± ró¿nice miêdzy rasami, fakt,
który niestety nie wystarczył, by uspokoiæ przedstawicieli ró¿nych grup etnicznych,
szczególnie w Ameryce. Wymy¶lili ostre polityczne zastrze¿enia do projektu, na
który patrz± jako na oparty na wyzysku i unurzany w eugenice.
Medyczne korzy¶ci badania ludzkiej zmienno¶ci mog± byæ niezmierne. Jak dot±d
niemal wszystkie leki przepisywane s± tak, jakby pacjenci byli w du¿ej mierze tacy
sami, a dla ka¿dej choroby istniała optymalna kuracja. Lekarze jutra bêd± bardziej
przypominaæ weterynarzy. Lekarze maj± tylko jeden gatunek pacjentów, w
przyszło¶ci jednak bêd± dzielili ten gatunek według genotypów, tak jak weterynarz
dzieli swoich pacjentów na gatunki. Lekarze ju¿ rozpoznaj± klasyfikacjê kilku
genetycznych typów (OAB, Rh) do specjalnych potrzeb transfuzji krwi. W
przyszło¶ci dokumentacja ka¿dego pacjenta bêdzie zawieraæ wyniki licznych testów
genetycznych: nie ich pełen genom (to w przewidywalnej przyszło¶ci byłoby zbyt
kosztowne), ale w miarê upływu czasu coraz czêstsze bêdzie pobieranie próbek
zmiennych obszarów genomu i znacznie wiêcej klasyfikacji ni¿ dzisiejsza
klasyfikacja grup krwi. Chodzi o to, ¿e przy niektórych chorobach mo¿e byæ tyle
ró¿nych optymalnych kuracji, ile istnieje ró¿nych genotypów w danym locus
(miejscu) - a nawet wiêcej, poniewa¿ loci mog± oddziaływaæ na siebie i wpływaæ na
podatno¶æ na chorobê.
Innym wa¿nym zastosowaniem genetyki ludzkiej ró¿norodno¶ci jest medycyna
s±dowa. Wła¶nie dlatego, ¿e DNA jest cyfrowe, tak jak bajty komputerowe,
genetyczne odciski palców s± potencjalnie wielokrotnie dokładniejsze i bardziej
godne zaufania ni¿ jakiekolwiek inne ¶rodki identyfikacji, wł±cznie z bezpo¶rednim
rozpoznaniem twarzy (mimo niezachwianego prze¶wiadczenia ławników
przysiêgłych, ¿e identyfikacja przez naocznego ¶wiadka przebija wszystko).
Ponadto mo¿na ustaliæ to¿samo¶æ z małego ¶ladu krwi, potu czy łez (lub ¶liny,
nasienia czy włosów).
Dowody oparte na DNA powszechnie uwa¿a siê za kontrowersyjne i muszê
wyja¶niæ, dlaczego. Po pierwsze, ludzka pomyłka mo¿e uniewa¿niæ dokładno¶æ
metody. To jednak dotyczy wszelkich dowodów. S±dy s± ju¿ przyzwyczajone do
przedsiêbrania ¶rodków ostro¿no¶ci, by unikn±æ pomieszania dowodów
materialnych, i takie ¶rodki ostro¿no¶ci staj± siê teraz jeszcze wa¿niejsze.
Genetyczne odciski palców mog± ustaliæ, poza wszelk± rozs±dn± w±tpliwo¶æ, czy
plama krwi pochodzi od danego osobnika. Ale oczywi¶cie musi siê badaæ wła¶ciw±
plamê.
Po drugie, choæ prawdopodobieñstwo błêdnej identyfikacji przez genetyczny
odcisk palców jest teoretycznie astronomicznie małe, genetycy i statystycy mog±
przedstawiæ co¶, co wydaje siê bardzo ró¿nymi oszacowaniami dokładnego
prawdopodobieñstwa. Cytujê z mojej ksi±¿ki /ks.php/k,52 (rozdział 5, który jest
po¶wiêcony wyja¶nieniu genetycznych odcisków palców dla nie specjalistów).
Prawnicy zazwyczaj czyhaj± tylko na moment, kiedy pojawiaj± siê rozbie¿no¶ci
w wypowiedziach ekspertów powołanych na ¶wiadków. Je¶li s±d wezwie jako
biegłych dwóch genetyków i poleci im oszacowaæ prawdopodobieñstwo zaistnienia
błêdu przy dowodzie w postaci DNA, to pierwszy z ekspertów mo¿e powiedzieæ:
jeden do miliona, a drugi - zaledwie jeden do stu tysiêcy. I ju¿ nastêpuje atak.
"Acha! ACHA! Eksperci siê ze sob± nie zgadzaj±! Panie i panowie ławnicy, czy
mo¿emy pokładaæ zaufanie w jakiej¶ naukowej metodzie, je¶li sami specjali¶ci
ró¿ni± siê w ocenie jej warto¶ci dziesiêciokrotnie? Oczywi¶cie nale¿y zatem w ogóle
wycofaæ dowód tego typu i wiêcej o tych sprawach nie mówiæ".
(...) w istocie cała niezgoda miêdzy nimi ogranicza siê przecie¿ do tego, ¿e
oceniaj± zabezpieczenia przeciw mo¿liwo¶ci popełnienia pomyłki w kategoriach
hiper-mega-astronomicznych lub tylko astronomicznych. Gwarancje s±dowe
zwykle nie powinny byæ mniejsze ni¿ tysi±c do jednego, ale oczywi¶cie równie
dobrze mog± siêgaæ miliardów. Nawet przy najostro¿niejszych kalkulacjach
bezpieczeñstwo metody genetycznej jest o niebo wy¿sze od pewno¶ci, jak± daje
zwykła konfrontacja policyjna. "Wysoki S±dzie, konfrontacja w gronie zaledwie 20
osób jest działaniem na niekorzy¶æ mego klienta. ¯±dam grupy zło¿onej z co
najmniej miliona osób!" [_4_]
Dyskutuje siê teraz pomysł ogólnokrajowej bazy danych, w której znajd± siê
genetyczne odciski palców wszystkich obywateli (tylko próbki genów oczywi¶cie,
zapis całego genomu byłby zdecydowanie zbyt kosztown± przesad±). Nie traktujê
tego jako złowieszczego pomysłu w stylu Wielkiego Brata (i napisałem do mojego
lekarza, ¿e zgłaszam siê na ochotnika jako królik do¶wiadczalny do badania
pilota¿owego 500 tysiêcy ludzi, które teraz jest w stadium przygotowañ). Istniej±
tu jednak potencjalne problemy dotycz±ce swobód obywatelskich. Je¶li było
włamanie do twojego domu, policja rutynowo bêdzie szukała odcisków palców
(tradycyjnych, staromodnych) włamywacza. Potrzebuj± tak¿e odcisków palców
członków rodziny wła¶ciciela domu, ¿eby móc je wyeliminowaæ, i wiêkszo¶æ ludzi
chêtnie siê na to godzi. Oczywi¶cie ta sama zasada odnosi siê do genetycznych
odcisków palców, ale wielu ludzi nie chce ogólnokrajowej bazy danych.
Prawdopodobnie mieliby równie¿ zastrze¿enia do ogólnokrajowej bazy danych
konwencjonalnych, staromodnych odcisków palców, ale mo¿e w praktyce nie
stanowi to problemu, poniewa¿ przeszukiwanie takiej bazy danych w celu
znalezienia wła¶ciwych odcisków trwałoby zbyt długo. Genetyczne odciski palców
nie nastrêczaj± tej trudno¶ci. Komputerowego przeszukiwania ogromnej bazy
danych DNA mo¿na dokonaæ bardzo szybko.
Jaki wiêc jest problem dotycz±cy swobód obywatelskich? Z pewno¶ci± ci, którzy
nie maj± niczego do ukrycia, nie musz± siê baæ? Mo¿e nie, ale ludzie maj±
uprawnione powody do ukrywania informacji, nie przed prawem, ale wzajem przed
sob±. Zaskakuj±ca liczba ludzi w ka¿dym wieku jest genetycznie niespokrewniona
z mê¿czyzn±, o którym s±dz±, ¿e jest ich ojcem. Aby uj±æ to łagodnie: nie jest
pewne, ¿e rozwianie ich złudzeñ rozstrzygaj±cymi dowodami DNA podniosłoby
sumê szczê¶cia ludzko¶ci. Gdyby istniała ogólnokrajowa baza danych,
kontrolowanie bezprawnego dostêpu do niej mogłoby byæ trudne. Gdyby gazeta
brukowa odkryła, ¿e oficjalny dziedzic tytułu ksi±¿êcego został w rzeczywisto¶ci
spłodzony przez le¶niczego, konsternacja w Kolegium Heraldycznym mogłaby byæ
zabawna. Ale nie trzeba zbyt du¿o wyobra¼ni, by wiedzieæ, ¿e ze swobodnego
dostêpu do informacji o prawdziwym ojcostwie w społeczeñstwie jako cało¶ci
wypłyn± wzajemne oskar¿enia w rodzinach i autentyczna prywatna udrêka.
Niemniej powstanie ogólnokrajowej bazy danych niewiele zmieniłoby sytuacjê.
Zazdrosny m±¿ ju¿ dzisiaj ma wszystkie mo¿liwo¶ci pobrania próbki ¶liny czy krwi
swoich domniemanych dzieci i porównania ich z własnymi w celu potwierdzenia
podejrzeñ, ¿e nie jest ich prawdziwym ojcem. Ogólnokrajowa baza danych
dodałaby mo¿liwo¶æ szybkiego stwierdzenia kto, ze wszystkich mê¿czyzn w całym
kraju, nim jest.
Ogólniej za¶, badanie ludzkiej ró¿norodno¶ci jest jednym z bardzo niewielu
obszarów, gdzie mo¿na zestawiæ dobry (choæ moim zdaniem nie przytłaczaj±cy)
argument przeciwko czysto bezinteresownemu poszukiwaniu wiedzy: jest jedn± z
bardzo niewielu dziedzin, w których mo¿emy wyj¶æ lepiej na ignorancji. Jest
mo¿liwe, ¿e pod koniec XXI wieku lekarze bêd± w stanie dokładnie przewidzieæ
powód i czas umierania ka¿dego człowieka, ju¿ w dniu jego poczêcia. Obecnie ten
rodzaj deterministycznych prognoz mo¿na osi±gn±æ tylko dla nosicieli genów takich
jak gen choroby Huntingtona [_5_]. Dla wszystkich pozostałych mo¿liwa jest
jedynie mało precyzyjna, statystyczna prognoza aktuariusza towarzystwa
ubezpieczeniowego oparta na zwyczajach palenia i picia oraz pospiesznym
osłuchaniu stetoskopem. Cały biznes ubezpieczeñ na ¿ycie zale¿y od tego, by takie
prognozy były mało precyzyjne i statystyczne. Ci, którzy umieraj± jako ludzie
starzy, subsydiuj± (spadkobierców) tych, którzy umieraj± młodo. Je¶li nadejdzie
dzieñ, kiedy deterministyczne prognozy (takie jak przy chorobie Huntingtona)
stan± siê uniwersalne, załamie siê system ubezpieczeñ na ¿ycie taki jaki znamy.
Ten problem daje siê rozwi±zaæ (przypuszczalnie dziêki powszechnemu,
obowi±zkowemu ubezpieczeniu na ¿ycie bez ¿adnej medycznej oceny ryzyka).
Zgłoś jeśli naruszono regulamin