WIPSZYCKA Ewa Kościół w świecie późnego Antyku.pdf

(1629 KB) Pobierz
01.PASTERZE LUDU BOŻEGO - Notatnik
01.PASTERZE LUDU BOŻEGO
EWA WIPSZYCKA
Kościół w świecie późnego Antyku
Tablice chronologiczne i indeksy PAWEŁ JANISZEWSKI
Dobór i opis ilustracji ELŻBIETA JASTRZĘBOWSKA
Projekt graficzny serii RYSZARD ŚWIĘTOCHOWSKI
Opracowanie okładki i stron tytułowych TERESA KAWIŃSKA
© Copyright by
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1994
ISBN 83-06-02353-6
SŁOWO WSTĘPNE
Dzieje Kościoła stanowią przedmiot rozlicznych sporów, niekiedy bardzo
namiętnych. Nie dadzą się uprawiać z takim chłodem i dystansem, z jakim
historyk rekonstruuje ustrój miast greckich doby hellenistycznej lub przebieg
kampanii galijskiej Cezara. Kontrowersje na temat przeszłości chrześcijańst-
wa mają rozmaite przyczyny. Na pewno wynikają z niedoskonałości źródeł,
których mamy za mało, bądź do których nie możemy mieć zaufania; tam zaś,
gdzie rekonstrukcja przeszłości oparta jest nie na rzetelnych informacjach,
jakich ta przeszłość sama nam dostarczyła, lecz na naszych domysłach, trud-
no będzie uczonym pozbyć się wątpliwości, sformułować jeden, wspólny
sąd. Gdy chcemy odtworzyć proces chrystianizacji jakichś obszarów w okre-
ślonej epoce, a brak nam podstawowych danych o liczbie istniejących wów-
czas Kościołów, żadne zabiegi badawcze nie pozwolą na osiągnięcie zadowa-
lających rezultatów; jeśli bardzo mało wiemy o najstarszej fazie dziejów Ko-
ściołów w Rzymie i w Aleksandrii, najsubtelniejsza nawet inteligencja i naj-
większa wiedza badacza nie uchronią jego hipotez przed miażdżącą krytyką
kolegów.
Jednak równie ważnym źródłem sporów o dzieje Kościoła jest nasz stosu-
nek do tej instytucji tutaj i teraz, do jej aktualnego kształtu, do głoszonej
dziś doktryny i podejmowanych obecnie inicjatyw. Sądy o przeszłości i o teraź-
niejszości Kościoła są bowiem tak ściśle z sobą związane, że nawet badaczo-
wi potrafiącemu zachować dyscyplinę w myśleniu i przyuczonemu do pano-
wania nad własnymi sympatiami i antypatiami trudno jest uchronić się przed
przenoszeniem współczesnych mu pasji, niepokojów, problemów na czasy
minione, nawet te najbardziej odległe.
Historia chrześcijaństwa antycznego stanowi obszar badawczy szczególnie
drażliwy. Ani dzieje Kościoła średniowiecznego, ani nowożytnego nie wywo-
Strona 1
01.PASTERZE LUDU BOŻEGO
łują tego stanu napiętej czujności lub wręcz podejrzliwości, jaki towarzyszy
odbiorowi literatury historycznej traktującej o chrześcijaństwie starożytnym.
Krytyczne opinie, lub nawet otwarte złośliwości, wygłaszane pod adresem
papieży XV lub XVI w. przejdą nie zauważone, natomiast biografie wiel-
14 Słowo wstępne
kich twórców papiestwa, jak Damazy (366—384) czy Leon Wielki (440—
—461), będą z góry naznaczone tonem właściwym hagiografii lub inwekty-
wie. Źródłem emocji są nie tylko badania nad naukami i działalnością Jezusa
i jego bezpośrednich uczniów, niemal takie same namiętności towarzyszą hi-
storykom pierwszych sześciu wieków istnienia Kościoła.
Nie jest to bynajmniej dziwne. Wszystkie odmiany chrześcijaństwa przy-
znawały (i przyznają) szczególny autorytet poglądom pisarzy tworzących
w tym okresie. Nie bez kozery nazwano ich Ojcami Kościoła, przywołując
ich opinie w rozmaitych sporach, pojawiających się nawet wiele wieków po
ich śmierci. Jeszcze teraz przedstawiciele Kościołów szukają w ich pismach
uzasadnienia podejmowanych obecnie decyzji, zgodność współczesnej nam
myśli chrześcijańskiej z doktryną sformułowaną u schyłku starożytności jest
traktowana jako ważki argument wspierający dzisiejsze poczynania. W staro-
żytności (tej wcześniejszej, przed Konstantynem, i tej późniejszej, przed
końcem VI w.) uzyskały swą tradycyjną formę najważniejsze chrześcijańskie
obrzędy, powstał kult świętych i kult Marii Panny, pojawiły się klasztory,
rozwinął się ruch pielgrzymkowy — a więc zjawiska żywe po dzień dzisiejszy.
Kiedy czytamy list św. Grzegorza z Nyssy, krytykującego tych, którzy przy-
wiązują zbytnią wagę do pielgrzymek do Jerozolimy („I cóż więcej od innych
będzie miał ten, który był w owych miejscach, a od nas odszedł; albo jak
gdyby Duch Święty okazywał pełnię działania u jerozolimian, a nie mógł
przejść do nas! Duch Święty wionie, gdzie chce..." —przekł. T. Sinki), trud-
no jest nie zastanawiać się nad wartością uwag tego wielkiego teologa w od-
niesieniu do współczesnych nam pielgrzymek. Antyczna krytyka ascezy
może łatwo współbrzmieć z dzisiejszymi dyskusjami o celach małżeństwa
i o stosunku do życia erotycznego.
W mojej książce spory obu rodzajów (i te erudycyjne, wynikające z niedo-
statków źródeł, i te mające korzenie światopoglądowe) zajmować będą spo-
ro miejsca. Starałam się bowiem tak ją napisać, aby pogodzić wykład wiedzy
o najważniejszych, w moim przekonaniu, zjawiskach w przeszłości starożyt-
nego Kościoła z wywodami odkrywającymi tajniki rozmaitych dysput badaw-
czych. Czyniłam tak dlatego, że jestem przekonana, iż wyłączając jedynie
najprostsze, szkolne podręczniki, historyk powinien zawsze pokazywać czy-
telnikowi swój warsztat badawczy, po to, by mu uświadamiać zmienny cha-
rakter historiografii. Z tego punktu widzenia nie ma większych różnic między
nauką historyczną a fizyką, chemią, biologią — tak jak one, wiedza o prze-
szłości podlega stałym zmianom, wzbogaca się i komplikuje. Nie widzę po-
wodów, dla których zwykły zjadacz chleba, bez protestów przyjmujący infor-
macje o nowych teoriach na temat budowy gwiazd i atomu, nie mógłby zro-
zumieć, że historia jest także nauką podlegającą ewolucji.
Strona 2
01.PASTERZE LUDU BOŻEGO
W przypadku historii Kościoła istnieje też jednak inny, ważniejszy moim
zdaniem powód, który skłania mnie do przedstawienia przynajmniej części
Słowo wstępne 15
toczonych polemik. Poznając sens sporów o przeszłość chrześcijaństwa, po-
ruszamy się przecież w kręgu pytań tyczących się naszego sposobu pojmowa-
nia wiary, miejsca, jakie zajmuje ona w naszym życiu, a także naszego stosunku
do instytucji kościelnych. Współczesnemu inteligentowi trudno będzie w peł-
ni przyjąć religijne posłanie ksiąg biblijnych, jeśli zabraknie mu kultury hi-
storycznej, tak potrzebnej w obcowaniu z religią powstałą przed wiekami,
w odmiennych warunkach, wśród ludzi o odmiennej od nas mentalności. Ba-
riera stworzona przez czas może skutecznie odepchnąć dzisiejszego czytelni-
ka od dziwnego na pierwszy rzut oka tekstu, pozbawić wrażliwości na jego
religijną treść, nawet ośmieszyć zawarte w nim wywody. To samo dotyczy
niektórych pism Ojców Kościoła czy też decyzji synodów i soborów sprzed
wieków.
Zrozumienie i przyjęcie chrześcijańskiego przesłania religijnego wymaga
zawsze selekcji jego treści, oddzielenia tego, co jest prawdą obojętną na
przemijanie wieków, od tego, co wypadnie uznać za związane z minionymi
czasami i co znika wraz z nie istniejącymi już społecznościami. Kierowanie
tym procesem nie jest oczywiście zadaniem historyka Kościoła, ale może on
tu odegrać ważną rolę, ucząc sztuki zachowania szacunku dla przeszłości,
przyzwyczajając do patrzenia na wszelkie jej zjawiska z dociekliwym prag-
nieniem ich zrozumienia, ze świadomością więzi z chrześcijanami pierwszych
wieków i zarazem odmienności naszego sposobu odczuwania, naszej drogi
do Boga.
Czytelnik nie znajdzie więc w mojej książce dyskursu beznamiętnego, aka-
demickiego, dostojnego. Wykład naznaczony będzie nie skrywanymi pasja-
mi. Wybrałam ten sposób pisania o historii Kościoła w przekonaniu, że od-
słaniając kulisy badań historycznych, tłumacząc, o co spierają się uczeni,
jakie argumenty padają w ich dysputach, pomogę czytelnikowi wyrobić sobie
zdolność rozumienia dziejów Kościoła, a przez to ułatwię mu walkę z nie-
bezpieczeństwem stwarzanym przez dwie skrajne, przeciwstawne sobie po-
stawy: czystą apologetykę i czysty antyklerykalizm, w równym stopniu groź-
ne dla naszej kultury, nie tylko tej historycznej.
Na koniec tego wstępu niech mi będzie wolno wskazać na jedną z tez książki,
szczególnie dla mnie ważną. Pilna obserwacja dziejów Kościoła starożytnego
jasno pokazuje, że nie stanowiły one prostego, tryumfalnego marszu, w któ-
rym dobrzy chrześcijanie byli tak jednoznacznie oddzieleni od złych, że tych
drugich można ignorować lub potępić w czambuł. Dzieje Kościoła starożyt-
nego są dziejami straszliwej szarpaniny, w najwyższym stopniu bolesnej dla
jej uczestników, niekiedy nawet krwawej. Szukanie religijnych dróg nikomu
nie dawało przywileju natychmiastowej nieomylności. Jesteśmy dziedzicami
wszystkich stron, które uczestniczyły w ówczesnych kontrowersjach. Wznio-
Strona 3
01.PASTERZE LUDU BOŻEGO
słość i małość, ambicje i pobożność były z sobą wymieszane tak, że po wiekach
nie da się ich od siebie oddzielić. Wielcy ludzie Kościoła, inicjujący ogromne
16 Słowo wstępne
zmiany, pokazujący całym pokoleniom religijne cele, potrafili czynić i do-
bro, i zło. Prowadzono ludzi ku Bogu perswazją, ale i przemocą, prześlado-
wano się z niesłychaną zaciekłością w imię ewangelicznej religii, kładącej tak
wielki nacisk na miłość bliźniego.
Ta szarpanina jest zazwyczaj traktowana jako objaw słabości Kościoła,
jako coś, co nadaje się na cel złośliwych ataków lub czego trzeba się wsty-
dzić. Historiografia apologetyczna czyniła wiele, aby drogi Kościoła wygła-
dzić. Ja w tych dramatycznych zmaganiach widzę wielkość i wspaniałość
chrześcijaństwa, jego bogactwo, coś, co budzi szacunek i co człowiek wieku
XX może śledzić z podziwem i sympatią.
Dorobek tamtych pokoleń, naznaczonych piętnem niepokoju i religijnego
cierpienia, był ogromny, to on legł u podstaw naszej dzisiejszej cywilizacji.
Moglibyśmy oczywiście interesować się tylko owocami ich wysiłku i męki,
abstrahować od wahań, ignorować odrzucone po drodze myśli i instytucje.
Możemy jednak przyglądać się uważnie i życzliwie meandrom procesów two-
rzenia chrześcijańskiego dziedzictwa, odnajdując w nich zarówno ludzkie na-
dzieje, tęsknoty, małości, jak i metafizyczną wzniosłość, nadającą sens byto-
waniu pokoleń następnych.
PASTERZE LUDU BOŻEGO
Grecki Wschód i łaciński Zachód: koniec jedności śródziemnomorskiej —
Kościoły i Kościół —
Miejsce biskupów w Kościele — Wybory biskupów — Dwa skrajnie odmienne
przypadki elek-
cji: Damazego i Ambrożego — Co z biskupami, których ich owieczki nie chciały
— Pochodzenie
społeczne biskupów — Rośnie rola prezbiterów — Kariery diakonów — Kler
niższy — Cursus
honorum kleru — Problem wstrzemięźliwości seksualnej kleru — Relacje między
Kościołami
— Komu przypadała hegemonia w kościelnym świecie — Powstanie sieci
metropolitalnej —
Synody i sobory — Trudności z definicją symonii — Starożytny Kościół
dziedzicem antycznego
systemu sprawowania władzy i związanej z nim mentalności
W eseju tym, pełniącym w całości książki w pewnym sensie funkcję wpro-
wadzenia, pragnę zająć się Kościołem od strony instytucjonalnej; za punkt
startu wezmę jego stan z końca II w., za punkt dojścia koniec IV stulecia.
Będę mówiła najpierw o duchowieństwie: jego hierarchicznej strukturze,
sposobie powoływania, duszpasterskich zadaniach poszczególnych stopni,
Strona 4
01.PASTERZE LUDU BOŻEGO
karierze kościelnej, społecznym pochodzeniu, specyficznej mentalności, pro-
cedurach podejmowania ważniejszych decyzji. Przedstawię szkielet kościel-
nej organizacji: biskupstwa i metropolie — będę miała wówczas okazję do
odkrywania tajników kościelnej geografii i reguł walki o zdobycie hegemo-
nii. Wszystkie te wywody potrzebne mi będą po to, by uświadomić czytelni-
kowi, jak odmienny, mimo zasadniczej tożsamości, był Kościół późnego an-
tyku w zestawieniu z Kościołem znanym mu z jego własnych doświadczeń.
Z moich rozważań usunę Kościół czasów, w których jego przewodnictwo
należało niemal w całości do charyzmatyków, a więc ludzi, którym Duch
Święty dał swe specjalne dary, nie będę więc zajmować się procesem wypie-
rania charyzmatyków przez przywódców powoływanych z racji cnót zwyczaj-
nych: pobożności, umiejętności organizowania działalności filantropijnej czy
kierowania klerem itp. Ów proces był bolesny i trwał w rozmaitych środowis-
kach długo, grupy charyzmatyków spychane były poza Kościół („Wielki Ko-
ściół", jak go dzisiejsi historycy najczęściej nazywają). Podejrzewano ich
o opętanie przez szatana i traktowano z najwyższą, rosnącą z czasem, nie-
ufnością. Niech mi będzie wolno zacytować tylko jeden fragment Historii
2 — Kościół w świecie...
18 ' Pasterze ludu Bożego
kościelnej Euzebiusza, który dobrze wprowadza w atmosferę, w jakiej przy-
szło działać charyzmatykom. Rzecz tyczy się Montanusa, twórcy ważnej
(i trwałej) herezji: „Montanus (...) dał się opanować niepohamowanemu
pragnieniu zajęcia stanowiska naczelnego, tak otworzył do siebie przystęp
Przeciwnikowi. Demon opętał go tak, że popadł nagle w rodzaj zachwycenia
i ekstazy, począł szaleć, gadać, dziwne wydawać dźwięki i prorokować zgoła
przeciwko zwyczajowi kościelnemu, opartemu na tradycji i od dawna ustalo-
nej kolejności." (5, 16, przekł. ks. A. Lisieckiego)
W moich wywodach trzymać się będę problematyki ściśle kościelnej, w nią
wtopię informacje i wyjaśnienia odnoszące się do rzeczywistości w stosunku
do Kościoła zewnętrznej, które w rozmaitych punktach moich rozumowań
będą mi potrzebne. O jednej jednak sprawie muszę wspomnieć na początku,
zrozumienie jej i pamiętanie o niej będzie potrzebne w toku lektury niemal
wszystkich esejów.
W wieku IV, a więc w okresie zajmującym w tej książce najwięcej miej-
sca, dokonuje się proces podziału świata śródziemnomorskiego na dwie czę-
ści: grecko- i łacińskojęzyczną, które w miarę upływu czasu coraz bardziej
oddalają się od siebie pod każdym względem. Różnice między nimi istniały
zawsze, również w najlepszym okresie stabilizacji i politycznej jedności im-
perium, jednak w latach kryzysu politycznego zaczęły rosnąć z taką siłą
i szybkością, że u schyłku IV w. separacja była już faktem, nawet wtedy, gdy
cesarstwo było rządzone przez jednego władcę. Ze śmiercią Teodozjusza
Wielkiego (395 r.) polityczny podział stał się definitywny, wprawdzie w poło-
wie VI w. Justynianowi uda się odwojować część Zachodu, ale krótkotrwa-
Strona 5
Zgłoś jeśli naruszono regulamin