Dres z bejsbolem wchodzi do pralni.- Czy jest wiejski chleb?- Po***ło cię?? Przecież to jest pralnia!!Drechu wziął drewniany argument i przywalił pracownikowi pralni.Następnego dnia drech znów wchodzi do pralni.- Bagietkę poproszę!- Chłopie zrozum: TO JEST PRALNIA!!!- Bagietkę poproszę!- Spie....!Dresiarz znów pobił pracownika pralni.Trzeciego dnia facet pracujący w pralni kupił ok. 10 gatunków chlebaZnów wchodzi dresik.- Czy macie banany?- Przecież wczoraj i przedwczoraj chciałeś kupić chleb?- No cóż... chleb teraz to nawet w aptece można kupić.Wraca dresiarz z Paryża i opowiada swojej żonie, co tam widział.- Wiesz Zocha, idę kurwa, patrzę kurwa, a tu wielki plac kurwa!Patrzę na lewo kurwa... ochujeć można kurwa! Patrzę przed siebiekurwa... żesz kurwa mać! Patrzę na prawo kurwa... O ja ciępierdole... Zocha zaczyna płakać. Dresiarz pyta:- Zocha, co Ci sie, kurwa, stało?- Boże, jak tam musi być pięknie...!Do grupy młodych mężczyzn w dresach podchodzi konduktor:- Bilety do kontroli.- Spierdalaj! - krzyczą dresiarze. Kontroler rezygnuje i podchodzi dostarszego pana:- Proszę o bilet do kontroli.- Nie słyszał pan, co koledzy powiedzieli?Jedzie dresiarz wspaniałym AUDI A8 - notabene własnym. Nagle słyszystłumiony huk. Zatrzymuje się i z wielkim niepokojem ogląda swojecudo.Z ulgą stwierdza, że to tylko przebita opona. Zawija rękawy, aby nieubrudzić swojego wspaniałego dresu, wyjmuje lewarek i zabiera się dolewarowania samochodu. W pewnej chwili podchodzi drugi dresiarz.Czujnie rozgląda się na boki i pyta cicho lecz zdecydowanie.- Co robisz?- Koło - odpowiada zagadnięty.Tamten nie przestając się rozglądać, bierze wielki kamień, wybija nimprzednią szybę i podnieconym szeptem oznajmia:- To ja zrobię radio.Spotyka się dwóch dresów:- Wiesz furę mam, skroiłem... ale prawko to już se kupię.Spotyka się dwóch dresiarzy.- Stary byłem wczoraj na dyskotece, wyrwałem zajebistą laskę...Drugi na to:- To nic. Stary, ja wpadam na imprezkę w moim nowym dresiku, łańcuchna łapie. Wyrwałem laskę, poszliśmy na plażę. Nagle zaczęła sięrozbierać i mówi - rób co potrafisz najlepiej.- I co? Bzyknąłeś ją?- Nieeeeee. Jebnąłem jej z główki.Przychodzi dresiarz do biblioteki:- Daj mi jakąś książkę!Bibliotekarka patrzy na niego i widząc twarz wykazującą na IQ < 60proponuje:- Może coś z literatury lżejszej?- Może być ciężkie. Wozem jestem!Spotyka się dwóch dresiarzy:- Ty jaki masz zajebisty zegarek!- Dzięki, prezent od siostry.- Ale ty nie masz siostry!- No nie mam, ale tak jest napisane na zegarku.Policjant zatrzymuje dresiarza w BMW:- Dokumenciki proszę.- Nie mam dokumencików.- Aha, bez dokumencików jeździmy?- Ale tu mam zaświadczenie o skradzeniu dokumentów, mam jeszczetydzień na wyrobienie nowych... - broni się dresiarz. Policjantsprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza... Obchodzi samochódpatrząc badawczo, uśmiecha się szeroko i mówi:- No proszę, jeździmy auteczkiem na niemieckich numerach?- A tak, proszę bardzo - mienie przesiedleńcze, mam jeszcze dwatygodnie na zarejestrowanie - kierowca podaje policjantowi dokument.Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza...Poirytowany każe otworzyć bagażnik. W bagażniku trup.- A to co!?- A to wujek Rysiek, proszę oto akt zgonu - podaje policjantowidokument. Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko sięzgadza...- No, akt zgonu w porządku ale tak nie wolno przewozić zwłok.- Proszę, tu jest pozwolenie na transport zwłok, jutro pogrzeb wkaplicy Świętego Jana w Krakowie - dresiarz podaje policjantowidokument.Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza...Zdesperowany zagląda do bagażnika, zauważa coś.... i pytatriumfalnie:- A dlaczego denat ma lokówkę elektryczną w odbycie?!Dresiarz podaje mu dokument:- Proszę bardzo: Ostatnia Wola Wuja Ryśka.Wraca Jasio ze szkoły. Ojciec, dresiarz, postanowił zagaićintelektualnie do syna:- No i co tam w szkole?- Nie dobrze tato, 5 pałek dostałem.- No Jasiu, będzie wpierdol.- Wiem tato, mam już adresy...
wessago