Teksty do dram.doc

(43 KB) Pobierz
BÓG DAŁ NAM RĘCE

BÓG DAŁ NAM RĘCE

RĘCE BY BUDOWAŁY

RĘCE BY KOCHAŁY

RĘCE BY DAWAŁY

RĘCE BY POMAGAŁY I OCHRANIAŁY

BÓG DAŁ NAM RĘCE

LECZ MY UŻYLIŚMY ICH BY NISZCZYĆ

RĘCE KTÓRE KOCHAŁY – TERAZ NIENAWIDZĄ

RĘCE KTÓRE DAWAŁY – TERAZ ZABIERAJĄ

RĘCE KTÓRE POMAGAŁY I OCHRANIAŁY – TERAZ ATAKUJĄ

LECZ BÓG WYCIĄGNĄŁ DO NAS KOCHAJĄCE RĘCE

I OTOCZYŁ NAS SWOJĄ MIŁOŚCIĄ

JEDNI NIE USŁYSZĄ, DRUDZY NIE ZOBACZĄ

LECZ TY MOŻESZ USŁYSZEĆ I TY MOŻESZ ZOBACZYĆ

JAKI JEST TWÓJ WYBÓR?

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

GDYBYM JA CHCIAŁA BYĆ KOCHANA

 

1.   Gdybym ja chciała być kochana, zrobiłabym tak:

Zobacz mnie, dostrzeż mnie, musisz, musisz, poznać mnie!

 

2.   Gdybym ja chciała być kochana, zrobiłabym tak:

Przytul mnie, pocałuj mnie, powiedz mi, że kochasz mnie!

 

3.   Gdybym ja chciał być kochany, zrobiłbym tak:

Jestem piękny, opalony, moje mięśnie jak balony!

 

4.   Gdybym ja chciała być kochana, zrobiłabym tak:

Byłabym słodka, byłabym miła, gdybym u stóp mych cię zobaczyła!

 

5.   Gdybym ja chciał być kochany, zrobiłbym tak:

Będę balował, będę pił, aż mi się w końcu urwie film!

 

6.   Gdybym ja chciała być kochana, zrobiłabym tak:

Jestem nadziana, ekstra ubrana, po czubek nosa pychą wypchana!

 

7.   Gdybym ja chciała być kochana, zrobiłabym tak:

Ale zaraz… ja przecież nic nie muszę robić! Jezus kocha mnie taką, jaką jestem.

Tak! Jezus kocha mnie taką, jaką jestem!

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

ŚCIEŻKA ŻYCIA

1.      Jesteś głupia.              2. Jesteś brzydka.               3. Jesteś nikim.              4. Nikt Cię nie kocha.

OJCZE NASZ

Człowiek: Ojcze Nasz, który jesteś w niebie...
Bóg: Tak?
Człowiek: Nie przerywaj mi. Modle się.
Bóg: Ale wzywałeś mnie.
Człowiek: Wzywałem Cię? Nie Wzywałem Ciebie. Modle się. ,,Ojcze Nasz, który jesteś w niebie..."
Bóg: Znowu to zrobiłeś.
Człowiek: Co zrobiłem ?
Bóg: Zawołałeś mnie. Powiedziałeś: "Ojcze Nasz który jesteś w niebie". Oto jestem. Co miałeś na myśli, mówiąc to?
Człowiek: Ale ja nic nie miąłem na myśli. No wiesz, po prostu odmawiałem moja modlitwę. Zawsze odmawiam Modlitwę Pańska. Ona sprawia, ze czuje się lepiej, cos w stylu poczucia dobrze spełnionego obowiązku.
Bóg: No dobrze. Kontynuuj.
Człowiek: "Święć się Imię Twoje..."
Bóg: Zaczekaj. Co przez to rozumiesz?
Człowiek: Przez co?
Bóg: Przez "Święć się Imię Twoje" ?
Człowiek: To znaczy... To znaczy... No nie, nie wiem. Skąd miałbym wiedzieć? To tylko część modlitwy.
A tak przy okazji, co to znaczy?
Bóg: "Święcić" znaczy traktować z czcią, wielbić, szanować.
Człowiek: No tak, to ma sens. Nigdy wcześniej nie myślałem, co to znaczy "Święcić". "Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi".
Bóg: Czy naprawdę tak myślisz i pragniesz tego ?
Człowiek: Jasne, czemu nie?
Bóg: A co robisz w tym kierunku?
Człowiek: Robie? Wydaje mi się, ze nic. Myślę, ze byłoby bardzo fajnie gdybyś przejął zupełna kontrole nad tym, co jest tu na ziemi i tam, w niebie.
Bóg: A czy mam kontrole nad tobą?
Człowiek: No cóż, ja chodzę do kościoła.
Bóg: Nie o to Cię pytałem. Co z pogarda, jaka masz w stosunku do niektórych twoich znajomych? Wiesz, to jest naprawdę twój problem. A jeszcze sposób, w jaki wydajesz swoje pieniądze - wszystko dla siebie! A co z książkami, które czytasz?
Człowiek: Przestań mi czynić takie wyrzuty! Jestem tak samo dobry, jak wielu innych ludzi z kościoła!
Bóg: Wybacz, myślałem ze modlisz się, aby to moja wola była wypełniana... A jeżeli tak ma się stać, musi się to zacząć od tych, którzy się o to modlą... Na przykład od ciebie...
Człowiek: No, dobrze. Myślę, ze rzeczywiście mam jakieś zahamowania... Teraz, skoro o tym wspomniałeś, mógłbym wymienić jeszcze trochę innych...
Bóg: Ja tez.
Człowiek: Dotychczas o tym wiele nie myślałem, ale naprawdę chciałbym się tego wszystkie pozbyć. Chciałbym, wiesz, być naprawdę wolny...
Bóg: Dobrze. Teraz zaczynamy do czegoś dochodzić. Będziemy pracować razem - ty i ja. Niektóre zwycięstwa naprawdę można osiągnąć. Jestem dumny z ciebie!
Człowiek: Słuchaj, Panie, musze juz kończyć. To trwa o wiele dłużej, niż zwykle. "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj"
Bóg: Powinieneś trochę zredukować tego chleba. Masz juz od niego nadwagę...
Człowiek: Hej, co to ma być? Dzień krytykowania? Oto ja się modle, spełniam swoje chrześcijańskie powinności, a Ty zupełnie niespodziewanie mi przerywasz i wypominasz mi wszystko, co robie!
Bóg: Modlitwa to niebezpieczna rzecz. Można wstać od niej zmieniony... No wiesz... To jest właśnie to, co staram się ci powiedzieć. Wzywałeś mnie, i oto jestem. Teraz juz za późno, aby przestać. Módl się dalej, jestem zainteresowany następna częścią modlitwy..... (Chwila przerwy) No, kontynuuj!
Człowiek: Boje się.
Bóg: Boisz się? Czego?
Człowiek: Wiem, co zamierzasz powiedzieć.
Bóg: No wiec sam się przekonaj.
Człowiek: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".
Bóg: A co z Anna?
Człowiek: No widzisz? Wiedziałem ! Wiedziałem, ze wyciągniesz jej kwestie ! Dlaczego, Panie, ona opowiadała kłamstwa na mój temat, rozpowiadała niewiarygodne historie na temat mojej rodziny> Nigdy nie zapłaciła mi za to, co zrobiła! Przysiągłem sobie, ze wyrównamy rachunki!
Bóg: A twoja modlitwa? Co z twoja modlitwa?
Człowiek: Tak sobie tylko mówiłem.
Bóg: Dobrze, ze przynajmniej to przyznajesz. Ale przyznaj, to wcale nie jest tak przyjemnie dźwigać na sobie ten gorzki ciężar, czyż nie?
Człowiek: Nie. Ale poczuje się lepiej, jak tylko wyrównamy rachunki. Och tak, mam pewne plany dla tej sąsiadki... Pożałuje, ze kiedykolwiek się tu wprowadziła!
Bóg: Nie poczujesz się lepiej. Poczujesz się gorzej. Zemsta wcale nie jest słodka. Pomyśl, jak juz nieszczęśliwy jesteś. Ale ja mogę to wszystko odmienić.
Człowiek: Możesz? Jak?
Bóg: Przebacz Annie. Wtedy ja przebaczę tobie. Wtedy nienawiść i grzech będą jej problemem, nie twoim. A ty osiągniesz spokój serca.
Człowiek: No tak, masz racje. Zawsze ja masz. I im więcej chce zemścić się na niej, tym bardziej chce być w zgodzie z Tobą... (Chwila przerwy) W porządku. W porządku. Przebaczam jej. Pomóż jej odnaleźć właściwą drogę w życiu, Panie. Jak teraz o tym Myślę, widzę, ze jest bardzo nieszczęśliwa. Wszyscy, którzy robią takie rzeczy, jak ona, musza być strasznie nieszczęśliwi... W jakiś sposób, pokaz jej właściwą drogę.
Bóg: No widzisz! Wspaniale! Jak się teraz czujesz?
Człowiek: Hmmm... No cóż, nie najgorzej. Zupełnie nie najgorzej. Prawdę mówiąc, czuje się zupełnie wspaniale! Wiesz, Myślę ze dzisiaj po raz pierwszy odkąd pamiętam, będę mógł dzisiaj zasnąć spokojnie! Może od tej chwili nie będę w ciągu dnia tez taki zmęczony, jak teraz, bo obecnie mało sypiam...
Bóg: Nie skończyłeś swojej modlitwy. Idź dalej.
Człowiek: Och, rzeczywiście. "I nie wódź nas na pokuszenie, ale zbaw nas ode złego"
Bóg: Dobrze! Tak tez uczynię. Tylko niepotrzebnie sam się nie wystawiaj tam, gdzie są pokusy!
Człowiek: Co masz na myśli?
Bóg: Nie włączaj telewizora kiedy wiesz, ze trzeba zrobić pranie czy posprzątać dom. Także Pomyśl nad czasem, który spędzasz na niekończących się rozmowach ze znajomymi. Jeżeli nie potrafisz tak wpłynąć na dyskusje, aby dotyczyła rzeczy pozytywnych, Może Powinieneś pomyśleć o wartości takich przyjaźni... Kolejna rzecz - twoi znajomi nie powinni być twoja norma moralna... I proszę, nie staraj się mnie używać jako wyjścia awaryjnego...
Człowiek: Tego ostatniego nie zrozumiem.
Bóg: Rozumiesz. Robiłeś tak wiele razy. Robisz cos głupiego, wpadasz w kłopoty, a później przybiegasz do mnie i krzyczysz "Panie, Pomóż mi wykaraskać się z tych kłopotów, obiecuje, ze więcej tak nie zrobię!". Pamiętasz te wszystkie obietnice, które mi dałeś w taki sposób?
Człowiek: Tak, wstyd mi. Panie, naprawdę, wstydzę się.
Bóg: Którą obietnice właśnie sobie przypominasz?
Człowiek: No wiec, to było tej nocy, kiedy dzieci i ja byliśmy w domu sami. Wiatr wiał tak mocno, ze myślałem, ze za chwile dach się rozwali i w każdej chwili pojawi się trąba powietrzna... Zwłaszcza, ze w telewizji ostrzegali, ze Może nadejść... Pamiętam, ze wtedy się modliłem "O Panie, jeżeli nasz oszczędzisz, już zawsze będę spełniać Twoja wole"...
Bóg: I co, zrobiłeś tak?
Człowiek: Przepraszam, Panie. Naprawdę mi przykro. Do dzisiaj myślałem, ze jeżeli codziennie odmowie Modlitwę Pańska, będę mógł robić, co chce... Nie oczekiwałem, ze cos takiego, jak teraz, się wydarzy...
Bóg: Idź dalej i dokończ swoja modlitwę.
Człowiek: "Gdyż Twoje jest królestwo, i moc, i chwała, na wieki wieków, amen."
Bóg: Czy wiesz, co przynosi mi chwale? Co naprawdę by mnie zadowoliło?
Człowiek: Nie, ale chciałbym wiedzieć! Chce Cię zadowolić! Teraz widzę, ile bałaganu narobiłem w swoim życiu. I widzę, jak to by było wspaniale - być jednym z Twoich naśladowców.
Bóg: Właśnie odpowiedziałeś sam na to pytanie.
Człowiek: Naprawdę?
Bóg: Tak. Rzeczą, która ucieszyłaby mnie najbardziej, byłoby uczynienie, aby ludzie tacy jak ty naprawdę mnie kochali. Teraz, kiedy te stare grzechy wyszły na jaw i juz nie stoją ci na drodze do mnie, wiele by można mówić o tym, czego możemy razem dokonać...
Człowiek: Panie, zatem zobaczymy, jaki Możesz mięć ze mnie pożytek, dobrze? AMEN !!!

BÓG MA TYSIĄCE SPOSOBÓW TAM, GDZIE JA NIE WIDZĘ ŻADNEGO.
TAM, GDZIE WSZYSTKIE MOJE SPOSOBY DZIAŁANIA SIĘ KOŃCZĄ, ON WŁAŚNIE ZACZYNA DZIAŁAĆ.

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin