Malec stale klnie „do diabła”, co oczywiście nie podoba się matce. Słuchaj, synku widzisz te 20 złotych? Otrzymasz je, jeśli obiecasz mi nie używać tego okropnego zwrotu! – Dobra, mamo, nie będę! – kiwa głową i chowa pieniądze. Następnie gładzi się po kieszeni i dodaje od niechcenia. – Wiesz, mamo, znam też takie słowa, które wyceniłabyś na 50 zł. a nawet takie za stówę.
**
Inny malec również klnie jak cholera, tylko zawsze przy obiedzie. A że mają przyjść goście, mama obiecuje mu kupić hulajnogę. Jeśli nie będzie klął przy obiedzie. Jedząc rosół, wpada mu do talerza mucha.
Zaciska ze złości zęby i milczy, nie chcąc stracić hulajnogi. Po chwili wpadają mu następne dwie muchy. Nie wytrzymuje i mówi, - Ja pie....e hulajnogę ale nie pozwolę aby muchy pie......y się w moim rosole.
***
Również jego młodszy braciszek miał swoje powiedzenie w podobnych sytuacjach, na obiecaną leguminę,. Twoja legumina isi mi kiele upy
Piorunochron na szczycie wieży kościelnej jest najlepszym dowodem na to, że wszyscy miewamy czasami wątpliwości.
*****
Dwóch meneli popija sobie wino przed sklepem. Nagle podjeżdża elegancki samochód, z którego wysiada jakieś zamożne
małżeństwo. Kupują w sklepie niegazowana wodę i zaczynają ją sobie popijać.
- Popatrz - mówi jeden z meneli - Piją wodę!
- No - mówi drugi - Jak źwierzęta...
Mężczyzna wszedł w parku na ławkę i krzyczy:
- Precz z hipokryzją!
Ludzie patrzą zdziwieni, a chłop:
- Precz z pazernością!
Coraz więcej gapiów przystaje, a ten dalej:
- Precz z pedofilią!
W końcu jakaś babcia nie wytrzymała:
- Panie, coś się pan tak do tych księży przyczepił?!?!?
Kto to jest Superoptymista?
- Gość, który na cmentarzu zamiast krzyży, widzi plusy.
- Jak brzmi najmilszy zwrot w języku polskim?
- Zwrot podatku!
Powinniśmy być dumni z Polski bo jesteśmy jedynym krajem na świecie, który ma zapasową kopie prezydenta.
Dlaczego kot jest lepszy od faceta
- Kot zawsze trafia do kuwety kiedy się załatwia.
- Jest większa szansa na nauczenie kota czegokolwiek.
- Nie musisz udawać, że podoba ci się to, co twój kot przywlecze do domu.
- Nigdy nie musisz spędzać czasu z matką twojego kota.
- Kot mruczy kiedy podajesz mu obiad.
- Możesz obciąć pazury swojemu kotu... spróbuj namówić faceta żeby obciął paznokcie u nóg.
- To nie ma znaczenia kiedy twój kot łasi się do twojej najlepszej przyjaciółki.
- Kot wie, że jesteś kluczem do jego szczęścia. Facet myśli że on nim jest.
- Kiedy kot wskoczy ci na kolana trochę pieszczot go zadowoli.
- Nie każe ci się rozbierać, kiedy z nim śpisz.
- Nie ma kompleksów, kiedy mu ogon nie staje.
- Kiedy ktoś go milej głaszcze niż ty, nie zmienia od razu właściciela.
- Kiedy go zdenerwujesz, nie wyjdzie z domu na piwo trzaskając drzwiami.
- Kot potrafi sam znosić swoje zabawki w ulubiony kącik.
- Można przed nim schować jedzenie.
- Kiedy przychodzi do ciebie po długiej nieobecności, nie ma śladów szminki na futrze i nie śmierdzi alkoholem.
Dwa listy
Pewna matka wraca wieczorem do domu i znajduje taki oto liścik:
Kochana Mamusiu !
Przykro mi, że muszę ci powiedzieć, że wyprowadzam się do mojego
chłopaka. To miłość mojego życia. Powinnaś go poznać, jest taki cudny z tymi swoimi tatuażami, piercingiem, a w dodatku ma super motor. Ale to jeszcze nie wszystko, kochana mamo. Wreszcie udało mi się zajść w ciążę, a Abdoul mówi,że będziemy wieść cudowne życie w jego przyczepie pośrodku lasu.Abdoul chce mieć ze mną dużo dzieci. Ja też o tym marzę. Zdałam sobie wreszcie sprawę z tego, że marihuana jest zdrowa i uśmierza ból.
Będziemy ją uprawiać i rozdawać naszym przyjaciołom, żeby nie
cierpieli, gdy będą na głodzie (jak im zabraknie heroiny, czy
kokainy). W międzyczasie, mam nadzieję, naukowcy wynajdą wreszcie
jakieś lekarstwo na AIDS, żeby Abdoul poczuł się trochę
lepiej. Wiesz, on naprawdę na to zasługuje. Nie martw się o mnie,
mamusiu, mam już 17 lat i mogę sama się o siebie zatroszczyć. A nawet,gdyby mi brakowało trochę doświadczenia, to rekompensuje to Abdoul, w końcu ma 44 lata
Mam nadzieję, że niedługo będę mogła cię odwiedzić, żebyś poznała
swoje wnuki. Ale najpierw jadę przyczepą z Abdoulem do jego rodziców,żebyśmy mogli wziąć ślub. To mu się przyda, żeby dostał wreszcie kartę stałego pobytu.
Twoja kochająca córka
PS : Plotę bzdury, Mamusiu. Jestem u sąsiadów ! Chciałam
po prostu Ci powiedzieć, że w życiu zdarzają się gorsze rzeczy niż
karteczka z ocenami, którą znajdziesz na nocnym stoliku .
A oto odpowiedź tatusia :
Przekazałem list Twojej matce. Czytając go dostała zawału serca i
musieliśmy zawieźć ją do szpitala. W tej chwili leki jeszcze utrzymują
ją przy życiu. Kiedy wyjaśniłem naszym adwokatom co się stało,
polecili nam się Ciebie wyrzec. Nie jesteś już więc naszą córką i
wykreśliliśmy cię z naszych testamentów. Wyrzuciliśmy do śmieci
wszystkie twoje rzeczy i zaadaptowaliśmy twój pokój na graciarnię.
Zmieniliśmy również zamki w drzwiach. Będziesz musiała znaleźć sobie jakieś mieszkanie, ale nie próbuj nawet użyć naszej
karty kredytowej ponieważ anulowaliśmy ją. Zamknęliśmy też twoje konto w banku (pieniądze, które na nim były, pójdą na leczenie twojej matki).
Nie próbuj do nas dzwonić i prosić o pieniądze, zresztą i tak
rozwiązaliśmy umowę na Twoją komórkę. Twoje stare zabawki, instrumenty muzyczne, kolekcję CD i zdjęcia sprzedaliśmy sąsiadowi (temu, co mówiłaś, że podgląda cię przez okno jak się ubierasz). Ach, oczywiście będziesz musiała znaleźć sobie jakąś pracę, bo nie będziemy dłużej płacić ani za ciebie, ani za twoją naukę, ani za lekcje muzyki. Gdybyś nie mogła znaleźć pracy i mieszkania, radzę Ci skontaktować się z Paulo. To gość, którego poznałem w wojsku, nie wiem dokładnie czym się zajmuje, ale wysłałem mu Twoje zdjęcie i odpisał mi, że taka dziewczyna jak Ty, nie będzie miała żadnych problemów z utrzymaniem się w niektórych krajach afrykańskich, które on akurat dobrze zna. Zresztą mógłby ci pomóc. Mam nadzieję, że będziesz bardzo szczęśliwa na Twojej nowej drodze życia.
Człowiek, którego nazywałaś Tatusiem
PS :
Kochanie, to tylko żart. Oglądam właśnie telewizję z twoją matką,
która czuje się świetnie. Chciałem tylko Ci uświadomić, że w życiu
zdarzają się gorsze rzeczy niż 8 tygodniowy szlaban na telewizję i
wszystkie wyjścia z domu za fatalne oceny i za twój malutki żarcik.
Pijany mężczyzna przychodzi do domu, po cichu rozbiera się, na paluszkach przemierza przedpokój, delikatnie otwiera drzwi i nagle na jego głowie ląduje patelnia, a żona zaczyna awanturę. Kilka dni później skruszony facet opowiada o tym kumplowi. Ten kiwa z politowaniem głową i radzi:
- Stary, ja mam na to sposób. Jak zdarzy mi się popić, to już zbliżając się do domu, głośno śpiewam sprośne piosenki. Wchodzę do mieszkania z hukiem, tak, żeby w całym bloku słyszeli, w kuchni na wszelki wypadek tłukę dwa talerze, a potem wpadam do sypialni rycząc: "Żono, przygotuj się! Wrócił twój król seksu i ma ochotę na bara-bara!"
- I co, i co? - dopytuje się kolega.
- Nic. W takich sytuacjach śpi, jak zabita.
Siedzi podpity jegomość w barze:
Spogląda na wentylator na ścianie i mówi do barmana:
- Ale ten czas zap.....la...
Pewien mocno podpity gość czeka na przystanku autobusowym, przyjeżdża autobus, gość wsiada mocno się zataczając.
Właśnie chciał się złapać poręczy, gdy kierowca ruszył ostro z miejsca. Stracił równowagę i poleciał do tyłu potrącając stojącą tam kobietę.
Z koszyka, który jej wytrącił, wysypały się na podłogę jajka. Kobieta z wielką dezaprobatą popatrzyła na gościa i po chwili oczekiwania rzekła:
- No mógłby pan chociaż powiedzieć to magiczne słowo! - Gość po chwili zastanowienia - Abrakadabra!
Facet wypija i mówi:
- Przyszedłem do domu i zastałem żone w łóżku z moim najlepszym przyjacielem.
- O kurde... - mówi barman - ma pan następnego drinka na koszt firmy.
Facet wypija, a barman się go pyta:
- I co pan zrobi??
- Podszedłem do żony, popatrzyłem jej prosto w oczy, kazałem jej się spakować i wyp....... z mojego domu.
- No, to chyba oczywiste - mówi barman - ale co z pańskim przyjacielem?
- Podszedłem do niego, popatrzyłem mu prosto w oczy i powiedziałem: niedobry piesek...
Życiorys
W roku 19.. , w lutym, ludzkość zyskała niesamowity skarb.
Już od samego początku wiadomo było, że jestem wyjątkowym talentem.
Dlatego też otrzymałem zaproszenie do przedszkola.
To tu, w przedszkolu, ujawniły się moje talenty i pęd do wiedzy.
Tam założyłem zespół tancerek w stroju topless.
Razem chodziliśmy na plażę nudystów.
W szkole podstawowej zaprzyjaźniłem się z Panią od wychowania fizycznego.
Najbardziej lubiłem lekcje z przyrody.
W liceum moja Pani od francuskiego udzielała mi korepetycji. W zaciszu swojej sypialni, w sprawnym władaniu językiem francuskim.
Ze względu na niebywały urok osobisty miałem mnóstwo wielbicielek.
Z grona moich wielbicielek wybrałem sobie najpiękniejszą na żonę.
Wszyscy twierdzili, co mnie bardzo cieszyło, ze stanowimy piękną i dobraną parę.
No i w czerwcu roku 19.. przestałem być kawalerem.
Moja ukochana całymi dniami gotowała posiłki dla mnie.
Żonka gotowała dla mnie posiłki, a ja rewanżowałem się piorąc stringi mojej ukochanej.
Resztę czasu spędzaliśmy na spełnianiu obowiązków małżeńskich, co już po 9-ciu miesiącach przyniosło efekty.
Z biegiem lat kruszynka moja dorobiła się sporej gromadki pociech.
Ale dzięki mojej wyjątkowej pracowitości i wysokim zarobkom stać mnie było na wychowanie dzieci mojej żony.
Ostatnio przebywałem w Ośrodku Lekko uszkodzonych Zabytków. Swój powrót do zdrowia zawdzięczam zajęciom rehabilitacyjnym. Ale niestety, co dobre szybko się kończy no i znowu wróciłem do swojej kruszyny.
I ponownie żyjemy w pełnej zgodzie i miłości małżeńskiej.
cd. RETROSPEKCJA
W przedziale pociągu jedzie Ksiądz, organista i matka z młodą córką.
Pociąg wjeżdża do tunelu i zalega ciemność.
Nagle rozlega się głośny trzask wymierzonego policzka.
Po wyjeździe z tunelu, wszyscy siedzą jak gdyby nic.
Ksiądz myśli sobie: organista się do niej dobierał, a ja dostałem w pysk.
Matka myśli sobie: ma powodzenie, ale ją dobrze wychowałam.
Córka myśli sobie: czemu żaden z nich nie próbował?.
Organista myśli sobie: jeszcze jeden tunel to znowu mu przyłożę.-///
McColins opuścił padół ziemski i znalazł się przed obliczem św. Piotra.
Panie McColins...jest pan metodystą. Tak, mamy miejsce dla pana.
Proszę iść tym długim korytarzem, który pan widzi przed sobą.
Minie pan pierwsze drzwi, tam są presbiterianie. Minie pan drugie drzwi – tam są luteranie – trzecie drzwi – świadkowie Jehowy. Kiedy będzie pan zbliżał się do czwartych drzwi, proszę iść bardzo cicho i nie hałasować...
Dlaczego?
Bo tam są katolicy, a oni myślą, że są tu jedyni.
Lekcja religii w szkole. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie.
- Wiecie, że Arabowie mogą mieć kilka żon? To się nazywa poligamia. Natomiast chrześcijanie
mają tylko jedną żonę. A to się nazywa... Może ktoś z Was wie? W klasie cisza nikt nie podnosi ręki.
To się nazywa – podpowiada ksiądz – mono.... mono... Jaś podnosi w górę
rączkę.- Monotonia!
Dwóch gości popija sobie winko pod sklepem. Nagle podjeżdża elegancki samochód z którego wysiada jakieś zamożne małżeństwo, kupują w sklepie nie gazowaną wodę mineralną i zaczynają sobie popijać.
- Popatrz - mówi jeden z pijaczków, piją wodę ! Na to drugi mówi:
- Jak zwierzęta.
Pod płotem wymiotuje pijak. Podleciał mały kundel i obszczekuje pijaka a ten ze zdziwieniem mamrocze pod nosem:
- Jadłem sałatkę - pamiętam, wyrzygałem - pamiętam, jadłem kiełbasę - pamiętam, wyrzygałem - pamiętam, ale kiedym ciebie, kundlu zjadł i wyrzygalł - nie pamietam....
Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
- Słyszalem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założe się o 500$, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem. W barze cisza. Każdy boi się podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
- Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mogłbym wiedzieć, gdzie wyszedłes kilka minut wcześniej?
- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi sie uda...
Dwóch zawianych gości chciało napić się drinka, ale mieli ze sobą tylko kilka złotych. W końcu jeden z nich proponuje:
- Złóżmy się i kupmy sobie hot doga.
- Hot doga? Ja chcę drinka!
- Zrobimy tak: kupimy hot doga, wyjmiemy z niego parówkę i przymocuję ją sobie do rozporka. Pójdziemy do baru, zamówimy drinki, wypijemy. Kiedy przyjdzie do płacenia, ty uklękniesz i zaczniesz ssać parówkę, tak jakbyś robił mi laskę. Barman nas wyrzuci i nie będziemy musieli płacić. I tak zrobili. Zamówili dwie whisky, wypili, odegrali scenkę i barman ich wyrzucił. Odstawili ten numer w 19 barach.
- Wiesz co? - mówi w końcu drugi facet. - Zamieńmy się rolami, bo mnie już kolana bolą...
- Myślisz, że jesteś w gorszej sytuacji ode mnie? Stary, ja zgubiłem parówkę w trzecim barze...
O DYSKRYMINACJI KOBIET
Polak - człowiek,
Polka - taniec.
Japończycy - ludzie,
Japonki - klapki.
Fin - człowiek,
Finka - nóż.
Ziemianin - człowiek,
Ziemianka - taka chatka.
Węgier - człowiek,
Węgierka - śliwka.
Graham - pisarz,
Grahamka - bułka.
Anglik - dżentelmen,
Angielka - długa bułką.
Kanadyjczyk - człowiek,
Kanadyjka - rodzaj kajaka.
Rumun - chłop jak każdy inny,
Rumunka - tirówka.
Szwed - człowiek,
Szwedka - kurtka.
Filipińczyk - człowiek,
Filipinka - gazeta.
Hiszpan - człowiek,
Hiszpanka - grypa.
Amerykanin - człowiek,
Amerykanka - mebel.
Estończyk - człowiek,
Estonka - internetowy pasożyt jedzący kartofle
Czesi - ludzie,
Czeszki - komunistycznie obuwie, które nosiło się na wuefie.
Bawarczyk - pan w ósmym miesiącu ciąży, spodziewający się beczki piwa. Koniecznie w spodenkach na szelkach i kapeluszu z piórkiem - znaczy człowiek,
Bawarka - herbata z mlekiem.
I JAK TU NIE MIEĆ WĄTPLIWOŚCI !!!
W knajpie spotyka się dwóch kupli:
- Słyszałeś, ponoć Staszek nie żyje!
- Tak, wiem o tym doskonale... Wyobraź sobie, że Staszek jechał samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczył mu pod koła kot. Staszek nie chciał przejechać zwierzaka wiec szarpnął kierownica w bok, wjechał na krawężnik, auto wyleciało w powietrze, przeturlało sie po moim ogrodzie, Staszek wyleciał z samochodu i przez szybę wpadł do mojej sypialni...
- Daj spokój, przecież to straszne tak zginąć!
- Ależ nie, on wciąż jeszcze żył. Leżał tak cały we krwi w tym rozbitym szkle i nagle zauważył taką starą, zabytkową szafę. Wyciągnął rękę i chwycił się szafy, żeby wstać. Niestety szafa z całym impetem przewróciła się na niego i pogruchotała mu kości...
- Rany, jaka okropna śmierć!
- Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakoś wypełznął spod szafy i doczołgał się do schodów. Tam chwycił się poręczy i próbował podnieść, ale poręcz nie wytrzymała ciężaru jego ciała i urwała się pod nim. Staszek spadł z pierwszego piętra na stół w korytarzu, a połamane kawałki poręczy powbijały mu się w ciało...
- Psiakrew, strasznie zginął!- No co ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok drzwi do kuchni, czołga się do środka i próbuje podciągnąć na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z gotującą się wodą i chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i poparzył mu ciało...
- Cholera, przerażająca taka śmierć!
- Ależ nie, wciąż jeszcze oddychał. Mało tego, w pewnym momencie zauważył telefon. Próbował dosięgnąć słuchawki, żeby wezwać pomoc, ale zamiast tego wetknął palce do gniazdka elektrycznego. Żebyś ty to widział, woda w połączeniu z prądem wywołała istny żywioł i Staszkiem szarpnęło napięcie rzucając jego ciałem o ścianę...
- O rany, okropnie tak umrzeć!
- Daj spokój, on wtedy jeszcze nie umarł...
- To właściwie jak on zginął?
- Zastrzeliłem go!
- Zastrzeliłeś go?
- Kurwa, człowieku, przecież on by mi rozpierdolił całą chałupę!
Dwaj przyjaciele spotkali się po wielu latach rozłąki.
Jak ci się wiedzie? – pyta pierwszy.
Ani dobrze – ani źle – odpowiada drugi.
W jakim sensie?
No, na przykład, ożeniłem się.
A więc dobrze.
Nie tak znowu dobrze, bowiem żona okazała się wstrętną złośnicą.
A więc źle.....
Nie tak znowu źle, bo chociaż była straszliwa w pożyciu, była równocześnie bardzo bogata....
No to dobrze.
Nie tak znowu dobrze, ponieważ nie oglądałem z tego ani grosza....
No to źle....
Nie tak znowu źle, ponieważ była właścicielką 7-piętrowego domu.
Nie tak dobrze, bo dom spłonął.
O to źle.
Nie tak znowu źle, bo ona znajdowała się wewnątrz budynku....
...
zaba1968