m019.rtf

(348 KB) Pobierz

 

  1.  Wolność <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel.htm>

  2.  Fragmentacja <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_01.htm>

  3.  Medytacja <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_02.htm>

  4.  Czy człowiek może się zmienić? <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_03.htm>

  5.  Dlaczego nie umiemy żyć w pokoju? <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_04.htm>

  6.  Zupełność życia <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_05.htm>

  7.  Strach <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_06.htm>

  8.  Transcendentalność <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_07.htm>

  9.  O przemocy <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_08.htm>

  10.  O radykalnej przemianie <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_09.htm>

  11.  Sztuka widzenia <C:Moje dokumentyJ.Krishnamurti - lot orłaorzel_10.htm>

  12.  O przenikaniu do nieznanego <C:Moje dokumentyJ.

 

Dla większości z nas wolność jest ideą a nie rzeczywistością. Gdy mówimy o  wolności, chcemy być zewnętrznie wolni by robić to, co lubimy, podróżować, wolni  w wyrażaniu siebie na różne sposoby, wolni we własnym sposobie myślenia.  Zewnętrzne wyrażanie wolności wydaje się być niezwykle ważne, zwłaszcza w  krajach, w których panuje tyrania czy dyktatura   natomiast w tych, gdzie  zewnętrzna wolność jest możliwa ludzie poszukują coraz więcej i więcej  przyjemności, więcej i więcej rzeczy w swym posiadaniu.

Jeżeli mamy dogłębnie zbadać, co oznacza wolność i być całkowicie i  absolutnie wewnętrznie wolni   co zewnętrznie wyraża się w społeczeństwie, w  związkach   musimy, wydaje mi się, spytać czy ludzki umysł, silnie uwarunkowany,  taki, jakim jest, może się w ogóle w pełni uwolnić. Czy zawsze musi żyć i  działać wewnątrz ograniczeń własnego uwarunkowania powodując, że wolność wcale  nie ma możliwości zaistnienia? Okazuje się, że ten umysł, rozumiejący werbalnie,  że nie ma tu, na tej ziemi wolności wewnątrz ani na zewnątrz, zaczyna wynajdować  ją w innym świecie, przyszłe wyzwolenie, raj i temu podobne.

Odłóżcie na bok wszelkie teoretyczne, ideologiczne koncepcje wolności, abyśmy  mogli zbadać, czy nasze umysły, wasze i mój, w ogóle mogą być prawdziwie wolne,  wolne od zależności, od strachu, obaw, i od niezliczonych problemów, zarówno  uświadomionych, jak i tych w głębszych warstwach nieświadomości. Czy może  nastąpić całkowita psychologiczna wolność, ażeby umysł ludzki był w stanie  dotrzeć do czegoś, co nie powstało z czasu, nie zostało zebrane przez myśl, a  ponadto nie jest ucieczką od faktycznych realiów codziennej egzystencji?

Dopóki nie jest on wewnętrznie, psychologicznie w pełni wolny nie można  zobaczyć, co jest prawdą, ani czy istnieje rzeczywistość nie stworzona przez  strach, nie ukształtowana przez społeczeństwo bądź kulturę, w jakich żyjemy, a  jednocześnie nie będąca ucieczką od codziennej monotonii z jej nudą,  samotnością, rozpaczą i obawą. By sprawdzić, czy rzeczywiście istnieje taka  wolność trzeba uświadomić sobie swe własne uwarunkowania, problemy, monotonną  płytkość, pustkę, niespełnienie w życiu, a przede wszystkim uświadomić sobie  strach. Trzeba być świadomym siebie nie introspektywnie ani analitycznie, ale w  chwili obecnej, takim, jakim się jest, i dostrzec, czy można pozostać zupełnie  wolnym od wszystkich tych spraw, jakie zdają się pętać umysł.

Aby badać, jak zmierzamy to zrobić, wolność musi być obecna nie na końcu,  lecz już od początku. Jeśli nie jest się wolnym nie można badać. By patrzeć  dogłębnie musi zaistnieć nie tylko wolność, ale również dyscyplina konieczna  podczas obserwacji   wolność i dyscyplina towarzyszą sobie (to nie tak, że  trzeba być zdyscyplinowanym aby stać się wolnym). Używamy tu słowa  dyscyplina  nie w przyjętym, tradycyjnym sensie, gdzie oznacza podporządkować się,  naśladować, przyjąć narzucony wzór, ale raczej w pierwotnym znaczeniu tego  słowa, czyli  poznawać . Poznanie i wolność towarzyszą sobie, wolność  przynosząca swą własną dyscyplinę   bynajmniej nie tę wymuszoną przez umysł  celem uzyskania określonego rezultatu. Te dwie rzeczy są zasadnicze: wolność i  akt poznania. Nie można poznawać siebie, gdy nie jest się wolnym, wolnym na tyle  by obserwować, nie zgodnie z jakimś wzorcem, regułą czy pojęciem, lecz  obserwować siebie w chwili obecnej takim, jakim się jest. Ta obserwacja, ta  percepcja, to postrzeganie wprowadza swą własną dyscyplinę i poznanie, w których  nieobecne jest podporządkowanie, naśladownictwo ani jakakolwiek kontrola   a w  tym przejawia się wielkie piękno.

Nasze umysły są uwarunkowane   to fakt oczywisty   uwarunkowane przez  określoną kulturę bądź społeczeństwo, poddane wpływom przeróżnych wrażeń,  czynników ekonomicznych, klimatycznych, edukacyjnych, napięć i nacisków w  związkach, wymagań religii i tak dalej. Nasze umysły są wyszkolone by akceptować  strach i, o ile możemy, uciekać od niego, nigdy nie będąc w stanie rozwiązać,  zupełnie i kompletnie, całej jego natury i struktury. Tak więc nasze pierwsze  pytanie brzmi: czy umysł, tak mocno obciążony, może rozwiązać całkowicie nie  tylko swe własne warunkowanie, ale też strach? Bo to strach powoduje, że  akceptujemy uwarunkowania.

Nie wysłuchuj jedynie wielu słów i idei   które właściwie nie mają żadnej  wartości   ale poprzez akt słuchania, obserwacji swoich własnych stanów umysłu,  zarówno werbalnie, jak i niewerbalnie, po prostu zbadaj, czy umysł potrafi być  wolny   nie akceptując strachu, nie uciekając, nie mówiąc  Muszę rozwinąć w  sobie odwagę, odporność , ale naprawdę będąc w pełni świadom lęku, w jakiego  sidła wpadłeś. Jeśli nie jest się wolnym od zależności od strachu, to nie widzi  się czysto i dogłębnie. I oczywiście tam, gdzie jest strach, nie ma miłości.

Czy zatem umysł może naprawdę być wolny od strachu? Wydaje mi się to   dla  każdej osoby podchodzącej zupełnie poważnie   jednym z najbardziej  pierwszorzędnych i zasadniczych pytań, które muszą paść i na które trzeba  znaleźć odpowiedź. Istnieje strach fizyczny i psychologiczny. Fizyczny lęk przed  bólem oraz psychologiczny strach powstający z pamięci bólu w przeszłości i obawy  przed powtórzeniem go w przyszłości; jak również strach przed starością,  śmiercią, poczucie zagrożeń fizycznych, niepewność jutra, lęk przed  niemożliwością osiągnięcia sukcesu, nieumiejętnością dokonania czegoś   poczucie  bycia nikim w tym raczej nieprzyjemnym świecie, strach przed zgubą, lęki  samotności, braku miłości i tak dalej   strach uświadomiony i nieświadomy. Czy  umysł może się uwolnić, całkowicie, od tego wszystkiego? Jeśli stwierdza, że nie  może, to się ograniczył, wypaczył i jest niezdolny do percepcji, do zrozumienia,  niezdolny by pozostać zupełnie spokojnym, cichym   jak gdyby znajdował się w  ciemności szukając światła a nigdy go nie znajdując i tworząc w zamian  światło  słów, koncepcji, teorii.

Jak umysł, tak mocno obciążony strachem, z całym swoim uwarunkowaniem, ma się  od tego uwolnić? A może musimy zaakceptować lęk jako rzecz nieuniknioną w życiu?   i wielu z nas akceptuje, znosi go. Co powinniśmy zrobić? Jak mamy ja, istota  ludzka, wy jako istoty ludzkie uwolnić się od tego strachu?   nie jakiegoś  szczególnego lęku, ale w ogóle od całej natury i struktury strachu?

Czym jest strach? (Nie akceptuj, o ile mogę zasugerować, słów mówcy: nie jest  on żadnym autorytetem, nie jest nauczycielem, nie jest guru   bo, gdyby był  nauczycielem, ty byłbyś naśladowcą, a gdy jesteś naśladowcą niszczysz zarówno  siebie jak i nauczyciela.) Próbujemy odkryć, jak wygląda prawda naszego pytania  o strach, na tyle kompletnie aby umysł już nigdy nie żywił obaw, w efekcie czego  uwolnił się od wszelkiej zależności od innych, wewnętrznie, psychologicznie.  Piękno wolności polega na tym, że nie pozostaje po tobie ślad. Orzeł, w swym  locie, nie zostawia śladu   w przeciwieństwie do naukowca. Aby wejrzeć w pytanie  o wolność potrzebna jest nie tylko naukowa obserwacja, lecz także lot orła, po  którym nie zostaje ślad   jedno i drugie jest wymagane, musi być obecne zarówno  werbalne wyjaśnienie jak i niewerbalna percepcja   ponieważ opis nigdy nie jest  rzeczywistością, którą opisuje, wyjaśnienie nigdy nie jest tym, co objaśnia,  słowo nigdy nie jest rzeczą.

Jeżeli wszystko to jest całkiem jasne, możemy iść dalej, możemy odkryć sami  dla siebie   nie poprzez mówcę, nie przez jego słowa, nie przez jego idee albo  myśli   czy umysł może być zupełnie wolny od strachu.

Pierwsza część to nie wstęp   jeśli nie wysłuchałeś jej dokładnie lub nie  zrozumiałeś, nie możesz przejść do dalszej.

Aby badać potrzebna jest wolność patrzenia, potrzebna jest wolność od  uprzedzeń, od koncepcji, ideałów umożliwiająca obserwację na bieżąco, dla siebie  samego, czym jest strach. Czy, kiedy obserwujesz z bliska, bardzo dokładnie,  strach jest w ogóle obecny? Właśnie: możesz przyjrzeć się z bliska, bardzo,  bardzo dokładnie, czym jest strach tylko, gdy  obserwator  jest  obserwowanym .  Zamierzamy się tym zająć. Więc czym jest strach? Jak się pojawia? Można pojąć  naturalne lęki, takie, jak zagrożenie fizyczne, na które pojawia się  natychmiastowa odpowiedź; są dość łatwe do zrozumienia, nie musimy się za bardzo  nimi zajmować. Ale mówimy o strachu psychologicznym   jak powstają te  psychologiczne lęki? Jakie jest ich pochodzenie?   oto problem. Istnieje strach  przed czymś, co zdarzyło się wczoraj, strach przed czymś, co może nastąpić dziś  jeszcze bądź jutro. Istnieje lęk przed tym, co znamy i przed tym, czego nie  znamy, a co oznacza dzień jutrzejszy. Można samemu bardzo wyraźnie zobaczyć, że  strach przychodzi poprzez strukturę myśli   poprzez myślenie o tym, co wydarzyło  się wczoraj a budzi obawy, lub przez myślenie o przyszłości   zgadza się? Myśl  rodzi strach   czy nie tak? Proszę, bądźmy zupełnie pewni   nie akceptujcie słów  mówcy, bądźcie absolutnie pewni na własny użytek   tego, czy to myśl jest  źródłem strachu. Myślenie o bólu, psychologicznym bólu, który zaistniał jakiś  czas temu oraz pragnienie by się nie powtórzył, pragnienie zapomnienia o tej  sprawie, myślenie o tym wszystkim rodzi strach. Jeśli nie widzimy tego bardzo  wyraźnie nie będziemy w stanie pójść dalej. Myśl, myślenie o jakimś zdarzeniu,  doświadczeniu, stanie zdenerwowania, zagrożenia, smutku czy bólu wywołuje  strach. A myśl, wypracowawszy pewne psychologiczne poczucie bezpieczeństwa, nie  chce, żeby było ono zakłócane   każde zakłócenie jest groźne i stąd bierze się  strach.

Myśl jest odpowiedzialna za strach i tak samo też   za przyjemność. Przeżyłeś  szczęśliwe zdarzenie   myśl zastanawia się nad nim i chce utrwalić, a gdy to  niemożliwe pojawia się opór, gniew, rozpacz i strach. Tak więc myśl jest  odpowiedzialna i za strach i za przyjemność   zgoda? To nie werbalna konkluzja,  to nie recepta na uniknięcie strachu. Tak się dzieje, że, gdzie jest  przyjemność, tam też ból i strach utrwalony przez myśl; przyjemność towarzyszy  bólowi, te dwie rzeczy są nierozdzielne, a myśl odpowiada za obie. Gdyby nie  było jutra, następnej chwili, o której można myśleć w kategoriach czy to strachu  czy przyjemności, nie istniałyby one. Możemy stąd kontynuować? Czy to  rzeczywistość?   nie idea, ale rzecz, którą sam odkryłeś, i która, dlatego  właśnie, jest prawdziwa, więc możesz powiedzieć  Odkryłem, że myśl rodzi i  przyjemność i strach ? Przeżyłeś rozkosz seksualną, później odtwarzasz ją w  wyobraźni, w wymyślonych obrazach, i właśnie myślenie o niej daje siłę  przyjemności, która jest teraz obecna w wyobraźni, a kiedy zostaje udaremniona  pojawia się ból, obawa, strach, zazdrość, irytacja, gniew, brutalność. Nie  mówimy bynajmniej, że nie należy zaznawać przyjemności.

Błogość nie jest przyjemnością, ekstaza nie została wywołana przez myśl, to  rzecz całkowicie inna. Możesz przejść do błogości lub ekstazy dopiero, gdy  rozumiesz naturę myśli   jaka rodzi i przyjemność i strach.

A zatem powstaje pytanie: czy można zatrzymać myśl? Skoro rodzi ona strach i  przyjemność   bo, gdzie jest przyjemność, tam musi być ból, to zupełnie  oczywiste   zadajemy sobie pytanie: czy myśl może dobiec kresu?   co nie oznacza  końca percepcji piękna, radości z piękna. To tak, jakbyśmy widzieli piękno  obłoku czy drzewa i cieszyli się nim zupełnie, całkowicie, w pełni. Lecz, kiedy  myśl pragnie przeżyć jutro to samo doświadczenie, taki sam zachwyt, jak wczoraj,  gdy widziała ten obłok, to drzewo, tamten kwiat, tę piękną twarz, wtedy wywołuje  niezadowolenie, ból, strach i przyjemność.

Tak więc czy myśl może dobiec kresu? A może jest to zupełnie nieprawidłowo  postawione pytanie? Pytanie jest błędne, ponieważ chcemy doświadczyć ekstazy,  błogości, jaka nie jest przyjemnością. Mamy nadzieję, że, poprzez ustanie myśli,  dotrzemy do czegoś, co jest nieograniczone, co nie jest produktem przyjemności i  strachu. Jakie miejsce w życiu zajmuje myśl?   nie: jak zatrzymać myśl? Jaki  jest związek myśli z działaniem i bezczynnością? Jaki związek ma myśl z  działaniem tam, gdzie jest ono konieczne? Dlaczego, gdy obecna jest pełna radość  z piękna, myśl w ogóle się pojawia?   przecież, gdyby się nie pojawiła, nie  zostałaby przeniesiona w dzień jutrzejszy. Chcę odkryć dlaczego   gdy obecna  jest pełna radość z piękna góry, urodziwej twarzy, tafli wody   przychodzi myśl,  wykrzywia to i mówi  Muszę znów mieć tę przyjemność jutro ? Muszę odkryć jak  myśl przejawia się w działaniu i dowiedzieć się czy musi się wtrącać, kiedy w  ogóle nie ma potrzeby myślenia. Widzę wspaniałe drzewo bez jednego liścia na tle  nieba, jest ono niezwykle piękne i to wystarczy   koniec. Dlaczego przychodzi  myśl i mówi  Muszę przeżyć ten sam zachwyt jutro ? I widzę też, że myśl musi  przejawić się w działaniu. Zręczność w działaniu to również zręczność w  myśleniu. Jaki jest zatem rzeczywisty związek między myślą i działaniem? Nasze  działania opierają się na koncepcjach, na ideach. Mam ideę bądź koncepcję tego,  co powinno być zrobione, a to, co zostaje zrobione jest przybliżeniem tej  koncepcji, idei, tego ideału. Istnieje więc podział na działanie i koncepcję,  ideał,  to, co być powinno   w tym podziale tkwi konflikt. Zapytuję siebie  Jak  myśl przejawia się w działaniu?  Jeżeli następuje podział między działaniem i  ideą, to działanie jest niepełne. Czy istnieje takie działanie, w którym myśl  widzi coś w jednej chwili i bezzwłocznie reaguje, więc nieobecna jest idea,  ideologia oddzielonej reakcji? Czy istnieje takie działanie, w którym samo  widzenie jest działaniem   w którym samo myślenie jest działaniem? Widzę, że  myśl rodzi strach i przyjemność, widzę, że gdzie jest przyjemność, tam jest ból  i w efekcie opór przeciw niemu. Widzę to bardzo wyraźnie, widzenie tego jest  bezzwłocznym działaniem, w widzeniu tego uczestniczy myśl, logika i bardzo jasne  rozumowanie, ponadto widzenie tego jest natychmiastowe i działanie jest  natychmiastowe   dlatego się od tego uwalniam.

Czy rozumiemy się nawzajem? Powoli, to rzeczywiście trudne. Proszę, nie  mówcie zbyt łatwo  tak . Jeśli mówisz  tak , to, kiedy opuścisz tę salę, musisz  być wolny od strachu. Twoje  tak  to jedynie potwierdzenie, że zrozumiałeś  werbalnie, intelektualnie   co nic w ogóle nie znaczy. Dziś wy i ja rozpatrujemy  tutaj pytanie o strach i, gdy opuścisz salę, musi nastąpić całkowita wolność od  niego. To oznacza, że będziesz wolną ludzką istotą, inną ludzką istotą, zupełnie  przekształconą   nie jutro, ale teraz. Widzisz bardzo wyraźnie, że myśl rodzi  strach i przyjemność, widzisz, że wszelkie wartości są oparte na strachu i  przyjemności   moralne, etyczne, społeczne, religijne, duchowe. Jeżeli  dostrzeżesz w tym prawdę   a, aby dostrzec w tym prawdę, musisz być niezwykle  uważny, logicznie, zdrowo, rozsądnie obserwując każde poruszenie myśli   wtedy  sama percepcja jest działaniem pełnym i dlatego, kiedy wyjdziesz, nie będziesz  nim związany   w przeciwnym razie zapytasz  Jak mam być wolny od strachu od  jutra?

Myśl musi przejawić się w działaniu. Gdy masz pójść do domu, musisz pomyśleć,  tak samo aby złapać autobus, pociąg, pójść do pracy, myśl działa wtedy  efektywnie, obiektywnie, nie osobiście, nie emocjonalnie, ta myśl jest  niezbędna. Lecz, kiedy przenosi ona doświadczenie, jakiego doznałeś, przenosi je  poprzez pamięć w przyszłość, takie działanie jest niepełne, stąd rodzaj oporu i  cała reszta.

Chyba możemy przejść do następnego pytania. Postawmy je w ten sposób: czym  jest źródło myśli i kim jest myślący? Można zobaczyć, że myśl jest odpowiedzią  wiedzy, doświadczenia zgromadzonego w pamięci, z której pojawia się reakcja na  każde wyzwanie   jeżeli słyszysz pytanie, gdzie mieszkasz, pojawia się  natychmiastowa odpowiedź. Pamięć, doświadczenie, wiedza są źródłem, to stąd  pochodzi myśl. Tak więc nie jest ona nigdy nowa, jest zawsze przedawniona, nigdy  nie może być wolna, bo związana jest z przeszłością i dlatego też nie może  dostrzec nic nowego. Gdy rozumiem to, bardzo jasno, umysł się ucisza. Życie to  ruch, nieustanny, wzajemnie powiązany ruch, a myśl, próbując go ująć w  kategoriach przeszłości, jako pamięć, obawia się życia.

Widząc to wszystko, widząc, że wolność jest konieczna aby badać   a, aby  badać dogłębnie, potrzebna jest dyscyplina poznania, nie tłumienia i  naśladowania   widząc, jak umysł został uwarunkowany przez społeczeństwo, przez  przeszłość, widząc, że każda wypływająca z niego myśl jest przedawniona i  dlatego nie potrafi zrozumieć nic nowego, umysł ucisza się zupełnie   nie  kontrolowany, nie kształtowany by milczeć. Nie ma żadnego sposobu ani metody   bez znaczenia, czy to zen z Japonii, czy jakiś system z Indii   aby uciszyć  umysł, to najgłupsza rzecz: dyscyplinować go, żeby się uciszył. Teraz, gdy  widzisz to wszystko   widzisz faktycznie, nie jako kolejną teorię   działanie  następuje poprzez tę percepcję, samo postrzeganie jest działaniem uwalniającym  od strachu. A więc, w razie pojawienia się strachu, następuje natychmiastowa  percepcja i jego zanik.

Czym jest miłość? Dla większości z nas jest to przyjemność i, w jej wyniku,  strach   oto, co nazywamy miłością. Jeśli rozumiemy strach i przyjemność, czym  wtedy jest miłość? I  kto  próbuje odpowiedzieć na to pytanie?   mówca, ksiądz,  książka? Czy za pośrednictwem czegoś z zewnątrz dowiemy się, że działamy w  sposób doskonały? A może, w efekcie sprawdzania, obserwacji, nieanalitycznego  przyglądania się całej strukturze i naturze przyjemności, strachu, bólu,  odkrywamy, że  obserwator ,  ten, kto myśli  to element myślenia? Gdyby nie  powstała myśl nie byłoby  tego, kto myśli , te dwie rzeczy są nierozdzielne;  myślący jest myślą. To odkrycie niesie ze sobą piękno i subtelność. A gdzie jest  w tym momencie umysł, który zaczynał badać nasze pytanie o strach?   rozumiecie?  W jakim znajduje się stanie teraz, po przebrnięciu przez to wszystko? Czy tym  samym, co wcześniej, zanim tu dotarł? Zobaczył te sprawy z bardzo bliska,  zobaczył naturę tego, co nazywamy myślą, strachem i przyjemnością, zobaczył  wszystko   jaki jest jego rzeczywisty stan teraz? Oczywiście na to pytanie nie  potrafi odpowiedzieć nikt oprócz ciebie   jeżeli faktycznie w to wniknąłeś,  zobaczysz, że nastąpiła zupełna przemiana.

Słuchacz: (Niesłyszalne)

Krishnamurti: Oto jedna z najłatwiejszych rzeczy: zadać pytanie.  Prawdopodobnie niektórzy z nas zastanawiali się jak ono zabrzmi jeszcze w  czasie, kiedy mówca nie skończył. Jesteśmy zainteresowani naszymi pytaniami  bardziej niż słuchaniem. Musimy zapytywać o samych siebie, nie tylko tutaj, ale  zawsze. Sformułowanie  właściwego  pytania jest daleko ważniejsze niż otrzymanie  odpowiedzi. Rozwiązanie problemu leży w jego zrozumieniu   odpowiedź nie  znajduje się na zewnątrz, poza problemem, jest w nim samym. Spraw nie można  zobaczyć bardzo wyraźnie koncentrując się na odpowiedzi, na rozwiązaniu. Wielu z  nas tak bardzo pragnie rozwiązać problem bez wejrzenia w niego   a, aby w niego  wejrzeć, potrzeba energii, żywotności, pasji, nie opieszałości i lenistwa, jakie  ma w sobie większość z nas   że raczej wolelibyśmy, ażeby ktoś inny go  rozwiązał. Nie istnieje nikt, kto rozwiąże którykolwiek z naszych problemów, czy  to politycznych bądź religijnych czy też psychologicznych. Trzeba mieć dużo  witalności, pasji i żywotności by patrzeć i obserwować problem, a wtedy, podczas  obserwacji, jest tam odpowiedź, zupełnie jasna.

Co nie oznacza, że nie macie pytać, przeciwnie musicie to robić, musicie  wątpić we wszystko, co od kogokolwiek, włączając mówcę, słyszycie.

Słuchacz: Czy istnieje niebezpieczeństwo w samoobserwacji podczas zgłębiania  problemów osobistych?

Krishnamurti: Dlaczego miałoby nie istnieć? Niebezpieczeństwo jest obecne  podczas przechodzenia przez ulicę. Czy chciał Pan powiedzieć, że nie mamy  patrzeć, bo to niebezpieczne? Pamiętam, jak kiedyś   o ile mogę przywołać pewne  zdarzenie   bardzo bogaty człowiek przybył by spotkać się z nami. Powiedział  Traktuję zagadnienie bardzo, bardzo poważnie, jestem zainteresowany tym, o czym  Pan mówi i chcę rozwiązać wszystkie moje  znów i znów , zna Pan te nonsensy,  które ludzie powtarzają.  Odpowiedziałem  Dobrze, proszę Pana, wejdźmy w to  i  rozmawialiśmy. Przychodził kilkakrotnie a po dwóch tygodniach przybył ze słowami  Mam straszne sny, przerażające sny, wydaje mi się, jak gdyby wszystko wokół  znikało, różne rzeczy odchodziły.  Potem dodał  To chyba rezultat moich badań  nad sobą, widzę w tym niebezpieczeństwo  i już więcej się nie pokazał.

Wszyscy pragniemy bezpieczeństwa, wszyscy chcemy czuć się pewnie w naszym  małym pięknym świecie, świecie  dobrze zaprowadzonego porządku , jaki jest  nieporządkiem, świecie naszych specyficznych związków, do zakłócenia których  chcielibyśmy nie dopuścić   związku pomiędzy żoną i mężem, w którego ciasnych  więzach trzymają się nawzajem, w którym obecne są cierpienie, podejrzliwość,  strach, w którym pojawia się zagrożenie, zazdrość, gniew, dominacja.

Istnieje sposób patrzenia w głąb siebie bez strachu, bez zagrożenia   należy  patrzeć bez jakiejkolwiek krytyki, bez żadnego osądu, po prostu patrzeć, nie  interpretować, nie sądzić, nie oceniać. Aby tak działać umysł musi mieć w sobie  pragnienie poznania podczas obserwacji tego, co faktycznie jest. Jakie  niebezpieczeństwo tkwi w  tym, co jest ? Istoty ludzkie są okrutne, oto  faktycznie  to, co jest , a zagrożenie, jakie wnoszą w ten świat jest efektem  ich okrucieństwa, oto rezultat strachu. Cóż jest niebezpiecznego w obserwacji  rzeczywistości i próbach zupełnego wykorzenienia strachu?   to, że możemy  stworzyć inne społeczeństwo, inne wartości? Jest wiele piękna w obserwacji, w  widzeniu rzeczy takimi, jakimi są   co nie oznacza odrzucania ani pragnienia by  coś zrobić z  tym, co jest    zupełna percepcja  tego, co jest  wywołuje swą  własną przemianę. Trzeba tylko znać sztukę  patrzenia , a nie jest ona nigdy  introspektywną ani analityczną sztuką, lecz po prostu obserwacją bez żadnego  wybierania.

Słuchacz: Czy nie istnieje strach spontaniczny?

Krishnamurti: Czy nazwałby Pan go strachem? Gdy masz przed sobą pożar, gdy  widzisz przepaść, czy to strach powoduje, że się cofasz? Czy, kiedy spotykasz  dzikie zwierzę, węża, wycofanie się oznacza strach?   a może inteligencję? Ta  inteligencja może być efektem uwarunkowania, bo uwarunkowano cię na  niebezpieczeństwo napotkania przepaści, przecież gdyby tak nie było mógłbyś w  nią wpaść, co oznaczałoby koniec. Twoja inteligencja każe ci zachować ostrożność   czy oznacza ona strach? Lecz czy to inteligencja działa, kiedy dzielimy się na  narody, na grupy wyznaniowe?   czy, gdy dokonujemy podziału pomiędzy tobą i mną,  nami i nimi, obecna jest inteligencja? Czy to, co powoduje takie działanie i  powstanie tego podziału, co przynosi zagrożenie, co dzieli ludzi, co wywołuje  wojnę, jest efektem pracy inteligencji czy strachu? Jest tam strach, nie  inteligencja. Innymi słowy podzieliliśmy siebie na kawałki: pewna część nas  działa, gdy trzeba, inteligentnie, na przykład omijając przepaść czy unikając  przejeżdżającego obok autobusu, ale nie jesteśmy wystarczająco inteligentni by  zobaczyć niebezpieczeństwa nacjonalizmu, niebezpieczeństwa podziałów między  ludźmi. Tak więc część nas   bardzo mała cząstka   jest inteligentna a reszta  nie. Tam, gdzie występuje fragmentacja, musi pojawić się konflikt, musi być  obecne cierpienie   istotą konfliktu jest właśnie podział, sprzeczność wewnątrz  nas. Tej sprzeczności nie da się zintegrować. To jedna z naszych osobliwych  manii, że próbujemy na powrót się scalić. Właściwie nie wiem, co to znaczy. Kim  jest osoba, która zamierza połączyć dwie rozdzielone, sprzeczne natury? Czyż  scalający sam nie jest elementem podziału? Ale gdy widzisz całość tego, kiedy  sobie pozwolisz na percepcję bez żadnego wybierania   nie ma podziału.

Słuchacz: Czy istnieje różnica między prawidłową myślą i prawidłowym  działaniem?

Krishnamurti: Kiedy używa Pan słowa  prawidłowy  odnośnie myśli i działania,  wtedy  prawidłowe  działanie staje się  nieprawidłowym   zgoda? Używając słowa  prawidłowy  ma się już ideę tego, co prawidłowe. Gdy masz ideę tego, co  prawidłowe , jest to  nieprawidłowe , ponieważ  prawidłowe  opiera się na twych  uprzedzeniach, na uwarunkowaniach, strachu, na twojej kulturze, na  społeczeństwie, na twych specyficznych nawykach, obawach, zasadach religii i tak  dalej. Masz swój model, wzorzec działania: ten właśnie wzorzec jest sam w sobie  nieprawidłowy, niemoralny. Moralność społeczeństwa jest niemoralna. Zgadza się  Pan z tym? Jeśli tak, to odrzucił Pan społeczną moralność, która oznacza  chciwość, zazdrość, ambicję, nacjonalizm, kult podziałów klasowych i całą  resztę. Ale czy faktycznie Pan to zrobił i teraz potwierdza mówiąc  tak ?  Moralność społeczna jest niemoralna   czy rzeczywiście to ma Pan na myśli?   a  może to tylko masa słów? Proszę Pana, być naprawdę moralnym, prawym to jedna z  najbardziej niezwykłych rzeczy w życiu, i taka moralność w żaden sposób nie ma  nic wspólnego ze społecznymi zachowaniami określonymi przez warunki zewnętrzne.  Trzeba być wolnym aby być rzeczywiście prawym, a nie jesteś wolny jeżeli  poddajesz się społecznej moralności z jej chciwością, zazdrością,  współzawodnictwem, uwielbieniem sukcesu   zna Pan wszystkie te sprawy  przedstawiane przez kościół i społeczeństwo jako wzór moralności.

Słuchacz: Czy musimy czekać, aż to nastąpi, czy istnieje jakiś rodzaj  dyscypliny, której możemy użyć?

Krishnamurti: Czy potrzebujemy dyscypliny aby sobie zdać sprawę, że prawdziwe  widzenie jest działaniem? Potrzebujemy?

Słuchacz: Co powiedziałby Pan o spokojnym umyśle   czy to wynik dyscypliny? A  może nie?

Krishnamurti: Proszę spojrzeć: żołnierz na placu apelowym, bardzo spokojny,  plecy wyprostowane, broń dokładnie we właściwym miejscu, został wyszkolony,  szkolono go dzień po dniu, dzień po dniu, wszelka wolność została w nim  zniszczona. Jest bardzo spokojny, ale czy to spokój? Albo kiedy dziecko jest  zaabsorbowane zabawką, czy to spokój?   usuńmy zabawkę i chłopiec stanie się  tym, kim jest. A więc czy dyscyplina (proszę to dobrze zrozumieć, raz na zawsze,  to przecież proste), czy dyscyplina zaprowadzi spokój? Może spowodować  otępienie, stan stagnacji, lecz czy powoduje spokój w sensie pełnej aktywności a  jednak ciszy?

Słuchacz: Co chce Pan, byśmy zrobili my, ludzie tu, na tym świecie?

Krishnamurti: Zupełnie po prostu, proszę Pana: nie chcę niczego. To po  pierwsze. Po drugie: żyjcie, żyjcie na tym świecie. Jest on tak cudownie piękny.  To nasz świat, nasza ziemia przeznaczona by na niej żyć, ale my nie żyjemy,  jesteśmy ograniczeni, jesteśmy podzieleni, jesteśmy zaniepokojeni, jesteśmy  wystraszonymi ludzkimi istotami, i dlatego nie żyjemy, nie wchodzimy w związki,  jesteśmy odizolowani i zrozpaczeni. Nie wiemy, co to znaczy żyć w ekstatycznym,  błogim sensie. Twierdzę, że żyć w ten sposób można tylko kiedy się wie jak  pozostać wolnym od wszelkich głupstw codziennego życia. Wolność od nich jest  możliwa jedynie gdy staniesz się uważny w swoich związkach, nie tylko z istotami  ludzkimi, lecz również z ideami, z naturą, ze wszystkim. W takim związku  odkrywasz, kim jesteś, widzisz swój strach, niepokój, rozpacz, samotność, swój  kompletny brak miłości. Jesteś wypełniony teoriami, słowami, wiedzą o tym, co  powiedzieli inni ludzie, o sobie nie wiesz nic i dlatego nie wiesz jak żyć.

Słuchacz: Jak wyjaśni Pan w kategoriach ludzkiego mózgu różne poziomy  świadomości? Mózg wydaje się być sprawą fizyczną, umysł zaś nie. Poza tym umysł  zdaje się posiadać część świadomą i nieświadomą. Jak możemy widzieć z  jakąkolwiek jasnością, gdy weźmie się pod uwagę wszystkie te różne  koncepcje?

Krishnamurti: Jaka jest różnica pomiędzy umysłem i mózgiem, czy o to Panu  chodzi? Nasz fizyczny mózg będący wynikiem przeszłości, rezultatem ewolucji,  wielu tysięcy dni wczorajszych, z wszelkimi wspomnieniami oraz wiedzą i  doświadczeniem, czy ten mózg nie jest częścią całego umysłu?   umysłu, w którym  zawiera się zarówno świadomy jak i nieświadomy poziom. Fizyczny tak samo jak  niefizyczny, psychologiczny, czy wszystko to nie stanowi jednej całości?   czy  to nie my podzieliliśmy ją na świadomość i nieświadomość, na mózg i nie-mózg.  Czy nie możemy patrzeć na wszystkie te rzeczy jak na niepodzielną całość?

Czy nieświadomość tak bardzo różni się od świadomości? A może nie jest  częścią całości, chociaż ją oddzieliliśmy? W tym miejscu pojawia się pytanie: w  jaki sposób świadomy umysł ma uświadomić sobie nieświadomość? Czy pozytywna,  praktyczna część   rzecz, która funkcjonuje przez cały dzień   jest w stanie  obserwować nieświadomość?

Nie wiem, czy mamy czas aby to zgłębić. Nie jesteście zmęczeni? Panowie,  proszę, nie traktujcie naszego spotkania jak rozrywkę, przyjemny pobyt w ciepłym  pomieszczeniu, słuchanie czyjegoś głosu. Zajmujemy się bardzo poważnymi sprawami  i, jeżeli pracowaliście jak należało, musieliście się zmęczyć. Mózg nie potrafi  przyjąć naraz więcej niż pewną określoną porcję a wejście w zagadnienie  nieświadomego i świadomego wymaga obserwacji bardzo bystrym, jasnym umysłem.  Bardzo wątpię, abyście po półtorej godziny byli do tego zdolni. Więc może, jeśli  się zgodzicie, podejmiemy ten temat później?

Londyn, 16 marca 1969

 

Rozdział 2.

 

Fragmentacja

Podział. Świadome i nieświadome, umierając  dla   znanego

 

Dziś wieczór zamierzamy omówić zagadnienie świadomego i nieświadomego,  powierzchni umysłu i jego głębszych warstw. Zastanawia mnie, dlaczego dzielimy  życie na fragmenty: życie w pracy, życie społeczne, rodzinne, religijne,  sportowe i tak dalej? Skąd bierze się ten rozdział, nie tylko w nas, lecz  również w społeczeństwie   my i oni, ty i ja, miłość i nienawiść, umieranie i  życie? Myślę, że powinniśmy wejść w to zagadnienie dość głęboko by odkryć, czy  istnieje sposób życia, w jakim nie ma w ogóle podziałów między żywym i martwym,  między świadomym i nieświadomym, pracą i życiem społecznym, życiem rodzinnym i  osobistym.

Podziały pomiędzy narodami, religiami, klasami społecznymi, cały ten  wewnętrzny rozłam, w którym zawiera się tak wiele sprzeczności   dlaczego żyjemy  w ten sposób? Rodzi to tyle zamętu, konfliktów, wojen, powoduje prawdziwe  niebezpieczeństwo, zewnętrzne jak i wewnętrzne. Istnieje tak wiele podziałów: na  Boga i diabła, dobrych i złych,  to, co być powinno  i  to, co jest .

Myślę, że warto poświęcić dzisiejszy wieczór na próbę sprawdzenia, czy  istnieje sposób życia   nie teoretycznie czy intelektualnie, ale faktycznie   sposób życia, w jakim nie ma jakiegokolwiek podziału, sposób życia, w którym  działanie nie jest fragmentaryczne, więc zachodzi ciągły przepływ, a w nim każde  działanie jest powiązane z każdym innym.

Aby odnaleźć sposób życia, w którym nie ma fragmentacji, trzeba wejść bardzo  głęboko w zagadnienie miłości i śmierci   rozumiejąc je będziemy może w stanie  zbliżyć się do sposobu na życie, które jest ciągłym nieprzerwanym ruchem,  sposobu na życie prawdziwie inteligentne. Umysł rozdrobniony na fragmenty gubi  inteligencję, człowiek prowadzący pół tuzina żywotów   co jest akceptowane jako  wysoce moralne   ukazuje najzwyczajniej brak inteligencji.

Wydaje mi się, że w idei zintegrowania się   połączenia rozmaitych fragmentów  aby stworzyć całość   nie ma, w oczywisty sposób, inteligencji dlatego, że  wymaga ona istnienia osoby integrującej, kogoś, kto scala, łączy wszystkie  kawałki; jednak jednostka, która próbuje to zrobić, sama również jest elementem  układanki.

Tym, czego trzeba, jest taka inteligencja i pasja, jaka spowoduje radykalną  rewolucję w życiu, ażeby nie było już sprzecznych działań, lecz całość,  nieprzerwany ruch. Aby wprowadzić tę przemianę do swojego życia potrzebujesz  pasji. Jeśli masz zrobić cokolwiek wartościowego, musisz mieć tę żywą pasję   która nie jest przyjemnością. By zrozumieć takie działanie, w którym nie ma  fragmentacji ani sprzeczności, potrzeba pasji. Nie zmienią życia intelektualne  koncepcje i recepty, jedynie tylko prawdziwe zrozumienie  tego, co jest , a do  niego potrzebne jest zaangażowanie, pasja.

Aby zbadać, czy istnieje sposób życia   życia codziennego, nie klasztornego   dla jakiego właściwa jest taka pasja i inteligencja, trzeba zrozumieć naturę  przyjemności. Zagadnieniem przyjemności zajmowaliśmy się już któregoś dnia: jak  myśl przeżywa doświadczenie, które dało chwilę zachwytu i jak, poprzez myślenie  o nim, podtrzymuje przyjemność, a gdzie jest przyjemność tam również  ograniczenie bólem i strachem. Czy miłość jest przyjemnością? Dla wielu z nas  wartości moralne opierają się na przyjemności: zupełne wyrzeczenie się siebie,  kontrolowanie się aby się podporządkowywać to ponaglanie przyjemności   większej, dostojniejszej, czym by ona nie była. Czy miłość należy do dziedziny  przyjemności? Na dodatek słowo  miłość  zostało tak przeciążone, każdy go używa,  od polityka po żonę i męża. A wydaje mi się, że tylko miłość, w głębszym  znaczeniu tego słowa, jest tym, co może zaprowadzić sposób życia, w którym w  ogóle nie ma fragmentacji. Strach zawsze stanowi część przyjemności; oczywiście  w związkach, gdzie jest obecny jakikolwiek jego rodzaj fragmentacja musi  zachodzić, musi istnieć podział.

To naprawdę głębokie zagadnienie, takie badanie, dlaczego ludzki umysł  oddziela się, stawia w opozycji do innych, wywołując przemoc i co ma nadzieję  poprzez tę przemoc uzyskać. My, istoty ludzkie zostaliśmy wystawieni na życie w  sposób, który prowadzi do wojny, a jednocześnie pragniemy jednak pokoju,  pragniemy wolności, tyle, że ten pokój to tylko idea, ideologia, a wszystko, co  równocześnie robimy, warunkuje nas.

Istnieje psychologiczny podział czasu, czas jako przeszłość (wczoraj), dziś i  jutro   musimy w to wejrzeć, jeżeli mamy znaleźć sposób życia, w jakim w ogóle  nie ma podziału. Musimy rozważyć, czy istnieje czas w sensie przeszłości,  teraźniejszości i przyszłości   czas psychologiczny   oto przyczyna podziału.  Czy podział został spowodowany przez to, co znane, czyli pamięć będąca  przeszłością, zawartością samego umysłu? A może powstaje on, ponieważ  obserwator ,  doświadczający ,  myślący  zawsze jest oddzielony od rzeczy,  którą obserwuje, jakiej doświadcza? Czy to nie egoistyczne, skoncentrowane na  sobie postępowanie, oznaczające  ja  i  ty , tworzy własne opory, własne  odizolowane poruszenia powodując podział? Wchodząc w to trzeba być świadomym  wszystkich tych zagadnień: czasu;  obserwatora  oddzielającego się od  obserwowanej rzeczy;  doświadczającego  różnego od doświadczenia; przyjemności;  i czy wszystko to ma cokolwiek wspólnego z miłością.

Czy psychologicznie istnieje jutro?   faktycznie, nie wynalezione przez myśl.  Istnieje ono w czasie chronologicznym, ale czy faktycznie nastąpi  psychologicznie, wewnętrznie? Jeśli jutro jest obecne jako idea, to działanie  nie jest kompletne, a takie działanie wprowadza podział, sprzeczność. Idea  jutra, przyszłości powoduje   czyż nie?   że nie widzisz spraw bardzo wyraźnie,  tak, jak teraz   Mam nadzieję ujrzeć je wyraźniej jutro . Człowiek jest leniwy,  nie ma tej pasji, tego żywotnego zainteresowania, które pozwala odkrywać. Myśl  stwarza ideę dotarcia kiedyś, zrozumienia w końcu, a do tego potrzebny jest  czas, trzeba wielu dni. Czy czas przynosi zrozumienie, czy pozwala widzieć coś  bardzo wyraźnie?

Czy umysł może uwolnić się od przeszłości, a zatem nie być ograniczonym przez  czas? Psychologicznie jutro istnieje w kategoriach znanego   czy można zatem  uwolnić się od rzeczy znanych? Czy możliwe jest działanie nie w kategoriach  znanego?

Jedną z najtrudniejszych spraw jest komunikacja. Komunikacja werbalna jest  oczywiście konieczna, ale myślę, że istnieje jej znacznie głębszy szczebel,  który polega nie tylko na werbalnym zrozumieniu, lecz wspólnocie, gdzie obaj  spotykamy się na jednym poziomie, z takim samym zaangażowaniem, z tą samą pasją   następuje wtedy wspólnota, coś daleko ważniejszego niż zwykła komunikacja  werbalna. A jako, że mówimy o kwestii raczej złożonej, która bardzo głęboko  dotyka naszego codziennego życia, potrzebujemy nie tylko werbalnego  porozumienia, ale też wspólnoty. Tym, co nas interesuje, jest radykalna  rewolucja w psychice, nie w jakiejś odległej przyszłości, ale w chwili obecnej,  dziś, teraz. Jesteśmy zdecydowani by odkryć, czy ludzki umysł będąc tak mocno  uwarunkowany może się zmienić natychmiast, ażeby jego działania były  niepodzielną całością, a dzięki temu zmierzyć się ze swym żalem, rozpaczą,  bólem, strachem, obawą, swoją winą i tak dalej. Jak może on odrzucić to wszystko  i być zupełnie świeży, młody i niewinny? Oto istota zagadnienia. Myślę, że nie  jest to możliwe   taka radykalna rewolucja   tak długo, jak istnieje podział  pomiędzy  obserwatorem  i obserwowanym, między  doświadczającym  i  doświadczeniem. To ten podział wywołuje konflikt. Każdy podział musi powodować  konflikt, a, poprzez konflikt, przez walkę, poprzez bitwę, niemożliwa jest, co  oczywiste, przemiana w głębokim psychologicznym sensie   choć powierzchowne  zmiany mogą nastąpić. Jak zatem umysł, serce i mózg   jedna całość ma stawić  czoła problemowi podziału?

Powiedzieliśmy, że zajmiemy się zagadnieniem świadomego i głębszych warstw  czyli nieświadomego: pytamy zatem, dlaczego istnieje podział między umysłem  świadomym zajętym swoimi codziennymi czynnościami, strapieniami, problemami,  powierzchownymi przyjemnościami, zarabianiem na życie itd. a jego głębszymi  poziomami, gdzie mieszczą się wszystkie ukryte motywy, pragnienia, przesadne  wymagania, wszelkie lęki? Dlaczego zachodzi ten podział? Czy dlatego, że  jesteśmy tak bardzo zajęci   powierzchownie   nieustanną paplaniną, ciągłym  żądaniem   powierzchownej   zabawy, zaspokojenia potrzeb, czy to religijnych czy  innych? Może dlatego, że umysł na powierzchni zapewne nie umie dociekać, wejść w  głąb, w siebie wtedy, gdy powstaje podział.

Co zawierają głębsze warstwy umysłu?   nie według psychologów, Freuda i  reszty   i jak to odkryć, jeśli nie korzystasz z tego, co powiedzieli inni? Jak  sprawdzisz, czym jest twa nieświadomość? Będziesz ją obserwował, czyż nie? Czy  może będziesz oczekiwał, że twoje sny objaśnią zawartość nieświadomości? A kto  ma tłumaczyć te sny? Eksperci?   oni też zostali uwarunkowani przez swoją  specjalizację. Powstaje tu pytanie: czy można nie śnić w ogóle?   za wyjątkiem  oczywiście koszmarów wskutek zjedzenia niewłaściwego pokarmu lub zbyt  ciężkostrawnego posiłku przed snem.

Istnieje   będziemy chwilowo używać tego słowa   nieświadome. Co je tworzy?   oczywiście przeszłość, cała świadomość rasowa i jej pochodne, tradycja rodzinna,  przeróżne uwarunkowania religijne i społeczne   ukryte, mroczne, nieznane. Czy  wszystko to można odkryć i uwidocznić bez pośrednictwa snów?   i bez chodzenia  do analityka?   ażeby umysł, kiedy nie śpi, był spokojny zamiast nieustannie  aktywny. I czy, w efekcie uspokojenia, może nie nadejść dla niego zupełnie inna  jakość, całkowicie inny sposób postępowania, nie przywiązanego do codziennych  trosk, lęków, utrapień, problemów, wymagań? By to odkryć, czyli nie śnić w ogóle   o ile to możliwe   aby umysł był w pełni świeży, gdy budzi się rano, trzeba  być uważnym przez cały dzień, zauważać wskazówki i sygnały. Można je dostrzec  jedynie w związkach, kiedy obserwujesz swe relacje z innymi bez potępiania,  osądzania, oceniania, po prostu obserwujesz swoje zachowanie, twe reakcje,  patrzysz bez żadnego...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin