rcs.rtf

(34 KB) Pobierz

                       Ruch Czystych Serc

 

                                                     Szkoła miłości

 

 

Tylko Jezus mówi całą prawdę o seksie i miłości. On powołał nas do istnienia, abyśmy tu, na ziemi, dojrzewali do miłości, bo pełnia szczęścia to kochać i być kochanym miłością niezniszczalną. W Bożych planach tylko w małżeństwie seks może wyrażać bezinteresowny i wzajemny dar z całego duchowo-cielesnego bogactwa męża i żony, w Jezusie Chrystusie na zawsze.

Chcemy tylko prawdziwej miłości, dlatego zawierzamy się Temu, który nas stworzył – Jedynemu Ekspertowi – Jezusowi Chrystusowi, prosząc, aby to On uczył nas, jak kochać, i by leczył nasze zranione serca.

 

 

 

Klinika czystych serc

 

Zachowanie czystości przedmałżeńskiej i wolność od wszelkich nałogów, a przede wszystkim pielęgnowanie relacji z Jezusem, poprzez m.in. codzienną modlitwę i życie sakramentalne (częstą Eucharystię i regularną spowiedź św.), oraz podjęcie konkretnej pracy nad sobą – to sprawdzona droga do prawdziwej – bo czystej – miłości.

 

Takie oddanie się Jezusowi stało się dla wielu z nas początkiem drogi wyjścia z nieuporządkowania w sferze seksualnej, a także z uzależnień od nikotyny, alkoholu czy narkotyków. Jezus czeka 24 godziny na dobę w sakramencie pojednania, by przebaczyć wszystkie grzechy i przywrócić czystość serca tym, którzy ufają w Jego nieskończone miłosierdzie. Nie ma dla Niego przypadków beznadziejnych, ponieważ On uzdrawia z największych ran, podnosi z największych upadków i rozwiązuje najtrudniejsze sytuacje.

 

Dla Jezusa nie ma sytuacji bez wyjścia! On może uleczyć nawet najbardziej poranione serce!

 


Bóg Cię kocha! Takim (taką), jakim (jaką) jesteś. Przenika i zna całe Twoje życie. Widzi Cię w prawdzie i patrzy na Ciebie oczyma miłości. Masz w Jego oczach nieskończoną wartość. Wie, czego pragniesz i czego potrzebujesz. Pragnie opatrzyć rany Twego serca. Pragnie napełnić Cię swoim pokojem, umocnić Cię swoją nadzieją, obdarzyć radością. Chce, byś był(a) szczęśliwy(-a), a być naprawdę szczęśliwym(-wą) to umieć kochać. Jeśli chcesz, możesz przyjąć Jego zaproszenie i rozpocząć nowe życie – już zawsze z Nim, kochającym Cię miłością, która nie cofnęła się przed krzyżem. Nie lękaj się! Życie w czystości przedmałżeńskiej, wolności od pornografii, narkotyków, alkoholu i nikotyny jest w dzisiejszym świecie możliwe. Świadczą o tym ci, którzy podjęli już trud „pójścia pod prąd”:

 

„Zaczynam od nowa. Zbyt długo zwlekałem z decyzją o wstąpieniu do RCS, żeby odłożyć ją jeszcze na chwilę. Zrozumiałem, że Bóg tego ode mnie pragnie, że chce mnie w ten sposób wyzwolić i oczekuje mojego kroku. Jeśli ja nie będę pragnął wyzwolenia z grzechu, Bóg na siłę mnie nie uzdrowi. Będzie ciężko, ale dużo łatwiej jest spuścić worek ze szczytu, niż wciągnąć go na górę. Proszę Boga o siły, bo wiem, że szatan będzie walczył o moją duszę najróżniejszymi sposobami. Wierzę Jezusowi, który powiedział: »Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali«” (2 Kor 12, 9).

                                                                                                 Krzysiek

 

 


„Dziś postanowiliśmy wspólnie z moim narzeczonym wstąpić do Ruchu Czystych Serc. Do ślubu zostały nam cztery miesiące i postanowiliśmy porządnie przygotować się do tego sakramentu. Bogu zawierzamy nasze narzeczeństwo, małżeństwo i rodzinę”.

                                                                                  

                                                                                                                                Małgorzata i Piotr

 

 


„Od pewnego czasu zastanawiam się, jaka jest moja droga w życiu. Jezus mi ją pokazał – jest nią czystość. Wiem, że ta ścieżka nie jest łatwa, ale do celu idzie się przez trudy. Pragnę stawać się coraz lepszym człowiekiem, kształtować swoją osobowość i być coraz bliżej Boga. Modlę się o dobrego i trzeźwego męża. Wiem, że z Bożą pomocą go znajdę. Bóg mnie kocha i pomoże mi zachować ten wspaniały dar, jakim jest czystość”.

                                                                                 

                                                                                                                                               Justyna, 17 lat

 


„Powierzyłam całą siebie Jezusowi, zaczęłam nowe życie, w którym pozwoliłam Mu przejąć kierowanie. Chcę żyć zgodnie z Jego wolą. On oddał za mnie swoje życie, bym mogła z Nim żyć w wieczności, więc pragnę ofiarować Mu swoje małe, ale czyste serce. Dziś tak o nie trudno, ale z Jezusem możemy pokonać wszystkie trudności. Wiem, że sama nie zwyciężyłabym pokus, z którymi spotykamy się na każdym kroku. Jestem słaba, ale Pan daje mi siłę, jest ze mną, bo oddałam Mu swoje życie. On kołacze do drzwi każdego serca, chce je oczyścić z brudu i zamieszkać w nim na stałe - trzeba Mu je tylko otworzyć i zaprosić Go do środka. Nie lękajcie się! Modlę się za członków RCS oraz za tych, którym jeszcze brak odwagi, by przystąpić do Ruchu. O ten dar proście Ducha św. On Was umocni i doda Wam sił”.

 

 

                                                                                                                                                         Agnieszka

 

 


„Już jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z tego, że chcę pozostać w czystości aż do dnia ślubu. To we mnie dojrzewało. Chcę być blisko Boga. Chcę, by mój przyszły mąż, którego dziś jeszcze nie znam, także kroczył z Nim przez życie. Chcę mu się ofiarować czysta. Seks nie jest najważniejszy! A niech się śmieją, kpią, szydzą, pokazują na mnie palcami! Wiem, że i tak się może zdarzyć. Jestem głęboko przekonana o słuszności swojej decyzji. Fajnie jest iść pod prąd – z prądem miłości Bożej”.

                                                                                                                                                                       

                                                                                                                                                            Klaudia

 

 

 

Jeśli doświadczasz swojej bezradności i niemocy, zaufaj Jezusowi, powierz Mu całego (całą) siebie, swoją duszę i ciało wraz ze swoją płciowością – i z odwagą, nie licząc na siebie, podejmij na nowo trud pracy nad sobą. Bądź pewny (pewna), że Jezus jest przy Tobie i że Cię wspomaga. Czeka na Ciebie w swojej klinice, jedynej szkole prawdziwej miłości – Ruchu Czystych Serc. Do RCS może przystąpić każdy, kto pragnie rozpocząć najwspanialszą przygodę życia, przez wytrwałe kroczenie za Chrystusem drogą dojrzewania do miłości. Wymagana jest szczera gotowość wypełniania wszystkich zobowiązań zawartych w Modlitwie zawierzenia. Pójdź do Jezusa, który pragnie Ci przebaczyć w sakramencie pojednania, przyjmij Go w Komunii św. i, oddając Mu swoją przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość, odmów Modlitwę zawierzenia:


„Panie Jezu, dziękuję Ci, że ukochałeś mnie miłością, która podnosi z największych upadków i leczy najboleśniejsze rany. Oddaję Ci, Panie, swoją pamięć, rozum, wolę, duszę i ciało wraz ze swoją płciowością. Przyrzekam nie podejmować współżycia seksualnego do czasu przyjęcia sakramentu małżeństwa. Postanawiam nie czytać, nie kupować i nie oglądać czasopism, programów ani filmów o treściach pornograficznych. (Dziewczęta mogą dodać: »Postanawiam ubierać się skromnie i w żaden sposób nie prowokować u innych pożądliwych myśli czy pragnień«.) Przyrzekam codziennie spotykać się z Tobą na modlitwie, w lekturze Pisma św., w częstym przyjmowaniu Komunii św. i adoracji Najświętszego Sakramentu. Postanawiam regularnie przystępować do sakramentu pojednania, nie ulegać zniechęceniu i natychmiast podnosić się z każdego grzechu. Panie Jezu, ucz mnie systematycznej pracy nad sobą, umiejętności kontrolowania moich pobudzeń seksualnych i emocji. Proszę Cię o odwagę w codziennym podążaniu pod prąd, abym nigdy nie brał(a) narkotyków i unikał(a) wszystkiego, co uzależnia, a przede wszystkim alkoholu i nikotyny. Ucz mnie tak postępować, aby w moim życiu najważniejsza była miłość. Maryjo, Matko moja, prowadź mnie drogami wiary do samego źródła Miłości - do Jezusa. Za sługą Bożym Janem Pawłem II pragnę zwierzyć się Tobie: »Totus Tuus, Maryjo!«. W Twoim Niepokalanym Sercu składam całego (całą) siebie, wszystko, czym jestem, każdy swój krok, każdą chwilę swojego życia. Błogosławiona Karolino, wypraszaj mi dar czystego serca. Amen!”.


Nie bój się! Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Zaufaj Mu! :)

 

 

ŚWIADECTWA

 

 

Szkoła miłości

 

Mam 22 lata i od 4,5 roku mam wspaniałego chłopaka, a on ma mnie. Nasza droga rozpoczęła się już w szpitalu, gdzie nasze mamy leżały wspólnie na sali porodowej. Darek urodził się 6 godzin wcześniej i już czekał na mnie w łóżeczku w pokoju dla noworodków. Niestety, byliśmy wtedy jeszcze nieświadomi wzajemnej obecności, ale chyba można tu mówić o przeznaczeniu. Formalnie poznaliśmy się w szkole średniej, gdzie uczyliśmy się w jednej klasie. Zanim zaczęliśmy ze sobą chodzić, zrodziła się między nami przyjaźń, dzięki czemu znaliśmy swoje poglądy na Boga, małżeństwo i rodzinę.

Początek naszej wspólnej drogi był piękny, ale jednocześnie dość burzliwy – pewnie większość młodych wie, o czym mówię. Właśnie wtedy postanowiliśmy wstąpić do Ruchu Czystych Serc, szukając w nim rozwiązania naszego problemu. Przeżywając wspólnie trzydniowe rekolekcje w Rzeszowie, dowiedzieliśmy się bardzo wiele na temat relacji między dwojgiem kochających się ludzi i otrzymaliśmy konkretne rady, jak walczyć o czystość w naszym związku; byliśmy zachwyceni i prawie pewni, że odtąd wszystko będzie dobrze.

 

Niestety, już po miesiącu problem pojawił się na nowo… Pomimo tego nasza decyzja pójścia drogą prawdy, pod prąd dzisiejszego świata, była tak mocna, że nie poddaliśmy się i postanowiliśmy walczyć. W tym właśnie momencie rozpoczął się najtrudniejszy, ale jednocześnie najważniejszy etap naszej wspaniałej historii miłosnej.

Walka o czystość jest bardzo trudna, wymaga odwagi i zdecydowania, ale przede wszystkim wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu. Jednym z najważniejszych elementów takiej walki jest nasza decyzja woli, która musi być przemyślana i dojrzała. Walka o czystość to walka o miłość - tę prawdziwą i na wieki.

Miłość nie jest uczuciem – jest pragnieniem dobra i świętości drugiej osoby. W chwilach zwątpienia, kryzysu, kłótni pozostaje tylko ta podjęta na początku decyzja, że ja razem z tobą chcę iść do Jezusa, chcę już na ziemi doświadczyć nieba. Pamiętam kryzys, który przeżyliśmy z Darkiem dokładnie rok temu, kiedy pracowaliśmy oboje w Londynie. Przemęczeni, daleko od domu, byliśmy tam bardziej narażeni na ataki szatana. Wtedy właśnie zabrakło uczuć, a pozostała ta kiedyś podjęta decyzja, która nas uratowała.

Pisząc o czystości, o tym, jakiego wymaga ona poświęcenia, jestem winna wyjaśnienie, dlaczego jej zachowanie jest tak ważne w życiu każdego człowieka, a szczególnie młodego. Dlaczego ja i Darek zdecydowaliśmy, że wolimy poczekać ze współżyciem do ślubu? Istnieje ku temu kilka powodów. Przede wszystkim chcemy, żeby nasza miłość była autentyczna, by nie były to tylko słowa, lecz postawa, która sprawia, że prowadzimy się nawzajem do Boga. Każdy potrafi powiedzieć słowa: „kocham cię”, ale nie każdy wie, co one oznaczają – że zawierają w sobie ogromną odpowiedzialność za drugą osobę.

Wielu także bez oporów – a nawet z dumą – współżyje przed ślubem, nie szanując daru drugiej osoby, taktując ją jedynie jako przedmiot do użycia. Ja nie chcę tak żyć, pragnę podarować swojemu przyszłemu mężowi największy dar, jaki posiadam – siebie. Chcę, by ten dar był czysty i błogosławiony przez Boga. Moim marzeniem jest w noc poślubną powiedzieć do Darka (jeśli to właśnie on zostanie moim mężem): „Najdroższy, dziś oddaję ci siebie, wraz z całym bogactwem swojego ciała, ze swoim charakterem, który pomagałeś mi udoskonalać, i z duszą, która dzięki Tobie znalazła się bliżej Boga. Oddaję ci siebie czystą, dziewiczą, to dla ciebie taką pozostałam, by dziś ten dar właśnie tobie ofiarować”. Chłopcy, który z Was nie chciałby usłyszeć takich słów od swojej żony w tym wyjątkowym dniu?...

Czystość sprawia, że jestem szczęśliwa, że mam zaufanie do swojego chłopaka i jestem pewna, że on mnie kocha. W jednym momencie naszego związku było mi bardzo trudno uwierzyć w to, że Darek mnie kocha, że w ogóle ktokolwiek może mnie kochać. Grzech wprowadza niepewność, brak akceptacji samego siebie i ogromny ból, który nie pozwala cieszyć się życiem. Widzę to dopiero teraz, kiedy już od długiego czasu żyjemy w czystości i Bóg pozwolił nam doświadczyć niesamowitej radości płynącej z przebywania z drugą osobą.

Dziewczyny, ile z Was jest pewnych, że Wasz chłopak kocha prawdziwie, że jest w stanie zrezygnować z Waszego ciała, by go nie splamić, by pozostało święte do czasu, gdy zostanie ofiarowane Waszemu mężowi? Najpiękniejszym darem, jaki ludzie mogą sobie ofiarować, jest miłość – ale do miłości musimy dorastać, trzeba o nią walczyć, a walka wymaga poświęceń.

Dzięki trwaniu w czystości mam możliwość dbania o swój rozwój duchowy; jestem wtedy bliżej Boga, bo jak Pan Jezus powiedział w Kazaniu na górze: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Boga można oglądać już tu, na ziemi – w drugim człowieku, któremu ofiarowuje się miłość i który tobie daje swój czas, troskę, zaufanie. Czystość serca zbliża do Boga, sprawia, że człowiek zakochuje się nie tylko w tej drugiej osobie, ale także w Bogu. To On właśnie staje się spoiwem związku dwojga ludzi. Bóg darem swojej miłości uczy wzajemnie się kochać.

Żyję w czystości, bo chcę mieć szczęśliwe małżeństwo. Zachowanie czystości buduje wzajemne zaufanie. Jeśli ten właśnie chłopak potrafił odmówić sobie współżycia przed ślubem, jeśli żył w dyscyplinie, umiejąc zapanować nad pobudzeniami własnego ciała, to po ślubie, gdy zdarzy się dłuższa przerwa we współżyciu, np. z powodu wyjazdu bądź choroby, on pozostanie wierny. Podobnie kobieta nie będzie szukała zaspokojenia we współżyciu z innymi mężczyznami, gdyż będzie mieć wypracowaną samodys­cyplinę. Czystość sprawiła, że Darek jest moim przyjacielem, że do niego mam największe zaufanie, gdyż to właśnie on udowadnia mi, że mnie szanuje i że liczę się dla niego jako osoba, a nie przedmiot do użytku seksualnego.

Czystość serca to nie tylko piękna ideologia, to nie teoria wyssana z palca, lecz życie, którego wielu ludzi już doświadczyło. Życie w szczęściu i miłości tak wyjątkowej jak miłość Boga. Aby stać się człowiekiem czystego serca, nie wystarczy jednak jeździć na rekolekcje, znać dziesięcioro przykazań i chodzić do kościoła, gdy mama każe. Trzeba mieć osobisty kontakt z Bogiem, zafascynować się Jego istotą, Jego miłością, być gotowym i otwartym na Jego dary. Warunek ten może być spełniony tylko poprzez wytrwałą i nieustającą modlitwę.

W codziennym planie dnia staram się zawsze znaleźć czas na Mszę św., adorację Najświętszego Sakramentu, różaniec, koronkę do miłosierdzia Bożego i przeczytanie chociaż małego fragmentu Pisma św. Są to dość trudne warunki, ale do spełnienia. Osobiście wiem, że zawsze, jeśli tylko człowiek chce, można znaleźć czas na Mszę św. Wymaga to tylko dobrej organizacji dnia i mobilizacji w odpowiednim momencie. Msza św. jest skarbem nieocenionym i osobiście doświadczyłam, jak wiele łask można otrzymać, będąc codziennie na Mszy św. i przyjmując Pana Jezusa z miłością do serca. Wiem, że mój rozwój duchowy – a co za tym idzie – i moja miłość bez Mszy św. byłyby nieporównywalnie mniejsze. Przyjmując codziennie Jezusa do serca, pozwalam Mu żyć we mnie – a więc i przeze mnie kochać, radować się i cierpieć. Jezus jest ze mną w radościach i trudnościach, czuję Jego obecność.


Walka o czystość, jak każda inna walka, niesie ze sobą zwycięstwa i porażki, z którymi trzeba się pogodzić. Poruszyłam wcześniej kwestię wytrwałości, która właśnie w trakcie porażek jest najbardziej potrzebna – wytrwałość przystępowania do spowiedzi świętej. Były takie momenty w naszym związku, kiedy szliśmy do spowiedzi nawet trzy dni z rzędu; wiem, że to straszne i że było to ogromne marnotrawstwo Bożej łaski, ale był to wtedy dla nas jedyny ratunek. Wiem też, że Bóg dostrzegł nasze mizerne starania i odpowiedział na nie, dzięki czemu żyjemy teraz obdarzeni darem Jego miłości, mogąc uczyć się siebie nawzajem. Święty Augustyn powiedział: „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” – słowa te sprawdziły się w życiu moim i Darka. Dzięki walce podjętej wbrew światu i dzisiejszej kulturze, walce z własnymi wadami, w której nie ustaliśmy, wciąż wygrywamy miłość – i mam nadzieję, że kiedyś życie wieczne.

Nie ma innej drogi do nieba jak droga miłości. Miłości najpierw do Boga, a potem do ludzi. Trzeba o nią walczyć i nie poddawać się. Nawet w największych przeciwnościach należy być cierpliwym i wytrwałym, bo Bóg widzi nie tylko Twoje starania, ale także porywy serca i w momencie, w którym najmniej się tego spodziewasz, przyjdzie ze swoją łaską i wyzwoli Cię z największego upadku.

 

                                                                                                         Magda

 

 


 


Naprawdę szczęśliwi

Od półtora roku jesteśmy parą, a od roku należymy do Ruchu Czystych Serc. Kiedy postanowiliśmy przyłączyć się do wielu młodych ludzi, którzy postawili na czystość, nie przypuszczaliśmy nawet, że decyzja ta tak bardzo odmieni nasze życie. Od samego początku swojej znajomości powierzyliśmy się Bogu i Matce Najświętszej. Nie bez znaczenia jest też chyba fakt, że jesteśmy ze sobą od 13 lipca. I chociaż wielu przesądnych twierdziło, że nasz związek szybko się rozpadnie (bo „13” przynosi pecha), u nas było zupełnie inaczej. Każdy 13. dzień miesiąca, od maja do października, poświęcony jest Matce Bożej Fatimskiej i to z nią rozpoczęliśmy budowanie naszego związku. Oboje możemy powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Maryja wyraźnie nam towarzyszy na każdym etapie naszej wspólnej drogi. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi, doskonale się rozumiemy i wspieramy wzajemnie. Chociaż już tyle o sobie wiemy, wciąż poznajemy się na nowo, bo jak napisał kiedyś Lew Tołstoj: „Na tym właśnie polega miłość, aby odkrywać przed sobą dusze”. Od kiedy jesteśmy razem, nasze życie jest zupełnie inne. Wykreśliliśmy z niego słowo „ja”, zastępując je słowem „my”. Przystąpienie do RCS było przypieczętowaniem naszych poglądów na temat czystości przedmałżeńskiej. Uważamy bowiem, że powstrzymywanie się od współżycia seksualnego przed ślubem jest warunkiem koniecznym do lepszego poznania się i stworzenia w przyszłości szczęśliwej i normalnej rodziny. Normalnej – tzn. żyjącej zgodnie z przykazaniami Bożymi, kochającej się i darzącej zaufaniem. A taką rodzinę stworzyć mogą tylko ludzie, którzy dobrze się poznali, a nie „okres poznawania” zastąpili „okresem używania”. Mamy świadomość tego, że uważani jesteśmy za nienowoczesnych, bo w dzisiejszych czasach seks przed ślubem to przecież normalna rzecz. Dla nas jednak to jak jedzenie obiadu, który rozpoczyna się od deseru. W takim przypadku ani pierwsze, ani drugie danie nie smakuje już tak rewelacyjnie. Młodzi ludzie, którzy już na początku swojej znajomości idą ze sobą do łóżka, nie mają pojęcia, co tracą, albo uważają, że życie można przeżyć na skróty. Tymczasem miłość do drugiej osoby można okazać na 1000 sposobów!
Naprawdę warto do swego życia zaprosić Jezusa i Matkę Najświętszą, bo staje się ono wówczas znacznie łatwiejsze. Jako członkowie RCS, codziennie odmawiamy krótką modlitwę, w której znajduje się zwrot: „Panie, proszę Cię, ucz mnie tak żyć i postępować, aby w moim życiu najważniejsza była miłość”. I po roku odmawiania tej modlitwy możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że w naszym życiu najważniejsza jest miłość – czysta miłość. Cudownie jest żyć ze świadomością, że jest się przez kogoś tak kochanym.
Gorąco pozdrawiamy tych, którzy już należą do Ruchu, a wszystkich pozostałych zapraszamy, by do nas dołączyli i powiększyli grono ludzi naprawdę szczęśliwych.

 

      Anka i Rafał

 

 

 

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin