Syn ulicy, przeklęty apasz, zbój,Który od najmłodszych latPostrach siał, rabował, kradł,Aż w urocze sidła pięknej ulicznicy wpadł.O nią stoczył ze zbirami krwawy bój,Do spelunki swej sprowadził jąI, ociekając krwią, cicho szeptał on:"Dla ciebie pragnę żyć, dla ciebie też kraść,Dla ciebie walczyć z całym światem,Dla ciebie, gdy czas przyjdzie, zgodzę się paśćI schylić kark przed katem.Ty jesteś wiarą moją i bóstwem mym,Bez ciebie świat jest szary.Sprzedałem duszę dla ciebie swą,Duszę hardą, duszę złą".Sprytna dziewka o licach pełnych kras,Widząc, że zbój zna swój fach,Pokonała w sobie strachI udała miłość, choć jej serce - zimny głaz.Wysyłała co noc po łupy go,On choć się narażał, ale kradł.Klejnoty znosząc jej, cicho szeptał tak:"Dla ciebie pragnę żyć..."Gdy apaszka już bogactw miała dośćSprzykrzył jej się apasz-zbój,Sprowadziła cały rójWywiadowców na melinę w ciemną noc.Tam go skuli w kajdany podczas snu.Ina stryczek poszedł zbój po zgon.Nie bacząc na jej śmiech, cicho szeptał on:"Dla ciebie chciałem żyć, dla ciebie też kraść..."
andrzejowiec80