5 Rozdział.doc

(82 KB) Pobierz

Trudno było mi przyznać, że rzeczywiście jesteśmy małymi rybkami. Może nie byliśmy dużymi rybami, ale to nie było to samo co bycie bardzo małymi rybkami. Ale oczywiście Asher był o tym tak przekonany, że nie chciałam się spierać.

Zadzwoniłam z mojego telefonu komórkowego i zostawiłam wiadomość wszystkim w okolicy miasta o wcześniejszym przyjeździe Musette. Richard mógł być na mnie wkurzony, ale był członkiem naszego triumwiratu; Ulfric do Jean-Claude’a Wampirzego Mistrza Miasta i moje nekromanctwo. Zadzwoniłam do Richard’a który był zwierzęciem Jean-Clauda, a ja jego sługą czy mi się to podobało czy nie. Zadzwoniłam również do Micah Callahan’a który był moim Nimir-Raj i opiekował się wszystkimi zmiennokształtnymi, kiedy byłam zajęta robieniem innych rzeczy. Byłam tak często wplątana w inne rzeczy, że potrzebowałam pomocy. Micah był moim chłopakiem, razem z Jean-Claude’m. Nie wydawało się by zwracali na to uwagę, ale ja wciąż czułam się nieswojo. Wychowałam się w przekonaniu że dziewczyna nie powinna randkować z dwiema osobami naraz, a przynajmniej nie na poważnie.

Miałam do dyspozycji jedynie telefon i pozostawione wiadomości, które były tak zwięzłe i spokojne jak tylko mogłam je uczynić. Jak pozostawić wiadomość taką jak ta? „Cześć Micah, tu Anita, Musette przybyła wcześniej do miasta, naruszając terytorium Jean-Clauda. Asher i ja teraz jedziemy do Cyrku Potępieńców, jeśli nie dostaniesz ode mnie wiadomości przed świtem, wyślij pomoc. Ale nie przychodź do Cyrku, chyba, że zostaniesz wezwany osobiście. Im mniej ludzi na linii ognia tym lepiej – I niech Asher zostawi wiadomość na telefonie Richarda, czasami usuwał wiadomości ode mnie bez odsłuchiwania. To zależało od jego nastroju, jak bardzo był zły w danym dniu. Chociaż to on ode mnie odszedł, nie odwrotnie, zachowywał się jak ta bardziej zraniona strona i obwiniał mnie o wszystko. Omijałam go szerokim łukiem, ale bywały czasy, takie jak teraz kiedy prawdopodobnie musieliśmy pracować razem, aby wszystkich naszych ludzi utrzymać przy życiu i zdrowiu. Przetrwanie miało pierwszeństwo przed bólem emocjonalnym. Tak musiało być. Miałam nadzieje, że Richard o tym pamięta.

Cyrk Potępieńców był połączeniem filmu akcji na żywo z przerażającymi motywami, tradycyjne, jeśli makabryczne przedstawienia cyrkowe; karnawał w komplecie z przejażdżkami, grami, parówkami w cieście, ścieżkami z ciastek oraz pokaz innej strony która nawet mnie przyprawiłaby o koszmary senne.

Za  Cyrkiem Potępieńców było ciemno i cicho. Głośna i ostra muzyka zespołu Caliope od frontu budynku, tutaj była odległym snem. Dawno, dawno temu przyszłabym do Cyrku tylko po to by zabijać wampiry. Teraz używałam parkingu dla pracowników. Jak można tak nisko upaść? Właśnie byłam kilka kroków od Jeep’a kiedy zdałam sobie sprawę że Asher wciąż siedzi nieruchomo w samochodzie. Westchnęłam i wróciłam do samochodu. Musiałam postukać w okno, aby nakłonić go do patrzenia na mnie. Połowa mnie oczekiwała, że on podskoczy, ale nie zrobił tego. On po prostu wolno odwrócił swoją twarz do mnie, jak ktoś z koszmaru, osoba która wie, że poruszający się zbyt szybko potwór i tak ją dostanie.

Spodziewałam się że otworzy drzwi, ale on spojrzał na mnie. Wzięłam głęboki oddech i powoli odliczałam. Nie miałam czasu, aby stwierdzić, że jego emocjonalne rany zasklepiły się. Jean-Claude, mój ukochany był pod Cyrkiem, jedyne w swoim rodzaju zabawne straszydło wampira. Asher powiedział mi, że jeszcze żadna krzywda nikomu się nie stała. Ale nie chciałam mu wierzyć dopóki nie zobaczę Jean-Clauda, dotknę jego ręki. A że troszczyłam się o Ashera nie miałam na to czasu. Żaden z nas tego nie zrobił.

Otworzyłam dla niego drzwi. Ale on wciąż się nie ruszał - Asher nie rozklejaj się tutaj. Potrzebujemy cię dziś wieczorem.

Pokręcił głową – Musisz wiedzieć. Anita, Jean-Claude nie wysłał mnie po ciebie, bo jestem szybszy niż ktokolwiek inny. Wysłał mnie, żebym był daleko od niej.

- Powinieneś tam wrócić? – zapytałam.

Znowu pokręcił głową, wszystkie te złote fale pływały wokół jego twarzy. Jego oczy były normalnie bladoniebieskimi kopułami światła – Jestem jego témoin[1], jego drugim, muszę wracać do środka.

- W takim razie musisz wysiąść z Jeepa.

Spojrzał w dół na swoje ręce, bezwładne na jego kolanach – Wiem – ale wciąż się nie poruszał. Położyłam dłoń na drzwiach, a drugą na dachu pochylona w jego kierunku.

- Asher… jeśli nie możesz tego zrobić, to leć do mojego domu ukryj się w piwnicy, mamy dodatkowe trumny.

Znowu spojrzał na mnie. Na jego twarzy widać było gniew – I pozwolić ci iść tam samej? Nie, nigdy. Jeśli coś by ci się stało… - znowu spojrzał w dół, jego włosy ukryły twarz jak kurtyna, po to właśnie to zrobił – Nie mógłbym żyć ze świadomością że cię zawiodłem.

Westchnęłam – Wielkie dzięki za uczucie. Wiem co masz na myśli, ale to oznacza również, że musisz wydostać się z samochodu.

Podmuch wiatru uderzył mnie w plecy, zbyt dużo wiatru, jak wiatr który Asher podniósł na cmentarzu. Wyjęłam moją broń i opadłam na jedno kolano.

Damian wylądował przede mną. Lufa pistoletu skierowana była nisko na jego ciało. Gdyby był trochę niższy niż 6 stóp to byłaby skierowane na wysokość klatki piersiowej. Wolno wypuściłam oddech i spuściłam mój palce ze spustu – Cholera Damian, zaskoczyłeś mnie, to może być niezdrowe[2].

-Przepraszam ale Micah chciał żebyś miała ze sobą kogoś jeszcze – rozłożył swoje ręce szeroko pokazując że jest nieuzbrojony i niegroźny. Mógł być nieuzbrojony, ale nigdy niegroźny. I nie tylko dlatego, że Damian był przystojny, wielu ludzi martwych i żywych jest przystojnych. Jego włosy spadały prostą jedwabną szkarłatną kurtyną jak rozlana krew. Te czerwone włosy wyglądały jakby więcej niż sześćset lat nie widziały słońca. Mrugnął zielonymi oczami do latarni nad głową. Zielone tak, że kot by pozazdrościł. Jego oczy były o trzy odcienie jaśniejsze niż koszulka która przylgnęła do górnej części jego ciała. Czarne spodnie opadały na czarne buty smokingowe. Czarny pasek ze srebrną klamrą był wykończeniem stroju. Damian nie wystroił się, on po prostu był w spodniach i eleganckich butach. Większość niedawno przybyłych wampirów z Europy nie czuło się komfortowo w jeansach i butach do biegania.

Tak, był ucztą dla oczu, ale to nie było niebezpieczne. Faktycznie chciałam go dotknąć, przebiec rękami w górę jego białej, białej skóry ramion. To było niebezpieczne. To nie była miłość, nawet pożądanie. Po serii wypadków i katastrof przywiązałam do siebie Damiana jako mojego wampirzego sługę. Co było niemożliwe, mam na myśli, że wampiry mają ludzkich służących, a ludzie nie. Zaczęłam rozumieć dlaczego Rada chciała zabić wszystkich nekromantów na pierwszy rzut oka. Damian tryskał zdrowiem, co oznaczało, że pożywił się na kimś, ale wiedziałam, że to była chętna ofiara , ponieważ zabroniłam mu polować. Zrobi dokładnie tak jak powiedziałam, nic więcej nic mniej. On słuchał mnie we wszystkim, bo nie miał wyboru.

- Wiedziałem, że mogę się tu dostać zanim wejdziesz do środka.

- Tak, latanie ma swoje korzyści – potrząsnęłam głową i schowałam mój pistolet. Musiałam rozcierać dłonie na mojej spódnicy, żeby go nie dotknąć. Moja dłoń zapragnęła gorąco pieścić jego skórę. Nie był jeszcze ani moim kochankiem, ani moim chłopakiem, ale pragnęłam jego dotyku gdy był blisko mnie, w taki sposób, że czułam się niepokojąco znajomo.

Wzięłam głęboki oddech, który wydawał się trochę roztrzęsiony – Powiedziałam Micah, żeby nie wysyłał nikogo aż nie dowiem się co się dzieje.

Damian wzruszył ramionami, podaje – Micah powiedział idź, więc jestem – wyraz twarzy trzymał dokładnie pusty. Jego napięcie powiedziało mi, że czekał, aż zranię posłańca.

- Dotknij go – powiedział Asher.

Jego cichy głos tuż za mną przestraszył mnie, ale przynajmniej wysiadł z Jeepa.

- Co?

- Dotknij go, ma cherie, dotknij swojego sługi.

Czułam jak ciepło wypłynęło na mojej twarzy – Czy to takie oczywiste?

Uśmiechnął się do mnie, ale nie był szczęśliwy – Pamiętam jak to było z… Julianną.

Powiedział jej imię szeptem, także zawisło chłodnym jesiennym powietrzu. Trochę zaskoczyło mnie, że wypowiedział jej imię, unikał jej imienia gdy tylko mógł; mówienia i słuchania.

- Jestem ludzką służebnicą Jean-Clauda, ale nie czuję tak ogromnej potrzeby by go dotknąć, za każdym razem gdy go widzę.

Spojrzał na mnie – Ty nie. 

Zaczęłam mówić nie, wtedy musiał o tym myśleć. Chciałam dotknąć Jean-Clauda, ale to był seks, gorączka, bo byliśmy stosunkowo nową parą, nie było tak?

Zmarszczyłam brwi i skupiłam się na czymś innym – Czy Jean-Claude czuję tą samą potrzebę dotykania mnie? - Tak jak ja czuję do Damiana? Przemilczałam to.

- Prawie na pewno – powiedział Asher.

Mocniej się zmarszczyłam – Dobrze to ukrywa.

- Ponieważ wprowadzić cię w arkana tak surowej potrzeby, może sprawić, że uciekniesz.

Dotknął mojego łokcia, delikatne dotknięcie – Nie miałem zdradzać niewygodnych tajemnic, ale musimy pokazać zjednoczony front dla… niej, dziś w nocy.

- Gdy dotykasz Damiana zdobywasz moc, gdy Jean-Claude dotyka ciebie i Richarda, zdobywa moc.

Wzięłam głęboki wdech, powoli go wypuściłam. Jedną rzeczą której byłam prawie pewna, było to, że Richarda nie było tu dziś w nocy. Odkąd zerwaliśmy, nie chodził obok Cyrku Potępieńców. Osłabiało nas to, że jednej trzeciej naszego triumwiratu brakowało. Obiecał, że przyjdzie do Cyrku w ciągu trzech miesięcy aby powitać Musette, ale nie chciał przyjść wcześniej. Postawiłabym na to swoje życie, może i byłam. Kto do cholery czekał na nas w środku Cyrku?

Spojrzałam na jednego i drugiego wampira, potrząsnęłam głową. Musieliśmy dostać się do środka i muszę przestać być przeczulona. Asher też tego potrzebował, ale nie mogłam kontrolować tego co robił, tylko to co ja robiłam.

Dotknęłam ramienia Damiana i moc rozgorzała między nami jak powiew wiatru. Płynnie zjechałam w dół, po jego ramieniu, ale to wszystko przy użyciu opuszków moich palców. Czubki moich palców bolały gdyż były draśnięte zbyt solidnie. Jego oddech wydostał się z dreszczem, ponieważ prześlizgnęłam moją lewą rękę do jego prawej, wciskając całe palce w jego. Tak długo jak nie naciskałam zbyt mocno moje obandażowane palce miały się dobrze. Dotykanie go, było dobre. Trudno było mi to wytłumaczyć, bo dotykanie go nie przypominało mi o seksie. To nie było jak dotykanie Jean-Claude, Micah czy nawet Richarda. Richard i ja jesteśmy zwaśnieni, ale on mógł wpłynąć na mnie tylko poprzez swoją obecność. Kiedy byłam tym samym pomieszczeniu z Richardem i nie czuję jak moje ciało docisnąć to wiedziałabym, że jestem w nim naprawdę zakochana.

- Nie mam nic przeciwko, że Richard przysłał wsparcie.

Poczułam, jak jego ręka, jego ramię, jego ciało pozbyło się napięcia, którego nawet nie byłam świadoma, że trzymał. Uśmiechnął się i uścisnął wierzch mojej ręki – Dobrze.

- Złagodniałaś – nadpłynął głos za nami. Wszyscy odwrócili się, aby odnaleźć Jasona idącego do nas po bruku. Był uśmiechnięty, dumny z tego, że nas zaskoczył, tak myślę.

- Cholera, cicho wilkołaku – powiedziałam.

Miał na sobie dżinsy, buty do joggingu i krótką skórzaną kurtkę. Jason był takim Amerykaninem, jak ja byłam, lubiliśmy swobodny wygląd. Jego blond włosy były ścięte, tak jakby był młodym pracownikiem szczebla kierowniczego. To sprawiało, że wyglądał starzej, bardziej dojrzale. Jakoś bez ścieżki włosów wokół jego twarzy, bardziej niebieskie oczy, kolor niewinnego wiosennego nieba. Kolor nie pasował do błysku w jego oku.

- Trochę za gorąco na skórzaną kurtkę – powiedziałam.

Rozpiął kurtkę jednym płynnym ruchem i błysnął goła klatką piersiową i brzuchem, wciąż podchodząc do nas, nie usłyszeliśmy stukotu. Czasami zapominałam, że w dzień Jason pracował jako striptizer w Grzesznych rozkoszach, jednym z klubów Jean-Claude. Wtedy przypominał mi o tym takimi momentami jak te. 

- Nie miałem czasu się ubrać, kiedy Jean-Claude wysłał mnie, żebym na ciebie poczekał.

- Po co ten pośpiech? – zapyałam.

- Musette zaproponowała, że będzie dzielić się z Jean-Claude jej pomme de sang, jeśli on będzie się dzielił mną.

Pomme de sang dosłownie znaczy jabłko krwi, to była slangowa wampirza nazwa, dla kogoś kto był kimś dużo więcej niż dawcą krwi. Jean-Claude kiedyś określił to jako mianem umiłowanej kochanki, ale zamiast seksu miałeś krew. Utrzymanka, a w przypadku Jasona utrzymanek.

- Myślałam że to faux pas zażądać żywienie się na cudzym pomme de sang? – powiedziałam.

- To może być także wielką uprzejmością i honorem – powiedział Asher Możesz zaufać Musette, że jeśli będzie zdolna, zmieni zwyczaj w męczarnie.

- Więc ona nie oferuje pomme de sang aby oddać honor Jean-Claude’owi, ona robi to, ponieważ wie, że on nie będzie chciał podzielić się Jasonem?

- Oui – powiedział Asher.

- Wspaniale, po prostu wspaniale. Czy jakieś inne małe wampirze zwyczaje zamierzają się dzisiaj pojawić i ugryźć nas w tyłek?

Uśmiechnął się i podniósł moją rękę do ust i złożył na niej szybki czysty pocałunek – Wiele, myślę ma cherie, że bardzo wiele – spojrzał na Jasona – Prawdę mówiąc jestem zdumiony, że Musette pozwoliła ci opuścić ich bez dzielenia się krwią.

Uśmiech Jasona zblakł – Jej pomme de sang jest nielegalny w tym kraju, więc Jean-Claude musiał ją przyjąć.

- Nielegalny – powiedziałam – W jaki sposób?

Pokiwał wyglądając na zdecydowanie niezadowolonego – Dziewczyna nie może mieć więcej niż piętnaście lat.

- I wzięcie krwi od nieletniego jest niezgodne z prawem.

- Jean-Claude poinformował ją o tym, po to jest jak przychodzę tutaj i stoję na chłodzie.

- Nie jest zimno – powiedział Damian.

Jason wzdrygnął się – To jest kwestia opinii – wciąż skulony w jego rozpiętej kurtce na jego nagim ciele – Jean-Claude nie chcę, żebyś była zdziwiona Anito, ale dwaj z jej towarzyszów wampirów to dzieci.

Poczułam, że twarz napięła mi się ze wściekłości.

- To nie jest złe, nie są nowi. Tak na oko sądząc, mają kilkaset lat minimum. Nawet w Stanach Zjednoczonych będą na prawach nabytych w ramach obowiązującego prawa.

Spróbowałam złagodzić napięcie które trzymałam. Opuściłam obie ręce, ponieważ pragnęłam mieć wolne ręce na broni. Nie było walki, jeszcze nie, ale pragnienie nadal istniało.

Damian dotknął mojego ramienia, niepewny, bał się by nie przenieść mojego gniewu na niego, jak sądzę. Moja zwykła teoria była, że ktoś był zły na kogoś to lepiej niż gdyby nikt się nie gniewał na nikogo. Próbowałam być lepsza od tego, uczciwsza, ale cholera, to było trudne. Gdy się nie szarpałam i nie wydarłam na niego, Damian dotknął mojej ręki, jego palce i światło na mojej skórze sprawiało, że byłam spokojniejsza – Myślisz, że Musette przywiozła niepełnoletnich pomme tylko po to, żeby zobaczyć co zrobimy?

- Musette lubi młodszych – powiedział Asher, głosem wciąż bardzo cichym, nie szeptem, ale blisko, jakby się bał, że może zostać podsłuchany. Może się bał.

Spojrzałam na Ashera. Palce Damiana wciąż poruszały się lekko z tyłu mojej ręki – Ona nie jest pedofilem, proszę powiedz, że nie jest.

Potrząsnął głową – Nie, nie chodzi o seks Anito, ale o krew, tak, ona woli młodszych.

Fuj – Ona nie może od nikogo wziąć krwi od nikogo poniżej osiemnastu lat, przynajmniej w tym kraju. Robienie, które może przynosić ci nakaz egzekucji z twoim imieniem, i jestem Egzekutorką.

- Wierzę, że Musette została starannie wybrana przez Belle Morte. Belle ma innych namiestników, którzy nie mają takich niemożliwych do zaakceptowania nawyków. Sądzę, że Musette jest gehenną w tradycyjnym sensie tego słowa. Ona została wybrana przez Belle, żeby nas sprawdzić, zwłaszcza ciebie i prawdopodobnie Richarda.

- Dlaczego jesteśmy specjalnie traktowani – zapytałam?

- Ponieważ Belle żadnego z was nie zna. Ona lubi testować swoje ostrza, przed użyciem ich, Anito.

- Nie jestem jej ostrzem, niczym jej nie jestem.

Ze swojej twarzy Asher spoglądał na mnie cierpliwym spojrzeniem – Ona jest sourdre de sang, fontanną naszej linii krwi. Belle jest jak cesarzowa i wszyscy mistrzowie wampirów są jej winni lojalność. Być winnym lojalność oznacza być winnym liczne oddziały w sprawie.

- Jakiej sprawie?

Wypuścił zdenerwowany oddech -  Jakiejkolwiek sprawie, jaką cesarzowa sobie życzy.

Potrząsnęłam swoją głową – Dla mnie to naprawdę nie ma sensu – ręka

Damiana wciąż igrała lekko na mojej. Myślę, że gdyby mnie nie dotykał, byłabym bardziej zdenerwowana.

- Belle uważa, że wszystko co pochodzi z jej linii należy do niej, także ty i Richard za pośrednictwem Jean-Claude.

Potrząsnęłam głową i zaczęłam mówić. Asher podniósł rękę – Proszę daj mi skończyć. To bez znaczenia Anito, czy ty i Richard zgadzacie się z tym, że należycie do Belle. Liczy się tylko to, że ona wierzy, że wy należycie do niej. Ona widzi cię, jako więcej broni w arsenale. Czy to rozumiesz?

- Rozumiem co mówisz, ale nie zgadzam się, nie należę do nikogo, ale widzę, że Belle Morte może myśleć inaczej.

Pokiwał głową, wygląda na to, że poczuł ulgę, jakby nie był pewny co zrobić w sytuacji gdybym kontynuowała sprzeczkę – Bon, bon w takim razie musisz zgodzić się, gdy Belle będzie chciała przetestować metal swoich dwóch najnowszych broni.

- Jaki test? – zapytałam.

- Z jednej strony poprzez przywiezienie nieletniego pomme de sang do Ameryki i obnoszeniu się z tym przed Egzekutorką. Jeśli Musette zaproponowała dzielenie się pomme de Sangs, może również zaproponować dzielenie się ludzkimi służącymi. Zrobienie tego uważa się za wielki honor.

- Dzielenie się? – zapytałam od razu podejrzliwa. Palce Damiana przyśpieszyły, ale nie powiedziałam mu, aby się zatrzymał, bo gniew zaostrzał się w moich barkach, ramionach. 

- Dzielenie krwią, prawdopodobnie gdyż większość sług, bierze krew od swoich ludzkich służących. Nie martw się ma cheri, nie chodzi o seks, Musette nie gustuje w kobietach.

W połowie wzruszyłam ramionami – Myślę, że to ulga – zmarszczyłam brwi – Jeśli ona uważa mnie i Richarda za swoją własność to co z jego Sworą oraz z moim Pardem? Czy Belle uważa naszych ludzi za jej ludzi?

Asher oblizał wargi i znałam odpowiedź zanim powiedział – Ona może zakładać że tak jest.

- Więc Musette i jej kompani będą testować nie tylko mnie czy Richarda, ale też, resztę naszych ludzi – zrobiłam z tego stwierdzenie.

- To logiczne spodziewać się tego – powiedział.

Zamknęłam oczy i potrząsnęłam głową – Nienawidzę wampirze polityki.

- Ona jeszcze nie wrzeszczy – powiedział Jason – Jeszcze nigdy nie widziałem jej tak spokojnej po tym jak dostała tak wiele złych wieści.

Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego marsową miną.

- Uważam, że to wpływ Damiana – powiedział Asher.

Oczy Jasona śmignęły w dół gdzie Damian delikatnie bawił się moją dłonią – Masz na myśli, że tylko jej dotykając pomaga jej utrzymać temperament na wodzy?

Asher przytaknął.

Miałam ochotę sprawić, aby Damian przestał mnie dotykać, ale nie zrobiłam tego, ponieważ byłam wściekła. Jak nie rzucić wyzwania komuś kto jest na naszym terytorium i nas testuje? Jaka arogancka! Typowe dla wampira. Byłam zmęczona, zmęczona grami przybyć. Jeśli Jean-Claude pozwoli mi strzelić do wszystkich na przyjęciu dla Musette dziś wieczorem, to zaoszczędzi wielu kłopotów. Po prostu wiedziałam, że tak będzie,

Sprawiłam, że Damian przestał bawić się moją ręką, biorąc jego dłoń w moją i trzymając go stanowczo. Brzegi mojego gniewu zostały zmiękczone. To wciąż był gniew, ale to było odległe, posłuszne. Cholera, Asher miał rację. Nienawidziłam tego. Nienawidziłam tego, że jakaś nowa metafizyczna bzdura, wyciągnęła rękę, żeby zmusić mnie do bliższej osobistej łączności z kolejnym wampirem. Dlaczego metafizyka nie działała, na wszystkie pierdoły typu touchie-feelie?

Jason patrzył na nas z dziwnym wyrazem na twarzy – Myślę, że powinniśmy przymocować Damiana do Anity na noc.

- Myślisz, że Musette, zamierza mnie, aż tak źle wkurzyć?

- Ona nikogo nie skrzywdzi, jeszcze, Anito, nie podniosła palca na nikogo, ale wszyscy się przestraszyli. Jestem cholernie przerażony, i nie mogę zrozumieć dlaczego. Ona jest uroczą małą jasnowłosą rzeczą i ona jest przepiękna jak naturalnej wielkości lalka Barbie, z mniejszymi piersiami, ale cóż człowiek nie potrzebuje więcej niż kęsa, prawda?

- Zbyt dużo informacji.

Nie uśmiechnął się do mnie. Jego twarz była bardzo poważna – Normalnie nie miałbym nic przeciwko, żeby olśniewający wampir zatopił we mnie kły, ale Anita, nie chcę żeby ta laska mnie dotykała – wyglądał na przestraszonego, przestraszonego i młodszego, młodszego od jego dwudziestu dwóch lat – Nie chcę, żeby ona mnie dotykała – jego oczy były nawiedzone – Jean-Claude obiecał mi, że Musette nie jest jednym z tych wampirów które gniją na tobie. Ale to nie ma znaczenia, wciąż boję się jej tak, że boli mnie brzuch.

Wyciągnęłam wolną rękę, a Jason podszedł do mnie. Przytuliłam go do siebie, i doskonale mogłam poczuć jak drży. Było mu zimno, ale to nie był chłód, który można było usunąć dodatkowymi ubraniami – Będziemy ją trzymać z daleka od ciebie Jason.

Przycisnął mnie do siebie tak mocno, że nie mogłam oddychać i przemówił z twarzą wciśniętą w moją szyję – Nie składaj obietnic których nie możesz dotrzymać, Anito.

Otwierałam ust, żeby właśnie to mu obiecać, ale Asher mi przerwał – Nie Anita, nie obiecuj bezpiecznego wyjścia, dla każdego z nas, jeszcze nie, nie dopóki nie spotkasz Musette.

Cofnęłam się od Jasona i spojrzałam w górę na Ashera – Gdybym tam weszła i od razu ją zabiła, to co zrobiłaby Belle?

Zbladł, wampirzy trik który na mnie działał – Nie możesz, nie wolno, Anita… błagam cię.

- Wiesz, że jeśli ją zabije dzisiejszej nocy, wszyscy będziemy bezpieczniejsi?

Otworzył usta, zamknął i znowu otworzył – Anita, ma cherie, proszę…

Jason cofnął się ode mnie i wykonał ruch rękami. Damian był za mną, z rękami na moich ramionach. W momencie w którym mnie dotknął, poczułam się lepiej, nie do końca spokojniej, ale pojaśniało mi w głowie. Bo miałam rację, powinniśmy zabić Musette dzisiejszej nocy. Na krótką metę mogłoby to nam zaoszczędzić wielu problemów. Ale w dalszej perspektywie Belle Morte, może nawet wysłać cała Radę, aby przyszli i tłumnie nas zabili. Wiedziałam to. Z rękami Damiana ugniatającymi delikatnie moje napięte mięśnie, mogłam się nawet z nim zgodzić.

- Dlaczego dotyk Damian sprawia, że czuję jakbym mniej lubiła zabijanie? – zapytałam.

- Zauważyłem, że wydajesz się zdobywać miarkę spokoju, dodatkową warstwę zadumy, zanim pociągniesz za spust, gdy on cię dotyka.

- Jean-Claude nie jest wcale mniej bezwzględny, gdy jestem przy nim.

- Możesz tylko zyskać od sługi, to co sługa ma do zaoferowania – rzekł Asher – Powiedziałbym, że pomogłaś zrobić go jeszcze bardziej bezwzględnym, nie mniej, bo to j...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin