220200711.pdf

(691 KB) Pobierz
„Podnieście Sztandar do Narodów“
— Izaj. 62: 10 —
We wnątrz nu me ru . . .
Posłuszeństwo . . . . . . . . . . . . . . . . . 82
Oczekiwanie na Mesjasza . . . . . . . 89
Najbardziej doskonały dar . . . . . . 94
Piąty dzień czyli Epoka . . . . . . . . . 95
Ogłoszenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 96
Nr 220
L ISTOPAD – G RUDZIEŃ 2007
911584289.038.png
PO SŁU SZEŃ STWO
SA MU EL
KRÓL SAUL
„OTO PO SŁU SZEŃ STWO LEP SZE JEST NI ŻE LI OFIA RA, A SŁU CHAĆ LE PIEJ JEST,
NIŻ OFIA RO WAĆ TŁU STOŚĆ BA RA NÓW” – 1 Samuelowa 15: 22
„Kto ma przykazania Moje i zachowuje je, ten jest, któ-
ry Mnie miłuje; a kto Mnie miłuje, będzie go też miło-
wał Ojciec mój i Ja go miłować będę, i objawię mu Sie-
bie sa me go” – Ja na 14:21
Nasz tekst z 1 Księgi Samuela jest w pewnym
sen sie bio gra fią opie ra ją cą się na sło wach od no -
szą cych się do kró la Sau la i Sa mu ela. Sa mu el był
już wówczas w podeszłym wieku, a Saul od pew-
nego czasu był królem nad całym Izraelem. Praw-
dopodobnie Saul poczuł się zbyt pewny siebie,
gdy Pan dał mu rozkaz, by ruszył na Amalekitów
i znisz czył nie go dzi we mia sto: męż czyzn, ko bie ty,
dzie ci i nie mow lę ta, tak że owce, wo ły i wiel błą dy
oraz wszystkie inne zwierzęta. Tak więc Saul przy-
go to wał się do wal ki i zgro ma dził do niej dwie ście
dzie sięć ty się cy Izra eli tów. Je śli so bie przy po mi -
na cie, sta no wi ło to oko ło jed nej trze ciej za stę pów
Moj że sza, któ re opu ści ły Egipt – po nie waż wte dy
wy szło sześć set ty się cy żoł nie rzy. W tym kon flik -
cie pod wodzą Saula znalazło się dwieście dziesięć
ty się cy żoł nie rzy. Za tem nie by ła to ma ła po tycz -
ka. Nie któ re fil my bi blij ne po ka zu ją ma łą garst kę
Izraelitów wokół miasta, być może 50 czy 60, lecz
bi blij ny opis po da je licz bę w set kach ty się cy.
Izra eli ci zdo by li mia sto, za bi li Ama le ki tów, lecz
w pew nych spra wach nie po stą pi li we dług roz ka -
zu. Król Saul za cho wał naj więk sze go grzesz ni ka
z te go nie go dzi we go na ro du, kró la Aga ga. Sa mi
Izra eli ci po zo sta wi li dla sie bie naj lep sze oka zy
z trzo dy i stad. Dla te go kie dy Sa mu el szedł
do nich, PAN wcze śniej oznaj mił Sa mu elo wi, że
jest nie za do wo lo ny ze spo so bu prze pro wa dze nia
wal ki przez Izra eli tów oraz nie po słu szeń stwa Sau -
la wo bec Bo ga. Saul usi ło wał uspra wie dli wić swo -
je czyny i mówił podobnie, jak Adam w ogrodzie
Eden: „Niewiasta, którą mi dałeś, aby była ze mną,
ona mi dała z tego drzewa i jadłem.” Tak więc Saul
po wie dział: „Ale lud wziął naj lep sze owce i wo ły,
aby je złożyć na ofiarę PANU, Bogu twemu.” Sa-
mu el zwra ca tu taj uwa gę Izra eli tom i Sau lo wi; po-
słuszeństwo jest lepsze niż ofiara.
Ro zu mie my, że ofia ra ozna cza służ bę skła da ną
Bo gu w po świę ce niu z na sze go sa mo za par cia
i ofia ro wa nia się Bo gu w na szym czło wie czeń -
stwie. Dla te go tyl ko ta ką ofia rę Bóg do ce nia. On
do ce nia na szą po świę co ną służ bę w ce lu czy nie nia
Jego woli, lecz po pierwsze i najbardziej, On wy-
ma ga po słu szeń stwa Swym przy ka za niom.
Do strze ga my, że w ostat nich la tach nie któ -
rzy z te le wi zyj nych ewan ge li stów są za mie sza ni
w róż ne spra wy, gdzie po zy sku ją wiel kie licz by
na wró co nych, lecz nie re for mu ją swe go wła sne -
go po stę po wa nia. Je den z ewan ge li stów za brał
część fun du szy, któ re zbie rał, wy ko rzy stu jąc je
na wła sny uży tek. In ny z nich po stę po wał nie mo-
ralnie. Bóg nie może przyjąć takiej służby. Naj-
pierw po słu szeń stwo Bo skie mu pra wu, a po tem
ofia ra, lecz naj bar dziej jed no i dru gie na da je się
do przy ję cia przez Bo ga, je śli jest do ko na ne
w har mo nii z Je go wo lą.
Po nad to, dru ga część na sze go wer se tu mó wi:
„a słu chać le piej, niż ofia ro wać tłu stość ba ra nów”,
to znaczy, że należy słuchać tego, co Pismo Świę-
te uczy na temat Boskich przykazań. Ktoś może
powiedzieć: „dobrze, lecz co ma do tego tłuszcz ba-
ra nów?” Pa mię ta cie, jak w roz wa ża niach Cie ni
Sz tandar Biblijny i Zwiastun Chrystusowego Królestwa (ISSN 1732–0089) Miesięcznik – Wydawany przez Świecki Ruch Misyjny „Epifania” w Nowym
Dworze Mazowieckim. Redaktor: Ralph M. Herzig, Pa. 19425 - 2700, USA, Redaktor odpowiedzialny w Polsce: Piotr Woźnicki, ul. Zdobywców Kosmosu 17,
05-100 Nowy Dwór Mazowiecki. Cena: pojedynczego numeru – 3 zł; prenumerata roczna (6 numerów) – 18 zł. Wpłaty w PLN – PKO BP SA Nowy Dwór
Maz. – 18 1020 1026 0000 1802 0014 8916; Wpłaty w EURO – B PKO PL PW PKO BP S.A. O/Nowy Dwór Maz. – 19 1020 1026 0000 1002 0105 2554
911584289.039.png 911584289.040.png 911584289.041.png 911584289.001.png 911584289.002.png 911584289.003.png
Przy byt ku cie lec był du żym, ra czej do brze utu-
czo nym zwie rzę ciem i że przed sta wiał czło wie -
czeń stwo na sze go Pa na Je zu sa ofia ro wa ne Bo gu
w po świę co nym ży ciu Je zu sa. Fakt, że tłuszcz, gdy
był po ło żo ny na oł ta rzu ra zem z in ny mi czę ścia mi
zwie rzę cia, gwał tow nie się spa lał, co re pre zen to -
wa ło gor li wość na sze go Pa na Je zu sa, Je go ener gię,
któ rą zło żył Bo gu w ofie rze, Je go do sko na łą ofia -
rę. Stąd musimy być bardzo staranni, by dokładnie
zwracać uwagę na to, co Bóg nam mówi w związ-
ku z tym, jak mamy służyć. Aby nasza ofiara nada-
wała się do przyjęcia przez Boga, musi być składa-
na w spra wie dli wo ści. Na tym po lu ist nie je wie le
po gwał ceń.
wieństwa, które mają dla nas w Boskim planie. Ja-
ko dzie ci po win ni śmy być po słusz ni na szym ro-
dzi com. Na ty le, na ile na si ro dzi ce są pro wa dze -
ni przez Bo ską wo lę. Ja ko żo ny oka zu je my roz-
sąd ne po słu szeń stwo wo bec na szych mę żów, po-
nieważ jako głowy domu, są oni Boskimi repre-
zen tan ta mi, a je śli je ste śmy mę ża mi, wy ra ża my
po słu szeń stwo Pa nu przez sta ran ne po sza no wa -
nie praw naszych żon, ponieważ Pan jest najwyż-
szy nad wszyst ki mi i On wy ma ga rów nej mi ło ści
i spra wie dli wo ści w re la cjach ro dzin nych. Po słu -
szeń stwo na le ży się rów nież na szym na uczy cie -
lom, za rów no świec kim jak i re li gij nym, pod wa -
runkiem, gdy oni nie są w sprzeczności z Boską
wo lą. Na si pra co daw cy i wład cy wy ma ga ją od nas
pod po rząd ko wa nia się ich na ka zom w miej scu
pracy i w państwie, jak nasz Pan i Apostołowie
uzna wa li je w swo im ży ciu.
„Kto ma przykazania Moje”, znaczy, że ktoś
otrzymał Boskie prawa, przyjął je i od tego czasu
pragnie być uczniem Chrystusa. To nie oznacza je-
dy nie słu cha nia
i ro zu mie nia Bo-
skich przy ka zań,
lecz znaczy przy-
jęcie ich, wzięcie
ich wszystkich
przez nas. Za-
tem, ist nie ją pe -
w ne kro ki pro-
wa dzą ce
do ucznio stwa.
Są to kroki by
zna leźć się
w szko le Chry-
stu so wej. Pierw-
szą i pod sta wo -
wą rze czą ja ką
po win no się uczy-
nić, jest odwrócenie się od grzechu i świata, na-
stęp nie przy ję cie Je zu sa ja ko Swe go oso bi ste go
Zba wi cie la, a po tem, w har mo nii z Rzy mian 12:1,
po świę ce nie swe go ży cia Bo gu. Ten po stęp jest
po trzeb ny, aby być uczniem Je zu sa Chry stu sa
i aby zo stać przy ję tym do Szko ły Chry stu so wej.
Wiem, że w nie któ rych zgro ma dze niach by ły
i praw do po dob nie na dal są ze bra nia „Szko ły Pro-
ro ków” i do brze jest, gdy roz wa ża jąc urzą dze nie
ta kich ze brań w na szym zbo rze ro zu mie my, że te
same trzy kroki są niezbędne, by znaleźć się
w „Szko le Pro ro ków.” Ko muś, kto przy cho dzi
z uli cy na wa sze ze bra nie, nie pro po nuj cie udzia -
łu w „Szko le Pro ro ków.” Nie po win ni ście tak czy-
nić. Nie któ re zbo ry tak po stą pi ły z okrop ny mi
W Ew. Jana 14: 21 Jezus mówi do swoich słu-
cha czy: „Kto ma przy ka za nia Mo je i za cho wu je
je, ten jest, który Mnie miłuje; a kto Mnie miłuje,
będzie go też miłował Ojciec mój i Ja go miłować
bę dę i ob ja wię mu Sie bie sa me go.” Choć sło wo
po słu szeń stwo nie wy stę pu je w tym wer se cie, ono
jest je go za sad ni czą my ślą. Jest ono za war te w czę -
ści, „kto ma przy-
ka za nia Mo je”,
a szcze gól nie
w sło wach „za-
cho wu je je”, kto
za cho wu je Mo je
przy ka za nia. Te
sło wa by ły czę-
ścią ostat nie go
wy kła du na sze -
go Pa na do je de -
na stu Apo sto łów
(gdyż Judasz już
opuścił ich, by
zdra dzić na sze -
go Pa na). Na sze -
go Pa na cze ka ło
ukrzy żo wa nie, za -
tem mo że my do strzec wiel kie zna cze nie, ja kie
nasz Pan nadał po słu szeń stwu Oj cow skiej wo li.
Co ro zu mie my przez po słu szeń stwo? Po słu -
szeństwo ma miejsce, gdy my szczerze akceptu-
je my wo lę in nej oso by, a na stęp nie sta ra my się
skru pu lat nie ją wy peł niać. My przyj mu je my wo -
lę innej osoby, jako swą własną wolę i staramy
się wypełniać jej wymogi. Patrząc na to z punktu
wi dze nia lu du Bo że go, my przyj mu je my wo lę Bo -
ga i Chrystusa, jako swą własną wolę. Obecnie
Bóg tak po sta no wił, że zgod nie z Je go za rzą dze -
nia mi je ste śmy win ni po słu szeń stwo róż nym
uzna wa nym au to ry te tom na zie mi. Ja ko lud Bo ży
je ste śmy win ni po słu szeń stwo Bo gu i Chry stu so -
wi za dobro, jakie dla nas czynią oraz za błogosła-
L ISTOPAD – G RUDZIEŃ 2007 — 83
911584289.004.png 911584289.005.png 911584289.006.png 911584289.007.png 911584289.008.png 911584289.009.png 911584289.010.png 911584289.011.png 911584289.012.png 911584289.013.png 911584289.014.png 911584289.015.png 911584289.016.png 911584289.017.png 911584289.018.png 911584289.019.png 911584289.020.png 911584289.021.png 911584289.022.png 911584289.023.png 911584289.024.png
skut ka mi. Aby być w Szko le Chry stu sa i w „Szko -
le Pro ro ków”, nie zbęd ne są pew ne rze czy.
Po pierw sze, trze ba mieć pew ne zdol no ści moż-
li we do roz wi nię cia czy to do pu blicz ne go prze-
ma wia nia, czy pro wa dze nia ba dań w zbo rze, czy
też na bo żeństw oświad czeń. W „Szko le Pro ro -
ków” uczy się tych rzeczy i powinno się je wyja-
śnić na ko rzyść no wych uczest ni ków.
To znaczy, że ten, który jest w „Szkole Proro-
ków”, nie jest pod wpływem nałogu palenia ty-
to niu, pi cia al ko ho lu czy bra nia nar ko ty ków.
Udzie le nie ta kiej oso bie sta no wi ska w Szko le
Chry stu so wej jest po waż nym błę dem. By przy-
jąć Bo skie przy ka za nia, mu si my oka zać peł ne
za an ga żo wa nie, zu peł -
ne po świę ce nie się Bo -
gu. Przez słowa „kto
ma przy ka za nia mo je”,
nasz Pan ma na myśli
oso bę, któ ra przyj mu je
Je go na uki i na śla du je
Go, tym sposobem do-
wo dząc swej mi ło ści
do Nie go.
Te raz prze cho dzi -
my do słów „i zacho-
wu je je.” Te przy ka za -
nia nie są konkretnym
wer se tem bi blij nym.
Nie jest to Dziesięć
Przykazań. One nie są
Przy mie rzem Za ko nu,
po nie waż Chry stus po-
ło żył kres Przy mie rzu
Za ko nu, przy bi ja jąc go
do Swe go krzy ża dla
każ de go, któ ry od tąd
przyj mo wał Je zu sa. Jest
to uświę ce nie w naj bar -
dziej ab so lut nym sen-
sie, nie tyl ko po cząt ko we po świę ce nie, lecz od da -
nie się Bogu przez całe życie. Poświęcenie jest pra-
cą aż do śmierci, dziełem życia.
List do Filipian 2: 12: „Przeto moi mili! Jak
za wsze po słusz ni by li ście, … z bo jaź nią i ze drże-
niem zba wie nie swo je spra wuj cie.” Wie my, że
słowo „bojaźń” oznacza cześć, a drżenie nie za-
wiera myśli o lęku przed Bogiem, lecz obawę
i brak za ufa nia do sie bie, a po le ga nie bar dziej
na Pa nu.
WRO GO WIE PO SŁU SZEŃ STWA
Roz waż my te raz pew nych wro gów po słu -
szeństwa. O, mamy ich wielu! Jestem pewny, że
bez tru du wie le z nich mo gli by ście wy li czyć.
Oczy wi ście na szym naj więk szym wro giem jest
sza tan, dia beł, prze ciw nik. On skła nia nas do nie -
po słu szeń stwa i jest w tym nie zwy kle wy trwa ły.
On przed sta wi wam ty siąc i je den po wo dów, dla
któ rych po win ni ście po stę po wać je go dro ga mi,
za miast dro ga mi Bo ga, po stę pu jąc ra czej we dług
je go przy ka zań, niż we dług Bo skich przy ka zań.
On czynił tak wobec naszego Pana, jednak bez
skutku i czyni tak z mniejszym lub większym po-
wo dze niem wo bec lu du Bo że go.
Na stęp nym wro giem jest świat; na sza ro dzi -
na i na si przy ja cie le, któ rzy dą żą do te go, by nas
od cią gnąć od dro gi, któ rą po win ni śmy kro czyć;
są to ludzie, jakich zna-
my i z któ ry mi ma my
kon takt w na szej świec-
kiej pracy. Oni będą
was ośmie szać i na śmie -
wać się z was, pozwala-
jąc wam odczuć ich
wyż szość. Każ dy, kto
był w wojsku stwierdzi,
że gdy prze ło że ni do-
wiedzą się, że ktoś jest
w opo zy cji do służ by
woj sko wej, bę dą go
trak to wać ja ko oby wa -
te la dru giej ka te go rii!
Zdarza się nawet,
że na szy mi wro ga mi
są ludzie z różnych ko-
ścio łów, któ rzy są
chrze ści ja na mi, lecz je-
dy nie z na zwy. Na wet
na si bra cia w pew nych
sy tu acjach mo gą być
na szy mi wro ga mi.
„Dla cze go?”, po wie cie,
„to nie moż li we”! O,
tak! Spójrz cie na Apo sto ła Pio tra. „Pa nie, zmi łuj
się nad Sobą, nie przyjdzie to na Ciebie!” Piotr
nie mógł zaakceptować myśli, że Pan Jezus miał
cierpieć i umrzeć. Co Pan mu odpowiedział?
„Idź precz, szatanie!” Tak, Piotr nieświadomie
przy jął stro nę prze ciw ni ka w opo zy cji do dzie -
ła wy zna czo ne go Je zu so wi, ja ko Od ku pi ciel
i Zbaw ca (Ja na 3:16).
Kolejnym wrogiem jest nasze ciało i nie jest
ono najmniejszym z nich. Nasze upadłe ciało
i świa to we uczu cia bar dzo nas ata ku ją. Wszyst kie
te rze czy wal czą prze ciw ko no we mu ser cu, umy-
sło wi i wo li.
84 — S ZTANDAR B IBLIJNY
911584289.025.png 911584289.026.png 911584289.027.png 911584289.028.png
PRZY KŁA DY PO SŁU SZEŃ STWA
Noe był jednym z nich; on zbudował arkę i wszedł
do niej. Zwróćmy uwagę na fakt, że był to pierw-
szy sta tek o ta kich roz mia rach, któ ry zo stał zbu do-
wa ny. On i je go sy no wie przez kil ka lat pra co wa -
li przy tym statku, wyśmiewani przez ludzi, a jed-
nak Noe ukończył go zgodnie z tym, co Bóg mu
po wie dział. On był wiel kim przy kła dem wier no -
ści. W 1 Moj. 6:22 czytamy: „I uczynił Noe według
wszyst kie go, co mu roz ka zał Bóg…”
BÓG PRÓ BU JE ABRA HA MA
Na stęp nie Abra ham był wier nym słu gą Bo ga.
Czy pa mię ta cie, gdy Bóg prze mó wił do Abra ha ma
i po wie dział: „Wyjdź z zie mi twej i od ro dzi ny
twojej, i z domu ojca twego, do ziemi, którą ci po-
każę.” On nawet nie wiedział, gdzie idzie, jednak
zgro ma dził swo ją ro dzi nę oraz swo je do bra, za ła -
do wał na zwie rzę ta i wy ru szył w dro gę! Czy ta my
o tym w 1 Moj. 12:1-4.
Potem urodził się Izaak i po pewnym czasie
Bóg po wie dział
Abra ha mo wi, by
wziął Izaaka, swe-
go uko cha ne go sy -
na, i ofia ro wał go
na oł ta rzu na gó rze
Mo ria. Jak że wzru-
sza ją ce by ło, gdy
Iza ak i Abra ham
szli i Iza ak za py tał:
„Ojcze mój! … Oto
ogień i drwa,
a gdzie ba ra nek
na ofia rę pa lo ną?”
Izaak był razem
z ojcem, gdy wcze-
śniej skła da li Bo gu
ofia ry i wie dział, że
po trzeb na jest ofia -
ra. Abraham nie był
w sta nie po wie -
dzieć Iza ako wi, że
on miał być tą ofia-
rą. On od po wie -
dział: „Bóg do star -
czy ofiarę.” Wów-
czas Abra ham zwią zał Iza aka i po ło żył go na oł ta -
rzu. Cóż za wspa nia ła ilu stra cja ule gło ści na sze go
Pa na Je zu sa Chry stu sa wo bec Oj cow skiej wo li,
a tak że Je go po słu szeń stwa w służ bie dla Bo ga
i zło że niu Je go ży cia, ja ko oku po wej ofia ry za ludz -
kość. W Żyd. 11:17 (KJV) Apostoł stwierdza: „Przez
wia rę Abra ham, gdy był pró bo wa ny, ofia ro wał
Iza aka…” Czy prze cho dzi cie przez pew ne pró by
i utra pie nia? Jed ną z rze czy, któ rą Bóg z pew no ścią
zamierza uczynić wobec nas wszystkich, jest do-
kład ne wy pró bo wa nie nas. Brat John son wy po -
wie dział sło wa, któ re utkwi ły w mo im umy śle:
„Pan za mie rza spraw dzić was, czy na le ży cie
do Nie go w peł ni, czę ścio wo czy też wca le.” Cza-
sem Pan działa w taki sposób. „Przez wiarę Abra-
ham, gdy był pró bo wa ny, ofia ro wał Iza aka i otrzy -
mał obiet ni cę ten, któ ry ofia ro wał swe go jed no ro -
dzonego syna” (Żyd. 11:17). Gdy czytamy ten opis,
dostrzegamy, że w typie Bóg nie wymagał, by Iza-
ak był za bi ty, do star cza jąc ba ra na uwię zio ne go
w za ro ślach, lecz w an ty ty pie Bo ska mi łość wy ma-
ga ła zu peł nej ofia ry Je zu sa, ja ko an ty ty picz ne go
Izaaka, by umarł na krzyżu.
MOJ ŻESZ I IZRA EL PO SŁUSZ NI BO GU
Uwol nie nie Izra eli tów z nie wo li egip skiej by ło
pra wie nie moż li we, lecz Moj żesz sta nął tam, ja ko
wy zwo li ciel, ja ko je dy ny. A jak to by ło, gdy Bóg
wy bie rał Moj że sza? Moj żesz od po wie dział, Bo że,
nie mogę pójść. Nie
po tra fię te go zro bić.
Nie mogę stanąć
przed Fa ra onem.
Mam po wol ną mo -
wę. Nie jestem od-
po wied nią oso bą.
Bóg od po wie dział:
„Dam ci Aarona,
aby mówił za cie-
bie.” „Lecz skąd
mam wiedzieć, co
mówić? Co mam po-
cząć, aby ten wielki
król po zwo lił Izra -
eli tom odejść?”
Wów czas Bóg po-
wiedział mu: „Rzuć
twą laskę na zie-
mię”, on rzucił i la-
ska za mie ni ła się
w wę ża. „Te raz
chwyć węża
za ogon.” Mojżesz
chwy cił wę ża
za ogon i on stał się
laską, 2 Moj. 4:1-5. Tak, to zaraz zadowoliło Mojże-
sza i poszedł do Faraona. On wykonał to, na co
Bóg go po słał, oczy wi ście z Bo ską po mo cą, lecz
Moj żesz zo stał uży ty, ja ko na rzę dzie do uwol nie -
nia Izra ela. Z ludz kie go punk tu wi dze nia by ło to
nie wy ko nal ne. „Wi dział też Izra el tę moc wiel ką,
któ rą PAN uczy nił nad Egip cja na mi; a bał się lud
L ISTOPAD – G RUDZIEŃ 2007 — 85
911584289.029.png 911584289.030.png 911584289.031.png 911584289.032.png 911584289.033.png 911584289.034.png 911584289.035.png 911584289.036.png 911584289.037.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin