66.doc

(143 KB) Pobierz
TEMAT: PRAWO NATURALNE A SPOŁECZEŃSTWO

 

 

Warszawa, 6 maja 2002 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TEMAT:PRAWO NATURALNE A SPOŁECZEŃSTWO

LUDZKIE. POLEMIKA TOMASZA                                     HOBBES`A, HUGO GROCJUSZA, BARUCHA SPINOZY I JOHNA LOCKE`A.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

SPIS TREŚCI:

 

 

WPROWADZENIE...............................................................................3

 

 

ROZDZIAŁ I: NOWOŻYTNA DOKTRYNA PRAWA NATURALNEGO A                                                      TRADYCJA........................................................................................3

 

 

ROZDZIAŁ II: ZRÓŻNICOWANIE KONCEPCJI PRAWA NATUIRALNEGO WG JOHNE`A LOCKE`A......................................................................4

 

 

ROZDZIAŁ III: PORÓWNANIE  POJĘCIA STANU NATURALNEGO

WG HOBBES`A I LOCKE`A..................................................................8

 

 

ROZDZIAŁ IV: ZRÓŻNICOWANIE KONCEPCJI PRAWA NATURALNEGO

WG HUGO GROCJUSZA...................................................................10

 

 

ROZDZIAŁ V: ZRÓŻNICOWANIE KONCEPCJI PRAWA NATUIRALNEGO WG BARUCHA SPINOZY...................................................................11

 

ROZDZIAŁ VI: IDEA UMOWY SPOŁECZNEJ W UJĘCIU MYŚLICIELI          NOWOŻYTNYCH.............................................................................16

 

 

ROZDZIAŁ VII: KONSEKWENCJA ZRÓŻNICOWANYCH                                                                          

POGLĄDÓW NA PRAWO NATURALNE   NAJWIĘKSZYCH MYŚLICIELI NOWOŻYTNYCH..............................................................................17

 

BIBLIOGRAFIA.................................................................................19

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wprowadzenie

 

 

Wiek XVI nie stworzył sprzyjających okazji dla rozwoju prawa. Pozostawia on niewiele inspiracji, bo władza która oznacza wszystko stoi ponad prawem. W XVII wieku jesteśmy w stanie przyznać autorytet tylko niektórym chwiejnym zasadom.

Schyłek XVII i początek XVIII wieku był okresem filozoficznych rozważań Tomasza Hobbesa, Hugona Grocjusza, Samuela Puffendorfa, Barucha Spinozy oraz Johna Locka. W tym czasie ukształtowała się również najważniejsza teoria społeczeństwa czasów nowożytnych. Chodzi mi przede wszystkim o doktrynę prawnonaturalną, którą szeroko zajmowali się wymienieni przeze mnie myśliciele. Opracowując teorię prawa naturalnego,  stworzyli oni m.in. teorię społeczeństwa, która miała odpowiedzieć na pytanie, „(...) w jaki sposób, przy założeniu określonych trwałych cech ludzkiej natury, można zorganizować życie publiczne w sposób liczący się z tymi cechami, a zarazem gwarantujący poszczególnym jednostkom maksimum bezpieczeństwa i swobody?”[1]

Teoria ta wprowadziła ład społeczny, który nie wynikał z siły ( jak uważano w okresie renesansu), ale z zasad prawa naturalnego wcześniejszego od jakiejkolwiek władzy i czyjejkolwiek woli.

Ośrodkiem zainteresowania ówczesnych teoretyków prawa naturalnego był istniejący niezależnie od ludzi porządek świata obejmujący przyrodę i jednocześnie życie moralne.

 

 

ROZDZIAŁ I : NOWOŻYTNA DOKTRYNA PRAWA NATURALNEGO A               

                     TRADYCJA

 

 

Nowożytna doktryna prawnonaturalna była zróżnicowana wewnętrznie i pozostawała w złożonym stosunku do dawniejszej myśli prawnonaturalnej, będąc jednocześnie jej kontynuacją i negacją. Wewnętrzne zróżnicowanie polega na złożeniu tej doktryny z wielu pomniejszych koncepcji, na założonym w nich rozumieniu podstawowych pojęć i na sposobie widzenia zasadniczych zjawisk epoki. Wielcy myśliciele sądzili, że znając zasady tego porządku można bez porównania lepiej zorganizować stosunki międzyludzkie, które bynajmniej nie zawsze pozostają w zgodzie z owymi zasadami. Wszystkie odmiany nowożytnej doktryny prawnonaturalnej były nacechowane niejakim radykalizmem. Prawnonaturalna teoria państwa była radykalna u samych swych podstaw. Oparta na założeniach nie historycznych, nastawiona była we wszystkich swych poszukiwaniach i osiągnięciach, nie na naukowe wyjaśnienie przeszłości, lecz na przedstawienie i usprawiedliwienie nowej przyszłości, jaka miała zostać przywołana do życia. Nowożytna doktryna prawnonaturalna była niewątpliwie kontynuacją średniowiecznych teorii prawa naturalnego, z których myśliciele XVII wieku przejęli zarówno zasadniczą problematykę i aparaturę pojęciową. Średniowiecznego pochodzenia było nade wszystko założenie, że ludzi - tak i jednostki, jak i zbiorowości – obowiązują pewne reguły postępowania, które nie zostały przez nich ustanowione, lecz dane im wraz z ich ludzką naturą.

Pojęcie prawa naturalnego uległo sekularyzacji i zostało odłączone od prawa boskiego, od którego wywodzili go myśliciele średniowieczni. Treści prawa naturalnego zostały uniezależnione od boskiej woli, ich zaś poznanie przestało wymagać pomocy objawienia, stając się domeną filozofii wyzwolonej od związków z teologią. Prawu naturalnemu został przyznany taki sam status jak prawom matematyki czy fizyki.

Nowożytna doktryna prawnonaturalna była w odróżnieniu od doktryny średniowiecznej nominalistyczna. Widziano w prawie naturalnym zasady odnoszące się do jednostek a nie do społeczeństwa jako całości. Miały one regulować wzajemne stosunki między członkami społeczeństwa i tylko pośrednio funkcjonowanie społecznego organizmu. Teoretycy prawa naturalnego z reguły posługiwali się bardzo wyraźnym rozróżnieniem status naturalis i status socialis, status civilis, czy też całkiem sporadycznie jak np. Puffendorf status culturae. Naturalizm nowożytnej doktryny porawnonaturalnej znalazł również wyraz w koncepcjach umowy społecznej mających wyjaśnić w jaki sposób z niezależnych z natury, ale posiadających wrodzony popęd społeczny jednostek, powstaje jedno ciało społeczne, persona moralis composita, a także jak spośród jednostek z natury równych, bo obdarzonych taką samą naturą , wyłaniają się rządzący i rządzeni. Z tego można wnioskować, że społeczeństwo obywatelskie może być mniej lub bardziej zgodne z nakazami i zakazami prawa naturalnego, ale nie jest samo przez się wytworem natury.  Nowożytność wprowadziła szereg zmian również do koncepcji człowieka, czyli do tzw. „metasocjologii”. W wyniku analizy tekstów zauważyć można,  że z antropologicznych rozważań znika pojęcie grzechu pierworodnego oraz nadprzyrodzonego przeznaczenia człowieka. Ponad to uważa się za możliwe, zastosowanie w badaniach nad naturą ludzką, metod przyrodoznawstwa.

Myślę, że w związku z takimi radykalnymi zmianami jakie przyniosła ze sobą epoka nowożytna, Hobbes i Locke trafnie są uważani za przewodników naukowej psychologii.

Nowożytna doktryna prawnonaturalna wykazywała w ogólności tendencję do przyswajania sobie wzorów ówczesnej nauki, metafizyki i fizyki. 

Na­kazy i zakazy prawa naturalnego okazały się mimo wszystko gwarancjami bezpieczeństwa własności, wolności handlu i rzetelności w dotrzymywa­niu umów. Dla teoretyków nowożytnych stało się ono jednym z funda­mentów społeczeństwa, a posiadanie okazało się jednym z głównych uprawnień człowieka, które społeczeństwo musi mu zagwarantować.

 

 

ROZDZIAŁ II: ZRÓŻNICOWANIE KONCEPCJI PRAWA  NATURALNEGO WG JOHNE`A LOCKE`A.

 

Nowożytna doktryna prawnonaturalna była pomostem między myślą starożytności i Średniowiecza a koncepcjami i tendencjami typowymi dla nowych czasów i nowego społeczeństwa. Poglądy wielu przedstawicieli tej doktryny zawierały jawne sprzeczności wynikające z chęci godzenia elementów różnych światopoglądów. Tego rodzaju sprzeczności wystąpiły najwyraźniej w twór­czości Johna Locke`a, ponieważ jako filo­zof rozwinął on teorię poznania zabójczą dla przesłanek, które jako teoretyk prawa naturalnego powinien był przyjmować. Stanął on w re­zultacie w obliczu problemu nie do rozwiązania: istnieje obowiązujące wszystkich ludzi prawo naturalne, ale człowiek czerpiący całą swoją wie­dzę z doświadczenia, nie rozporządza w istocie żadnym źródłem informacji o jego zasadach, ponieważ ex definitione nie jest ono tożsame z prawem państwowym i prawem zwyczajowym, jakimi obserwowalni ludzie się kierują.

Problem taki nie istniał dla wcześniejszych myślicieli prawnonaturalnych, którzy wierzyli bądź w uczestnictwo ludzkiego rozumu w boskim lex aeterna, bądź w idee wrodzone, bądź, wreszcie, w oczywistość zasad prawa naturalnego.

W „Rozważaniach dotyczących rozumu ludzkiego”, Locke interpretował działania ludzkie głównie w kategoriach prawa zwyczajowego, którym większość ludzi kieruje się w praktyce. „[...] te lub owe postępki znajdują uznanie albo zostają potępione, zależnie od tego, co odpowiada panującym w danym miejscu sądom, poglądom i obyczajom. Bo chociaż ludzie, tworząc wspólnoty polityczne, zrzekają się na rzecz ogółu prawa rozporządzania własną siłą, tak że mogą ją stosować względem współobywateli o tyle tylko, o ile upoważniają ich do tego prawa danego kraju, to przecież zachowują zawsze możność, by dobrze albo źle myśleć, pochwalać albo ganić czyny tych, wśród których żyją i z którymi obcują”[2]. Z przekonania o istnieniu prawa naturalnego nie płynie poczucie harmonijności świata społecznego. Jest on terenem konfliktu pomiędzy rozumem i przesądem, zasadami, na jakich społeczeństwo obywatelskie się opiera, a zasadami, jakimi kierują się w życiu codziennym jego członkowie, konfliktu między uniwersalizmem i partykularyzmem, człowiekiem i obywatelem. W myśli społecznej Locke`a sprzeczności te pozostały nierozwiązane, a zapewne i nie w pełni uświadomione.

Moim zdaniem Locke - teoretyk prawa naturalnego i Locke - badacz człowieka, to jak gdyby dwaj różni pisarze, z których każdy pisał o czymś innym.

John Locke zakłada, że człowiek jest obowiązany dotrzymywać słowa, ponieważ tego  żąda od nas Bóg, w którego mocy jest wieczne życie i śmierć. Inaczej uzasadnia tę kwestię Hobbes, którego zdaniem wymaga tego opinia publiczna, i że Lewiatan uka­rałby nas, gdybyśmy tego nie czynili. Gdyby z tym samym pytaniem zwrócić się do jednego ze starożytnych filozofów pogańskich, ten odrzekłby:

„dlatego, że postępowanie przeciwne jest nieuczciwe, niegodne człowieka i przeciwne cnocie, naj­wyższej doskonałości ludzkiej natury"[3].

Wyciągając wniosek z poglądów Locke`a myślę, że istnienie Boga przejawia się tak różnorodnie, a posłuszeństwo, jakie jesteśmy mu winni, tak się zgadza ze światłem ro­zumu, że wielka część ludzkości skłania głowę przed prawem natury.

„Bóg, który przenika człowieka na wskroś, dzierży w swym ręku nagrody i kary i wy­starczająco jest potężny, aby najpyszniejszego grzesz­nika powołać do zdania rachunku"[4]. Bóg związał ze sobą nierozerwalnie cnotę i szczęście powszechne i sprawił, że praktykowanie cnoty jest niezbędne dla zachowania społeczeństwa i jest w oczywisty sposób korzystne dla każdego, z kim człowiek cnotliwy ma do czynienia. To jednak nie dowodzi, by ludzie uznawali je wewnętrznie, w głębi duszy, jako nienaruszalne reguły własnego postępowania.

2

 


Interes osobisty i względy życiowe spra­wiają, że wielu ludzi głosi je i uznaje, gdy tymczasem czyny ich, są wymownym  świadectwem, że bardzo mało szacunku jest dla Prawodawcy, który reguły te ustanowił, i które przeznaczył jako karę dla tych, co owe reguły przekraczają.

              Moim zdaniem jeśli jakaś reguła praktyczna jest gdziekolwiek przekraczana powszechnie i bez oporu, to nie można o niej powiedzieć, aby była wrodzona; nie może przecież być tak, że ludzie bez wstydu lub obawy, otwarcie i spokojnie mogliby gwałcić prawo, o którym wiedzieliby na pewno, że  ustanowił je Bóg, który przestępcę z pewnością ukarze tak, aby to przestępstwo okazało się dlań bardzo złym interesem. Bez tego rodzaju wiedzy nikt nie może mieć pewności, że cokolwiek stanowi jego obowiązek. Nieznajomość prawa lub wątpliwość co do niego oraz nadzieja przestępcy, że się ukryje przed wzrokiem prawodawcy i ujdzie jego karzącej dłoni mogą sprawić, że człowiek ulegnie chwilowej pożądliwości.

Locke jest zdania, że zasady działania tkwią w ludzkich popędach; te jednak tak dalece są różne od wrodzo­nych zasad moralnych, że gdybyśmy swobodnie opuścili im wodze, to doprowadziłyby do obalenia całej moralności. Prawa moralne zostały ustanowione tak, by były „uzdą i wędzidłem kiełzającym wybujałe pożądliwości”; ale rolę tę mogą spełnić jedynie przez nagrody i kary przeważające zadowolenie jakie ktoś przez złamanie prawa obiecuje sobie osiągnąć. Jeśli w związku z tym cokolwiek jest wpojone w ludzkie dusze jako prawo, wszyscy muszą mieć wiedzę niechybną i pewną, że po złamaniu tego prawa nastąpi pewna i niechybna kara. Gdyby ludzie nie wiedzieli co jest wrodzone lub choćby mieli co do tego wątpliwości, to bezcelowe byłoby z naciskiem twierdzić, że istnieją zasady wrodzone, i domagać się ich przestrzegania; nie dawałyby one gwarancji, że są prawdziwe i pewne; położenie zaś człowieka zarówno z nimi, jak bez nich pozostawałoby tak samo niepewne i chwiejne.

Prawu wrodzonemu musi towarzyszyć wiedza pewna i niewątpliwa, że kara jest nieunikniona i dostatecznie wielka, aby nie było warto decydować się na przekroczenie prawa, chyba że obok prawa wrodzonego przyjmujemy też wrodzoną ewangelię.

Czytając Locke`a zauważyłam różnicę między prawem wrodzonym a naturalnym tzn. pomiędzy czymś, co miałoby być wpojone w nasze dusze od samego początku, a czymś, czego nie znamy, ale o czym możemy zdobyć wiedzę, używając jak należy swych władz przyrodzonych.

Prawa, z którymi ludzie zazwyczaj zestawiają prawidłowe działania, aby wydać sąd o ich słuszności lub niesłuszności, są wg Locka, trojakie. Autor mówi m. in. o 1. prawie boskim; 2. prawie państwowym; 3. prawie opinii, czyli reputacji.

Według mnie zestawiając swe działania z prawem pierwszego rodzaju ludzie rozstrzygają, czy ich uczynki są grzeszne i czy zgodne są z obowiązkiem;

Zestawiając z drugim — czy są karalne, czy legalne, a z trzecim — czy są cnotliwe, czy występne. 

Prawo boskie to prawo, jakie Bóg ustanowił dla działań człowieka i ogłosił mu bądź mocą światła naturalnego, bądź przez głos objawienia. Nie ma takiego człowieka, który by zaprzeczył, że Bóg dał regułę, jaką ludzie mają się kierować w swym życiu. Jest uprawniony to czynić, ponieważ jesteśmy jego stworzeniami. Bóg jest dobry i mądry, toteż nasze postępki kieruje ku temu, co najlepsze; Ma on także moc, aby nam tę regułę narzucić przez nagrody i kary w życiu przyszłym, o nieskończonej wadze i trwaniu, ponieważ nikt z jego rąk nie może nas wyjąć. Zestawiając z tym prawem swe uczynki, człowiek osądza, co w nim jest moralnie dobre, a co złe;

tzn., czy są one spełnieniem obowiązku, czy grzechami, a więc czy sprowadzą nań szczęśliwca czy niedolę z ręki Wszechmocnego.

Prawo państwowe jest regułą ustanowioną dla obywateli przez państwo, do

którego należą. Zestawiając z nią swe działania, możemy osądzić, czy są

przestępstwami, czy nie. Pra­wa tego nikt nie lekceważy, bo zapewniające mu powagę nagrody i kary nie dają na siebie długo czekać, a odpowiadają mocy prawodawcy, która jest mocą państwa; Zadaniem zaś państwa jest ochraniać życie, wolność i majętności tych, którzy żyją w zgo­dzie z prawem, a nieposłusznych prawu pozbawiać mienia, wolności lub życia, tzn. stosować kary za wykroczenia przeciwko obowiązującemu prawu.

Trzecie, to prawo opinii, czyli reputacji. Locke stwierdza, że kiedy zajmujemy się badaniem rzeczywistych zachowań ludzkich, musimy skupiać uwagę nie tyle na prawie naturalnym, ile na „prawie opinii -reputacji", które jest zaprzeczeniem jakiegokolwiek uniwersa­lizmu, będąc inne w każdym miejscu, czasie i grupie społecznej. Przejście na stanowisko empiryzmu uniemożliwiało przyjęcie któregokolwiek z tych trzech rozwiązań, w związku z czym trzeba było uznać prawo naturalne za arbitralny wytwór człowie­ka lub za rezultat jakiegoś objawienia, dla którego nie było miejsca w systemie epistemologicznym. Locke nie mógł sobie dać rady z tą al­ternatywą.

Wybór pierwszej możliwości oznaczał rezygnację z obiek­tywnego uzasadnienia moralności i polityki, wybór drugiej oznaczał uwikłanie się w filozo­ficzne trudności nie do przezwyciężenia, a nawet powrót na pozycje tradycyjnego światopoglądu religijnego.

„Cnota" i „występek" to nazwy, które według powszechnego przekonania i zgody mają oznaczać uczynki słuszne albo niesłuszne ze swej natury; i gdy rzeczywiście w tym sensie są stosowane, zgodne są ze wspomnianym powyżej prawem bożym.

              Miarą tego, co wszędzie jest uważane za cnotę czy za występek jest

aprobata lub dezaprobata, pochwała lub nagana, która upo­wszechnia się

i ugruntowuje w różnych społecz­nościach, plemionach i zrzeszeniach ludzkich

na całym świecie na podstawie ukrytej i milczącej zgody, wskutek czego te lub

owe postępki znajdują uznanie albo zostają potępione, zależnie od tego, co

od­powiada panującym w danym miejscu sądom, poglądom i obyczajom.

Tą aprobatą i dezaprobatą ustalają pomiędzy sobą, co będą nazywali cnotą, a co

występkiem.

Cnotą jest wszędzie to, co się uważa za godne pochwały; nic innego nie

bywa nazywane cnotą niż to, co cieszy się powszechnym poważaniem. Prawo,

na którego podstawie ludzie sądzą o cnocie i występku, nie jest niczym innym

niż zgodą osób prywatnych, chociaż te nie posiadają dostatecznej władzy, by

ustanowić prawo, przede wszystkim nie rozporządzając siłą, by narzucić dlań

posłuch.

Wielu ludzi rzadko zastanawia się poważnie nad karami, jakie dosięgają tych, co

łamią prawo ustanowione przez Boga; Spośród tych, którzy tak postępują,

wielu przekra­czając prawo myśli o przyszłym pojednaniu i odpusz­czeniu winy.

Co się tyczy kar przewidzianych przez prawo państwowe, to ci, co je

przekraczają, łudzą się nieraz nadzieją bezkarności. Nikt jednak nie uniknie

kary polegającej na przyganie i niechęci, gdy wykracza przeciwko obyczajom

czy panującej modzie, narażając się przez to towarzystwu, którego się trzyma

i na którego opinii mu zależy. Nikt, nie wyzuty całkowicie z właściwego ludziom

sposobu myślenia i odczuwania, nie może żyć w społeczeń­stwie pod presją

ciągłej nieżyczliwości i ujemnego osądu ze strony bliskich i znajomych. Jest to

brzemię ponad ludzką wytrzymałość; i kto znajdowałby upo­dobanie w

towarzystwie, będąc nieczuły na pogardę i niełaskę u współtowarzyszy, ten

musiałby być zlep­kiem sprzeczności nie do pogodzenia.

Tak więc te trzy prawa:

1. prawo boskie;

2. prawo politycznie zorganizowanych społeczeństw;

3. prawo obyczajowe, to znaczy prawo oceny prywatnej — są prawami, z którymi ludzie w różny sposób porównywają swe działanie; a zgodność z jednym z tych praw biorą za miarę, gdy oceniają słuszność moralną swych czynów i określają je jako dobre czy złe.

„Jeśli biorę za regułę wolę najwyższego niewidzialnego prawodawcy, to nazywam uczynek dobrym albo złym, grzechem albo spełnieniem obowiązku, w zależności od tego, czy sądzę, że jest przez Boga nakazany, czy zakazany. Jeśli wreszcie po­równuję ów zbiór idei z prawem państwowym, z re­...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin