Human Terrain System.pdf

(103 KB) Pobierz
dr Jarema Drozdowicz
NAUKA 1/2011 • 33-45
J AREMA D ROZDOWICZ
Human Terrain System,
czyli o nowej antropologii w nowych czasach
Partycypacja w naukowym dyskursie związanym z opisem doświadczania sytuacji
skrajnych, takich jak życie w strefie ogarniętej wojną, jest zadaniem obarczonym nie-
małym ciężarem odpowiedzialności. Działania militarne ujmowane jako problem badaw-
czy określone są często poprzez moralne uwikłanie stron w nie zaangażowanych, a tym
samym nierzadko zmuszają samego badacza do zajęcia określonej pozycji w dwubiegu-
nowym polu dyskusji przedmiotowej poddanej politycznej ocenie. Działalność uczonych
w okresie II wojny światowej może być tego doskonałym przykładem. Wydawać się
może zatem, że argument ten unieważnia wszelkie próby obiektywnego oglądu zjawisk
związanych z badaniem wojny jako fenomenu społecznego ze względu na swe przypo-
rządkowanie porządkowi etycznemu. Moralne przyczyny i konsekwencje wojny oraz
analizy społeczeństw ogarniętych konfliktem były już wprawdzie przedmiotem udanych
dociekań filozoficznych, lecz pytania stawiane przez Hannę Arendt czy Ericha Fromma
dotykały bardziej problemu korzeni systemów totalitarnych niż społecznych konsek-
wencji wojny. Drugi problem stanowi nieuchronne poddanie egzystencji w przestrzeni
zmilitaryzowanej dyskursowi przynależnemu pragmatyzmowi struktur wojskowych,
które niechętnie poddają się otwartemu dialogowi właściwemu ideałom nauki. Oba czyn-
niki sprawiają, iż naukowa konceptualizacja zjawiska wojny jest w dużym stopniu utrud-
niona jako zamierzenie badawcze. Nie zmienia to jednak faktu, że społeczeństwa fun-
kcjonujące w przestrzeni zmilitaryzowanej, która z konieczności określa życiowe strate-
gie, pozostają nadal w polu zainteresowania nauki, w szczególności szeroko rozumia-
nych nauk społecznych. Socjologia, antropologia kulturowa czy filozofia społeczna i po-
lityczna obecne są w tym dyskursie poprzez mniej lub bardziej widoczne zaangażowanie
teoretyczne i instytucjonalne. Zaangażowanie to przybierać może niekiedy bardzo dos-
łowne formy. Poczynając od włączenia istniejących struktur uniwersyteckich w strategie
wojenne, a kończąc na tworzeniu wyspecjalizowanych instytucji naukowych i projektów
badawczych stworzonych wyłącznie na doraźne zapotrzebowanie określonych środo-
wisk.
Dr Jarema Drozdowicz, Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
w Poznaniu
722580027.001.png
34
Jarema Drozdowicz
Konflikty zbrojne toczone w ostatnich latach wykazały, że na polu walki coraz częś-
ciej jedną z najbardziej efektywnych składowych działań strategicznych jest trafnie prze-
tworzona i zastosowana informacja naukowa. O ile historia odnotowuje liczne wcześ-
niejsze próby połączenia warsztatu naukowego i strategii wojskowych, to jednak obser-
wowane współcześnie działania na tym polu stanowią istotne novum. Mowa tu oczy-
wiście nie tyleż o wykorzystaniu danych dostarczanych przez nauki przyrodnicze, lecz
o specyficznym mariażu współczesnej humanistyki, polityki i czysto wojskowego prag-
matyzmu 1 . Fenomen ten nasilił się w latach ubiegłych wraz z kontekstem globalnej
wojny z terroryzmem i wydarzeń z 11 września 2001 r. Działania podejmowane przez
armię amerykańską i siły koalicyjne w Iraku i w Afganistanie stały się istotnym proble-
mem nie tylko dla amerykańskiego dowództwa i zachodnich strategów, lecz także ludzi
związanych bezpośrednio z nauką i światem akademickim, głównie w Stanach Zjedno-
czonych i w Europie Zachodniej.
W świecie politycznej i gospodarczej destabilizacji nauka spełniać ma często, zda-
niem wielu, określone zadanie. Ma przeciwdziałać poczuciu wszechogarniającego kry-
zysu i zagrożenia, udzielając jednoznacznych odpowiedzi na nie do końca jasno zaryso-
wane pytania, jak też dostarczać praktycznych rozwiązań, które muszą z konieczności
być zdolne do zaaplikowania w zapalnych punktach globu. Najlepiej też, jeśli owe roz-
wiązania są na tyle uniwersalne i modelowe, by można je było z powodzeniem zastoso-
wać bez względu na kontekst lokalny. Tego typu pragmatyczne podejście do nauki, bę-
dące jednocześnie swoistym postulatem politycznym, właściwe jest wielu spośród
współczesnych amerykańskich uczonych, zarówno z prawej, jak i z lewej strony inte-
lektualnej barykady. Przypomnieć można te chociażby słynne polemiki toczone wokół
teorii Francisa Fukuyamy lub Samuela Huntingtona. Jednakże zarówno teza dotycząca
domniemanego końca historii, jak i konfliktu cywilizacji wydaje się być nieadekwatna
do rzeczywistości świata przepełnionego obecnością wojennej retoryki oraz militarnej
estetyzacji przestrzeni publicznej. Uwaga ta dotyczy przede wszystkim przestrzeni
komunikacyjnej i mediów, które pośrednio przenikają także świat informacji naukowej.
Obieg tej ostatniej i przenikanie do środowisk pozanaukowych i dyskursu codzienności
jest w oczywisty sposób ograniczony przez otwarcie ogółu społeczeństwa na naukę
akademicką. W pewnych przypadkach nauka jest jednak adoptowana w sposób mniej lub
bardziej przyjazny przez te środowiska, które na co dzień z nauką albo nie mają wiele
wspólnego, albo też negują ją jako całkowicie efemeryczną względem możliwości opisa-
1 Chciałbym zaznaczyć tu ścisłe rozróżnienie między naturalistycznym oglądem świata przez
nauki ścisłe a humanistyką, która w moim przekonaniu stanowi przedsięwzięcie intelektualne
nieco odmiennej natury. Dlatego też, mówiąc o wykorzystaniu danych naukowych przez wojsko,
nie mam na myśli chociażby działań podjętych przez aliantów tuż przed inwazją w Normandii
podczas II wś.
722580027.002.png
Human Terrain System, czyli o nowej antropologii w nowych czasach
35
nia rzeczywistości. W tych sytuacjach podkreślany jest często pragmatyzm zawarty
w przedsięwzięciach naukowych i ta cecha podnoszona jest nierzadko jako jedyne i osta-
teczne kryterium „naukowości”. Niemniej pragmatyzm rozumiany zarówno jako filozofia
nauki, jak i życiowa postawa wydaje się być w każdym z tych przypadków kluczowym
problemem teoretyczno-metodologicznego podejścia, które w odniesieniu do związków
nauk społecznych i problemu militaryzacji dyskursu społecznego znajduje szczególnie
wiele kontrowersji.
We wspomnianym dyskursie obalenie pomnika Saddama Hussajna w 2003 roku
stało się symbolicznym końcem pewnej epoki, w niemalże równym stopniu, jak dwa lata
wcześniej takim symbolem był obraz runących wież World Trade Center. W polityce
amerykańskiej zakończył się czas geopolitycznej stabilizacji zapoczątkowanej przez
administrację Billa Clintona na początku lat 90. XX w., a rozpoczęła się zaś epoka do-
minacji doktryny neokonserwatywnej, której luminarze (jak np. amerykański sekretarz
obrony Donald Rumsfeld) działali w przeświadczeniu o cywilizacyjnej doniosłości walki
Zachodu z islamskim terroryzmem. Świat miał wkrótce doświadczyć nowego typu dzia-
łań polityczno-militarnych, które zmieniły nie tylko układ sił na świecie, lecz również
sposób postrzegania kulturowych relacji Zachodu ze światem niezachodnim.
Gdy na przełomie 2005 i 2006 roku dowództwo armii amerykańskiej zainicjowało
program nazwany eufemistycznie Human Terrain System (HTS), amerykańskie środo-
wisko uczonych społecznych postawione zostało w dość kłopotliwej sytuacji. Oto mogliś-
my obserwować próbę bezpośredniego przełożenia postulatów współczesnej socjologii
i antropologii społecznej, które dotąd wydawały się być jedynie efektywne na papierze,
na skomplikowaną sytuację społeczno-kulturową w jednych z najbardziej zapalnych pun-
ktach globu tj. w Iraku i w Afganistanie. Oba miejsca łączyło naznaczenie sytuacją kon-
fliktu polityczno-militarnego, który jednak w konsekwencji okazał się być także konflik-
tem natury kulturowej, jak też związany jest z bieżącymi debatami na temat natury
nowoczesnych badań socjoantropologicznych. HTS stać miał się w zamierzeniu swoich
autorów efektywnym narzędziem walki na polu „globalnej wojny z terroryzmem” (Glo-
bal War on Terror ). Amerykańska antropolożka Montgomery McFate, będąca jedno-
cześnie jednym z najbardziej aktywnych publicznie adwokatów i głównym architektem
HTS, jako główne cele tego programu wskazuje: 1) etnograficzne badania w terenie
(wywiady i obserwacja uczestnicząca) regionów Bliskiego Wschodu i Środkowej Azji,
2) programy szkoleniowe przed wyjazdem do tych obszarów świata oraz komputerowe
symulacje w kwestiach społecznych i kulturowych, 3) socjokulturowe studia nad ob-
szarami świata budzącymi szczególne zainteresowanie (Korea Północna, Iran itp.),
4) kształcenie doradców kulturowych w celu planowania i realizacji operacji przez do-
wództwo, jak też realizacja cyklów wykładów w instytucjach wojskowych, 5) realizacja
eksperymentalnych programów socjokulturowych takich, jak np. kulturowe przygoto-
36
Jarema Drozdowicz
wanie terenu działań militarnych, co w praktyce oznaczać ma możliwie pełną oraz stale
uzupełnianą bazę danych, która służyć ma jako narzędzie dla dowództwa i planowania
operacji strategicznych 2 . Jak widzimy, cele te jasno wskazują, iż HTS stać ma się nie
tyle zbiorem antropologicznych wskazówek, które mogą zostać wykorzystane do reali-
zacji działań militarnych, lecz integralną częścią wojskowej infrastruktury na polu walki
z terroryzmem.
Czym jest zatem HTS? Czy jest to jedynie próba „zantropoligozowania” przestrzeni
działań militarnych, czy też formą zmilitaryzowania samej antropologii? Może też, jak
twierdzi jeden z krytyków HTS, Hugh Gusterson, program ten stanowi próbę zmilita-
ryzowania samej wiedzy naukowej? Aby uzyskać choć w części zadowalającą odpowiedź
na te pytania, musimy zwrócić się w stronę naukowo-historyczno-politycznego konteks-
tu dyskusji otaczającej HTS. Kontekst ten wyznaczany jest w znacznej mierze przez pro-
cesy przemian społecznych i politycznych w Stanach Zjednoczonych zainicjowanych po
II wojnie światowej. Klimat zimnowojennej paranoi dotknął w tym względzie również
środowisko prominentnych przedstawicieli nauk społecznych, które już wkrótce miało
po raz pierwszy zetknąć się z różnego rodzaju naciskami politycznymi w nieznanym
dotąd stopniu. Front walki z komunizmem został tym samym przeniesiony na akade-
mickie kampusy, gdzie stoczyć miano intelektualną batalię o umysły młodego pokolenia
społeczeństwa amerykańskiego. Pojawienie się na przełomie lat 50. i 60. XX wieku
pierwszych tendencji odśrodkowych związanych z ruchem kontrkultury i społecznymi
ruchami emancypacyjnymi, jak np. ruch na rzecz praw Afroamerykanów, sprawiło dość
szybko, że poczucie wszechogarniającego kryzysu wartości wieszczonego przez co po-
niektórych zwolenników ideałów kontrkultury stało się również częścią dyskursu i prak-
tyki politycznej. Upolitycznienie sfery intelektualnej debaty społecznej stanowiło w la-
tach 60. XX wieku niezbywalny element amerykańskiego krajobrazu. Pojawienie się
radykalnych ruchów społecznych w rodzaju Czarnych Panter czy Symbionise Liberation
Army jedynie podsycało poznawczą i konceptualną niepewność nauk społecznych, od
których coraz częściej wymagano dostarczenia wskazówek nie tylko natury moralnej,
lecz również informacji, jak poradzić sobie z ruchami rewolucyjnymi zagrażającymi
zarówno obecnemu ustrojowi politycznemu, jak również społecznemu porządkowi.
Amerykańskie społeczeństwo miało stać się przedmiotem różnego rodzaju eksperymen-
tów, niekiedy nawet kuriozalnych (przypomnieć można w tym miejscu niesławne ekspe-
rymenty nad użyciem LSD prowadzone na zlecenie CIA). Różnica społeczna stała się
jednocześnie kategorią polityczną i kulturową zarazem. Obszar, który miał zostać w ten
sposób uporządkowany, był terenem ludzkim, w sensie geograficznego (lub nawet karto-
2 Cyt. za: Gonzales Roberto J., American Counterinsurgency: Human Science and the Human
Terrain, Chicago 2009, s. 47-48.
722580027.003.png
Human Terrain System, czyli o nowej antropologii w nowych czasach
37
graficznego) opisania świata ludzkich pragnień zmiany społecznego status quo. Miejskie
partyzantki w rodzaju Czarnych Panter nie różniły się zatem znacząco od lewackich
partyzantek w Ameryce Środkowej czy też Wietkongu. Nie może zatem dziwić fakt, iż
one również stały się obiektem inwigilacji ze strony władz, na podobnej zasadzie jak
Wietkong był obiektem działań militarnych w Indochinach. Amerykańskie miasta stały
się zatem również obszarem poddanym zmilitaryzowaniu, jak sugerować może wymowa
książki Roberta Mossa The War for the Cities.
Wojna w Wietnamie była w tym względzie odniesieniem zarówno teoretycznym, jak
i praktycznym dla wielu debat intelektualnych tamtych lat. Niemniej to właśnie konflikt
wietnamski stanowi dla problemu ustalenia bezpośrednich źródeł programu HTS istot-
ny punkt w dyskusji nad pozycją tego programu w szerszym kontekście politycznym
i naukowym. Konflikt wietnamski stał się dla wielu Amerykanów jednym z najbardziej
traumatycznych doświadczeń ostatnich dekad. Wewnętrzne rozdarcie społeczeństwa
amerykańskiego, które mogliśmy obserwować w latach 60. XX wieku, znalazło swoje od-
bicie również w akademickich debatach i działaniach społecznych inspirowanych przez
badaczy. W czasie gdy ruch na rzecz praw Afroamerykanów propagował pokojowe formy
obywatelskiego nieposłuszeństwa, czyli tzw. sit-ins, a John Lennon i Yoko Ono dawali
przykład skuteczności metody bed-ins, na kampusach uniwersyteckich zaczęto realizo-
wać tzw. teach-ins. Jednym ze zwolenników tej metody obywatelskiego protestu był
w owym czasie Marshall Sahlins, obecnie jeden z bardziej poczytnych antropologów
amerykańskich i jednocześnie jeden z krytyków HTS. Lata amerykańskiego zaangażo-
wania militarnego w Indochinach dostarczają nam także jednego z bardziej wymownych
przykładów inkorporowania metod i teorii nauk społecznych w działania o charakterze
militarnym.
Program CORDS (Civil Operations and Revolutionary Development Support) miał
być w zamierzeniu swoich autorów projektem mającym na celu stworzenie efektywnej
inicjatywy łączącej płaszczyznę cywilnych badań społecznych nad obszarem Indochin
oraz militarnej aplikacji tychże badań w działaniach wojska amerykańskiego podczas
konfliktu w Wietnamie. Walka o „serca i umysły” Wietnamczyków była w tym ujęciu
dużo bardziej istotniejszym polem działania niż bezpośrednie starcia wojskowe. Zaskar-
bienie sobie nie tyleż sympatii, co zapewnienie długofalowej lojalności mieszkańców
Wietnamu oraz walka z partyzantką miejską (także z sympatykami Wietkongu w samym
USA) miało być zatem celem strategicznym tej operacji. Program CORDS, którego
twórcą był Robert Komer, doradca w administracji Lyndona B. Johnsona, łączył w sobie
kilka pomniejszych programów walki przeciwpartyzanckiej kierowanych przez wojsko
amerykańskie, CIA i USAID (United States Agency for International Development).
Przez skierowanie na front walki ideologicznej znacznych środków finansowych CORDS
mógł wspierać także różnego typu inicjatywy badawcze w samych Stanach Zjednoczo-
Zgłoś jeśli naruszono regulamin