Babsitting.doc

(47 KB) Pobierz

Tytuł: Babsitting
Pairing: EunHae, [dodatkowo małe wątki KangTeuk]
Autor: tenimyugirl
Rating: PG +13
Tłumaczenie: klaudia.japan

SORRY ZA LITERÓWKI ^^' MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE POPSUJĄ ODBIORU FICKA


Donghae nigdy specjalnie nie lubił dzieci, a w szczególności niemowląt. Przez nie robił się nerwowy. Na przykład myślał “jeśli zrobię coś źle ich szalona matka przyjdzie mnie zabić, a śmierć ta będzie powolna i bolesna..” Co więcej, przypominały mu kosmitów przez to, że miały łyse głowy i olbrzymie wytrzeszczone oczy. Nie można powiedzieć, że Donghae ich nienawidził, ale na pewno nie byłoby to jego wymarzone towarzystwo, z którym chciałby spędzić tę odrobinę wolnego czasu jaki miał. Zwłaszcza jeśli miałoby to znaczyć, że nie mógłby w tym czasie przebywać z Eunhyukiem.

Ale jak sam stwierdził byłoby chyba zbyt “niegrzecznie” odrzucić ofertę EeTeuka w sprawie zajmowania się dziećmi - skąd EeTeuk tak właściwie zna jakieś dzieci, albo raczej, skąd on wytrząsnął matkę, która chce swoje dziecko powierzyć jemu, nie mógł rozpracować – ale, dostawał 15000 won za godzinę.

Więc tak oto się to skończyło, siedząc i patrząc na małe dziecko spokojnie leżące tuż przed nim i ssące smoczek. Jego oczy były wielkie i błyszczące co Donghae mógł stwierdzić przez fakt, że bobas cały czas się na niego gapił, a wzrok ten sprawiał, że Donghae czuł jakby maluch zaglądał do jego duszy odczytując najmniejsze i najbardziej skryte kompleksy i pragnienia. Donghae wkrótce jednak odwrócił wzrok od dziecka, bo zaczęło go to przerażać.

Spróbował, powoli, nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów, wstać z pozycji siedzącej w jakiej się znajdował. Oczywiście nie udało mu się być tak cichym jak przypuszczał, bo gdy tylko stanął na nogi rozległ się rozdzierający wrzask wydobywający się z łóżeczka. ([]To[/i] kolejny powód dla którego tak nie lubił dzieci. Wyobrażał sobie, że “ryczą jak syrena alarmowa, bez powodu i celu.”)

Donghae z bezradności zaczął machać dłonią nad łóżeczkiem i dmuchać na dziecko jak na płomienie – Bóg jeden raczy wiedzieć po co – po jakichś 3 minutach przestał machać dłońmi doszedł do oczywistej oczywistości, że jego działania prowadzą do nikąd i to nie dlatego, że jego zmagania nie przynosiły efektu , ale dlatego, że odpadały mu ręce.

Tancerz rzucił bobasowi spojrzenie i oddalił się do kuchni by pomyśleć. Zachciało mu się pić więc wziął z lodówki mleko; wypił szklankę po której pozostał ślad zbrodni w postaci białych wąsów. Nagle mała żarówka się zapaliła w jego głowie. Donghae nalał trochę mleka do butelki i wstawił je do mikrofalówki. Gdy mleko zostało podgrzane wziął je i powoli, bez zbędnego szelestu, podszedł do dziecka i uniósł je starając się trzymać je jak najdalej od samego siebie, a jego główkę obracał w stronę butelki jakby było zabawką. Włożył dziecku butelkę do buzi, zacisnął mocno powieki i odczuł niewypowiedzianą ulgę, gdy dziecko nie wypluło smoczka, ale zaczęło powoli ssać mleko z butelki przy okazji bacznie obserwując pokój. Gdy i Donghae i bobas się nieco zrelaksowali, chłopak wziął dziewczynkę na ręce.

Zapadła chwila ciszy podczas której tancerze dokładnie przyjrzał się maleństwu. Po szczerości to nawet przekonał sam siebie do myśli, że tak naprawdę bobas jest całkiem uroczy z tymi małymi nóżkami i rączkami.

Moment ten nie trwał jednak długo, bo chwile później niespodziewanie do pokoju wpadł Eunhyuk sprawiając, że Donghae o mało nie upuścił dziecka.

“Yo~ Donghae~!”

Dziecko zaczęło płakać. ZNOWU.

“Nice weather! You are so gorgeous~!”

Jednak zadowolenie z towarzystwa Eunhyuka wzrastało w Donghae wprost proporcjonalnie do marzenia o tym by Eunhyuk jednak w momencie takim jak ten wybrał sobie kogoś innego do szlifowania swoich zdolności językowych.

“Yah! Możesz się do kur---?” Donghae NIE był zbyt szczęśliwy więc Eunhyuk przestał się wydurniać i tylko patrzył na niego z uśmiechem, a w każdym razie Donghae stwierdził, że ot uśmiech. No i się nie mylił.

“Masz wąsa z mleka!” zaśmiał się Eunhyuk.

Donghae zarumienił się. Zapomniał otrzeć usta po wypiciu mleka. Nagle przypomniał sobie o tym, że nadal trzyma na rekach dziecko więc ostrożnie odłożył dziewczynkę do łóżeczka zmniejszając tym samym ryzyko upuszczenia jej.

W tym czasie Eunhyuk nawijał w dość zawikłany sposób na temat jakiejś kreskówki, którą dziś rano oglądał z EeTeukiem i która to była o “super-niezwykłym zadziwiającym tenisiście co uderzył piłką w asteroid, który zabił dinozaury.” Gadał I gadał podczas gdy Donghae wypchnął go z pokoiku dziecka do przyległego pokoju, by trzymać go jak najdalej od bobasa. Potem wrócił do dziecka i sprawdził czy leży wygodnie podając małej butelkę. ZNOWU.

Donghae miał w oczach płomienie wściekłości, które sprawiły, że Eunhyuk uspokoił się pod naciskiem samego spojrzenia. Przyjrzał się mu uważniej; Donghae już otarł mleczny wąs z twarzy.

“AWWWW. Donghae-ah jak mogłeś wytrzeć tego wąsa?!!” zaskomlał, ucichnął na chwilę, a potem jego oczy zrobiły się większe, gdy zbliżył swoją twarz do twarzy Donghae tak by ich oczy były na tym samym poziomie a na swoich ustach mógł poczuć ciepły oddech Donghae, “Ja chciałem to zrobić.”

Tak nagła zmiana atmosfery zszokowała Donghae. A dodatkowo, gdy Eunhyuk złączył swoje usta z ustami Hae, chłopak poczuł jak ciarki przechodzą mu po plecach. Donghae nie mógł zrobić nic jak tylko poddać się pocałunkowi Eunhyuka, zwłaszcza, gdy poczuł jak język Eunhyuka delikatnie muska jego górną wargę i miejsce w którym jeszcze niedawno znajdował się mleczny wąsik.
Jedna z dłoni Eunhyuka powoli przesunęła się na biodro Donghae, a stamtąd do tylnej kieszeni jego workowatych spodni, zaś druga delikatnie przesunęła się po jego szyi.

Pocałunek trwał, stawał się coraz namiętniejszy i głębszy, - co jakiś czas Donghae był dodatkowo popychany do tyłu przez co znajdował się teraz przyparty do ściany, a jego nogi złączyły sie ze sobą jakby ktoś go związał - kiedy Donghae przypomniał sobie, że dziecko leży w łóżeczku w pokoju obok. Nagle poczuł, że robią coś bardzo niewłaściwego. Delikatnie odepchnął od siebie Eunhyuka i ogarnął się jako- tako. Eunhyuk wyglądał na zdziwionego.

“Co?” spytał Eunhyuka

Donghae wzruszył ramionami w odpowiedzi.

“Czemu przestałeś?”

“Eh, po prostu poczułem się… dziwnie. No bo za drzwiami jest dziecko, no wiesz…”

“Nie. Nie wiem.” Eunhyuk stwierdził i skrzyżował ręce na piersi.

“Oh daj spokój, Hyukkie.” Donghae położył dłoń na ramieniu Eunhyuka, co tylko sprawiło, że chłopak odwrócił od niego wzrok. Donghae odwrócił głowę Eunhyuka w swoja stronę i złożył, na jego już wilgotnych wargach, czuły pocałunek. “Przepraszam, co ty na to byśmy kontynuowali gdy dziecka już nie będzie z nami?” Eunhyuk wciąż się boczył na Donghae ale Rybcia wiedziała, że ta deklaracja w pełni zadowoliła jego towarzysza.

Donghae wybrał się na mały spacerek krajoznawczy do kuchni by zabrać szklankę wody. Zdecydował, że od teraz będzie unikał mleka, gdy tylko będzie to możliwe.

Gdy wrócił do pokoju dziecka odkrył, że… dziecka już nie było. ‘Jasna cholera’ pomyślał. Zaczął w panice biegać po całym mieszkaniu przeszukując każdy, nawet najmniejszy zakamarek, innymi słowy, każde miejsce gdzie mogło ukryć się małe dziecko. Szukał na dole, na górze, patrzył w lewo i w prawo. ‘Kurwa, kurwa, kurwa. EeTeuk mnie zamorduje!’ jego rozważania na temat nagłej I nieplanowanej śmierci zostały przerwane przez Eunhyuka.
“Uhhh, Donghae myślę, że…”
“Eunhyuk! Powiedziałem ci, że pobawimy się później!” powiedział w stresie.
“Ale…”
“NIE! Nie, po prostu poczekaj!” nie był w stanie nawet spojrzeć na Eunhyuka.
“Dobra. W takim razie, nieważne.” Hyuk poszedł do pokoju obok.

Donghae kontynuował poszukiwania, szukał wszędzie, a jak już danie miejsce przeszukał, przeszukiwał je raz jeszcze. Dziecka nie było. Jedynym miejscem w jakim Donghae nie szukał był pokój, który aktualnie okupował Eunhyuk, ale on by mu powiedział… prawda? No i poza tym jak niby bobas mógł przedostać się do tamtego pokoju?

Donghae miał już dość. Zacisnął szczelnie powieki i zakrył twarz dłońmi wchodząc do pokoju, w którym przebywał Eunhyuk.

“Jestem straszną osobą!” wciąż miał twarz zakrytą dłońmi, a głowę uniesiona ku sufitowi “nie wierze w to, że ZGUBIŁEM DZIECKO!” nagle spuścił ręce i podszedł do Eunhyuka “AHHHHHH!!!!” westchnął z frustracją, otworzył oczy. “AH!” wrzasnął znowu z ta małą różnicą, że tym razem krzyk był o dobrą oktawę wyższy a widok jaki ujrzały jego oczy o mało nie zafundował mu zgonu na zawał. A zobaczył Eunhyuka. Siedzącego spokojnie na podłodze. Z dzieckiem. Z DZIECKIEM! Tym samym dzieckiem, którego Donghae szukał przez przeszło 45 minut!

“Co to ma do cholery być?!” wybuchnął “nie widziałeś jak szukałem tego… tego.. tego czegoś?!” wskazał palcem dziecko.
Eunhyuk skinął głową.
“Więc czemu nie powiedziałeś, że ona jest z tobą?!”

“Powiedziałem.” powiedział z pełnym przekonaniem

“A właśnie, że NIE!”

“No dobra, nie powiedziałem. ALE! Próbowałem. Ty po prostu nie słuchałeś.”

Donghae ryknął na Eunhyuka i zaczął się z nim spierać ciągnąć dziecko, którego Eunhyuk za nic nie chciał puścić, aż dziecko zaczęło płakać. ZNOWU. Po tym jak krzyk dziecka wzniósł sie na bardzo wysokie tony, Donghae przestał atakować Eunhyuka i zabrał małą siadając z nią w kącie i karmiąc ją mlekiem. Po jakichś 20 minutach Eunhyuk nie wytrzymał.

“Przepraszam” przysunął się do Donghae, który odwrócił się do niego plecami “Przepraszam, Donghae. Przysięgam, że następnym razem będę bardziej starał się zwrócić na siebie twoją uwagę, gdy będziesz czegoś szukał.” Donghae wreszcie spojrzał na Eunhyuka i nie mógł oprzeć się wyrazowi twarzy chłopaka, który w tej chwili odstawiał typowego “kotka ze Shreka” ale do Donghae raczej klasyka nie docierała. Eunhyuk to wiedział bardzo dobrze. Spojrzeli na siebie i pocałowali się tuż nad główką dziecka. Milisekundę po tym jak ich usta się złączyły do pokoju wparował EeTeuk ciągnąć za sobą Kangina.

“AWWWW! Kangin przynieś aparat!” wrzasnął.
Zanim zdążyli zareagował ujrzeli oślepiający błysk flesza i usłyszeli EeTeuka, który krzyczał z dziką radością, “To będzie najsłodsza kartka świąteczna jaką świat widział!”

~GRUDZIEŃ~

Od czasu ostatniego niańczenia bobasa, Donghae jakoś bardziej przekonał się do dzieci. W końcu zdał sobie sprawę z tego, że gdy będzie musiał się z nimi użerać pod ręką zawsze będzie gotowy mu pomóc Eunhyuk.

Więc gdy pewnego mroźnego dnia EeTeuk potrzebował niańki, Donghae zaoferował siebie i Eunhyuka. No i tak oto skończyli. Eunhyuk i Donghae zajmowali się tym samym bobasem co miesiąc temu.

Gdy przyszła poczta Donghae wyszedł by w razie co odebrać „przesyłkę”. Niedługo potem wrócił do Eunhyuka z listem w ręku. Pokazał kartkę przyjacielowi i obaj stwierdzili, że te święta będą najgorszymi świętami w życiu EeTeuka, a oni się już o to postarają. Na kartce było zdjęcia Donghae i Eunhyuka całujących się w obecności dziecka..

“Ale zdjęcie ładne, musisz przyznać. Wyglądacie jak taka mała, szczęśliwa rodzinka”
Unieśli głowy i ujrzeli EeTeuka i Kangina stojących w wejściu do pokoju. Kangin obejmował lidera w pasie i uśmiechał się do nich miło. EunHyuk I Donghae rzucili im nienawistne spojrzenie, ale rację przyznali. Na głos jednak tego nie potwierdzili.

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin