CZʌ� SIEDEMNASTA: THE GREEN POWER By� pi�kny sierpniowy poranek... Kr�lik, K�apouchy, Prosiaczek, Tygrysek i Puchatek siedzieli w domku tego ostatniego. To znaczy K�apouchy siedzia�, bo jako najbardziej do�wiadczonemu zawodnikowi uda�o mu si� nie osun�� pod st� podczas wczorajszej libacji. Reszta towarzystwa by�a malowniczo roz�o�ona na wszystkich meblach. Najgorzej czu� si� Prosiaczek, kt�ry pomyli� HERACLESA - Classic P�o�sk Aperitif z Borygo (faktem jest, �e smak, zapach i kolor by�y identyczne, wi�c nawet taki koneser da� si� zwie��). Przed os�em sta�a zajebistych rozmiar�w faja wodna skonstruowana z wiadra, dw�ch gumowych w�y i obci�tej ko�c�wki lufy od dwururki nabitej gigantyczn� ilo�ci� trawy. K�apek b�ogo zaci�ga� si� dymem, kt�ry po fachowym przetrzymaniu w p�ucach wypuszcza� pionowo w g�r�. Na pierwszy rzut oka wygl�da� jak ma�a ciuchcia stoj�ca na bocznicy. - Wiesz Kr�lik, niez�e to zielsko, mia�e� racj�, �eby obok tej debilnej marchewki zasia� zagon gandzi. - A ty kurwa my�la�e�, �e co? Ja mam wy��cznie dobre pomys�y - stwierdzi� skromnie Kr�lik - ekstra nasionka, specjalnie zmodyfikowane do hodowli w ch�odnym klimacie, mejdin Holland. - Fakt, �e pi�knie wyros�y w tym roku, takie wybuja�e. A hodowla eksperymentalna w piwnicy te� si� pi�knie rozwija - zauwa�y� Tygrysek i doda� - wiadomo, Polska - zielone p�uca Europy. - A jak przyjdzie Bystry Rydz to powiemy, �e wszystko jest legalnie, przecie� te pi�� hektar�w to wy��cznie na w�asny u�ytek - roze�mia� si� Puchatek - zreszt� mo�emy mu co� odpali�, niech kapitan ma troch� relaksu. - Ty, cwana gapa, nie b�d� taki kurewsko szybki, nie ty wyhodowa�e�, nie ty b�dziesz rozdawa� - zaperzy� si� Kr�liczek i cisn�� w Puchatka butelk�, upewniwszy si� najpierw czy nie pozosta�a w niej ani kropla Heraclesa. - Spok�j z�amasy, czuj� si� jakby we �bie kto� mi je�dzi� czo�giem, a wy ci�gle drzecie te w kurw� jebane mordy! - Tygrysek jak zwykle obudzi� si� negatywnie nastawiony do rzeczywisto�ci. W ciszy, jaka chwilowo zapad�a, da�o si� us�ysze� dziwne ha�asy dobiegaj�ce z zewn�trz oraz �piewy w stylu "wszystko co nasze Polsceee oddamy" - Co to, kurwa, jest? - zagadn�� Puchatek. - Mo�e to te cioty z Radia Maryja. Chc� odbudowa� przeka�nik - j�kn�� Prosiaczek, po czym przewr�ci� si� na drugi bok - nasz las to jedyne miejsce w kraju gdzie nie docieraj� fale tego upierdliwego radia. - Fak it - stwierdzi� z wie�niackim akcentem Kr�lik. - Pos�uchajcie, kto� tu lizie... - rzek� Tygrysek. Wtem do domu wpad� Krzy� i fikn�� koz�a na be�cie jednego z naszych bohater�w, l�duj�c w nast�pnym. Brygada zgodnie wpad�a w brecht. - A�a. Moja biedna g�owa - rzek� Krzy�, poprawiaj�c na�elowan� fryzur� i powoli wstaj�c. Ubrany by� w odblaskowe bia�e dresy z obowi�zkowymi czterema paskami (czwarty dorzuci� mu gratis sprzedawca w zamian za zrobienie loda), zajebi�cie zielone odblaskowe "addidasy" oraz szpanerskie ciemne okularki. Z kieszeni wystawa� mu kurewsko du�y s�oik z wazelin� - prezent urodzinowy od pana Sowy. - Czego tu szukasz amatorze cudzych odbyt�w? - warkn�� Prosiaczek. - Mo�e chcesz �eby ci wsadzi� obt�uczon� butelk� w dupsko? Mamy tu kilka takich - zacz�� dopytywa� si� K�apouchy. - Za�ogo, nie uwierzycie! - wykrzykn�� w podnieceniu Krzy� - przyjechali... - To chuj im w dup�! - stwierdzi� Tygrysek, a Prosiaczek przezornie wyj�� swoje ukochane Uzi. - Przypominam sobie patrz�c w jej oczy ma�e, gdy ci ssa�em, a potem mnie od ty�u bra�e� - zacz�� cicho rapowa� K�apouchy - ty g�upia cipo, to tekst jakby pisany idealnie dla ciebie - stwierdzi�. - Nie, nie, nie rozumiecie - przyjechali harcerze! - zakrzykn�� Krzy� - id� si� zapisa�! Po czym wybieg� z domu. - Nigdy nie wiem, o co chodzi temu peda�owi. Co to s� szalbierze? - spyta� Tygrysek, kt�ry jeszcze nie do ko�ca si� obudzi�. - Harcerze, pa�o - poprawi� Prosiaczek - to takie cioty, co je�d�� do lasu na obozy, aby zbiera� jag�dki, dokarmia� zwierz�tka, nosi� zielne mundurki i chustki, s�ucha� rozkaz�w i robi� "Baczno��! Spocznij!". - Innymi s�owy pipy jakich ma�o? - odrzek� po chwili zastanowienia K�apo�uchy. - Sytuacja jest powa�na - podsumowa� Prosiaczek. - Taa. �i mast destroj dem, or przyjedzie ich tu wi�cej - powiedzia� z wie�niackim akcentem Tygrysek. Tymczasem Kr�liczek zacz�� wygl�da� przez okno. Z ka�d� sekund� jego mina wyra�a�a coraz wi�ksze przera�enie. - Ja pierdol�, ch�opaki! Musicie mi pom�c! Jakie� geje rozstawiaj� namioty obok mojego ogr�dka! Zaraz zadepcz� ca�� upraw� marychy! Trzeba im wpi�dzi�! - To jest, kurwa, skandal! - wykrzycza� oburzony do granic Tygrysek, po czym poczerwienia� jak ruska dziwka. - Nie bulwersuj si� tak, bo ci ga�y wyskocz� z orbit! - zauwa�y� Prosiaczek. K�apouchy milcz�c przyst�pi� do rutynowych czynno�ci: czyszczenia i �adowania broni, sprawdzania wyposa�enia, ostrzenia no�y. Tymczasem Puchatek, jakby wolny od wszechobecnych trosk wsta� po kolejn� butelk�. Wyjmowa� w�a�nie wino, gdy kto� zapuka� do drzwi. - Ani chwili spokoju - mrukn�� Puchatek, po czym podszed� do drzwi. Otworzy�. - A ty kim jeste�? - zapyta�a posta� w zielonym mundurku i �miesznej czapce. - Jo Sem Netoperek - odpar� Kubu�. - Bo widzisz, mamy teraz gr�, a tu gdzie� mia� czeka� m�j druh dru�ynowy... - powiedzia� znowu tamten. - Zaraz, zaraz... - mrukn�� Puchatek - czy ty przypadkiem nie jeste� harcerzem? - zapyta� si�gaj�c po przedmiot za szaf�. - Tak! Zast�powy Wrona melduje si� na punkcie... - nie doko�czy� go��. Nag�y cios bejsbolem pozbawi� go wszystkich z�b�w. - A masz, ty pedalska cioto! - rykn�� Kubu�. Ca�a ekipa momentalnie poderwa�a si� na nogi. - Widz�, �e zajeba�e� skurwiela! - Tygrysek by� jak zwykle bezpo�redni. - Teraz wy�lemy im jego kawa�eczki - radowa� si� Kr�lik - o takie malutkie! - Nie! Nabijmy go, kurwa, na pal! - krzycza� K�apo�uchy. - Wsad�my mu rozgrzane �elastwo w dup�! - coraz g�o�niej wrzeszcza� Prosiaczek. - Zamknijcie ryje! To ja mu przypierdoli�em i ja wymy�l� co z nim zrobi�! - krzykn�� Puchatek. - Wi�c dobra, m�dralo. Co z nim robimy? - spyta� nieufnie Tygrysek. Kubu� mia� w�a�nie odpowiedzie�, gdy do drzwi zapuka� kolejny go��. - Co to, kurwa, jest? Autostrada? - rykn�� Puchatek - je�li to znowu jaka� ciota, to nie wyjdzie st�d ca�o! Tymczasem do domu wpad�a ca�a brygada ubrana w czarne sk�ry. Byli to �owcy Pip, jednak nie by�o z nimi ich lidera DonVasyla(tm). - Siemanko, niez�e wdzianko... - pocz�� g�ucho rapowa� K�apo�uchy. - S�yszeli�my, �e w okolicy s� jakie� pipy - zagadn�� czwarty z �owc�w - s� nam bardzo potrzebne, DonVasyl(tm) ma k�opoty z erekcj�, je�li nie zapierdoli jakiej� pipy nie b�dzie m�g� zer�n�� ju� �adnego kurwiszcza, kurwy, a nawet kurwi�tka. - To bardzo przykre, tak chcie� i nie m�c - zauwa�y� filozoficznie Prosiaczek - ale mamy dobre wie�ci: wasz przyw�dca przepi�uje jeszcze niejedn� szpark�. - Taa. W okolicy jest ca�y ob�z pe�en pip. To zjazd pip z ca�ej Polski. - odpowiedzia� Prosiaczek. - To my lecimy po DonVasyla(tm)! - stwierdzi� �smy z nich. - Dobry pomys� - zawt�rowa� pi�ty z nich. - Na co wi�c czekamy? - spyta� giermek, po czym obydwaj wybiegli z domku. - Panowie, trzeba co� wymy�li�. Musimy si� pozby� tych zielonkawych zafajda�c�w z lasu! - rzek� po chwili namys�u Tygrysek - i lepiej si� po�pieszmy, zanim ci porypani �owcy Pip wkrocz� do akcji, nigdy nic dobrego z tego nie wynika. - Eureka! Odkry�em! Veni, Vedi, Van-Damme! - wykrzykn�� Prosiaczek - P�jdziemy na posterunek policji i powiemy, �e w lesie odbywa si� w�a�nie zjazd pedofilii - naturyst�w. Komendant ich zgarnie i jeszcze b�dzie nam tak wdzi�czny, �e pewnie co� odpali, a my nawet nie b�dziemy musieli wchodzi� do tego zadupnego obozu. Jest za gor�co �eby si� bi�. - �wietny pomys�, Prosiaczku. - stwierdzi� Tygrysek. - chyba wiem jak za�atwi� tych zielonych popapra�c�w... Po czym ca�a grupa uda�a si� na posterunek. Po przybyciu na miejsce Tygrysek tajemniczo zakomunikowa�: - Ch�opaki, zaprowad�cie szeryfa do obozu, spotkamy si� p�niej! Po czym znikn�� w zaro�lach. Reszta brygada zapuka�a do drzwi opatrzonych tabliczk�, kt�r� kto� przemalowa� na "Polucja". W drzwiach stan�� kapitan Bystry Rydz.. - Ahoj, panie w�adzo! Wiemy, �e pan kapitan jest niestrudzonym obro�c� porz�dku i �adu moralnego w lesie - zacz�� Puchatek, kt�ry by� mistrzem w�azidupstwa - dlatego chcemy zameldowa� o strasznym naruszeniu prawa! W okolicy znajduje si� nielegalny, kryminalny ob�z, za�o�ony przez zorganizowan� grup� przest�pcz�! - Tak. Zanieczyszczaj� wod�! - zawt�rowa� K�apo�uchy. - Niszcz� przyrod� i wycinaj� las! - doda� Kr�lik. - Napastuj� sarenki! - krzykn�� Prosiaczek. - I utrzymuj� stosunki analne! - dorzuci� swoje Puchatek. - Tak dalej by� nie b�dzie! - wykrzykn�� oburzony kapitan - zbior� swoich ludzi i zamkniemy towarzystwo. Ju� po chwili wszyscy stali kilkadziesi�t metr�w od obozu. - Poczekajcie, ja z nimi pogadam - powiedzia� kapitan, po czym wojskowym krokiem uda� si� do namiot�w. Jednak�e Bystry Rydz b�yskawicznie wr�ci� i w�ciek�y orzek�: - Wszystko wydaje si� by� w porz�dku. Jest czysto i cicho. I maj� zezwolenie na pobyt - Kapitan robi� wra�enie zawiedzionego - a wam, dowcipnisie, odechce si� g�upich �art�w! - zwr�ci� si� do naszych bohater�w. Ju� mia� si� na nich rzuci�, gdy kto� krzykn��: - Te, niebieski! Pa�a ci wystaje! By� to Tygrysek, przebrany w mundur harcerski i stoj�cy na g��wnym placu obozu. - Co� ty g�wniarzu powiedzia�? - rykn�� Bystry Rydz. - Pa�� go, pa�� go, pa�� go i w �eb... - zacz�� �piewa� Tygrysek. - Ostrzegam, jeszcze s�owo i... - dar� si� kapitan. - Bystry Rydz �pi z pa�� na wierzchu! Psy do suk! Pierdoli� policj�! Twoja pa�a ju� sparcia�a! - Miarka si� przebra�a! Zamykamy ob�z! Po czym kapitan i jego ludzie rzucili si� na harcerzy i rozpocz�li pacyfikowanie (pa�owanie). Tygrysek w ostatniej chwili zdo�a� zrzuci� mundur i schowa� si� w krzakach. Przera�eni harcerze rozpierzchli si� na wszystkie strony, ale i tak dosi�ga�y ich ciosy pa�ek, granaty z gazem �zawi�cym i gumowe kule. Po chwili w...
robsz79