TNG - 7x14 - Sub Rosa.txt

(20 KB) Pobierz
00:00:01:Większoć mieszkańców kolonii zapamięta|mojš babcię jako uzdrowicielkę.
00:00:05:Ale ona nie tylko zwalczała choroby,|wiedziała, że zdrowe ciało to nie wszystko.
00:00:15:Służyła zawsze nie tylko herbatkš|ziołowš, ale także dobrš radš.
00:00:20:One też miały czasem|gorzki smak.
00:00:23:Będę bardzo tęskniła za Felisš Howard,|za jej leczeniem, dobrš radš.
00:00:30:A przede wszystkim za inspiracjš, którš|mi dostarczała przez te wszystkie lata.
00:00:36:Spoczywaj w spokoju, Nana.
00:00:45:Powierzamy teraz jej ciało ziemi.|Prochem jeste i w proch się obrócisz.
00:00:52:Wierzymy, że pamięć o niej pozostanie|wród nas na zawsze.
00:03:11:TAJEMNICZY ROMANS
00:03:20:- Piękna przemowa.|- Dziękuję.
00:03:24:Zauważyła tego dziwnego mężczyznę?|Miał około trzydziestki, długie włosy.
00:03:30:Nie.
00:03:33:Położył jej ulubione kwiaty na grobie,|kamelie. Zawsze miała ich pełno w domu.
00:03:40:- Może był jej pacjentem?|- To był bardzo prywatny gest.
00:03:45:Spojrzał na mnie w tak|niesamowity sposób.
00:03:50:Powinnam już chyba wrócić do domu.|Muszę załatwić parę rzeczy.
00:03:55:- To niedaleko stšd. Pójdziesz ze mnš?|- Z przyjemnociš.
00:04:08:- Jak długo się tu zatrzymacie?|- Kilka godzin, czemu?
00:04:13:Caldos to stara kolonia. Niektóre|nasze systemy majš prawie wiek.
00:04:21:Nie zaszkodziłoby, gdyby|obejrzeli je mechanicy Floty.
00:04:27:W zamian za oprowadzenie po kolonii|i domowej roboty posiłek.
00:04:32:Mielimy być jutro w bazie gwiezdnej 621,|ale moglibymy się spónić kilka dni.
00:04:41:Z przyjemnociš zwiedzę Caldos. Czuję się tu,|jakbym był w północnej Szkocji.
00:04:48:Taki był zamysł. Kamień węgielny każdego|budynku pochodzi z Edynburga, Glasgow.
00:04:56:Założyciele chcieli, by czuć tu|było prawdziwoć tych miejsc.
00:05:01:Nie chcieli imitować Szkocji,|a odtworzyć jš.
00:05:06:Pan oczywicie nie jest Szkotem,|co więc trzyma pana tutaj?
00:05:15:Ta kultura, dziedzictwo|co w sobie ma.
00:05:19:W dzieciństwie zwiedziłem|w Szkocji zamek Glamis.
00:05:25:Poczułem się tam,|jakbym był w domu.
00:06:00:Twoja babcia miała niesamowite|zielone oczy.
00:06:04:Wszystkie kobiety z Howardów miały.|Oprócz mojej mamy i mnie.
00:06:09:- Jak dobrze pamiętasz swš matkę?|- Niezbyt dobrze. Bardzo jš kochałam.
00:06:18:Pamiętam jej umiechniętš|twarz, jej głos,
00:06:27:ale przede wszystkim pamiętam Nanę.|Wychowywała mnie po mierci matki.
00:06:35:- To jest piękne.|- To pamištka rodowa.
00:06:39:Jest w naszej rodzinie od pokoleń.|To symbol trwałoci ducha Howardów.
00:06:44:"Gdziekolwiek będš, błyszczšce wiatło|prowadzić ich będzie do szczęcia."
00:06:50:Zawsze była zapalona. Nana opowiadała mi|historie o duchach przy jej wietle.
00:06:57:- Powinna wzišć jš ze sobš.|- Chyba tak zrobię.
00:07:02:- Wrócę już na okręt.|- Nie musisz ić.
00:07:05:Mylę, że chciałaby zostać trochę|sama. Zobaczymy się póniej.
00:07:48:PAMIĘTNIK
00:08:29:Kto tam?
00:08:31:- Co ty robisz? Wyno się z mojego domu.|- Nie rzšd się tak, Beverly Howard Crusher.
00:08:37:Spędziłem w tym domu znacznie|więcej czasu niż ty.
00:08:41:- Skšd wiesz, kim jestem?|- Jestem Ned Quint. Zajmowałem się domem.
00:08:45:- Nana nigdy o tobie nie mówiła.|- Nie mówiła ci o wielu rzeczach.
00:08:49:- Pozwól mi pozbyć się tej wieczki.|- Dlaczego?
00:08:51:Przyniosła ona tylko nieszczęcie|i pecha twojej babci.
00:08:55:Nie wiem, jakie miałe stosunki z babciš,|ale teraz to jest mój dom i moje rzeczy.
00:09:00:Ta wieczka jest klštwš twojej rodziny|od wielu pokoleń. Posłuchaj mnie, wyrzuć jš.
00:09:07:To jest pamištka i zamierzam jš zatrzymać.|Proszę wyjć z mojego domu. Natychmiast!
00:09:14:Ach te kobiety z Howardów,|wszystkie sš tak samo uparte.
00:09:19:Umywam swoje ręce. Nie będę odpowiedzialny|za to, co się stanie, jeli zatrzymasz to.
00:09:36:System wodny kolonii pracuje dobrze,|tak jak i system komunikacyjny.
00:09:41:Proszę sprawdzić stabilizatory sejsmiczne.|Mielimy ostatnio parę wstrzšsów.
00:09:46:Ciężko jest oddać się popołudniowej|herbatce, gdy ziemia drży.
00:09:52:Wiedział pan, że macie fluktuacje mocy|w systemie kontroli pogody?
00:09:55:- Od lat nie mielimy z nim problemów.|- Nie mogę dokładnie zlokalizować problemu,
00:10:00:ale pochodzi on chyba z jednej ze stacji|kontrolujšcej poziom wilgotnoci.
00:10:06:- To co poważnego?|- Jeszcze nie.
00:10:09:Ale cieżki dystrybucji mocy już sš|rozregulowane o pięć procent.
00:10:12:Sprawdzę wzorzec pogody planety,|by zobaczyć, czy uległ zmianie.
00:10:17:Wykrywam podniesionš wilgotnoć|na obszarze południowej pustyni.
00:10:24:- Zdaje się też, że tworzy się front burzowy.|- Mamy lato. Nie powinno być teraz deszczowo.
00:10:31:Data, spróbujmy to naprawić. Przejrzę|matrycę klimatycznš kolonii.
00:10:35:Ja przeprowadzę diagnostykę|regulatorów termalnych.
00:10:39:Proszę się nie martwić,|nie dopucimy do deszczu.
00:10:41:Mam nadzieję, jutro urzšdzamy|zawody w rzucaniu kłodš.
00:10:51:Nie uwierzyłby co wyczytałam w jej|pamiętniku. Uwierzysz, że miała kochanka?
00:10:57:Miała sto lat.
00:11:01:Widocznie kobiety z Howardów|majš wyjštkowo żywotne libido.
00:11:05:Mam takš nadzieję. Ja też chciałabym mieć|przystojnego trzydziestoletniego kochanka,
00:11:10:- gdy będę w takim wieku.|- Trzydziestoletniego?
00:11:13:Według pamiętnika, miał na imię Ronin|i miał trzydzieci cztery lata.
00:11:18:Poznali się zaraz po mierci|mojej prababci.
00:11:21:Sšdzę, że to jego widziałam na pogrzebie.|Jaki przystojniak położył kamelie na grobie.
00:11:28:Dziwne jednak jest, że nigdy|nie wspomniała o nim w listach.
00:11:34:A wydaje się, że spędzili ze sobš wiele lat.|To jakby prowadziła drugie życie,
00:11:40:o którym nic nie wiedziałam.
00:11:42:Będziemy chyba na Caldos jeszcze parę dni,|masz więc okazję, by wszystko sprawdzić.
00:11:51:Dziękuję.
00:11:57:Trzydziestoletni...
00:12:44:Beverly...
00:12:54:- niło ci się, że kto był w twoim łóżku?|- Niezupełnie.
00:12:57:Ja byłam w łóżku, ale czułam też|czyjš obecnoć. To było co jak duch.
00:13:04:- Mówiła, że czuła jego dotknięcie.|- Dotykała mnie para dłoni.
00:13:10:- To było co jak pieszczota?|- Tak.
00:13:12:Słyszałam też męski głos. Wyszeptał moje|imię. Zdawało mi się, że go znam.
00:13:20:Albo raczej, że on znał mnie. Dokładnie|wiedział, jak chcę być dotykana.
00:13:25:To był najbardziej fizyczny sen,|jaki kiedykolwiek miałam.
00:13:31:Odczucia były bardzo realistyczne|i niezwykle pobudzajšce.
00:13:37:Szczerze mówišc,|zazdroszczę ci.
00:13:40:Przed zanięciem czytałam bardzo|erotycznš częć pamiętnika babci.
00:13:45:Bardzo dokładnie opisywała|swe przeżycia z Roninem.
00:13:48:To wystarczy, by wywołać taki sen.|To bierzemy się za raport personalny?
00:13:55:Wydaje mi się, że poczułam na jednej|dłoni piercień, gdy dotykał mojej szyi.
00:14:04:- Ciekawe, czy dzi znów mi się przyni.|- Proponuję przeczytać dwa rozdziały.
00:14:36:- Pewnie chcesz być sama. Lepiej już pójdę.|- Nie, Ned. Wszystko w porzšdku.
00:14:40:Przepraszam za wczoraj. Czytam pamiętnik|babci i wiem już, ile dla niej znaczyłe.
00:14:47:Była dobrš kobietš.|Niewiele jest już takich.
00:14:52:Odziedziczyła po niej temperament.
00:14:58:Chciałabym, żeby opiekował się|domem, gdy wyjadę.
00:15:03:To bardzo miłe z twojej strony, ale nigdy|więcej nie wejdę do tego domu.
00:15:09:- Dlaczego?|- Próbowałem to powiedzieć twojej babci.
00:15:11:Ten dom jest nawiedzony.
00:15:14:Wierz sobie w co chcesz, tylko nie zawiecaj|tej wieczki. Ona sprowadza ducha.
00:15:22:Teraz złoci się, bo został wypędzony,|dlatego sprowadził burze.
00:15:30:- To tylko usterka systemu kontroli pogody.|- A mylisz, że kto wywołał tę usterkę?
00:15:39:- Mylę, że masz bujnš...|- Myl, co chcesz, ale zrób, jak mówię.
00:15:45:Nie zapalaj wieczki, nie chod do tego|domu, bo zanim się obejrzysz,
00:15:50:będziemy tu chować|kolejnego Howarda.
00:16:23:Wykrywam turbulencje atmosferyczne|oraz duże obszary aktywnoci elektrycznej.
00:16:32:- Robi się coraz większe.|- To dopiero wielka burza.
00:16:37:Mostek do maszynowni, wykrywamy|duży front burzowy nad koloniš,
00:16:43:- usterka miała być mała.|- Zaczęło się od małej fluktuacji mocy,
00:16:51:ale efekt rozprzestrzenił się|na cały system.
00:16:55:Powinnimy ustanowić transfer mocy między|Enterprise i stacjš kontroli pogody.
00:17:03:/Dobrze.
00:17:33:Kto to?
00:17:36:Ned, czy to ty?
00:17:56:Wiem, że kto tu jest,|więc radzę...
00:18:19:Doć tego. Jeli się zaraz nie pokażesz,|ochrona z Enterprise pojawi się w mgnieniu oka.
00:18:27:Beverly...
00:18:32:Beverly, wróciłem do ciebie.
00:18:36:- Kim jeste?|- Nie pamiętasz?
00:18:40:- Przyszedłem do ciebie wczoraj, gdy spała.|- Nie, to był sen. Wzywam Enterprise.
00:18:57:- A teraz mnie pamiętasz?|- Tak. Co się ze mnš dzieje?
00:19:03:- Czuję się tak dziwnie.|- Kocham cię, Beverly.
00:19:07:Tak jak wczeniej|kochałem Felisę.
00:19:16:- Ty jeste Ronin?|- Tak.
00:19:19:Widziała mnie na pogrzebie.
00:19:27:Kim jeste?
00:19:31:Jestem duchem.
00:19:34:- Nie wierzę w...|- ... duchy.
00:19:37:Ja kiedy też nie wierzyłem.|Urodziłem się w 1647 w Glasgow.
00:19:45:Chcesz mi powiedzieć, że jeste|osiemsetletnim duchem?
00:19:51:Znalazłem dom Jessel Howard, ładnej kobiety|z rudymi włosami i diamentowymi oczami.
00:20:01:Bardzo jš pokochałem. Gdy zmarła,|byłem z jej córkš. Póniej i z jej córkš.
00:20:09:I tak przez całe pokolenia.
00:20:22:A teraz jeste na Caldos,|dwiecie lat wietlnych od Ziemi?
00:20:27:- Przeniosłem się razem z twojš rodzinš.|- Nie wierzę ci.
00:20:34:A ja wierzę w to, że z twojej rodziny|sš najpiękniejsze kobiety, jakie widziałem.
00:20:40:- Co się ze mnš dzieje?|- Stajemy się jednociš, Beverly.
00:20:45:Będziemy razem.
00:20:48:Nie rozumiem. Przestań!
00:20:58:- Wejć.|- Czeć, Bev. Idziesz na zajęcia mok'bara?
...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin