Część trzecia
~*~ Zapomniany Anioł ~*~
- Potter, twoje zdjęcia.
- Hę? Co?
- Zdjęcia, które skonfiskowałem na ostatniej lekcji, panie Potter. Prawdopodobnie znajdziesz dla nich więcej zastosowań niż ja.
Harry chwycił nerwowo podawaną mu kopertę. Spojrzał na pieczęć. Była nienaruszona.
- Cz… czy pan je oglądał?
- Oczywiście, że nie, Potter! Mam ważniejsze sprawy, które wymagają mojego czasu, niż oglądanie twoich fotografii.
Serce chłopaka spadło na dno żołądka, a następnie stoczyło się jeszcze niżej. Westchnął.
- A teraz zabieraj się do twojego eliksiru!
- Tak, proszę pana.
~*~~*~~*~~*~
Nadszedł wieczór. Harry rzucił kopertę na łóżko i jęknął żałośnie. Ron spojrzał na niego dziwnie.
- Co jest, Harry? Odzyskałeś zdjęcia. Myślałem, iż ucieszysz się, że tłustowsłosy drań nie gapił się wczoraj w nocy na twoje nagie fotografie!
Ale chłopak nie był szczęśliwy. Był okropnie rozczarowany.
Nie dlatego, iż musiał wymyślić inny sposób na danie zdjęć Snape’owi. Nie, to nie było to. Chodziło o fakt, że kiedy mężczyzna miał szansę obejrzeć jego zdjęcia, nie zrobił tego. Nie interesował się nim. Nic go nie obchodził. W takim razie naprawdę nie było sensu w próbowaniu pokazania obrazów Mistrzowi Eliksirów.
Ponieważ Snape nie chciał ich oglądać.
Harry zdecydował podrzeć zdjęcia tu i teraz. Otworzył kopertę.
I wyciągnął tylko pięć fotografii.
Co?
Gdzie się podziała ostatnia?
Z lękiem przeglądał małą gromadkę zdjęć: czerwone, niebieskie, w lesie, z lizakiem, na krześle… Zgubił to, gdzie został przebrany za anioła. Ponownie sprawdził kopertę.
Pusta. Więc gdzie się ono podziało?
Pierwszą myślą nastolatka było to, że w ogóle go nie wziął wraz z innymi. Zajrzał pod łóżko, poduszkę, przeszukał wszystkie szuflady. Zapytał nawet Rona, czy ten nie ma tego zdjęcia.
Weasley spojrzał na niego pociemniałymi oczyma i odpowiedział bardzo mrocznym tonem:
- Nie waż się mnie więcej o to pytać, Harry.
W takim razie w dormitorium go nie było. Gdzie, na niebiosa, podziała się ta fotografia?
- Nie było tutaj Malfoya, prawda?
- Dlaczego pytasz?
- Jedno z moich zdjęć zaginęło.
- Stary, nie przejmuj się. Gdyby miał je Malfoy, właśnie byłoby rozwieszone po całej szkole.
Potter uspokoił się trochę. To była prawda.
- Zgubiłeś to z aniołem?
- Bingo, nie mogę go nigdzie znaleźć.
Dean z Seamusem weszli do pokoju rzucili swoje plecaki na należące do nich łóżka.
- Chłopaki, nie widzieliście mojego zdjęcia z aniołem? Zgubiłem je.
- Tego zboczonego?
Harry zaczerwienił się.
- Tak.
- Nie. Założę się, że Snape je ma.
- Co?
- Cóż, dałeś mu te fotografie, co nie?
- Ale powiedział, że nie oglądał ich! W dodatku koperta miała nienaruszoną pieczęć!
- Oczywiście, że to powiedział. Jest przebiegłym, starym pederastą… Hej, Harry! Gdzie idziesz?
Snape był w okropnym humorze, kiedy wrócił po południu do swoich kwater.
Jego ostatnia lekcja właśnie się skończyła, dzięki Merlinowi. Dzień mężczyzny był przepełniony myślami wypełnionymi winą na temat wczorajszego wieczoru i kompletnie stracił koncentrację podczas lekcji. Jeden lub dwa razy zdarzył się wypadek – nikt nie został ranny – uczniowie jednak wydawali się zauważyć jego roztargnienie i zachowywali się odpowiednio. Mali idioci. Snape był wściekły, kiedy kopnięciem otworzył drzwi do swoich komnat i zamknął je z trzaskiem. Następnie prawie zdarł z siebie szatę, którą zdjąwszy, rzucił na krzesło, nim przeszedł do sypialni, gdzie zaczął skopywać buty…
Krew w nim zamarzła.
Mężczyzna zamarł. Jego oczy wwiercały się w komodę, na której leżało pojedyncze, duże zdjęcie Harry’ego Pottera cudownie przebranego za anioła…
Och nie! NIE!
Jak mógł zapomnieć schować je z powrotem?
Jakim był IDIOTĄ! Pamiętał, że spoglądał na nie z czułością, ubierając się… i wtedy zorientował się, że jest spóźniony. Musiał się pośpieszyć, a przez to zapomniał włożyć tę fotografię do koperty…
W dodatku był w złym humorze, gdyż chciał popatrzeć na zdjęcia po raz ostatni przed śniadaniem, lecz zaspał i nie miał czasu…
Chwycił zdjęcie w panice, rozglądając się w dzikiej desperacji po pokoju.
Czuł się jak zbrodniarz przyłapany na gorącym uczynku.
Spojrzenie Severusa zatrzymało się na kominku – mógł je spalić, tak – nie! Nigdy nie mógłby zniszczyć tego pięknego, idealnego, cudownego…
*Puk Puk*
Aaaaaaaaaaaa!
Nauczyciel wepchnąwszy gorączkowo fotografię do komody, uciekł z sypialni, trzaskając drzwiami i idąc prosto do wejścia do swoich komnat, wściekły oraz zdeterminowany, by każdy kto ŚMIAŁ przyjść do niego teraz, definitywnie tego pożałował…
- O CO CHODZI?
Zamarł ponownie. Merlinie, nie.
- E… proszę pana? Ja… um… - głos Harry’ego drżał nerwowo.
Chłopak trzymał w dłoniach dużą, brązową kopertę.
Wiedział.
Snape uświadomił sobie, na jak winnego musi wyglądać. Starał się schować swoje emocje pod maską obojętności… ale to nie działało. Jego serce waliło niczym młot, pocił się. Domyślił się, o co chce zapytać Gryfon.
Wpatrywał się w chłopaka, niezdolny do powiedzenia choćby słowa.
Potter poruszył się, zakłopotany. Zarumienił się. Mistrz Eliksirów pomyślał, że wygląda uroczo.
- Proszę pana?
Snape otrząsnął się.
- C-co?
- Widział pan moje zdjęcie? To z aniołem?
Jednak Severus nie mógł odpowiedzieć. Wiedział, że im dłużej milczał, tym bardziej oczywista była jego wina.
Nie potrafił się odezwać. Jedyną rzeczą, która zaprzątała mu umysł, teraz, kiedy był z Harrym, były te wszystkie pozy, w jakich widział Wybrańca zeszłej nocy… Poddał się.
- Tak, Potter. – Wyszeptał cicho, złamany. – Mam je tutaj. Jeżeli wejdziesz na moment, przyniosę je…
Serce chłopaka zabiło szybciej z radości, gdy wchodził do gabinetu Snape’a i patrzył, jak ten znika w innym pokoju z głową zwieszoną w geście klęski. Kiedy powrócił chwilę później, ściskając kurczowo dowód swojej winy, zatrzymał się.
- Erm… Potter… Muszę cię przeprosić… za to. – Zagryzł wargę. – Za oglądanie tych zdjęć bez twojej zgody. To… było okropne z mojej strony. Zrozumiem, jeżeli zechcesz poinformować o tym dyrektora…
Przerwał mu cichy, spokojny głos:
- Podobały ci się?
Mistrz Eliksirów zadrżał.
- Słucham?
- Czy… p-podobały… się panu?
- Cóż to za pytanie, Potter?!
- Perfekcyjnie oczywiste, nie sądzi pan? Podobały się panu? – Zielone oczy spoglądały na mężczyznę z nadzieją.
- Dlaczego… dlaczego chcesz to wiedzieć?
Odpowiedź została wymówiona tak cicho, iż przez chwilę Severus był przekonany, że źle usłyszał:
- Ponieważ… ponieważ one są dla ciebie.
Nastała długa cisza. Harry patrzył na podłogę. Ciało Snape’a zamarło w kolejnym szoku. On sam wpatrywał się w chłopaka z rozszerzonymi oczami. W końcu Potter uniósł głowę, mówiąc pewnie:
- Zrobiłem je dla ciebie.
Mężczyzna nie odpowiedział. Zmieszany po prostu obserwował Harry’ego.
- Więc… lubisz pozostałe? Proszę, powiedz, że tak. Cieszę się, że najmocniej polubiłeś te z aniołem – jest również moim ulubionym.
Czy to jakiś dowcip? Nauczyciel nie wiedział, co robić.
Harry tak; zmniejszył dystans między nimi, a następnie wysunął pozostałe zdjęcia z koperty.
Severus natychmiast rozpoznał obraz z Potterem w lesie i poczerwieniał. Starał się spojrzeć gdzie indziej, lecz chłopak dotknął delikatnie dłonią jego policzka…
- To lubię najbardziej zaraz po aniele. Kt… które ty byś postawił na drugim miejscu?
Mężczyzna pozwolił sobie spojrzeć na twarz Harry’ego. Zaskoczył go łagodny, pełen nadziei wzrok, jaki tam znalazł.
- Ja… Bardzo mi… mi się podobało.
Gryfon rozpromienił się.
- Pokaż mi swoje.
Drżąco, prawie jak oszołomiony, Snape wziął od Pottera zdjęcia i zaczął je przeglądać…
- Czerwone. Tak, również je bardzo lubię. – Harry mówił tak delikatnie; Severus nie mógł tego zrozumieć. Postarał się przemówić:
- Kto… kto… znaczy…
- Kto zostawił ślady tych pocałunków?
Nauczyciel smutno przytaknął.
- Zaklęcie. Ściśle rzecz mówiąc, nikt mnie nie całował. Georgie stwierdziła, że sprawią, iż będę słodko wyglądał. Ona była moim fotografem.
Snape ponownie skinął głową.
- Ślad po ugryzieniu także został stworzony zaklęciem – powiedział cicho Harry, jakby czytając w myślach Mistrza Eliksirów.
Zaległa cisza. Gryfon cały czas trzymał dłoń na twarzy Snape’a. Teraz właśnie czule gładził jego policzek kciukiem.
- Wiesz, nadal mam tę bieliznę – wyszeptał Wybraniec, przysuwając się jeszcze bliżej drugiego ciała. – Jeżeli jesteś zainteresowany…
Nauczyciel odsunął się.
- Potter… Muszę o tym pomyśleć… Harry, jeśli to jakiś dowcip, to przysięgam, że…
- Oczywiście, że nie! Ale dam ci czas do namysłu, skoro tego potrzebujesz. Możesz zatrzymać zdjęcia. Może pomogą ci… podjąć właściwą decyzję. Daj znać, kiedy przygotujesz odpowiedź. – Harry uśmiechnął się i, stanąwszy na palcach, pocałował delikatnie mężczyznę w policzek.
Ich spojrzenia spotkały się. Severus desperacko przeszukiwał wzrokiem błyszczące, zielone oczy w poszukiwaniu czegoś fałszywego… lecz wszystko, co odczytywał było łagodną, idealną emocją… Czy to miłość? Z pewnością Gryfon spoglądał na niego z uczuciem.
Snape nie był do tego przyzwyczajony.
- Bardzo dobrze. Przekażę ci… Przekażę ci, co postanowiłem.
Potter przytaknął i odwrócił się, by wyjść.
- W takim razie dobranoc, profesorze Snape. Severusie. – Uśmiechnął się. I już go nie było.
Mężczyzna osunął się na podłogę, jednakże ostrożnie – nie chciałby zniszczyć zdjęć…
N/A: W następnej części będzie dużo slashu… Enjoy!
N/T: Postaram się przetłumaczyć kolejny rozdzialik jak najszybciej. Jest naprawdę slashowy >D
laluna7