Social.pdf

(136 KB) Pobierz
social-srodek02.indd
Prawa człowieka w Polsce – refl eksje w związku z 60. rocznicą
Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka
Helsińska Fundacja Praw Człowieka
Adam Bodnar
sprowadzają się do faktycznej możliwości ich sku-
tecznego dochodzenia. Za każdym bowiem razem,
kiedy prawa człowieka są naruszane, powstaje py-
tanie – czy istnieją skuteczne mechanizmy przeciw-
działania temu naruszeniu, czy jednostka może się
gdzieś poskarżyć, uzyskać pomoc, wsparcie, zro-
zumienie, a władza publiczna w sposób skuteczny
zapewnić naprawienie szkody. W wielu przypadkach
tak jest – mechanizmy działają. Ale wciąż zdarzają
się liczne przypadki, kiedy to jednostka jest niestety,
pozostawiona sama sobie, a instytucje państwowe
nie zapewniają skutecznej ochrony. Ludzie zderzają
się z machiną administracyjną, z przewlekłymi proce-
sami sądowymi, z nadmiernym formalizmem, z wła-
dzami unikającymi podejmowania trudnych decyzji
czy z brakiem rozważenia, że każda indywidualna
decyzja nie jest kolejnym numerkiem statystycznym
lecz rozstrzygnięciem często najważniejszym dla ca-
łego życia danej osoby.
Powyższe problemy biorą się z różnych przy-
czyn. Po pierwsze, są one wynikiem wciąż niedokoń-
czonej transformacji ustrojowej. Jest to szczególnie
widoczne w sądownictwie, które do dzisiaj nie docze-
kało się poważnej, kompleksowej reformy, a z każ-
dym kolejnym rokiem przybywa mu obowiązków ze
względu na zwiększającą się liczbę spraw. Sprawnie
funkcjonujące sądownictwo jest kluczem do funk-
cjonowania demokratycznego państwa prawnego.
Podobny charakter mają wszelkie naruszenia praw
związane z ochroną zdrowotną. Nie wynikają one
zazwyczaj ze złych intencji organów władzy, ale z du-
żego nawarstwienia różnych problemów, które jest
wynikiem nieprzeprowadzenia reform zdrowotnych.
Po drugie, wydaje się, że duża część społeczeń-
stwa przestała uznawać prawa człowieka jako war-
tość istotną dla demokracji oraz dla ich własnego ży-
cia. Przeciętny obywatel częstokroć nie rozumie isto-
ty praw człowieka tak długo, dopóki sam (albo ktoś
z jego rodziny) nie stanie się przedmiotem nadużycia
ze strony władzy. Na co dzień prawa człowieka wyda-
ją mu się czymś obcym, czymś trudnym do pojęcia
i zrozumienia. Dlatego też może być łatwo podatny
na manipulację słowem, na kwestionowanie idei
powszechności praw człowieka – szczególnie jeśli
prawom człowieka przeciwstawi się taką wartość jak
walka z przestępczością. Takie podejście do praw
człowieka kształtują niektórzy politycy, gdyż wiedzą,
że taka strategia bardziej się „opłaca”. Zamiast abs-
trakcyjnych idei wolą promować jasne i zrozumiałe
dla każdego hasła. Problem w tym, że takie podejście
odbija się później na działaniach administracji czy
innych organów władzy publicznej. Skoro politycy,
osoby sprawujące najważniejsze funkcje w państwie,
nie są przywiązani do praw człowieka, do wartości
wynikających z Konstytucji RP, to dlaczego urzęd-
nik ma w szczególny sposób uwzględniać prawa
człowieka w podejmowanych działaniach, w sytuacji
kiedy ma podjąć decyzję uznaniową? Dlaczego ma
wykazywać empatię czy zrozumienie dla osoby po
drugiej stronie biurka, skoro politycy takich wartości
nie podzielają? Prawa człowieka oczywiście nie stoją
ponad prawem – są w nie wpisane i z niego wynikają.
Urzędnicy muszą mieć tylko tego świadomość aby
ich poprawnie używać – w interesie jednostki oraz
jakości działania administracji.
Po trzecie, organy stosujące prawo – urzędnicy,
policjanci, sędziowie, prokuratorzy, strażnicy wię-
zienni itd. - często nie wiedzą, jakie są standardy praw
człowieka. W szkole średniej czy na studiach prawa
człowieka traktowane są po macoszemu. W cza-
sie edukacji zawodowej przedstawiciele różnych
zawodów uczą się dokładnie procedur, przepisów
prawa materialnego, ale niewiele uwagi poświęca
się nauczaniu o wartościach, a więc o tym jakimi
ogólnymi względami należy kierować się przy wyda-
waniu rozstrzygnięć czy podejmowaniu decyzji. Czy
przy podejmowaniu decyzji uznaniowych należy być
formalistą i ściśle stosować się do przepisów? Czy
też należy patrzeć na ogólny sens przepisów i, jeżeli
konkretna decyzja byłaby krzywdząca dla jednostki,
poszukiwać rozwiązań innych w oparciu o zasady
konstytucyjne, szczególnie jeśli ocena danej sytu-
acji wymaga uwzględnienia wielu czynników? Wie-
lokrotnie na powyższe wątpliwości można znaleźć
odpowiedź, jeśli zna się standardy praw człowieka,
w tym te wynikające z orzecznictwa Europejskiego
Trybunału Praw Człowieka. Ale zarówno wartościom
związanym z prawami człowieka, jak i standardom
orzeczniczym niewiele czasu poświęca się w pro-
cesie edukacji.
Po czwarte, dyskusji na temat niektórych praw
człowieka towarzyszy silny spór ideologiczny. W sy-
tuacji, kiedy do głosu dochodzą różnego rodzaju
systemy wartości, różne pojmowanie tak funda-
mentalnych pojęć jak życie lub śmierć, trudno jest
poszukiwać racjonalnych rozwiązań. Wielu ludzi
nie godzi się na to, że prawa i wolności jednostki są
w dużej mierze oderwane od poglądów czy zapatry-
wania na moralność wyrażanego przez dominującą
wspólnotę religijną. To z kolei ma wpływ na decyzje
podejmowane przez ustawodawcę, polityków czy
zwykłych urzędników. Prawa człowieka bywają w ta-
kich sytuacjach niejako odsuwane na bok.
Moim zdaniem, naruszenia praw człowieka
w Polsce są wynikiem tych czterech przyczyn –
strukturalnych problemów niektórych sfer działania
państwa przemieszanych z tzw. czynnikiem ludzkim
– brakiem empatii, wiedzy czy też względami ideolo-
gicznymi. Na pewien sposób jest to pocieszające –
z problemami strukturalnymi można sobie poradzić.
Ludzi też można zmienić – choćby przez stopniowe
uwrażliwienie, szkolenia, wymianę pokoleń, staże
zagraniczne i innego rodzaju pracę u podstaw. Z dru-
giej jednak strony, zmiany strukturalne i edukacja
60. rocznica przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw
Człowieka skłania do zastanowienia się jak obecnie,
w XXI wieku postrzegamy prawa człowieka oraz jaki
jest poziom ich ochrony. W przypadku Polski jest to
zadanie szczególnie ciekawe, gdyż nie możemy się
poszczycić tak długim okresem budowy demokracji,
państwa prawa oraz państwa szanującego prawa
człowieka jak państwa Europy Zachodniej. Nasza
historia w tym zakresie jest o wiele krótsza i ma nie-
spełna 20 lat i kilkanaście lat okresu międzywojen-
nego. Wcześniej prawa człowieka były przydatne
w stopniowym dochodzeniu do przemian demo-
kratycznych, w kolejnych protestach, ruchach spo-
łecznych. Ich kulminacją był rok 1989 i przemiany,
które wtedy nastąpiły. Do tego jednak czasu trudno
uznać, aby władze Polski z każdym kolejnym rokiem
zbliżały się do urzeczywistnienia ideałów Deklara-
cji. Wręcz przeciwnie – to ludzie uczyli się, czym są
prawa człowieka, jak się na nie powoływać (choćby
poprzez działalność Komitetu Helsińskiego). Władze
komunistyczne z kolei, konsekwentnie przeczyły tej
idei – pokazywały, że jedynie one mogą obdarowy-
wać obywateli przywilejami, a godność jednostki
bynajmniej nie jest źródłem jakichkolwiek praw.
Rok 1989 zapoczątkował istotne przemiany
w zakresie tworzenia demokracji, konstytucjonali-
zmu oraz przestrzegania praw człowieka w Polsce.
Po 19. latach można stwierdzić, że egzamin z zakresu
tworzenia nowoczesnych regulacji, z Konstytucją
na czele oraz ratyfi kacji umów międzynarodowych
zdaliśmy na czwórkę z plusem. Standardy, które
wiążą Polskę, są bardzo wysokie. Jesteśmy stroną
Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, członkiem
Unii Europejskiej, a Konstytucja z 1997 r. ma nowo-
czesny katalog praw i wolności jednostki oraz oby-
watela. Posiadamy sprawnie działające instytucje,
które w swoich działaniach wielokrotnie udowadniały
przywiązanie do praw człowieka. W szczególności
należy wspomnieć o Trybunale Konstytucyjnym
oraz Rzeczniku Praw Obywatelskich, instytucjach
absolutnie wyjątkowych na tle innych sądów konsty-
tucyjnych czy ombudsmanów w Europie Środkowo-
Wschodniej.
Pozostaje jednak powtórnie niedosyt – wciąż
kilka konwencji międzynarodowych nie zostało ra-
tyfi kowanych, wciąż prawo wspólnotowe (np. w za-
kresie regulacji antydyskryminacyjnych) nie zostało
wprowadzonych w życie. Także Karta Praw Podsta-
wowych UE nie będzie w Polsce w pełni wiążąca.
Jednak nie na tym polega główny problem w za-
kresie przestrzegania praw człowieka w Polsce. Co
do zasady bowiem, standardy konstytucyjne oraz
ustawowe mamy zupełnie przyzwoite. W 2008 r.
podstawowe problemy z zakresu praw człowieka
Social Watch / 35
106906156.001.png
przedstawicieli władzy trwają latami i wcale nie gwa-
rantują sukcesu. Zbyt wcześnie można spocząć na
laurach i stwierdzić, że już nic więcej nie trzeba robić,
szczególnie jeśli nikt nie patrzy władzy na ręce – ani
Unia Europejska, ani obywatele poprzez organizacje
społeczeństwa obywatelskiego, ani media.
Rozwiązywaniu problemów z zakresu praw czło-
wieka w Polsce nie sprzyja poziom debaty publicznej.
Często debata odbywa się na poziomie ogólnych
haseł, nie jest pogłębiona, i nie wszystkie argumenty
są brane pod uwagę. Takiej tendencji ze strony poli-
tyków wtórują niektóre media, dla których ważniej-
szy jest chwytliwy tytuł i jasna teza niż wdawanie się
w niuansowanie czy przedstawianie różnych punk-
tów widzenia. Poszukiwanie odpowiedzi czy dany
przepis lub stosowanie prawa narusza prawa czło-
wieka czasami nie jest łatwe. Wymaga właśnie wy-
ważonego podejścia. Jeżeli zamiast rzetelnej debaty
pojawiają się proste i chwytliwe hasła, to nie służy
prawom człowieka, gdyż utrudnia zrozumienie racji
osoby dochodzącej swoich praw i sytuację o wielu
odcieniach szarości klasyfikuje się w kategoriach
„czarno-białych”. Co więcej, konfl ikty ideologiczne
są czasami podsycane, co tylko powoduje polaryza-
cję stanowisk i mniejszy poziom zrozumienia dla racji
osoby poszukującej ochrony swoich praw.
W Polsce często się podnosi, że obywatele nie są
świadomi swoich praw i na tym polega właśnie kry-
zys praw człowieka. Ludzie nie przeciwstawiają się
ograniczeniom czy naruszeniom praw, bo nie są ich
świadomi lub czują się bezradni wobec machiny,
którą musieliby uruchomić, aby ich dochodzić. Nie
posiadają także wystarczającej pomocy prawnej.
Doświadczenia z pracy w Helsińskiej Fundacji Praw
Człowieka wskazują, że powyższa teza nie do końca
jest zasadna. Ludzie na co dzień nie uświadamiają
sobie jak wiele zawdzięczają temu, że w Polsce co
do zasady przestrzegane są prawa człowieka. Nie
dostrzegają znaczenia wolności słowa, wolności su-
mienia i wyznania, wolności osobistej, gdyż duża
sfera wolności od władzy wydaje im się dość na-
turalna. Ciekawe jest jednak, że kiedy ktoś narusza
ich prawa (albo prawa członków ich rodziny), sto-
sunkowo szybko orientują się, że coś jest nie tak, że
władza nie powinna działać w taki właśnie sposób,
że stała im się krzywda. Wielokrotnie nie są w stanie
nazwać jakie prawo zostało naruszone, gdzie jest
uregulowane w Konstytucji, a tym bardziej w jaki
sposób przeciwdziałać naruszeniu oraz dochodzić
praw sądownie czy też administracyjnie. Niemniej
jednak są świadomi, że posiadają prawa. Natomiast
ze względu na dość niski poziom kultury prawnej na-
szego społeczeństwa nie zawsze są w stanie ocenić,
co w takiej sytuacji należy zrobić. Często nie wierzą
także, że działania prawne mogą przynieść jakikol-
wiek efekt i że mają czas, aby na to czekać.
wszelkich zasad proceduralnych, gdy jesteśmy
oskarżeni w sprawie karnej. Osoby, które chcą do-
chodzić swoich praw, – nawet jak pokonają bariery
w postaci braku wystarczającej pomocy prawnej,
opłat sądowych (i ewentualnych zwolnień) zazwy-
czaj mogą się spodziewać rozstrzygnięcia sprawy
w perspektywie raczej kilkuletniej niż kilkutygo-
dniowej lub kilkumiesięcznej. Długość postępowań
sądowych negatywnie odbija się na całym życiu
społecznym – ma bowiem wpływ na gospodarkę
(powolne dochodzenie roszczeń), życie rodzinne,
zatrudnienie, poziom przestępczości, innowacyj-
ność, relacje pomiędzy ludźmi itd. Powiada się, że
„sprawiedliwość spóźniona to żadna sprawiedli-
wość” i w dużej mierze jest to racja. Dla wielu osób
nawet pozytywny wyrok, ale uzyskany po 5-6 letnim
procesie to wyrok, który już nic nie znaczy. Ich życie
częstokroć nieodwracalnie się zmienia i nie mają
już szans na powrót do stanu sprzed procesu, także
pod względem psychicznym. Dotyczy to w szcze-
gólności spraw karnych lub spraw rodzinnych.
Wyznacznikiem problemu z przewlekłością po-
stępowania jest fakt, że w Europejskim Trybunale
Praw Człowieka, Polska stała się znana właśnie przez
liczne sprawy tego typu. Trybunał w Strasburgu
został wręcz zalany skargami polskich obywateli.
Na początku radził sobie z tym problemem poprzez
wydawanie kolejnych wyroków i zasądzanie od-
szkodowań. W 2001 r. wydał jednak przełomowy
wyrok w sprawie Kudła przeciwko Polsce (skarga
nr 31210/96), który całkowicie zmienił podejście
do tego typu spraw. Jego następstwem była ko-
nieczność przyjęcia w Polsce w 2004 r. specjalnej
ustawy o skardze na przewlekłość postępowania
sądowego.
Obecnie obywatele nadal się skarżą na ten pro-
blem – ale głównie przed sądami krajowymi. Moż-
liwość skargi nie wyeliminowała jednak problemu.
Choć kolejni ministrowie sprawiedliwości podejmują
różne reformy na rzecz zniwelowania problemu prze-
wlekłości, on wciąż trwa. Może się wydawać, że tak
długo jak nie zostaną podjęte reformy maksymalnie
kompleksowe, „nowe otwarcie” dla wymiaru sprawie-
dliwości, problem ten nie zostanie rozwiązany i wciąż
się będzie tlił, obniżając konstytucyjny standard de-
mokratycznego państwa prawnego, a także poziom
zaufania społeczeństwa do własnego państwa.
brak pewnych rozwiązań systemowych, a także wciąż
nierozwiązane problemy okresu transformacji.
Po pierwsze, w Polsce wciąż nie jest zapewnio-
ny system dostępu do pomocy prawnej na etapie
przedsądowym. Osoby biedne nie mają możliwości
zwrócenia się do profesjonalistów z prośbą o napi-
sanie pozwu czy doradzenie w bieżących kwestiach
prawnych. Z kolei na etapie sądowym, osobom takim
przysługuje adwokat lub radca prawny „z urzędu”.
Pojawiają się jednak czasami wątpliwości co do
jakości i rzetelności usług świadczonych przez
te osoby (szczególnie w porównaniu do klientów
prywatnych). Zostało to niedawno naświetlone
w sprawie Staroszczyk przeciwko Polsce (skarga
nr 59519/00) oraz Siałkowska przeciwko Polsce
(skarga nr 8932/05). Sprawy te dotyczyły proble-
mu odmowy sporządzenia skargi kasacyjnej przez
adwokata „z urzędu”, w sytuacji kiedy wniesienie
tego środka odwoławczego uzależnione jest od re-
prezentacji przez adwokata. Wreszcie, doskwiera
w Polsce wciąż niewystarczająca ilość adwokatów
oraz radców prawnych, co wpływa także na wysoki
poziom cen za ich usługi. Szczególnie w mniejszych
ośrodkach miejskich istnieje problem z dostępno-
ścią profesjonalnych pełnomocników.
Inny problem to wysokość opłat sądowych.
Choć w ostatnich latach wiele się w tym zakresie
zmieniło, to jednak opłaty sądowe stanowić mogą
barierę w dochodzeniu roszczeń. Nakłada się na to
niekonsekwentna i dość restrykcyjna praktyka sądów
w zakresie zwalniania od opłat sądowych. Dokuczliwe
(także dla profesjonalnych pełnomocników) są częste
zmiany prawa w zakresie opłat sądowych. Zdarzają
się bowiem sytuacje, w których pełnomocnicy, nie bę-
dąc świadomymi zmiany wysokości opłat sądowych,
spotykają się z odrzuceniem ich pism procesowych ze
względu na niewłaściwą opłatę (lub jej brak).
Z tym problemem wiąże się kwestia formalizmu
postępowań sądowych, tj. zmierzanie przez sądy do
załatwienia sprawy przy wykorzystaniu argumen-
tów formalnych, a pomijanie jej merytorycznych
aspektów. Formalizm procesowy co do zasady ma
służyć przyspieszeniu postępowań sądowych, a tak-
że przeciwdziałaniu różnego rodzaju nadużyciom.
W praktyce polskich sądów dzieje się jednak czasami
inaczej – formalizm służy ograniczeniu dostępu do
sądu. W efekcie, zamiast merytorycznego rozpo-
znania sprawy sąd koncentruje się na wyłapywaniu
wszelkich nieścisłości formalnych i w ten sposób
załatwianiu kolejnej sprawy.
Stosowanie tymczasowego aresztowania
Tymczasowe aresztowanie jest najpoważniejszym
środkiem zapobiegawczym. Ma służyć zabezpiecze-
niu prawidłowego toku postępowania przygotowaw-
czego czy sądowego w szczególnych sytuacjach,
kiedy dla przykładu istnieje uzasadniona obawa ma-
taczenia ze strony podejrzanego czy jego ucieczki.
Niestety, w praktyce polskich sądów „tymczasowe
aresztowanie stosowane jest jak aspiryna, a nie jak
morfi na” (używając metafory prof. Zbigniewa Hoł-
dy). Sądy decydują się bowiem na stosowanie aresz-
tu w sytuacji, kiedy nie jest to naprawdę potrzebne,
kiedy inne środki zapobiegawcze byłyby wystarcza-
Dostęp do sądu
Innym obszarem z zakresu funkcjonowania sądow-
nictwa, w którym dochodzi do wielu naruszeń jest
tzw. dostęp do sądu. Pojęciem tym określa się róż-
nego rodzaju regulacje, które warunkują możliwość
skorzystania z drogi sądowej jako metody docho-
dzenia swoich praw (np. dostępność nieodpłatnej
pomocy prawnej, wysokość opłat sądowych, forma-
lizm procedur).
Podobnie jak w przypadku powyżej opisanych
zagadnień, nie można stwierdzić, aby w sferze do-
stępu do sądu dochodziło do kolosalnych naruszeń
praw człowieka. Co do zasady, w większości przy-
padków obywatele mają możliwość skutecznego
przedstawienia swoich racji w sądzie. Jednakże nasz
system jest daleki od doskonałego ze względu na
Przewlekłość postępowań sądowych
W ten sposób dochodzimy do najpoważniejsze-
go problemu z zakresu praw człowieka w Polsce
– przewlekłości postępowania sądowego. Prawo
do sądu jest prawem samoistnym. Dzięki sądom
możemy rozstrzygać nasze kwestie majątkowe,
rodzinne, ale także bronić się z poszanowaniem
Social Watch / 36
jące (np. poręczenie osobiste, poręczenie majątkowe
czy dozór policji).
Polska do tej pory przegrała ponad 70 spraw
przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka ze
względu na nadmierne i niepotrzebne stosowanie
tymczasowego aresztowania. Zdarzały się sprawy,
w których skarżący byli „tymczasowo” aresztowani
przez ponad 6 lat. Z tego powodu Trybunał w Stras-
burgu w ostatnich sprawach dopytuje się Rządu RP,
czy w Polsce istnieje systemowy problem ze sto-
sowaniem tymczasowego aresztowania. Niestety,
moim zdaniem, odpowiedź na tak postawione pyta-
nie jest twierdząca.
Nadmierne stosowanie tymczasowego areszto-
wania wynika z różnych okoliczności. Po pierwsze,
jest to pośredni skutek przewlekłości postępowań
sądowych. Skoro sprawy toczą się długo, to czę-
sto oskarżeni oczekują na ich rozstrzygnięcie wła-
śnie w aresztach. Po drugie, sądy polskie nie znają
dostatecznie standardów Trybunału w Strasburgu
w zakresie stosowania aresztu. Dla przykładu sto-
sują tymczasowy areszt, a jednocześnie, tak jak
nakazuje orzecznictwo strasburskie, zapominają
rozważyć, czy alternatywne środki zapobiegawcze
byłyby wystarczające. Jeżeli z kolei powołują się na
obawę matactwa, to częstokroć ta obawa nie jest ni-
czym uzasadniona, żadnymi faktami czy zdarzeniami
z życia podejrzanego (np. dostarczaniem grypsów).
Wreszcie, po trzecie, nadmierne stosowanie tym-
czasowego aresztowania wynika z szeregu drob-
nych niedoskonałości polskiej procedury karnej.
Co do zasady polskie standardy procedury nie są
złe. Pojawiają się jednak drobne problematyczne
przepisy, które w zestawieniu z innymi bolączkami
polskiego wymiaru sprawiedliwości (szczególnie
przewlekłością postępowania) powodują poważne
konsekwencje. Dotyczy to dla przykładu możliwości
przedłużania aresztu czy braku maksymalnego limitu
stosowania tymczasowego aresztowania.
Standardy więzienne
Podobnie jak sądy i prokuratura, polski system
więziennictwa jest wciąż w okresie transformacji
ustrojowej. Choć w zakresie standardów funkcjo-
nowania personelu oraz dbałości o prawa człowieka
jest Polsce coraz bliżej do zachodnich demokracji, to
jednak niepokojące są wciąż istniejące systemowe
problemy.
Pierwszym z nich jest przeludnienie w więzie-
niach, tj. przetrzymywanie osadzonych w zbyt ma-
łych celach, w warunkach, które mogą powodować
naruszenie ich godności oraz prywatności. Przyczyn
tego stanu rzeczy jest wiele: stare więzienia, brak wy-
starczających inwestycji w nowe więzienia, polityka
kryminalna, nikłe stosowanie kar ograniczenia wol-
ności lub nowoczesnych systemów probacyjnych.
Dnia 28 maja 2008 r. Trybunał Konstytucyjny
wydał przełomowe orzeczenie, w którym zadeklaro-
wał, że powszechnie stosowana w polskich więzie-
niach i aresztach śledczych praktyka ograniczania
powierzchni na jednego więźnia do poniżej 3 m 2 jest
niezgodna z Konstytucją (sygn. SK 25/07). Obecnie
Rząd RP ma 18 miesięcy na przeprowadzenie takich
zmian, aby faktycznie został zapewniony standard
wynikający z Kodeksu karnego wykonawczego, tj.
3 m 2 . Jednak doprowadzenie do tego standardu bę-
dzie Polskę nadal sytuowało na jednym z ostatnich
miejsc w Unii Europejskiej jeśli chodzi o poziom
powierzchni celi na jednego więźnia. Zgodnie z reko-
mendacjami Komitetu Przeciwdziałania Torturom,
Poniżającemu i Nieludzkiemu Traktowaniu standar-
dem w Polsce powinny być co najmniej 4 m 2 na jed-
nego więźnia. Trudno jednak obecnie szukać działań
służących urzeczywistnieniu tej rekomendacji.
Drugim poważnym problemem w polskim wię-
ziennictwie są standardy opieki zdrowotnej. Warto
pamiętać, że z momentem pozbawienia wolności
jednostki, państwo w pewnym sensie bierze od-
powiedzialność za jej stan zdrowia. Niestety braki
kadrowe, niewystarczające inwestycje w system
ochrony zdrowia, przestarzały sprzęt itp. powodują,
że osadzeni czasami nie mają wystarczającej opieki
zdrowotnej.
Prawa kobiet
Do wielu naruszeń praw człowieka dochodzi w sferze
praw kobiet. Specyfi ka tych naruszeń jest w dużej
mierze uwarunkowana innymi czynnikami niż pro-
blemy wymiaru sprawiedliwości. Wpływ na narusze-
nia mają bowiem tutaj także względy ideologiczne
i światopoglądowe.
Sprawa Alicja Tysiąc przeciwko Polsce (skarga
nr 5410/03) najdobitniej pokazała, że wykonywanie
w Polsce ustawy o planowaniu rodziny oraz warun-
kach przerywania ciąży jest dalekie od standardów
demokratycznego państwa prawnego. W debacie
publicznej sprawa ta częstokroć była sprowadzana
do dyskusji na temat prawa podmiotowego do abor-
cji. W istocie jednak sens tej sprawy był całkowicie
inny. Trybunał w Strasburgu poprzez stwierdzenie
naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka
nie przesądził czy przesłanki przerywania ciąży prze-
widziane przez polską ustawę są poprawne czy nie.
Uznał, że skoro w określonych sytuacjach, na pod-
stawie polskiego prawa kobieta ma prawo przerwać
ciążę, to obowiązkiem państwa jest zapewnienie re-
alnego skorzystania z takiej możliwości.
Jeśli chodzi o dopuszczalne przesłanki przery-
wania ciąży, można dyskutować i się spierać na ile
powinny one być zawężone, a na ile rozszerzone.
Skoro jednak ustawodawca polski zdecydował się
na określony katalog takich przesłanek, to w pań-
stwie prawa kobieta powinna mieć możliwość ubie-
gania się o zabieg przerwania ciąży, gdy znajdzie się
w sytuacji określonej przez te przepisy. Alicji Tysiąc
takiego prawa odmówiono.
Podobny problem ilustruje sprawa państwa
Wojnarowskich, którzy zostali z kolei pozbawieni
możliwości dokonania badań prenatalnych, a w kon-
sekwencji nie mogli podjąć decyzji co do przerwania
ciąży (ze względu na ryzyko występowania poważnej,
dziedzicznej choroby genetycznej). Państwo Woj-
narowscy postanowili wytoczyć proces odszkodo-
wawczy. W 2008 r. udało im się go doprowadzić
do końca. Dzięki ich sprawie w prawie polskim zosta-
ła ustanowiona zasada odpowiedzialności odszko-
dowawczej za tzw. złe urodzenie ( wrongful birth ),
tj. odpowiedzialności za uniemożliwienie podjęcia
decyzji co do planowania rodziny i zwiększone koszty
majątkowe wiążące się z leczeniem oraz rehabilitacją
niepełnosprawnego dziecka.
Te dwie sprawy są jedynie przykładami wska-
zującymi na znacznie szerszy problem z prawem do
tzw. zdrowia reprodukcyjnego. Oprócz niewykony-
wania tzw. ustawy antyaborcyjnej istnieją ograni-
czenia w dostępie do środków antykoncepcyjnych,
zapłodnienie in vitro nie jest refundowane przez
Narodowy Fundusz Zdrowia oraz brakuje rzetelnej
i kompleksowej edukacji seksualnej w szkołach.
Wszystkie te kwestie mogłyby być rozwiązane, gdyby
nie argumenty natury ideologicznej, które częstokroć
mrożą debatę publiczną, a także powstrzymują poli-
tyków przed podjęciem zdecydowanych działań na
rzecz rozwiązania tych kwestii.
Prawa osób homoseksualnych i transpłciowych
Osoby homoseksualne w ostatnich latach stały sie
ofi arami szeregu naruszeń praw człowieka w Polsce.
Ograniczanie możliwości korzystania z wolności or-
ganizowania pokojowych zgromadzeń (por. sprawę
Bączkowski i inni przeciwko Polsce ), mowa niena-
wiści czy publiczne szykanowanie i napiętnowanie
stworzyły atmosferę, w której niewiele osób przy-
znaje się do swojej orientacji seksualnej. To z kolei
ma wpływ na identyfi kację innych naruszeń praw.
Bowiem nawet jeśli ktoś czuje się dyskryminowa-
ny w miejscu pracy czy w innych przejawach życia
społecznego, nie podejmuje żadnych działań, gdyż
obawia się ujawnienia swojej orientacji seksualnej.
Wydaje się, że dzięki kompleksowym działaniom
różnych organizacji pozarządowych coraz więcej
osób uświadamia sobie dyskryminację osób homo-
seksualnych oraz ich swoiste wykluczenie społecz-
ne. Polska, porównując nasze doświadczenia z in-
nymi państwami UE, jest wciąż jednak na początku
drogi. Raz po raz zdarzają się sytuacje świadczące
o dyskryminacji tych osób. Świadczy o tym także to,
że polscy politycy nawet nie chcą podjąć debaty na
temat przyjęcia ustawy regulującej status związków
tej samej płci. W innych państwach takie ustawodaw-
stwo jest albo przyjęte albo toczy się na ten temat
poważna debata.
Osobną kwestia jest sytuacja prawna osób trans-
płciowych w Polsce. Jest to stosunkowo mało liczna
grupa społeczna, której problemy mają trochę inny
charakter gatunkowy niż osób homoseksualnych.
W wyniku orzecznictwa polskich sądów istnieją moż-
liwości przeprowadzenia procesu zmiany płci. Brakuje
jednak kompleksowych regulacji, które stabilizowały-
by procedury w tym zakresie, a także przewidywały
pokrycie operacji zmiany płci z Narodowego Funduszu
Zdrowia. Słowem, Polska stoi przed koniecznością
debaty, w wyniku której przyjęta zostanie ustawa
o statusie prawnym osób transpłciowych.
Osoby niepełnosprawne
Prawa osób niepełnosprawnych postrzega się za-
zwyczaj w kategoriach świadczeń socjalnych. Jest
to jednak perspektywa, która nie do końca od-
zwierciedla konsekwencje społeczne wiążące się
z niepełnosprawnością. Prowadzi także czasami do
marnotrawstwa środków finansowych. Zupełnie
Social Watch / 37
inną perspektywą jest spoglądanie na ich problemy
z punktu widzenia dyskryminacji w życiu społecz-
nym, politycznym i gospodarczym.
W Polsce osoby niepełnosprawne mają wciąż
problemy z fi zycznym dostępem do budynków insty-
tucji publicznych. Istnieją problemy z zapewnieniem
dostępu do edukacji dla osób niepełnosprawnych
(szczególnie na terytoriach wiejskich). Osoby nie-
pełnosprawne są także dyskryminowane w zakresie
zatrudnienia (szczególnie na etapie podejmowania
pracy). W tej sferze życia jest jeszcze wiele do zrobie-
nia, aby osoby niepełnosprawne stały się pełnopraw-
nymi członkami społeczeństwa.
lustracji” stają przed problemem oczyszczenia się
z zarzutów. Niestety tzw. procedury autolustracyjne,
jak również dostęp do archiwów Instytutu Pamięci
Narodowej, mocą różnych przepisów i praktyk ad-
ministracyjnych, są ograniczone, co powoduje nie-
możność rzetelnego wyjaśnienia swojej przeszłości.
Polityka historyczna i dostęp do archiwów IPN, stają
się wskutek tego narzędziem walki politycznej, a nie
realnego wyjaśnienia trudnej polskiej historii.
Choć minęło już prawie 20 lat od początku trans-
formacji, to wciąż niezakończony proces rozliczania
z przeszłością wskazuje, że Polska jest w stanie trans-
formacji ustrojowej, która odbija się także na poziomie
przestrzegania praw człowieka w tej dziedzinie życia.
– zmiany ustawy o dostępie do informacji publicz-
nej w kierunku zapewnienia faktycznej realizacji
prawa dostępu do informacji, gwarantowanego
art. 61 Konstytucji RP,
– ratyfi kacji Konwencji ONZ w sprawie praw osób
z niepełnosprawnością – pierwszego komplek-
sowego traktatu międzynarodowego poświęco-
nego w pełni osobom z niepełnosprawnością,
przyznającego bezpośrednie mechanizmy do-
chodzenia praw,
– ratyfi kacji Konwencji o ochronie praw człowieka
i godności jednostki ludzkiej w dziedzinie zasto-
sowania biologii i medycyny z 4 kwietnia 1997 r.
(European Treaty Series Nr 164),
– ratyfi kacji Protokołu Dodatkowego do Europej-
skiej Karty Społecznej ustanawiającego system
skarg zbiorowych z 9 listopada 1995 r. ( European
Treaty Series Nr 158), dzięki któremu organizacje
społeczne oraz związki zawodowe będą mogły
wnosić skargi na naruszenie powyższej Karty,
– ratyfi kacji Protokołu nr 12 do Europejskiej Kon-
wencji Praw Człowieka z 4 listopada 2000 r. ( Eu-
ropean Treaty Series Nr 177), przewidującego
ogólny zakaz dyskryminacji, a nie jedynie ogra-
niczony naruszeniem innych praw gwarantowa-
nych Konwencją (por. art. 14 Konwencji),
– doprowadzenie do zniesienia obowiązywania
Protokołu Polsko-Brytyjskiego ograniczającego
zastosowanie w Polsce Karty Praw Podstawo-
wych Unii Europejskiej.
Zmiany prawa, stworzenie najlepszych nawet insty-
tucji mogą w każdym państwie prowadzić do pozornych
tylko rezultatów, jeżeli państwa nie położą nacisku na
edukację w zakresie praw człowieka. Powszechna De-
klaracja Praw Człowieka postuluje, aby „wszyscy ludzie
i wszystkie organy społeczeństwa” „dążyły w drodze
nauczania i wychowywania do rozwijania i poszanowa-
nia tych praw i wolności”. Powyższa dyrektywa stanowi
wyraźny nakaz, aby prawa człowieka stanowiły pod-
stawę edukacji i wychowania, zarówno na poziomie
szkolnym, jak i późniejszym – w szkołach wyższych
i podczas szkoleń zawodowych.
Niestety, prawa człowieka nie są priorytetem
w polskim systemie edukacji, a czasami ich istota
jest wręcz kwestionowana, czego przykładem było
wycofanie książki „Kompas – Edukacja o prawach
człowieka” z polskich szkół. Edukacja ma znaczenie
dla kształtowania społeczeństwa obywatelskiego,
świadomego swojej wolności, a tym samym utrwa-
lającego demokrację. Edukacja u samego źródła
przeciwdziała naruszeniom praw człowieka, gdyż
zmusza urzędników czy funkcjonariuszy publicznych
do refl eksji, że po drugiej stronie biurka czy tarczy
policyjnej znajduje się konkretna osoba, która ma
przyrodzoną i niezbywalną godność.
Prawo równego dostępu do świadczeń
zdrowotnych
W sferze opieki zdrowotnej dochodzi do licznych
naruszeń praw człowieka. Ciągły brak komplekso-
wej reformy systemu zdrowia, brak sprecyzowania
koszyka świadczeń opieki zdrowotnej powoduje, że
obywatele nie wiedzą w istocie do jakich świadczeń
mają prawa a do jakich nie. W efekcie prowadzi to
do konfuzji, nierealistycznych oczekiwań, ale także
do zbyt długiego oczekiwania na badania czy zabie-
gi. Liczne procesy o błędy lekarskie skłaniają tak-
że do zastanowienia się nad jakością takich usług.
W szczególnie dotkliwej sytuacji znajdują się osoby
ubogie, które zdane są tylko i wyłącznie na publiczną
służbę zdrowia.
Nauczanie religii i etyki w polskich szkołach
Od 1989 r. w polskich szkołach nauczana jest religia.
W istocie, w większości szkół lekcje religii mają cha-
rakter nauczania religii Kościoła katolickiego (albo
Kościoła prawosławnego – szczególnie w Białymsto-
ku i okolicach). Ustawodawca, w celu poszanowania
praw osób bezwyznaniowych (albo niewyrażających
zgody na nauczanie religii w szkołach publicznych),
stworzył możliwość uczęszczania na lekcje etyki. Pro-
blem jednak w tym, że jedynie w 1% polskich szkół
lekcje etyki są organizowane. Realny wybór pozostaje
zatem w większości przypadków fikcją. Europejski
Trybunał Praw Człowieka rozpatruje obecnie sprawy,
w których rodzice skarżą się na dyskryminację ich
dzieci ze względu na niezapewnienie lekcji etyki, jak
również na szykanowanie przez innych uczniów i brak
wystarczającej reakcji władz szkolnych.
Co dalej?
Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i prawa
w niej zawarte to „wspólny najwyższy cel wszyst-
kich ludów i wszystkich narodów”. Prawa człowieka
nigdy na zawsze nie są osiągnięte, wymagają ciągłej
troski o ich przestrzeganie, o to, aby władze były ich
świadome i zgodnie z nimi postępowały w procesie
podejmowania i egzekwowania decyzji.
W Polsce wiele praw człowieka – jak zostało to
w skrócie przedstawione – jest naruszanych. Dlatego
też obowiązkiem władz polskich powinno być podej-
mowanie wszelkich działań, aby maksymalnie zmniej-
szyć skalę tych naruszeń, aby naruszenia były tylko
incydentem, wynikiem pomyłki czy błędu, a nie regułą
– tak jak jest obecnie w niektórych dziedzinach.
Aby tak się stało, władze powinny traktować
prawa człowieka priorytetowo, mieć świadomość,
że ich naruszenia mają wpływ na życie zwyczajnego
człowieka, także częstokroć wyborcy. Powinny sobie
uświadomić, że jeżeli fi lozofi ę praw człowieka uczyni
się najważniejszą fi lozofi ą sprawowania władzy, po-
dejmowanie decyzji w różnych dziedzinach życia może
okazać się łatwiejsze niż to się na pozór wydaje.
Jednocześnie Polska powinna podjąć szereg
działań, które wzmacniają ochronę praw człowieka
na poziomie instytucjonalnym. Tworzenie nowych
instytucji, ratyfi kowanie nowych umów międzyna-
rodowych czy uchwalanie nowych ustaw (lub popra-
wianie dotychczas istniejących) w kierunku większej
ochrony praw człowieka powinno być priorytetem
dla Rządu.
W tym zakresie należy wymienić podjęcie następują-
cych, przykładowych działań, które mogłyby prowadzić
do wzmocnienia ochrony praw człowieka w Polsce:
– uchwalenie kompleksowej ustawy o równym trak-
towaniu, która nie tylko wprowadzałaby przepisy
tzw. dyrektyw antydyskryminacyjnych, ale w pełni
odpowiadałaby na konstytucyjny zakaz dyskrymi-
nacji wyrażony w art. 32 ust. 2 Konstytucji,
– ustanowienieniezależnego od Rządu Urzędu ds.
Równości, który zajmowałby się kompleksowo
pomocą na rzecz ofi ar dyskryminacji, rzecznic-
twem ich interesów, a także prowadzeniem badań
z zakresu społecznych aspektów dyskryminacji,
– uchwalenie ustawy o ochronie prawnej tzw. sy-
gnalistów, tj. osób, które działając w interesie pu-
blicznym powiadamiają właściwe władze o naru-
szeniach prawa lub innych nieprawidłowościach
w instytucjach publicznych i prywatnych,
Prawa człowieka a rozliczenia z przeszłością
W Polsce wciąż nierozwiązany jest problem rozli-
czenia z dziedzictwem komunizmu, w szczególności
współpracy poszczególnych osób ze służbą bezpie-
czeństwa w okresie PRL. Na tym tle dochodzi do
szeregu dyskusji, sporów i kontrowersji, choć raczej
z punktu praw człowieka nie budzi wątpliwości fakt,
że proces lustracji jest dopuszczalny w państwie de-
mokratycznym.
Problem jednak tkwi w sposobie dokonania lu-
stracji. Proces ten w odniesieniu do osób pełniących
funkcje publiczne jest uregulowany przepisami pra-
wa. Niezależnie jednak od regulacji prawnych docho-
dzi często do zjawiska tzw. dzikiej lustracji, tj. ujaw-
nienia informacji o danej osobie, bez przeprowadze-
nia odpowiednich procedur prawnych. Ofi ary „dzikiej
Adam Bodnar - doktor nauk prawnych, sekretarz za-
rządu oraz szef działu prawnego Helsińskiej Fundacji
Praw Człowieka. Jest także adiunktem w Zakładzie
Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji Uni-
wersytetu Warszawskiego.
E-mail: a.bodnar@hfhr.org.pl
Social Watch / 38
 
Zgłoś jeśli naruszono regulamin