taniec zycia2.txt

(82 KB) Pobierz
Rozdzia� 21.2
Wewn�trzny chaos i ma�a niespodzianka maj�ca co� wsp�lnego z Jacobem Blackiem i farb� do w�os�w.



Bella & Edward

Bella:

Ca�a si� gotowa�am na wspomnienie tego balu.
A tak przyjemnie si� zacz��.
Co tak w�a�ciwie popsu�o mi ten wiecz�r? Poca�unek?
Je�li mam by� szczera to niestety musz� zaprzeczy�.
By� cudowny, tajemniczy i przez to podniecaj�cy. Nie wiedzia�am przecie� kogo ca�uj�.
Ca�y czas sta�am przed lustrem damskiej toalety. W �wietle �wietl�wek moja cera wygl�da�a koszmarnie, szara i zm�czona, jakbym zarwa�a kilka nocy z rz�du. Odkr�ci�am kurek i skropi�am twarz zimna wod�. Pomog�o, oddycha�am ju� powoli i g��boko.
Poca�owa�am Edwarda.
Musia�am to przetrawi�, ca�y czas nie mog�o to do mnie doj��.
Przed poca�unkiem nie byli�my ju� �miertelnymi wrogami, ale zgoda mi�dzy nami by�a jeszcze �wie�a. Kiedy zda�am sobie spraw�, �e poca�owa�am Edwarda, by�am tym totalnie zaskoczona.
Najpierw my�la�am, �e mnie wykiwa�. Niby faktycznie mia�am szk�a kontaktowe, ale...
Jednak spojrza� na mnie tak samo zaskoczony jak ja, sta�o si� jasne, �e nie mia� poj�cia kim jestem.
�a�osne, naprawd� �a�osne.
Sp�dzi�am z nim ca�y wiecz�r i nie wiedzia�am, �e oczy, w kt�re si� wpatrywa�am z tak� czu�o�ci� nale�� do niego.
Czu�am si� kompletnie zmieszana, zakr�cona, w mojej g�owie panowa� jeden wielki chaos.
Bella! We� si� w gar��!
Dlaczego nie mog�am zapomnie� o poca�unku?
Dlaczego ca�y czas w mojej g�owie kr��y�a my�l o tym jak przyjemny by� ten poca�unek?
I dlaczego po tym poca�unku ca�y czas mia�am przed oczami Edwarda?
Za du�o pyta�, zbyt ma�o odpowiedzi.
Musz� si� z tym przespa�.
Zdecydowanie najlepszy pomys� na jaki wpad�am, mo�e jutro b�d� w stanie trze�wo my�le�.
Czu�am si� jak na�pana.
A moim narkotykiem by� Edward.
Ale narkotyk sprawia, �e �wiat tylko przez chwil� wydaje si� cudowny i kolorowy, potem niszczy ca�e twoje �ycie.
Bella, przesta� my�le� o narkotykach i innych �rodkach odurzaj�cych i id� wreszcie spa�!
Powoli otworzy�am drzwi damskiej toalety.
Uff, nikogo nie by�o.
By�am pewna, �e na mojej twarzy doskonale wida� wszystkie uczucia, kt�re spala�y mnie od �rodka. Naprawd� nie chcia�am nikogo spotka� na swojej drodze.
Sz�am zadowolona, �e na nikogo si� nie natkn�am...
-AU!
-Uwa�aj!
Kto� zderzy� si� ze mn� na zakr�cie. Halo? Jest tam kto�? Czy by�am tak na�pana, �e wydawa�o mi si�, �e w kogo� wesz�am? Uf, jednak nie.
Kto� wy�oni� si� zza rogu, poda� mi r�k�, a ja spogl�da�am na niego nieufnie.
Sk�d� zna�am ta twarz...
-Jacob?! Od kiedy jeste� blondynem? - zapyta�am zdziwiona, kiedy widzia�am go ostatnio mia� w�osy czarne jak smo�a.
-Zafarbowa�em. Razem z Emmettem, Jasperem, Sethem i Edwardem. - odpowiedzia� lekko zmieszany, chyba nie chcia� d�u�ej dr��y� tego tematu.
-Nie wygl�dasz przecie� �le. - chcia�am go pocieszy�, ale wzni�s� tylko oczy ku niebu.
-Taaa, ja wygl�dam super w blond w�osach, a ty nie ca�owa�a� dzi� Edwarda.
Szlag! Wiedzia� jak wyprowadzi� mnie z r�wnowagi.
-To ON mnie poca�owa�! - zagrzmia�am w odpowiedzi.
-Pewnie, wszyscy doskonale widzieli. - wymamrota� jeszcze zanim znikn�� za zakr�tem.
Uda�o mi si� w ko�cu dotrze� do pokoju, od razu rzuci�am si� na ��ko.
-Bella? - zapyta�a nie�mia�o Alice.
Otworzy�am jedno oko, wymamrota�am co� niezrozumiale i zn�w je zamkn�am.
-Ca�y czas masz na g�owie diadem. - powiedzia�a.
Musia�am jednak wsta�. Przebra�am si�, �ci�gn�am diadem, czu�am, �e moja g�owa jest wystarczaj�co ci�ka i bez niego.


Edward:

Przede wszystkim by�em wkurzony. Szybko zamkn��em drzwi od pokoju na klucz, �eby �adna Lauren czy Tanya nie mia�a okazji si� w�lizgn��. �ci�gn��em koron� i po�o�y�em j� na szafce przy ��ku.
Czy naprawd� chcia�em, �eby sta�a tu� obok mnie, kiedy �pi�?
Zdecydowanie nie.
Schowa�em j� do szuflady.
O wiele lepiej.
Poszed�em do �azienki, zdj��em z siebie ten koszmarny garnitur i wszed�em pod prysznic. Ciep�a woda sp�ywa�a powoli po moim ciele, od razu poczu�em jak z moich mi�ni znika napi�cie ca�ego wieczoru.
By�em przekonany, �e po spotkaniu Belli podczas joggingu uda�o nam si� zbudowa� co� na kszta�t przyja�ni, ale dzi� chyba wszystko si� posypa�o.
Mo�e uda�o nam si� przez chwil� nie pa�a� do siebie nienawi�ci�, ale teraz to uczucie wr�ci�o.
Chocia� czy okre�lenie tego co czu�em nienawi�ci� by�o dobre?
Ok, jestem zagubiony. To wszystko jest takie zagmatwane. Dop�ki si� nie pojawi�a w tej szkole by�o o wiele pro�ciej. Du�o zabawy, zero zobowi�za�. Czemu nie mog�o by� tak dalej?
Kiedy si� ca�owali�my... Czu�em si� cudownie, jak chyba jeszcze nigdy i nie mia�em najmniejszy ochoty tego przerywa�, ale nie wiedzia�em, �e to by�a Bella.
Bella, dziewczyna, z kt�r� dopiero co przestali�my by� �miertelnymi wrogami, z kt�r� dopiero co zawar�em zgod�.
Na w�osy na�o�y�em du�� ilo�� mojego jab�kowego szamponu, chcia�em mie� pewno��, �e to cholerstwo zejdzie z mojej g�owy.
Bella naprawd� mnie nie pozna�a.
Ja jej te� nie... chocia� na pocz�tku przesz�o mi przez my�l, �e to ona...
Poza tym skoro my mogli�my wpa�� na pomys� zmiany koloru w�os�w, to czemu dziewczyny nie mia�y zmieni� koloru oczu?
By�em slepy!
Jak mog�em nie rozpozna� w�asnej siostry?!
Bo skupia�em si� na Belli...
Wyszed�em spod prysznica, przewi�za�em jeden r�cznik w biodrach, a drugim wyciera�am w�osy.
Spojrza�em w lustro.
Kur**!!!
Pobieg�em do pokoju, chwyci�em telefon kom�rkowy i wybra�em numer Jacoba. Po d�ugim sygnale oczekiwania wreszcie si� odezwa�:
-Taaak?
-Jacob, do cholery! Czemu ta przekl�ta farba nie zesz�a? - krzycza�em do s�uchawki.
Wygl�da na to, �e go obudzi�em.
-Co? Niech to szlag! Dalej b�d� blondynem! - prawie zawy� do telefonu.
-Mo�esz mi wyja�ni� jak do tego dosz�o?! - spokojnie Edward, tylko spok�j mo�e mnie uratowa�, na pewno wszystko b�dzie dobrze.
-Mo�e... nie sprawdzi�em dok�adnie jak d�ugo trzyma ta farba...
-CO?! Jacobie Black! Ju� jeste� martwy!

Rozdzia� 22.1

Intensywna farba i �lub.

Edward:
-Dwa s�owa! Intensywna farba!
-Co?
-Bo�e, Seth, czy ty jeste� za g�upi, �eby my�le�? To znaczy, �e przez d�u�sz� chwile b�dziesz blondynem!
-Aha.
-Seth, czy ty mnie w og�le s�uchasz?
-Nooo.
-SETH!
Ze strachu konsola wypad�a mu z r�ki.
Po tym jak obmy�li�em doskona�y plan dokonaniu mordu na Jacobie od razu pobieg�em do pokoju Setha.
Ten wydawa� si� by� jednak poch�oni�ty jak�� gr� video z wilko�akami i wampirami w roli g��wnej.
-Co m�wi�e� Ed? - zapyta�, odk�adaj�c konsol�.
Wci�gn��em g�o�no powietrze.
-Przez nast�pne dwa tygodnie b�dziesz blondynem, oczywi�cie tylko przez dwa tygodnie je�li b�dziesz my� w�osy dwa razy dziennie.
Oczy wysz�y mu z orbit.
-Posra�o?!
-Nie.
-Gdzie jest Jacob? Zamorduje go!
Wyskoczy� z fotela i kr��y� po pokoju jak w�ciek�y wilko�ak z jego durnej gry.
-To si� Jacob ucieszy. Dwa razy go zamorduj� i to jednego wieczoru. - chocia� sytuacja by�a powa�na nie mog�em powstrzyma� si� od �miechu.
Seth zdecydowanie nie by� w nastroju na �arty.
-Bl... blond? - zapyta� dr��cym g�osem.
-Blond, blond. Dobra, wracam do siebie. - wola�em zmy� si� stamt�d jak najszybciej. Nie chcia�em tam by� kiedy Seth dostanie ataku histerii.
Zamkn��em za sob� drzwi i us�ysza�em krzyk:
-Aaa! BLOND!! 
Rozdzia� 22.2

Kolejny dzie�:

Bella:

-Dzie� dobry, �piochu! - obudzi�a mnie Alice swoim s�odkim g�osem.
-Czego chcesz? - wymamrota�am w poduszk�.
-Dzi� poniedzia�ek.
Jak to? Dopiero co przecie� si� po�o�y�am!
Pewnie wi�kszo�� uczni�w i tak nie zjawi si� na zaj�ciach ze wzgl�du na wczorajsze nocne, balowe hulanki, a przynajmniej nie b�dzie rozumie� co si� dzieje wok� nich.
Kto w�a�ciwie wpad� na ten idealny pomys� urz�dzenia balu w niedziel�, kiedy nast�pnego dnia s� normalne lekcje?
-Wstawaj z tego bar�ogu! S�oneczno �wieci, ptaszki �piewaj�! - �wiergota�a dalej Alice.
Co ona jad�a na �niadanie? Dobry nastr�j w kapsu�kach?
-Nie s�ysz� �adnych ptaszk�w! - mamrota�am dalej w poduszk� i pr�bowa�am podci�gn�� wy�ej ko�dr�.
Czy po coli mo�na mie� kaca?
-Tak si� tylko m�wi kochanie! - powiedzia�a Alice, a ja mog�am sobie tylko wyobrazi� jak wywraca oczami.
Nie mia�am ochoty d�u�ej jej s�ucha�, chcia�am wr�ci� do �wiata sn�w, kiedy us�ysza�am g�os tuz przy moim uchu:
-Edward jest tutaj i chce ci� poca�owa�!
Od razu si� obudzi�am. Zrzuci�a ko�dr� i wyskoczy�am z ��ka.
-Nie! Ka� mu st�d i��! Wyrzu� go st�d Alice!
Ale ona w�a�nie le�a�a na pod�odze skr�caj�c si� ze �miechu.
Za�enowana posz�am do �azienki i demonstracyjnie trzasn�am drzewami, co sprawi�o, �e Alice roze�mia�a si� jeszcze g�o�niej.
Ca�y czas w kiepskim nastroju wesz�am pod prysznic, zmywaj�c z siebie resztki wczorajszego wieczoru.
Wysz�am z �azienki i zasta�am przygotowany ju� dla mnie ubi�r. Mo�e sprawia�o jej przyjemno�� pomaganie mi w wyborze garderoby.
Bia�e rurki, fioletowy top w paski i czarne szpilki le�a�y na krze�le.
-Szpilki? - zapyta�am zawiedziona.
To zdecydowanie obni�a�o szans�, �e prze�yj� dzisiejszy dzie�
-No jasne! Ja te� mam! - powiedzia�a pokazuj�c mi swoje niebieskie, kt�re pi�knie wsp�gra�y z jej czarnymi d�insami i koszulk� od Eda Hardy'ego.
-Pospiesz si� Bella, bo zn�w si� sp�nimy. - pospiesza�a mnie.
-I to by by�o takie straszne! - wymamrota�am pod nosem, wzi�am moja torb� i pomaszerowa�am za Alice do sali, w kt�rej mieli�my mie� francuski.
Wesz�y�my do klasy i w jednym momencie spocz�y na nas spojrzenia wszystkich uczni�w, a oni sami zacz�li szepta� mi�dzy sob�.
-Alice, czemu oni plotkuj� o tobie? - zapyta�am kiedy usiad�y�my w ostatnim rz�dzie, a oczy uczni�w dalej zwr�cone by�y w nasz� stron�.
Alice wywr�ci�a oczami.
-Mo�e powinnam pozwoli� ci pospa� troch� d�u�ej. Oni nie rozmawiaj� o mnie, tylko o tobie! Ju� zapomnia�a�? Edward? Poca�unek?
O szlag!
�wietnie, b�d� dzi� go�ci� na ustach ka�dego. Nie wystarczy, �e wczoraj go�ci�am w ustach Edwarda...
-Naprawd� nawrzeszcza�a na niego po tym jak si� poca�owali? - zapyta�a jaka� dziewczyna siedz�ca przed nami swojej s�siadki.
-Nie, rzuci�a mu si� na szyj�, a jutro bior� �lub. Jeste�cie ser...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin