4.txt

(7 KB) Pobierz
No i zrobi�am telenowel�.
Taa..
Betowa�a: Martte



Rozdzia� 4:


Znacie ten motyw z g�upich telenowel, gdy bohater z amnezj� uderza si� w g�ow� i pami�� mu wraca? W�a�nie prze�y�am co� takiego. Mam coraz wi�ksze wra�enie, �e moje �ycie to denny serial.
By�am w ��pi�czce� ca�y dzie�, podczas kt�rego Edward odchodzi� od zmys��w. Gdy si� obudzi�am, zobaczy�am szcz�liw� twarz mojego ukochanego i bardzo zdziwion� Alice. Podobno mia�a jak�� wizj�, kt�rej mi oczywi�cie nie ujawniono.
Kilka dni pomieszkiwa�am u Cullen�w, ale dobrze wiedzia�am, �e to tylko przej�ciowe i w ko�cu b�d� musia�a rozm�wi� si� z Charliem i Jacobem. Ba�am si� tego dnia, ale zdawa�am sobie spraw�, �e musi nadej��. I nadszed� � po pi�ciu dniach. Gdy nadjecha�am srebrnym Volvo pod dom, Charlie wyjrza� zza firanki. Pewnie s�dzi�, �e go nie wida�. Westchn�am i wysiad�am z auta, jednocze�nie umawiaj�c si� z Edwardem. Gdy samoch�d znikn�� za zakr�tem, odwr�ci�am si� oczekuj�c na przyp�yw ogromnego stresu. I wtedy ku mojemu zdziwieniu poczu�am tylko odwag� i zdeterminowanie, aby to nareszcie za�atwi�. Jasper? Bardzo mo�liwe, chocia� nigdy woko�o go nie widzia�am. Wesz�am na ganek i zadzwoni�am do drzwi. S�dzi�am, �e s� otwarte, ale zamierza�am z tego zrobi� jak najbardziej oficjaln� wizyt�. Zamierza�am te� spakowa� si� i wyprowadzi�. Us�ysza�am kroki i ojciec pojawi� si� w przej�ciu.
- Och, Bell! Tak si� ciesz�, �e ci� widz�.
Zrobi� krok w moj� stron� i wyci�gn�� r�ce, �eby mnie przytuli�, ale dla mnie by�o za wcze�nie. Cofn�am si� i odpowiedzia�am:
- Dzie� dobry, Charlie. Te� si� ciesz�.- Pos�a�am mu u�miech. Odsun�� si� i wpu�ci� mnie do �rodka. Kulturalnie wytar�am buty i odwiesi�am kurtk� na wieszak. Us�ysza�am ciche westchni�cie ojca.
- Bello�? Czy ty si� nadal gniewasz?- Zamkn�� za mn� drzwi i nadal stali�my w przedpokoju.
- Nie tato, to nie tak. Ja po prostu nie umiem d�u�ej z tob� normalnie mieszka�. Oszuka�e� mnie. Oszukiwali�cie mnie przez p� roku! U�o�y�e� mi �ycie wed�ug w�asnego uznania i nie pomy�la�e�, �e ja mog� tego nie chcie�.
- Ale� Bello, ja chcia�em�
- W�a�nie Charlie � ty chcia�e�. Rozumiem, Edward mnie zostawi� i okropnie bym cierpia�a. Oszcz�dzi�e� mi tego. Ale jakim kosztem? Jak dla mnie zbyt du�ym. Dlatego teraz, bardzo ci� prosz�, wpu�� mnie do mojego pokoju i pozw�l mi si� spakowa�.
Usun�� mi si� z drogi ze zwieszon� g�ow�. By�o mi go okropnie �al, ale jednocze�nie pami�ta�am co mi zrobi�. W�a�ciwie- to co mi zrobili. Dosz�am do pokoju i spod szafy wyj�am torby, w kt�rych przywioz�am rzeczy z Phoenix. Zaraz w oknie pojawi� si� Edward i pom�g� mi. Posz�am do �azienki i zabra� szczoteczk�, szampon i reszt� kosmetyk�w. Gdy wr�ci�am, wszystkie rzeczy by�y ju� spakowane. Um�wi�am si�, �e Edward zaraz normalnie wejdzie i pomo�e mi to wynie��. Schodz�c po schodach wesz�am do kuchni, by po�egna� si� z Charliem.
- �egnaj tato. Ja naprawd� nie chc� tego robi�, ale musz�. Nie da�abym rady �y� po staremu. I prosz�- na razie nic nie m�w Jacobowi. Na razie nie mam ochoty go ogl�da�.- Poca�owa�am ojca w czo�o, odwr�ci�am si� i uda�am do wyj�cia.
- Bello? Odezwiesz si� jeszcze kiedy�?- zapyta� �ami�cym si� g�osem.
- Oczywi�cie, Charlie. I dzi�kuj� za to, �e mnie nie zatrzymujesz. � Otworzy�am drzwi i podesz�am do auta. Odjechali�my, a ja patrzy�am smutno za oddalaj�cym si� domem. Poczu�am, �e Edward �apie mnie za r�k�. Spojrza�am na niego i u�miechn�am si�.
- Kocham ci�, Edwardzie.
- Ja ciebie te�, Bello.
*** ******
Gdy dojechali�my do rezydencji Cullen�w, Edward wni�s� nasze torby do swojego � a teraz w�a�ciwie naszego- pokoju, a ja zosta�am na dole.
- Bello! Tak si� ciesz�, �e wreszcie z nami zamieszkasz!- zaszczebiota�a Alice. - Oczywi�cie nie zrozum mnie �le, bardzo mi przykro z powodu tego, co si� sta�o.- Przytuli�a mnie w ge�cie pocieszenia. Wszyscy pokazywali mi, �e si� ciesz�, nawet Rosalie zesz�a na d� i u�miechn�a si� do mnie. Odk�d wr�cili, by�a dla mnie wzgl�dnie mi�a.
Kiedy posz�am si� wyk�pa�, my�la�am jak rozm�wi� si� z Jacobem. Ta rozmowa mia�a by� trudniejsza, ni� z tat�. I niebezpieczna � zawsze istnia�o prawdopodobie�stwo, �e go poniesie i przemieni si� w psa. Tfu, wilka. Telefon? Raczej odpada, wol� to zrobi� osobi�cie. Ale jeszcze nie teraz. Akurat ta rozmowa mo�e poczeka� d�u�ej ni� w przypadku Charliego. Zanurzy�am g�ow� pod wod� i natr�tne my�li o Jake�u odp�yn�y ode mnie. Po kilku d�ugich minutach wysz�am spod prysznica, wytar�am si�, ubra�am w pi�am� i zacz�am moj� wieczorn� toalet�. Kiedy wysz�am z �azienki natkn�am si� na Edwarda stoj�cego pod drzwiami.
- Tak sobie pomy�leli�my z Alice, �e chyba trzeba si� wybra� na jakie� zakupy.
- O nie - przerwa�am mu.- Edward, to, �e z tob� mieszkam nie znaczy, �e b�d� ci� finansowo wykorzystywa�. Mam zamiar dok�ada� si� do rachun�- ale nie da� mi sko�czy�.
- Bello, �le mnie zrozumia�a�. Na zakupy po jedzenie. Przecie� ty musisz je��. Co prawda Emmett poszed� ju� po co� na �niadanie ale trzeba zrobi� gruntowne zakupy. � Zrobi�o mi si� strasznie g�upio, zn�w sprawia�am problemy.- I nawet nie my�l, �e pozwol� ci dok�ada� si� do rachunk�w. Nie pr�buj protestowa�.
- Zn�w s� przez mnie problemy. Emmett musia� biec do sklepu, trzeba jecha� do sklepu i� -W tym momencie Edward zamkn�� mi usta poca�unkiem, podni�s� i zani�s� do sypialni.
Rano obudzi�am si� w �wietnym nastroju. Zdziwi�o mnie troch�, �e Edwarda przy mnie nie by�o. ale nie zastanawia�am si� d�u�ej nad tym, bo zacz�o mi burcze� w brzuchu. Szybko wsta�am, ubra�am si�, �eby nie paradowa� w pi�amie przez Cullenach i pobieg�am do �azienki si� umy�. P�niej zesz�am na d�. Edward by� tam i gotowa� mi �niadanie. By�o pyszne � oczywi�cie.
Wsiedli�my do Volvo i udali�my si� do supermarketu w Seatle. Po drodze troch� marudzi�am, �e zmarnuje na takie rzeczy pieni�dze, ale on nie chcia� mnie s�ucha�. Typowe. Od wyjazdu dr�czy�o mnie dziwne przeczucie. Przeczucie, �e co� si� stanie. I nie b�dzie to dobre, przynajmniej dla mnie. Wysiadaj�c potkn�am si� o w�asne nogi, co tylko wzmog�o to okropne uczucie. Supermarket by� tak du�y, �e um�wi�am si� z Edwardem, �e ja p�jd� w jedn� stron� a on w drug�. Kolejna rzecz, kt�ra sta� si� nie powinna i spot�gowa�a uczucie niepokoju. Chodz�c po sklepie ca�y czas rozgl�da�am si� na boki. I wtedy to zauwa�y�am � w�a�ciwie to nie �to�, a �go.� Kilka rega��w dalej sta� Jake i ogl�da� jakie� gry komputerowe. Spanikowa�am. Nie wiedzia�am co mam robi�, a nie chcia�am si� z nim spotka�. Jeszcze chwila, a mnie zobaczy. Chyba czytanie etykietki nie sz�o mu za dobrze bo zmarszczy� brwi i przysun�� gr� bli�ej oczu. Dostrzeg�am, �e obok mnie stoj� wieszaki i ubraniami. Szybko chwyci�am pierwsz� rzecz, kt�ra mi si� nawin�a � nie zdziwi�abym si�, je�eli okaza�oby si�, �e to wielki, m�ski sweter albo dzieci�ce body. Czmychn�am do przebieralni, kt�ra na szcz�cie by�a blisko, przekr�ci�am zamek, usiad�am na krze�le i podkurczy�am nogi. Okaza�o si�, �e to w�ciekle r�owa bluzka- szyta na miar� dwunastolatki. Wida� moje szcz�cie sko�czy�o si� na tym, �e sta�am ko�o wolnej przebieralni, ale c�. zawsze mog�o by� gorzej.
Gdy wbiega�am k�tem oka dostrzeg�am, �e Jake oderwa� si� od gry i chyba mnie zauwa�y�. Oby nie, bo b�d� musia�a z nim pogada�. To pewnie dlatego Edward mnie zostawi�!
- Bella? Bella? � us�ysza�am wo�anie Jacoba za drzwiami kabiny. Nie mog�am si� powstrzyma� i po�o�y�am si� nie ziemi, �eby patrze� przez drzwi. By�y one stosunkowo kr�tkie i nie dosi�ga�y do pod�ogi. Le�a�am z g�ow� na ziemi i patrzy�am na Jake kr�c�cego si� niedaleko. Nadal mnie wo�a�. Nagle schyli� si� i zajrza� do s�siedniej przebieralni. O nie. Chcia�am szybko si� podnie�� i usi��� ale� nie zd��y�am.
- Bella? Co ty wyrabiasz?
- Ja? Hm� zgubi�am pi�taka? O, tu jest. Wci�gn�am powietrze i usiad�am na krze�le.
- Bello, wyjd�. Musimy pogada�.
No �wietnie. A chcia�am oddali� ten moment jak najd�u�ej si� da. Moja w�asna g�upota czasami mnie przera�a. Gdybym si� nie po�o�y�a... Westchn�am i otworzy�am drzwi.

Zgłoś jeśli naruszono regulamin