Roberta z Szamponami Problemy Nieosobiste (całość).pdf
(
144 KB
)
Pobierz
Roberta z Szamponami Problemy Nieosobiste
Roberta z Szamponami
Problemy Nieosobiste
,
czyli wystrzegaj się szamponów!
Spod pira Suhaka
Betowane przez
silver_vampire
Rozdział I
Robert Pattinson snuł się po ulicach Londynu. Był sam. Nikt go nie śledził. To było
pewne. Przeczesał włosy palcami. Tak, nic się nie zmieniło. Nie goniły go żadne szampony.
Jego ręka powędrowała pod pazuchę, gdzie miał broń. Był gotowy na każdą sytuację.
Nie ma ich tu wyszeptał sam do siebie. Przyspieszył kroku. Przechodził już tak
blisko głównej ulicy...
Usłyszał to.
Usłyszał dźwięk chlupoczących szamponów. Zacisnął dłoń w kieszeni.
Rozejrzał się wokoło. Niczego nie widział. „
To pewnie od nadmiaru orzeszków
ziemnych
” uznał. Dla pewności przeczesał czuprynę jeszcze raz. Tym razem mu jej nie
odbiorą!
Zbliżał się już do Marble Arch, gdy znowu usłyszał chlupot. Głośniejszy. Bliższy.
Groźniejszy.
One tu BYŁY.
Strzepnął łupież z ramion i ruszył w stronę Trafalgar Square. Już prawie biegł. Musiał
im uciec. Tym razem się nie da.
Robercie usłyszał jakiś damski głos. Rozejrzał się. W rogu jednej z londyńskich
uliczek stała kobieta ubrana w pudełko po paście do zębów. Robercie powtórzyła
ponętnym głosem i kiwnęła na niego palcem.
Nie jestem zainteresowany pastą do zębów odparł Robert, odwracając się od
kobiety.
Jestem tu, aby ci pomóc.
Chlupot się zbliżał. Chłopak czuł ich obecność. Zacisnął rękę w kieszeni.
Nie potrzebuję pomocy kobiety ubranej w pudełko po paście do zębów mruknął,
rozglądając się wokoło.
Oczywiście, że nie. Ale te skurwiele odbierają mi czas antenowy. Też chcę ich
wykończyć warknęła kobieta i zrzuciła z siebie pudełko.
Niestety, Robertowi nie dane było zobaczyć, co skrywała pod spodem, bo oto
zainteresowało go co innego był przekonany, że widział gdzieś coś zielonego... Nie... Czyżby
Garnier Fructis Włosy Bez Łupieżu?! Jego najgorszy wróg...
Zaczął uciekać. Słyszał za sobą kroki kobiety.
Mam na imię Muriel wydyszała, wciąż biegnąc. Urodziłam się w Chicago w stanie
Illinois, mam dwadzieścia dwa lata, moja matka ma na imię Scholastyka a ojciec Stefan. Byli
tajnymi agentami TPI Tooth Paste Investigation.
TPI kontynuowała zajmuje się wyniszczeniem całej populacji szamponów.
Robert spojrzał na włosy kobiety i zobaczył w niej łupież. Poczuł sympatię do tej
bratniej duszy.
Naszym największym wrogiem są szampony przeciwłupieżowe i przeciw
przetłuszczaniu się, ale inne także są groźne. Podejrzewamy nawet, że Garnier i Schwarzkopf
tworzą armię szamponów...
O, nie! krzyknął Robert i zatrzymał się. Był w szoku. Armię szamponów?! Przecież
to oznaczało by... To... Wtedy... Koniec...!
Wiem! załkała Muriel, wyciągając chusteczki. Wiem, wiem, wiem! Dlatego
potrzebuję TWOJEJ pomocy!
Rob przyjrzał się jej twarzy.
Masz dostęp do mediów wyjaśniła, wydmuchawszy sobie nos. Musisz... Musisz
wyjaśnić ludziom, że szampony są złe. Musisz zacząć uświadamiać ludzi...
Że... Że niby ja? Dlaczego właśnie JA? jęknął Robert.
Już ci to wyjaśniłam, kretynie warknęła, chowając chusteczki. Jesteś jedynym... A
w każdym razie jednym z niewielu celebrytów, którzy nie myją włosów. Potrzebujemy cię.
Aha mruknął Robert, ale poczuł dumę.
Dlatego... Jutro zaprowadzę cię do naszego biura. Pokażemy ci mechanizmy naszego
działania. Będziesz miał misję do wykonania. Bardzo ważną.
Co to za misja? zapytał chłopak.
Zobaczysz, ja muszę znikać. Do zobaczenia wyszeptała, po czym odwróciła się,
ukazując swoje owłosione pośladki w całej okazałości. Robert patrzył za nią długo, aż zniknęła
w Londyńskiej mgle. Spojrzał w niebo. Był już wieczór. Szampony go nie goniły.
Rozdział II
Obiecałeś mi, Edwardzie. Obiecałeś...
Nic ci nie...
W Phoenix obiecałeś mi, że zostaniesz ze mną na zawsze. Pamiętasz?
Bello... Ja... Nie mogę cię już więcej narażać na niebezpieczeństwo.
Niebezpieczeństwo? Edwardzie, jestem przy tobie najbezpieczniejsza. A moja dusza?
Rozmawialiśmy o tym. Weź ją, i tak już jest twoja.
Bello, nie chcę cię brać ze sobą.
Nie chcesz... mnie?
Nie.
Cięcie! Cięcie, idioci!
Robert przetarł oczy knykciami. Który to już raz powtarzają tę scenę?
Kristen, więcej emocji pouczał reżyser. Twój facet cię zostawia, rozumiesz? Twój
ukochany, najdroższy. Słonko, pamiętaj, że w takim tempie zaraz skończy nam się cała taśma
w magazynach. Kotku, musisz dodać więcej emocji, bo ty PRZECZUWASZ, co on ci zaraz
powie, ale nie chcesz, aby twoje przeczucia się spełniły.
Kristen pokiwała głową z taką miną, jakby zamierzała wziąć sobie jego rady do serca, a
reżyser uśmiechnął się do niej ciepło. Potem odwrócił się do Roberta i skrzywił się.
Pattinson, jesteś do dupy. Przerwa!
Rob powlókł się powoli w stronę bufetu. Po chwili zrównał się z wychwalaną przez
reżysera koleżanką z planu.
Byłaś świetna wyszeptał jej do ucha ponętnie.
Zatrzymała się i odskoczyła, zaskoczona.
Och, to ty. Skrzywiła się.
Nie wiem, dlaczego on się ciebie czepia. Zagrałaś świetnie. Byłaś cudowna. Najlepsza
aktorka, jaką widziałem. To przeze mnie nie wyszło, przepraszam. Jesteś wspaniała.
Naprawdę, ja nie...
Zamknij mordę, Rob.
Przepraszam.
Patrzył na nią z uwielbieniem przez następne dwie minuty i obserwował, jak kupuje i
konsumuje kanapkę z bufetu. Westchnął ciężko i sięgnął ręką ku jej udom, aby strzepnąć
okruszki bułek.
Miałeś wczoraj umyć włosy zauważyła. Obiecałeś.
Spojrzał na nią spode łba. Wiedział, że nie będzie mógł dotrzymać obietnicy, ale
wymogła ją na nim... Nie powiedziała nic więcej, tylko w ciszy gryzła kanapkę.
Oo. Nie jęknęła. Wskazała palcem za okno. To Eustachy.
Eustachy Klapka był reporterem magazynu „
Pipul
”, i jednocześnie pseudo
przyjacielem Kristen. Znosili swoje towarzystwo tylko dlatego, że Eustachy liczył, że dobierze
się jej do majtek, a Kristen po prostu miała nadzieję na rozgłos w mediach.
Egh mruknęła, wywalając papierek po kanapce do kosza. Pamiętasz, co mu
obiecałam? Wywiad. Krótki, kilkuminutowy wywiad, w którym znowu pokażemy światu, jak
bardzo się uwielbiamy. Blee.
Och! Gdyby Robert był dziewczynką, klasnąłby ze szczęścia w dłonie. Pamiętam!
Taaak, tego mu było trzeba kolejnych kilku minut, w których Miłość Jego Życia będzie
chociaż udawać, że go uwielbia.
Czasami żałuję, że nie negocjowałam kontraktu mruknęła, krzywiąc się.
Najwyraźniej dobrze zinterpretowała entuzjazm Roberta. Teraz nie musiałabym udawać, że
mamy potajemny romans, aby utrzymać posadę. Idziemy? zapytała, wstając z ławki.
Pewnie odparł Rob i ruszył za nią.
Był bezpieczny.
Wyszli na zewnątrz. Eustachy, zadowolony, podszedł w ich kierunku szybkim
krokiem.
Witaj, kwiatuszku wyszeptał do Kristen. Dzięki, że dotrzymujecie obietnicy.
Nie ma problemu. Jestem ci tyle winna! I zaśmiała się perliście i sztucznie,
machając ręką.
nigdy.
Wiesz co, Kristen... Przypomniałem sobie, że mam ważną sprawę do załatwienia.
No i ogólnie, zdjęcia bardzo się udają, to świetna zabawa nakręcać film. Bardzo lubię
te sceny z Edwardem i Bellą, niestety, tych będzie mało w tej części...
Kristen...
Co chcesz, Robercie? Och, Robert to taki wspaniały aktor. Jest nieziemsko
przystojny... Już nie mogę się doczekać tych końcowych scen!
Robercie, a tobie jak się pracuje z Kristen?
Muriel zniknęła za rogiem. MUSI za nią iść. Teraz, natychmiast.
Tak, jest niezła. Przykro mi, Eustachy, ale muszę już iść. Wybacz.
Ruszył szybkim krokiem w stronę zaułku, w którym widział agentkę, nawet nie
oglądając się za siebie.
Robert! Co ty wyprawiasz? Przerwa zaraz się skończy! usłyszał za sobą głos Kristen.
Kretyn podsumowała go obrażonym tonem.
Rozdział III
Gdy dogonił Muriel, zauważył, że była uśmiechnięta.
Ryzykujesz dla TPI robotę, hę?
Czego się nie robi, by ratować świat odparł wesoło.
Błąd. Wracaj na plan. Nie chcemy, aby cię wywalili, bo zejdziesz z okładek w
gazetach i przestaną robić z tobą wywiady, kretynie. Zależy nam na twoim rozgłosie.
Robert zdenerwował się.
To po kiego Mariana wołałaś mnie tutaj? Żeby sprawdzić, co jest dla mnie ważniejsze
walka z szamponami czy praca?
I tak, i nie. To znaczy przede wszystkim chciałam ci dać kilka instrukcji.
Robert zmierzył Muriel wzrokiem.
Po pierwsze, zdecyduj się, czy mam wracać na plan czy nie. Po drugie zanim będę
spełniał wasze rozkazy, chcę wiedzieć, kto dowodzi.
Kobieta uniosła brwi.
Nie musisz tego wiedzieć. A jeżeli już tak bardzo potrzebujesz odpowiedzi, to na razie
dowodzę tu ja. Zadowolony?
Nie.
Szkoda. W każdym razie, mamy propozycję. Masz jakieś wywiady, spotkania,
programy w telewizji w najbliższym czasie?
Pewnie tak mruknął Robert, niezadowolony ze zmiany tematu.
Chcielibyśmy, abyś spróbował przekonać ludzi, że szampony to nienajlepsze
rozwiązanie. Wiesz, wypowiadaj się w samych superlatywach o życiu w bezszamponowności.
Bezszamponowności?
Ładnie brzmi, czyż nie? Sama wymyśliłam. Ale kontynuujmy. Wciśnij im jakiś kit,
wiesz. I tak kilka milionów nastolatek ci uwierzy i pójdzie w twoje ślady.
A jak nie uwierzą? Zrobię z siebie idiotę.
Nie, nie zrobisz odparła niecierpliwie, patrząc na zegarek. Jeżeli któraś ci nie
uwierzy, po prostu stwierdzi, że to kłamstwo, albo że byłeś na haju. Nie martw się, ludzie
utożsamiają cię z tym merysuistycznym Edwardem i uważają cię za bóstwo, więc nikt nie
będzie na tyle inteligentny, by podważyć twoją boskość, Rob.
Kristen warknął, kręcąc głową. Ona zniszczy wszystko.
Ona... Ona myje włosy, prawda?
Tak.
W rogu uliczki zalśnił łupież na głowie Muriel. Kiwała na niego palcem. Teraz, albo
Muriel spojrzała na niego z zatroskaniem.
Ta odpowiedź wibrowała w powietrzu przez dłuższy czas, kołotając się im po głowach.
Tak, tylko Kristen była problemem... Ale nie mógł zrobić jej krzywdy. Była dla niego
wszystkim. Prawie. Przecież miał jeszcze swoje włosy!
Przebyłaś taki kawał drogi, by mnie o tym przekonać właśnie dzisiaj? zapytał nagle
chłopak.
A cóż to za problem? Muriel uniosła brew.
Niby żaden wymamrotał.
Wracaj do pracy szepnęła grobowym tonem, patrząc na niego porozumiewawczo.
Nie martw się, jakoś to będzie...
No pewnie. Robert uśmiechnął się smutno i ruszył w stronę studia. Z daleka
dostrzegł piękną i zgrabną sylwetkę swojego Anioła.
Gdzie ty byłeś, kretynie?! Eustachy jest zły. A wiesz, co jest, jak Eustachy jest zły. Nie
będzie artykułu. Nie będzie rozgłosu. Mój menadżer się zdenerwuje, producent się
zdenerwuje, moja mama się zdenerwuje. Nie bez powodu kupuje jego magazyn!
Rozdział IV
Witamy w dzisiejszym wydaniu naszego programu „
Afery i Kaloryfery
”! Naszymi
dzisiejszymi gośćmi są... Panie i Panowie! Gwiazdy wielkiego ekranu! Najseksowniejsi z
najseksowniejszych! Jedni z najświeższych towarów tego pokolenia! Otooo... Robert
Pattinson i Jackson Rathbone, gwiazdy jeszcze gorącego hitu kinowego „
Zmierzch
”!
Powitajmy ich gorąco.
Aplauz widzów zagrzmiał Robertowi w uszach. Spojrzał na Jacksona i oboje kiwnęli
głową. Automatycznie przybrali sztuczne, doczepiane uśmiechy i wyszli zza kulis.
Witaj, Rob, witaj, Jacks, jak się macie? Siadajcie. Prowadzący przypominający
Jerry’ego Springera, uścisnąwszy im dłonie, wskazał im kanapy.
W studiu amerykańskiej telewizji BiBiTrzy zebrało się około trzysta osób. Wszystkie ślepia
zwrócone były w ich kierunku.
Powiedzcie nam, chłopaki, jak tam zdjęcia do planu?
Świetnie odparł Jackson, ukazując rząd idealnie białych zębów. Ta ekranizacja
będzie naprawdę odjazdowa. Co prawda, niewiele będzie Jaspera w tej części, ale...
Taak, i ekipa jest świetna przerwał Robert, rozsiadając się na kanapie i przybierając
luźną pozę. Publiczność zawyła z zachwytu.
Jacksonie, jak podobała ci się twoja praca w filmie „
Hurt
”?
Och, tak, ten horror jest fantastyczny. Osobiście nie przepadam za tego typu filmami,
ale...
Super. Robercie, teraz kilka pytań do ciebie... Jak się czujesz? zapytał. Jackson
skrzywił się.
Świetnie.
To cudownie. Powiedz nam... Krążą plotki o twoim domniemanym romansie z twoją
filmową partnerką, Kristen Stewart. Powiesz nam coś na ten temat?
Ooo, tak, Rob chętnie powiedziałby bardzo wiele... Gdyby to była prawda.
No cóż, Krissy jest świetną dziewczyną i wspaniałą aktorką. Naprawdę ją lubię, jest
bardzo sympatyczna i wesoła. Przyjaźnimy się i często wychodzimy razem na miasto...
Uprawiacie seks?
Robert zamrugał. Kątem oka zobaczył, jak Jackson próbuje powstrzymać wybuch
śmiechu.
Nnie, co za głupoty...! I zaśmiał się, próbując ukryć zmieszanie. Prezenter
najwyraźniej inaczej zinterpretował chwilę zawahania. „
Jestem martwy
” pomyślał Robert.
„
Kristen mnie zabije. Ale w sumie o to chodzi w tym całym naszym pseudoromansie...”
Więc NAPEWNO nic między wami nie ma?
Nie, nie. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Ach, ale jaki facet nie chciałby, aby te plotki
były prawdą? Robert rozpaczliwie próbował obrócić wszystko w żart.
A więc jednak chciałby pan...
Myślę, że to koniec tematu zakończył Rob.
Prezenter uśmiechnął się i zajrzał do karty pytań, którą trzymał w ręku.
Plik z chomika:
Suhak
Inne pliki z tego folderu:
Pandemia VI-X.pdf
(250 KB)
Pandemia I-X.pdf
(422 KB)
Pandemia I-V.pdf
(235 KB)
Uśmiech przymarzł nam do twarzy.pdf
(55 KB)
Pierwszy.pdf
(48 KB)
Inne foldery tego chomika:
Autorskie
Filmy
Galeria
Muzyka
Z. Prywatne
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin