Zodiac Killer
Riverside
W niedzielną noc, 30 października 1966 roku, na długo nim ktokolwiek usłyszał o Zodiaku, 18-letnia studentka - Cheri Jo Bates - została brutalnie zamordowana niedaleko parkingu przed biblioteką college'u w Riverside. Motywem nie wydawał się ani gwałt, ani rabunek - jej ubranie było nienaruszone, a jej portfel pozostał nietknięty.Zabójca najpierw popsuł jej żółtozielonego volkswagena odcinając zapłon, a potem najwidoczniej czekał, aż Bates wróci do swojego samochodu i spróbuje go uruchomić. Zaoferował pomoc i udawał, że bez powodzenia coś tam majstruje przy silniku. Po tym podstępie prawdopodobnie zaproponował, że ją podwiezie i zwabił ją w ciemną uliczkę między dwoma pustymi domami. Spędzili tam jakieś półtorej godziny. Co tak naprawdę działo się przez ten czas - nie wiadomo, ale na koniec mężczyzna zaatakował ją zadając trzy ciosy w klatkę piersiową, jeden w plecy i siedem w szyję. Policja ustaliła, że narzędziem zbrodni był nieduży nóż z ostrzem o długości około 3,5 cala i szerokości około 0,5 cala, ale rany na szyi Bates były tak głębokie i brutalne, że morderca o mało co nie odciął jej głowy. Ponadto dusił ją, bił i ciął po twarzy. W odległości około dziesięciu stóp od ciała Bates odnaleziono obdrapany męski zegarek firmy Timex, z naderwanym paskiem, wskazujący godzinę 0:23. Na miejscu zbrodni znaleziono także odcisk buta rozmiar 10, włosy, krew i kawałki skóry na rękach ofiary i pod jej paznokciami. Wewnątrz i na zewnątrz jej samochodu stojącego około 60 metrów dalej, natrafiono również na tłuste odciski niezidentyfikowanych dłoni i palców. Choć bibliotekę zamknięto o 21:00, około 22:30 dwóch niezależnych świadków słyszało "najpierw przeraźliwy, a potem przytłumiony krzyk, a w jakieś dwie minuty później głośny warkot uruchamianego silnika". Ten czas zgadza się z opinią koronera i jest przyjmowany za czas jej zgonu.Sądząc z tych szczegółów, morderstwo Cheri Jo Bates nie wydaje się niczym więcej, jak szczególnie okrutną zbrodnią w afekcie, popełnioną być może przez odtrąconego narzeczonego, byłego chłopaka albo kogoś, kto miał z nią coś wspólnego. Z pewnością prosty fakt, że Bates spędziła ponad godzinę późnym wieczorem z mężczyzną, który ją zamordował wskazuje na to, że znała go i ufała mu na tyle, by swobodnie z nim rozmawiać. Ale prawie dokładnie miesiąc po tym zdarzeniu sprawa przybrała zupełnie nowy, dziwaczny obrót.
Pierwszy list
29 listopada 1966 roku do policji i gazety Enterprise w Riverside zostały wysłane dwa egzemplarze anonimowego listu. Napisano go na przenośnej maszynie firmy Royal, czcionką Pica albo Elite. Był zatytułowany "Wyznanie", zaś pod tytułem znajdował się zwrot: "autorstwa", a za nim 12 kresek. Oba listy były napisane na kiepskiej jakości białym papierze, o szerokości 8 cali, obdartym z góry i z dołu na kształt kwadratu. Wysłano je z odosobnionej skrzynki pocztowej na zacisznej wsi, bez znaczka i adresu zwrotnego. Paru szczegółów zawartych w tych listach nigdy nie ujawniono. Detektywi w tamtym czasie byli zgodni co do ich autentyczności, choć ta opinia zmieniała się przez lata.WYZNANIEAUTORSTWA _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _BYŁA MŁODA I PIĘKNA, TERAZ JEST MARTWA. NIE JEST PIERWSZA I NIE BĘDZIE OSTATNIA. NOCAMI MYŚLĘ O MOICH NASTĘPNYCH OFIARACH. MOŻE BĘDZIE TO ŚLICZNA BLONDYNKA, KTÓRA PRACUJE JAKO OPIEKUNKA DO DZIECI I KAŻDEGO WIECZORU OKOŁO SIÓDMEJ PRZECHODZI CIEMNĄ ULICZKĄ. A MOŻE BĘDZIE TO ZGRABNA BRUNETKA, KTÓRA W SZKOLE ŚREDNIEJ PARĘ RAZY NIE CHCIAŁA UMÓWIĆ SIĘ ZE MNĄ NA RANDKĘ. A MOŻE NIE BĘDZIE TO ŻADNA Z NICH. TAK CZY INACZEJ WYTNĘ JEJ KOBIECE NARZĄDY I POZOSTAWIĘ NA WIDOK CAŁEGO MIASTA. NIE UŁATWIAJCIE MI TEGO. TRZYMAJCIE SWOJE SIOSTRY, CÓRKI I ŻONY Z DALA OD ULIC I ALEJEK. CHERI JO BATES BYŁA GŁUPIA. SZŁA JAK OWCA PROWADZONA NA RZEŹ. NIE PODJĘŁA WALKI. ALE JA TAK. TO BYŁA DOBRA ZABAWA. NAJPIERW ODCIĄŁEM ZAPŁON. POTEM CZEKAŁEM NA NIĄ W BIBLIOTECE, A PO JAKICHŚ DWÓCH MINUTACH WYSZEDŁEM ZA NIĄ. DO TEGO CZASU AKUMULATOR JUŻ SIĘ ROZŁADOWAŁ. ZAOFEROWAŁEM POMOC. ROZMAWIAŁA ZE MNĄ BARDZO CHĘTNIE. POWIEDZIAŁEM JEJ, ŻE MÓJ SAMOCHÓD STOI NIEDALEKO I ŻE PODWIOZĘ JĄ DO DOMU. KIEDY ODDALILIŚMY SIĘ OD BIBLIOTEKI, POWIEDZIAŁEM, ŻE JUŻ CZAS. ZAPYTAŁA: "JUŻ CZAS NA CO?". "NA TWOJĄ ŚMIERĆ" - ODPOWIEDZIAŁEM. ZŁAPAŁEM JĄ ZA SZYJĘ, JEDNĄ RĘKĄ ZATYKAJĄC JEJ USTA, A DRUGĄ PRZYKŁADAJĄC NÓŻ DO JEJ SZYI. SZŁA BARDZO POSŁUSZNIE. CZUŁEM JEJ CIEPŁE I JĘDRNE PIERSI, ALE W MOJEJ GŁOWIE BYŁO TYLKO JEDNO. ODPŁACIĆ JEJ ZA TO, ŻE PRZEZ CAŁE LATA ODPRAWIAŁA MNIE Z KWITKIEM. MIAŁA CIĘŻKĄ ŚMIERĆ. WIERCIŁA I WYRYWAŁA SIĘ KIEDY JĄ DUSIŁEM, A JEJ USTA DRŻAŁY. KRZYKNĘŁA, A JA KOPNĄŁEM JĄ W GŁOWĘ, ABY JĄ UCISZYĆ. WBIŁEM W NIĄ NÓŻ, ZŁAMAŁ SIĘ. DOKOŃCZYŁEM ROBOTĘ PODRZYNAJĄC JEJ GARDŁO. NIE JESTEM CHORY. JESTEM SZALONY. GRA JESZCZE SIĘ NIE SKOŃCZYŁA. OPUBLIKUJCIE TEN LIST, ABY KAŻDY MÓGŁ GO PRZECZYTAĆ. BYĆ MOŻE TO URATUJE ŻYCIE JAKIEJŚ DZIEWCZYNIE SPACERUJĄCEJ ALEJKĄ. ALE TO ZALEŻY OD WAS. TO WY BĘDZIECIE JĄ MIELI NA SUMIENIU. NIE JA. TAK, WYKONAŁEM TAMTEN TELEFON TAKŻE Z MYŚLĄ O WAS. TO BYŁO TYLKO OSTRZEŻENIE. MIEJCIE SIĘ NA BACZNOŚCI... WŁAŚNIE TERAZ POLUJĘ NA WASZE KOBIETY.DO NACZELNIKA POLICJIDO GAZETY ENTERPRISENa żadnej z kopert nie było pełnego adresu; zostały one zaadresowane flamastrem w następujący sposób:Daily EnterpriseRiverside CalifAttn: CrimeHomicide DetailRiverside Na kopercie wysłanej do RPD Homicide Detail znaleziono odcisk palca, ale nigdy nie powiązano go z żadnym podejrzanym i nie wiadomo, czy należał on do autora listu, listonosza, czy policjanta.Liczne rany na rękach i ramionach Bates, a także kawałki skóry i włosów znalezione pod jej paznokciami przeczą stwierdzeniu zabójcy, że "nawet nie próbowała się bronić". Ponadto raport z sekcji zwłok i ostatnie oświadczenia detektywów z RPD jednomyślnie stwierdzają, że nóż nie złamał się w jej ciele. Samochód Bates rzeczywiście został uszkodzony w wyżej opisany sposób, ale nie zostało to w pełni ujawnione przez media. Mimo że władze nigdy nie podały szczegółów rozmowy telefonicznej, wspomnianej pod koniec listu, badacz Tom Voigt sugeruje, że telefon miał miejsce raczej w Riverside Press, niż na policji i dlatego został źle zrozumiany i zignorowany.Listy zostały dostarczone tego samego dnia, w którym je wysłano. Następnego dnia, 30 listopada, zarówno Enterprise, jak i lokalna policja przedłożyły swoje kopie kontrolerowi poczty w Riverside, który z kolei zawiadomił Federalne Biuro Śledcze. Morderstwo nie jest przestępstwem federalnym, ale groźby zawarte w liście tak i w związku z tym FBI przez krótki czas rozważało włączenie się do śledztwa. Jednak dopóki groźby nie były skierowane pod adresem żadnej konkretnej osoby, władze federalne nie mogły pomóc w dochodzeniu. W niewyjaśnionych okolicznościach to, co wyglądało na fotokopię "Wyznania" zostało załączone do raportu FBI odtajnionego w latach dziewięćdziesiątych, ale maszynopis i liczba słów w linijkach różniły się od tych w dobrze znanej wersji listu, leżącej na biurkach detektywów i dziennikarzy.
Kolejny list
W pół roku po śmierci Bates, do Riverside Press, policji i ojca ofiary wysłano prawie identyczne egzemplarze innego listu, tym razem napisanego ołówkiem na papierze listowym w linie. Zamiast podpisu, na dwóch listach znajdował się symbol przypominający literę Z połączoną z cyfrą 3 - stało się to znakiem rozpoznawczym Zodiaka. Koperty zostały wysłane za pokaźną opłatą pocztową - w tym przypadku, na obu naklejono dwa czterocentowe znaczki. Listy wysłane do policji i Press brzmiały następująco:BATES MUSIAŁA UMRZEĆBĘDZIE ICH WIĘCEJW egzemplarzu bez symbolicznego podpisu, wysłanym do Josepha Bates'a, zastąpiono nazwisko "Bates" słowem "ona". Na liście wysłanym do Departamentu Policji w Riverside natrafiono na odcisk palca, ale jego pochodzenie nie jest znane i nigdy nie powiązano go z żadnym podejrzanym.W połowie kwietnia 1967 roku, dozorca w bibliotece RCC odnalazł wiersz napisany na spodzie szkolnej ławki. Ławka leżała w magazynie od niepamiętnych czasów, ale niedawno otrzymane listy ze słowami: "Bates musiała umrzeć" sprawiły, że wielu detektywów było przekonanych, iż wiersz opisuje mordercę Bates i został przez niego napisany. Jednak kilku z nich zauważyło, że styl i ton wiersza wskazują inaczej: jedna teoria mówi, że jakiś student napisał go po nieudanej próbie samobójczej. Można dyskutować o podobieństwie pisma do trzech notatek o Bates czy jakimkolwiek innego listu Zodiaka. Data pochodzenia wiersza jest niejasna, więc cała sprawa pozostaje otwarta na interpretację. Wiersz brzmiał tak:Struta życiem/ niegotowa na śmierćzranionaczysta.jeśli czerwona/czysta.krew tryska,kapie,rozlewa się;na całą jej nowąsukienkęno cóżi takbyła czerwona.życie przechodziw niepewną śmierć.onanie umrzetym razemktoś ją znajdzie.tylko zaczekaćdo następnego razu.rh Zagadkowy podpis "rh" mógł być odniesieniem do ówczesnego szefa RCC - R.H. Bradshaw'a.
Spekulacje
W ślad za morderstwem Bates, policjanci z Riverside pracujący nad sprawą przyjęli założenie, że Bates znała swojego zabójcę albo przynajmniej, że zabójca znał ją. Z kręgu podejrzanych wyłonili nawet tego najbardziej prawdopodobnego - byłego chłopaka załamanego ich zerwaniem i urażonego jej rozkwitającym związkiem z jakimś futbolistą. Pomimo to, kiedy sprawa Zodiaka wybuchła w mediach jesienią 1969 roku, naczelnik RPD - L.T. Kinkead wysłał 3-stronnicowe streszczenie lokalnego morderstwa i zdarzeń, które po nim nastąpiły do detektywów w Napa i San Francisco. Jednak jego list został w dużej mierze zlekceważony. Dopiero kiedy w 1970 roku Paul Avery z Chronicle w San Francisco zwołał spotkanie z udziałem tych detektywów, zaczęto brać pod uwagę, że sprawcą może być nieuchwytny seryjny morderca z Bay Area, choć nawet wtedy kapitan Irwin Cross "wyraził wątpliwość, że to Zodiak odpowiada za zbrodnię".Mimo pewnych podobieństw między tym, co nastąpiło po morderstwie Cheri Jo Bates i innymi morderstwami, które później miały miejsce w Bay Area w San Francisco, opinia Departamentu Policji z Riverside i większości innych detektywów jest taka, że zdarzenia z Riverside i Bay Area nie są powiązane. Jednak co do tego, kto jest autorem listów z 1966 i 1967 roku i czy zostały one napisane przez tą samą osobę - zdania są podzielone.
Vallejo
Biuro Szeryfa w Solano County, sprawa numer V-25564Departament Policji w Vallejo, sprawa numer 243146Vallejo i Benicia leżą na północ od San Pablo Bay i Carquinez Strait, około 20 mil na północny wschód od San Francisco. Pod koniec lat 60-tych ten obszar był praktycznie niezamieszkały i nawet teraz tylko kilka dróg przecina jałową przestrzeń południowego Solano County nad autostradą Vallejo-Benicia. Jedną z nich jest Lake Herman Road, biegnąca od wschodniego Vallejo do północnej Benicii.O 21:00, w piątek, 20 grudnia 1968 roku, widziano jak jasny czterodrzwiowy samochód, prawdopodobnie Chevrolet Impala, został zaparkowany niedaleko stacji benzynowej przy Lake Herman Road, na wschód od Lake Herman. Ten sam pojazd był widziany tam także około 22:00 przez innego świadka. W międzyczasie młody mężczyzna i jego przyjaciółka zaparkowali w tym samym miejscu, kiedy to samochód jadący na zachód w kierunku Vallejo najpierw zatrzymał się w odległości kilku jardów od ich auta, a potem zaczął powoli zbliżać się w ich stronę. Oboje mieli tak złe przeczucia, że natychmiast stamtąd odjechali i wyruszyli w kierunku Benicii. Pojazd jechał za nimi do pierwszego zjazdu, a następnie udał się Lake Herman Road na wschód.O 23:10 David Arthur Faraday i Betty Lou Jensen, którzy zaparkowali w tej samej okolicy, zostali zastrzeleni niedaleko brązowego Ramblera Faradaya. Przedtem powiedzieli rodzicom Betty Lou, że jadą na koncert bożonarodzeniowy, ale zamiast tego skręcili w odosobnioną uliczkę dla zakochanych. Spędzili tam niecałą godzinę, gdy ktoś zjechał na pobocze, wysiadł ze swojego samochodu i zaczął strzelać w stronę ich pojazdu. Zabójca był uzbrojony albo w karabin kaliber 22 albo, co jest bardziej prawdopodobne, w pistolet naładowany amunicją kaliber 22. Na podstawie odcisków stóp i analizy balistycznej podejrzewano, że morderca ostrzelał najpierw tył samochodu, prawą tylną szybę, następnie lewe tylne koło, a potem przeszedł do lewego przedniego koła. Dwoje nastolatków wygramoliło się na zewnątrz przez drzwi od strony pasażera.16-letnia Betty Lou Jensen wydostała się z samochodu i zaczęła biec w kierunku drogi; jej ciało znaleziono niecałe 10 metrów od tylnego zderzaka. W jej plecach tkwiło pięć kul - śmiertelna seria biegła z prawej strony, od miejsca między piątym i szóstym żebrem w dół aż do miednicy. Wskazywało to, że albo zabójca potrafił posługiwać się bronią albo strzelał do Betty, gdy ta leżała ranna, ponieważ raport koronera stwierdza, że strzały padły z odległości nie większej niż 3 metry. W każdym razie, wbrew obiegowym opinion sprawca tego konkretnego morderstwa nie był strzelcem wyborowym, ani nawet nie umiał zbyt dobrze obchodzić się z bronią zważywszy, że dwie kule nie dosięgły rannej dziewczyny, kiedy uciekała. David Arthur Faraday został zabity jednym strzałem w głowę; badacz Mike R. z NJ zwraca uwagę, że ułożenie ciała Faraday'a, ze stopami chłopca przy tylnym kole i resztą jego ciała ułożoną względem maski samochodu pod kątem około 45 stopni wskazuje, że nie został on zabity w chwili, gdy próbował wydostać się przez drzwi, ale raczej kiedy stał przy prawym tylnym kole. W sumie padło 10 strzałów, ale odnaleziono tylko osiem kul.Cały epizod rozegrał się w ciągu kilku minut, a zabójca opuścił miejsce zbrodni natychmiast po dokonaniu morderstw. Ustalono to na podstawie rekonstrukcji zdarzeń powstałej z zeznań kilku świadków przejeżdzających przez tą okolicę między 21:00 a 23:15. Jeden z tych świadków - Stella Borges - być może widziała nawet samochód zabójcy, opisywany jako jasny Chevrolet, jadący w kierunku Benicii, krótko przed tym, jak znalazła zwłoki Betty Lou Jensen i Davida Arthura Faraday'a.Mimo wszelkich starań zastępcy szeryfa z Solano County - sierżanta Lesa Lundblad'a, pomocy sześciu miejscowych jednostek organów ścigania i nagrody ufundowanej przez uczniów ze szkół, do których chodziły ofiary, mordercy nigdy nie schwytano. Robert Graysmith, autor książki pt. "ZODIAC", napisał: "Nie było żadnych świadków, żadnych motywów i żadnych podejrzanych".
Ferrin i Mageau
Sześć miesięcy później, w sobotę 5 lipca 1969 roku, krótko po północy, 22-letnia Darlene Elizabeth Ferrin i 19-letni Michael Renault Mageau zostali postrzeleni, gdy siedzieli w samochodzie Ferrin na parkingu przed Blue Rock Springs Golf Course. Następnego dnia Mageau zeznał na policji, że jakieś pół godziny przed tym zajściem Ferrin podwoziła go do domu i właśnie zamierzali coś przekąsić, kiedy Darlene powiedziała, że chce z nim o czymś pogadać. Na propozycję Michaela dziewczyna zawróciła na Springs Road i pojechała na wschód do parku Blue Rock Springs w Benicii - miejsca cieszącego się popularnością wśród miejscowych nastolatków, spacerujących tam po zmroku.Darlene zgasiła światła i wyłaczyła silnik, tylko radio nadal grało. Po zaledwie kilku minutach na parking podjechały trzy samochody. W środku siedziało kilkoro nastolatków - śmiali się, wrzeszczeli i rzucali petardy. Niedługo potem odjechali i Ferrin i Mageau znowu zostali sami. Ale około północy inny pojazd wjechał na parking od strony Vallejo. Jego kierowca wyłączył światła i zatrzymał się niedaleko auta Ferrin, po lewej stronie, w odległości jakichś 2 metrów. Samochód, brązowy Falcon rocznik '58 albo '59, stał tam przez moment i Michael zapytał Darlene, czy zna kierowcę, na co ona odpowiedziała: "Oh, nieważne". Mageau powiedział później, że nie był pewny, czy to znaczy "tak" czy "nie", ale zanim zdążył zadać dalsze pytania, samochód odjechał i popędził z powrotem w kierunku Vallejo.Jednak po jakichś pięciu minutach brązowy pojazd wrócił na parking i zatrzymał się za Ferrin i Mageau, po prawej stronie, w odległości około 3 metrów. Tym razem kierowca pozostawił światła włączone i wysiadł z auta z latarką. Przysłaniając twarz i świecąc prosto na nich, podszedł w milczeniu do drzwi od strony pasażera. Z jego zachowania Mageau wywnioskował, że może on być policjantem i już sięgał po swój dowód osobisty, kiedy mężczyzna wyciągnął pistolet i oddał w ich kierunku pięć strzałów. Najpierw wycelował w Michaela, trafiając go w twarz i inne części ciała: przy tak bliskiej odległości, kilka kul przeszło na wylot i dosięgło Darlene. Podsycony bólem i adrenaliną, Michael przeskoczył na tylne siedzienie, dostając postrzał w lewe kolano. Wtedy napastnik wycelował w Darlene, trafiając ją w oba ramiona, a gdy się odwróciła także w plecy. Michaelowi strzały wydały się tak ciche, jakby były oddane przez tłumik, ale mieszkający w pobliżu George Bryant słyszał zarówno wcześniejsze petardy, jak i strzały i stwierdził, że odgłosy wystrzałów były dużo głośniejsze.Po tej serii strzałów zabójca wracając do swojego samochodu usłyszał, że Mageau zaczął krzyczeć - albo z bólu, albo z wściekłości. Podszedł do pojazdu Ferrin i oddał dwa dodatkowe strzały do każdej z ofiar, po czym jak gdyby nigdy nic odwrócił się i wrócił do swojego auta. Michael mógł przyjrzeć się twarzy mordercy z profilu i opisał go jako niskiego, o wzroście około 5 stóp i 8 cali, ale bardzo dobrze zbudowanego. Chociaż "nie był tłusty", mężczyzna ważył co najmnniej 195 funtów i miał dużą twarz. Pomimo strasznego bólu, Michael był nadal przytomny i zdołał włączyć światła awaryjne, próbując wezwać pomoc. Następnie otworzył drzwi od strony pasażera i wypadł na zewnątrz. Stamtąd obserwował, jak napastnik odpala silnik, wykręca samochód i odjeżdża w stronę Vallejo. Chociaż Zodiak stwierdził później w liście, że po napadzie jechał z przepisową prędkością, zarówno Mageau jak i George Bryant zeznali, że opuścił on miejsce zbrodni na pełnym gazie.Wkrótce przybyła karetka i kilka wozów policyjnych, wezwanych przez paru nastolatków, którzy znaleźli samochód i ofiary, ale ich pomoc była za mała i za późna dla Darlene - dziewczyna zmarła w karetce. Michael trafił prosto na salę opeacyjną, Darlene nie miała tyle szczęścia: w szpitalu Kaiser Foundation za czas jej zgonu przyjęto godzinę 00:38.
Rozmowy telefoniczne
Mimo że zabójca stwierdził później, iż popełnił przestępstwo z użyciem pistoletu Lager kaliber 9mm, ten rodzaj broni był wyposażony w magazynek na osiem kul, a morderca oddał co najmniej dziewięć strzałów nie załadowywując broni. Co prawda od pewnego czasu można było dostać 32-kulowe magazynki do Lugera, ale policja z Vallejo była przekonana, że narzędziem zbrodni był w rzeczywistości Browning High-Power kaliber 9mm z magazynkiem na trzynaście kul. Jednak w tamtym czasie było dostępnych kilka pistoletów na 9 kul kaliber 9 mm i równie dobrze mógł to być któryś z nich.Kilkoro bliskich znajomych Ferrin zeznało, że na parę miesięcy przed śmiercią ktoś mógł ją śledzić, albo przynjamniej złożyć jej kilka nie zapowiedzianych wizyt; pisarz Robert Graysmith twierdzi, że Darlene znała swojego zabójcę. Jednak większość oficerów śledczych było innego zdania, podobnie jak mąż zamordowanej - Dean Ferrin, który oświadczył później, że nie zauważył nic niezwykłego czy niepokojącego w zachowaniu swojej żony w miesiącach poprzedzających jej śmierć. Rzekomym "prześladowcą" był prawdopodobnie George Waters, mieszkaniec Vallejo, kilkakrotnie odtrącony przez Darlene, czego podobno nie przyjął na spokojnie. Waters został wkrótce namierzony i przesłuchany przez detektywów, którzy ustalili, że w nocy 4 lipca oglądał ze swoją żoną pokaz sztucznych ogni, a w czasie kiedy dokonano morderstwa był razem z nią w domu. Opowieści, że Ferrin i/albo Mageau znali jedną lub więcej ofiar Zodiaka są całkowicie nie potwierdzone, tak jak plotki, iż Mageau mógł ukrywać coś odnośnie tożsamości czy motywu mordercy. Relacjonując wydarzenia tamtej nocy, zarówno policji, jak i prasie, Michalel opowiadał o nieznajomym mężczyźnie, który w milczeniu podszedł do samochodu i zaczął strzelać. Te i inne szczegóły powtarzały się we wszystkich nagranych rozmowach z Mageau, czy to zaraz po tragicznym zajściu, kiedy jeszcze był w strasznym szoku, czy to w szpitalu, kiedy znajdował się pod wpływem silnych leków, czy też w światłach reflektorów niezdrowej lokalnej sławy.Jedynym sygnałem, że Ferrin mogła znać zabójcę - albo że on mógł znać ją - były dwa głuche telefony wykonane do domu Darlene krótko po morderstwie. Jednak jeden z przyjaciół rodziny stwierdził, że to mógł dzwonić Leo - brat Darlene, który czekał na wieści od niej w pewnej sprawie.O 12:40 w Kwaterze Głónej Policji w Vallejo zadzwonił telefon. Głos w słuchawce był dojrzały i bez akcentu, a nieznajomy mówił równo i płynnie, tak jakby czytał z kartki. Od pierwszej chwili policjant próbował dowiedzieć się kim jest anonimowy rozmówca i skąd dzwoni, ale ten nie dał sobie przerwać i powiedział: "Chcę zgłosić podwójne morderstwo. Jeśli pojedziecie Columbus Parkway jedną milę na wschód do parku narodowego, znajdziecie dzieciaki w brązowym samochodzie. Zostały zastrzelone z Lugera kaliber 9mm. Zabiłem też tych z zeszłego roku. Żegnam".W książce "ZODIAC" Roberta Graysmith'a zawarta jest scena, w której dzwoniący odkłada słuchawkę, ale ku swojemu zaskoczeniu otrzymuje telefon zwrotny z centali policyjnej. To rzekomo przykuło uwagę przypadkowego przechodnia, który widział jak rozmówca odkłada słuchawkę, wychodzi z budki telefonicznej i odjeżdża brązowym samochodem. Ten świadek, opisany w późniejszym liście od zabójcy, był daremnie poszukiwany zarówno przez policję, jaki i lokalne media. Wskazuje to, że Zodiak mógł po prostu naprowadzić na fałszywy trop, żeby narobić trochę zamieszania. Kiedy policja namierzyła nieznajomego okazało się, że rozmówca dzwonił z budki przy Tuolumne Street i Springs Road, jedynie kilka bloków dalej od biura szeryfa w Vallejo.
Zagadkowa wiadomość
Kilka tygodni później, 31 lipca 1969 roku, do Examiner i Chronicle w San Francisco oraz do Times-Herald w Vallejo trafiły listy opisujące morderstwa w Vallejo. Do każdego z nich załączona była jedna trzecia tajemniczego znaku. Do 1 sierpnia każda z gazet miała opublikować na swojej stronie tytułowej otrzymany fragment. Zeznania nadawcy były podparte nie tylko doskonałą znajomością obydwu miejsc zbrodni, ale także zapowiedzią dalszych morderstw, jeśli jego żądania nie zostaną spełnione. Choć każdy list był sformułowany nieco inaczej, wszystkie one zgadzały się w najistotniejszych sprawach i były podpisane charakterystycznym dla Zodiaka symbolem. Ten, który został wysłany do Times-Herald w Vallejo brzmiał tak:Szanowna RedakcjoTo ja zamordowałem tych 2 nastolatków w zeszłe święta w Lake Herman i tę dziewczynę 4 lipca. Aby to udowodnić, podaję kilka faktów, które znam tylko ja i policja.Boże Narodzenie1. Użyto amunicji typu Super X2. Padło 10 strzałów3. Chłopak znajdował się przy tyle samochodu4. Dziewczyna leżała w kierunku na zachód od prawej tylnej strony samochu4 lipca1. Dziewczyna miała na sobie wzorzystą bieliznę2. Chłopak został postrzelony w kolano3. Użyto amunicji typu WesternZałączam pierwszą część pewnego szyfru. Pozostałe dwa jego fragmenty zostały wysłane do S.F. Examiner i the S.F. Chronicle.Chcę, żebyście opublikowali ten szyfr na swojej stronie tytułowej najpóźniej w piątek po południu, 1 sierpnia br. Jeśli tego nie zrobicie, od piątkowej nocy przez cały weekend będę kontynuował brudną robotę. Będę krążył po okolicy i wystrzelam wszystkich błąkających się ludzi i samotne pary, a potem wyruszę dalej, aż zabiję co najmnniej 12 osób.List mordercy do the Chronicle był podobny, ale dostarczał dodatkowego bodźca do opublikowania kodu: "Ten szyfr" - napisał nadawca - "kryje moją tożsamość". 3-częściowy kryptogram został rozszyfrowany w niecały tydzień przez pewnego nauczyciela akademickiego i jego żonę z North Salinas w CA. Mimo to nie udało się zidentyfikować zabójcy. Ich rozwiązanie dostarczone 8 sierpnia Departamentowi Policji, zostało zweryfikowane przez Jednostkę Kryptograficzną w Skaggs Island Naval Communications Center i opublikowane 9 sierpnia przez the San Francisco Chronicle i the Vallejo Times-Herald.LUBIĘ ZABIJAĆ LUDZI, BO TO ŚWIETNA ZABAWA TO ZABAWNIEJSZE NIŻ POLOWANIE W LESIE NA DZIKIE ZWIERZĘTA, BO CZŁOWIEK JEST NAJNIEBEZPIECZNIEJSZYM ZE WSZYSTKICH ZWIERZĄT ZABIJANIE DOSTARCZA MI NAJBARDZIEJ EKSCYTUJĄCYCH DOZNAŃ TO NAWET LEPSZE NIŻ ROMANS Z DZIEWCZYNĄ NAJLEPSZE W TYM WSZYSTKIM JEST TO, ŻE KIEDY UMRĘ NARODZĘ SIĘ NA NOWO W RAJU I WSZYSCY, KTÓRYCH ZABIŁEM ZOSTANĄ MOIMI NIEWOLNIKAMI NIE ZDRADZĘ WAM SWOJEGO IMIENIA, BO BĘDZIECIE PRÓBOWALI POWSTRZYMAĆ MNIE PRZED ZBIERANIEM NIEWOLNIKÓW NA MOJE ŻYCIE POZAGROBOWE EBEORIETEMETHHPITIPolicjanci z Vallejo i San Francisco sprawdzili listy z szyfrem w poszukiwaniu odcisków palców, ale nie znaleźli ani jednego. Tak jak w przypadku morderstwa Cheri Joe Bates, lokalna policja zwróciła się do FBI z prośbą o pomoc w śledztwie i oznajmiła, że zainteresowanie się sprawą przez federalnych jest niejako ich obowiązkiem. Wiele raportów FBI stwierdza że zainteresowanie tą sprawą zostało wymuszone.
Zodiak
10 sierpnia, dzień po tym, jak ujawniono rozwiązanie zagadki, do policji w Vallejo został wysłany anonimowy list z kluczem do kryptogramu. Stempel pocztowy pochodził z San Francisco, a kopertę zaadresowano na nazwisko sierżanta z Departamentu Policji. Klucz napisano na białej kartce papieru, do której została dołączona krótka notatka wyrażającą nadzieję, że "załączony klucz okaże się pomocny w sprawie autora zaszyfrowanego listu". Notataka była podpisana "zaniepokojony mieszkaniec". W raporcie FBI klucz opisano jako "generalnie ważny" i "w dużej mierze dokładny", ale nic w tym dziwnego, bo autor prawdopodobnie przeczytał opis w gazecie i po prostu stworzył swój własny klucz litera po literze. Na kopercie znaleziono odcisk dłoni, ale nigdy nie powiązano go z żadną konkretną osobą.Do 2 sierpnia opublikowano wszystkie trzy części szyfru. "Nie jesteśmy przekonani, że list został napisany przez mordercę, ale mogło tak być" - powiedział Jack E. Stiltz, szef policji w Vallejo, prosząc o następny list "z kolejnymi faktami, które by to udowodniły". W odpowiedzi, 1 albo 2 października do the San Francisco Examiner został wysłany drugi list, a otrzymano go 4 sierpnia. To właśnie w tym 3-stronnicowym liście zabójca po raz pierwszy nazwał siebie "Zodiakiem".Tu Zodiak.W odpowiedzi na wasze prośby o więcej szczegółów odnośnie dobrej zabawy, jaką miałem w Vallejo, z wielką radością dostarczam wam kolejne dowody. A tak przy okazji, czy policjanci dobrze bawili się odszyfrowując kod? Jeśli nie, powiedzcie im, żeby nie tracili optymizmu; kiedy go rozgryzą, będą mnie mieli.4 lipca: nie otworzyłem drzwi od samochodu. Okno było uchylone. Kiedy zacząłem strzelać, chłopak siedział na przednim siedzeniu. Kiedy strzeliłem mu w głowę, przeskoczył na tył, chybiłem. Wylądował na tylnym siedzeniu, potem na podłodze kopiąc gwałtownie nogami; to dlatego postrzeliłem go w kolano. Nie odjechałem z miejsca zbrodni z piskiem opon, na pełnym gazie, jak to podała gazeta z Vallejo. Odjechałem powoli, aby nie wzbudzać podejrzeń. Mężczyzna, który powiedział policji, że mój samochód był brązowy to 40-45 -letni Murzyn, kiepsko ubrany. Stałem w tej budce i gawędziłem sobie z gliną z Vallejo, kiedy on przechodził obok. Kiedy odłożyłem słuchawkę ten cholerny telefon zaczął dzwonić i to zwróciło jego uwagę na mnie i na mój wóz.Zeszłoroczne Święta: W tym przypadku policjanci dziwili się, jak mogłem postrzelić i pobić moje ofiary w ciemności. Nie stwierdzili tego wprost, ale zasugerowali to, mówiąc, że to była bardzo jasna noc i że mogłem widzieć odblaski petard na horyzoncie. Bzdura, okolica jest otoczona przez wysokie wzgórza i drzewa. Przymocowałem małą latarkę do lufy pistoletu. Jeśli skierujecie strumień światła na ścianę lub sufit, w jego centrum zobaczycie czarny albo szary punk, około 3 do 6 cali na skos. Kiedy przymocujecie latarkę do lufy pistoletu, kula uderzy w środek czarnego punktu w świetle. Jedyne co musiałem zrobić, to opryskać ich jakby to był wąż wodny; nie musiałem używac celownika. Nie byłem szczęśliwy widząc, że nie pojawiłem się na pierwszej stronie.Bez adresuPrzy pierwszym badaniu listów policji nie udało się pomyślnie wykorzystać odcisków palców; być może dlatego ten ostatni list został przekazany bezpośrednio do laboratorium kryminalnego FBI, gdzie ustalono, że list napisano na papierze firmy Woolworth's "Fifth Avenue". W laboratorium znaleziono przydatne odciski palców na drugiej i trzeciej stronie, ale nigdy nie powiązano ich z podejrzanym.
Jezioro Berryessa
Biuro Szeryfa w Napa County, sprawa numer 105907Następny atak miał miejsce w sobotę, 27 września 1969 roku, na zachodnim brzegu jeziora Berryessa, jakieś 96 km...
JANUSZEK777