00:00:03:Richard, blagam, jestesmy glodne! 00:00:05:Juz ide, Emily. 00:00:07:To niedorzeczne. 00:00:08:Mamo, spokojnie. 00:00:09: Obudzil sie dzisiaj rano i nagle stwierdzil, ze musi zjesc to danie, ktore trobila mu jego babcia. 00:00:13:Tak, wszyscy rozumiemy co to nagla ochota. 00:00:15: To sekret rodzinny. 00:00:16:Kiedy ostatnio sprawdzalam, bylam jeszcze rodzina. 00:00:18: Babciu, on ma z tego zabawe. 00:00:20: Widzialam otwarta puszke kremu z pieczarek. 00:00:22: Nic dobrego z tego nie wyniknie. 00:00:24: Prosze, uczta dla mas. 00:00:26: Ladnie pachnie. 00:00:27:Oh, to byla moja ulubiona potrawa w mlodosci. 00:00:30:Moja babcia robila to za kazdym razem, kiedy bylem smutny. 00:00:33: No wiecie, jesli moja druzyna krykieta przegrala 00:00:35:albo kiedy dziewczyna, ktora mi sie podobala nie zwracala na mnie uwagi. 00:00:38:Wiec nakladaj, bo dzisiaj w aptece byla naprawde niezla laska. 00:00:41: Uzylam na niej wszystkich sztuczek i nic. 00:00:43: Richard, niech przynajmniej Pina to poda. 00:00:45: Brak komentarza do mojego lesbijskiego zartu. 00:00:46: Rany, jak daleko zaszlismy. 00:00:48:Pina nalozy male, odpowiednie porcje. 00:00:50:Johnny Machete musi byc podany z gorka. 00:00:53: Johnny Machete? 00:00:54: To nazwa tej okropnej potrawy. 00:00:57:Pyszne. 00:00:58: Niezle. 00:00:59: Ma dwanascie roznych klorow. 00:01:00: Daj spokoj mamo. Jedz. 00:01:02: Wyglada jakby ktos to juz zrobil. 00:01:03:Emily. 00:01:04:Wybacz. Ciesze sie z twojego szczescia i zeby tego dowiesc, zjem dokladnie trzy kesy zanim to zwroce. 00:01:09: Dziekuje. 00:01:10: Nie ma za co. 00:01:11:A wiec dobre jedzenie, mile towarzystwo. 00:01:13: Przejdzmy do milej rozmowy. 00:01:14: Rory, co tam nowego w twoim zyciu? 00:01:18:To zabawne, ze pytasz... 00:01:20:- Teraz? | - Czemu nie? 00:01:21: Okay. 00:01:22: Mamo, tato, mamy naprawde wspaniale wiadomosci. 00:01:26: Dostalam listy z college'u. 00:01:28:Harvard, Princeton i Yale. 00:01:31: A po namysle podjelam decyzje. 00:01:34: Ide do Yale. 00:01:37: Slyszeliscie � Yale! 00:01:44:Ide do Yale! 00:01:45: To tam, gdzie ty chodziles, tato. 00:01:47:Podobalo ci sie, pamietasz? 00:01:48: Podaj mi Johnny�ego Machete, prosze. 00:01:49: Podaj... 00:01:50:Nie rozumiem. 00:01:51:Myslalam, ze chcieliscie zebym poszla do Yale. 00:01:53:- Wcale nie. | - Oczywiscie ze nie. 00:01:54:Dlaczego tak myslisz? 00:01:55:Mamo, tato, wiem, ze nie zgadzalismy sie co do tego, 00:01:57:gdzie Rory ma sudiowac, ale to jest juz za nami. 00:02:00:Ona idzie do Yale i dobrze. 00:02:03: Naprawde dobrze. 00:02:05: Sama radosc. 00:02:06: Obie bardzo sie z tego cieszymy. 00:02:08: Obie. 00:02:09: Ona i ja. 00:02:10:Ona i ja. 00:02:11: Kazdy w tym pokoju, kto ma na imie Lorelai jest wniebowziety. 00:02:14: Co znaczy, ze wszyscy pozostali z tego pokoju, 00:02:16:ktorzy nie maja na imie Lorelai moga byc jednakowo wniebowzieci. 00:02:22:Pojde po szampana. 00:02:24:Zadzwonie do Talbottow. 00:02:25: Oh i chelp sie tym, ze ten ich glupawy synalek nie dostal sie nawet do Brown. 00:02:29: Idzie do Yale! 00:02:30: Idzie do Yale! 00:02:35: Kiedy wroce, naucze cie piesni wojennej. 00:03:36:Wiec? 00:03:37: Wyglada na spalony. 00:03:38: Dziekuje. Ile czasu zajmie zrobienie go na niespalonego? 00:03:40: Uh, rany, moze dwa � 00:03:41: Tom, pomoge ci. 00:03:43: Odpowiedz, ktorej szukam to dziesiec dni, bo wtedy wracaja tu goscie. 00:03:48: Okay, dziesiec dni. 00:03:49: Klamiesz? 00:03:51: Jakiej odpowiedzi oczekujesz? 00:03:52: Niewazne, spieszcie sie. 00:03:54:Spieszcie sie, co? 00:03:55: Nigdy wczesniej tego nie slyszalem. 00:03:57:Z kuchnia wszystko w porzadku. 00:03:58:Trzeba tylko podlaczyc gaz. 00:04:00: Ile to zajmie? 00:04:01: Nie wiem. Hydraulik tam teraz wszystko sprawdza. 00:04:03:Przyjechali Rappaportowie, zapomnielismy do nich zadzwonic. 00:04:06:O moj Boze, co zrobiles? 00:04:07: Na szczescie nie sa zbyt bystrzy, wiec przekonalem ich, ze pomieszaly im sie daty i odeslalem ich do domu. 00:04:11: Odeslales ich? Nawet nie starales sie znalezc im pokoju gdzie indziej? 00:04:14: Nie ma za co. 00:04:15:Hey Laura, wysledz Rappaportow i zobacz, czy uda ci sie umiescic ich w Bunnyhop Inn. Dzieki. 00:04:20: Okay, wezcie sobie krzesla i zaczynajmy zebranie. 00:04:23:Jestem, przynioslem precle. 00:04:24: Oh, Tobin, swietnie. Umieram z glodu. 00:04:27: Normalnie bym o tym nie pamietal, bo jaki precel moze mierzyc sie z magicznymi babeczkami i rozkami Sookie? 00:04:33: Oh, Tobin, przestan! 00:04:35:Dwa duze, moja droga, tylko dla ciebie. 00:04:38: Co on tu robi? 00:04:40: Jest kierowikiem nocnej zmiany � teraz jest dzien. 00:04:42: Michel, to nadzwyczajne zebranie zarzadcow, jest tu potrzebny. 00:04:45:Mowilem ci, ze nie moge przebywac z nim w jednym pokoju. 00:04:47: To godzina z twojego zycia. Jakos sobie poradzisz. 00:04:51: Poczekaj. Na wypadek sadzy. 00:04:53:Jakis ty mily. 00:04:56: Czekaj, czekaj. 00:04:58:Niech pralnie chemiczne tez kreca swoj interes, co? 00:05:03:Moje miejsce! 00:05:04:Oh, wybacz. 00:05:09: Okay, wiec moze wynajmiemy sobie pokoj? 00:05:12: Zaczniesz to spotkanie? 00:05:14: W porzadku. Oto nasza sytuacja. 00:05:15:Przepraszam, Lorelai. 00:05:16:Michel, dostales precla? 00:05:18: Nie chce precla. 00:05:19: Na pewno? Sa koszerne. 00:05:20:Nie jadam precli. 00:05:21:Precle sa jak klej w jelitach 00:05:24:i gwarantuja, ze wszystko, co kiedykolwiek zjesz, juz tam pozostanie az do twojej smierci. 00:05:27: Ew, zamknij sie. 00:05:29: Okay, skupmy sie. 00:05:30:Jak wiecie, ogien zniszczyl wieksza czesc jadalni i piec pokoi na gorze. 00:05:35:Tobin, wszystko w porzadku? 00:05:36:Przepraszam, ja tylko... 00:05:38:Tak bardzo kocham to miejsce. 00:05:39:Od pieciu lat jestem tu kierownikiem nocnej zmiany 00:05:42: i spedzilem tyle czasu na spacerowaniu tymi korytarzami, 00:05:44:sluchaniu przelatujacych tu przyjaznych duchow, grajacych� 00:05:47:Przejdz do rzeczy preclowy chlopcze. 00:05:48:Po prostu boli mnie, ze to miejsce jest tak zranione. 00:05:51: Nie bedzie takie na zawsze. 00:05:52:Odbudujemy je i bedzie lepsze niz kiedykolwiek przedtem. 00:05:56:Musimy jednak prosperowac do tego czasu. 00:05:59:Wiec potrzebuje pomyslow, co robic. 00:06:01:Wiesz, tak sobie myslalem...przepraszam, moge? 00:06:03:Nie. 00:06:04:Smialo. 00:06:05: No gdybysmy mogli zaprosic tu kogos slawnego, to zgromadziloby duzo ludzi. 00:06:07: Hm. Ale jak mozemy sciagnac tu kogos slawnego? 00:06:10: Znam Tony�ego Randalla i Renee Estevez. 00:06:11:Z checia zadzwonie. 00:06:13: Okay. Wolalbym o tym nie mowic, szczegolnie ze... 00:06:16:To znaczy, co z ta Renee Estevez? 00:06:18: Ale mamy teraz mniej pokoji, tak? 00:06:20: Tak. 00:06:21: Ale hall jest w porzadku a Sookie moze robic pewne rzeczy w domu � 00:06:23:babeczki, cos pieczonego, dzemy itd. | - Wiec? 00:06:27: Wiec to jest sniadanie i mamy lozka, a jesli dodamy do tego darmowe wino i sery okolo piatej po poludniu... 00:06:32: Uh, nie. Nie zamienimy sie w zajazd. Kto nastepny? 00:06:34: Jestes uparta. 00:06:35: Zajazdy sa denerwujace. 00:06:38: Zmuszaja ludzi do zmieszania sie. 00:06:39: Nie popieram tego. 00:06:40: Dodanie jakiegos wesolego akcentu byloby zacheta dla ludzi do utrzymania rezerwacji. 00:06:44: Wiecie co, 00:06:45:wolalbym tego nie mowic, sam nie przepadam za zajazdami, 00:06:47: ale Michel ma racje. 00:06:49: Natychmiast przestan mnie bronic. 00:06:51: W porzadku, rozwaze to. 00:06:53: Jasne, jesli on to mowi, ty to rozwazysz. 00:06:57: Musze ci cos pokazac. 00:06:58: To cos zlego? 00:06:59: Nie, to jest wspaniale. 00:07:00:Bedziesz naprawde zachwycona. 00:07:01:Rozgrzej sie, bo zrobisz gwiazde. 00:07:03: Mowcie dalej. Zaraz wracam. 00:07:07: Przepraszam, Lorelai? 00:07:08:Sluchaj, wiem, ze teraz masz duzo na glowie, 00:07:10:ale pamietalem tez, ze w piatek sa twoje urodziny 00:07:13:no i kupilem ci taki maly prezent. 00:07:14: Oh, nie musiales tego robic. 00:07:17:To nic wielkiego. 00:07:19: Tobin, uwielbiam swiece. 00:07:20:Jest zapachowa, cappuccino. 00:07:22: Boze, pieknie pachnie. 00:07:24: Ciesze sie, ze ci sie podoba. 00:07:25: Podoba mi sie, dziekuje. 00:07:26: Jestem tu kierownikiem nocnej zmiany i jestem z tego dumny, 00:07:30: ale teraz tym calym wariactwem, 00:07:33: jesli bedziesz potrzebowala mojej pomocy, zadzwon prosze. 00:07:36:Pewnie z tego skorzystam, Tobin. Dzieki. 00:07:48:- Schody skrzypia. | - Schody skrzypia. 00:07:49:Porecz jest poobijana. 00:07:51: Porecz jest poobijana. 00:07:52: Z luku odpada farba, a przy wejsciu odpadla deska. 00:07:57: Ooch a komin wymaga czyszczenia. 00:07:58:- Mamo. | - Co? 00:07:59: Luke nie moze wyczyscic ci komina. 00:08:00: Czemu nie? 00:08:01:Bo do tego trzeba byc kominiarzem. 00:08:03: Blagam. 00:08:04:Jesli moze to zrobic Dick van Dyke, to Luke tym bardziej. 00:08:05: Luke bedzie zalowal ze kiedykolwiek zlozyl ci te propozycje. 00:08:08: Hey, przez ostatnie piec lat Luke daje mi piec darmowych godzin napraw z okazji moich urodzin. 00:08:13: A ty przez ostatnie cztery lata okropnie to wykorzystujesz. 00:08:16:Musze nadrobic ten pierwszy rok, ktorego nie wykorzystalam nalezycie. 00:08:19: Duch dawania zupelnie w tobie nie istnieje. 00:08:21:Ale duch brania zyje i chce miec wyczyszczony komin. 00:08:24: Ooh, dopisz tez pranie. 00:08:26:Dobra, to moze tez zbudowac mi nowa polke na ksiazki? 00:08:29: Nigdy nie bylam z ciebie bardziej dumna niz w tej chwili. 00:08:32:I kaz mu namalowac na niej kwiatuszki. 00:08:34: Bo tak dobrze mu wychodza. 00:08:37: Slucham? 00:08:38: Skonczylam prace o Dickinsonie, 00:08:39:test z fizyki byl jak dla trzecioklasity 00:08:41:i wybralam historie polityczna Egiptu na moj projekt z Historii Miedzynarodowej. 00:08:44: Bylas bardzo zajeta. 00:08:45: Bardzo sie nudzilam. 00:08:46: Kiedy wracasz do szkoly? 00:08:48: Rodzice wracaja jutro. 00:08:49: Mama przyjezdza chyba z nowa twa...
Obi