The Burbs - Uncut (DVD Rip).txt

(51 KB) Pobierz
00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jakoœć napisów.|Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
00:01:21:Ray, dokšd idziesz?
00:01:24:Wracaj do łóżka.
00:03:47:Uważaj, ty cholerny mały...
00:04:19:Queenie!
00:04:26:Walter!
00:04:28:Dobra suczka. Ich trawnik|potrzebował nawiezienia.
00:05:30:Dzień dobry, poruczniku.|Pani Rumsfield.
00:05:34:Czeœć, Ricky.
00:05:42:Panie Rumsfield, ostrożnie.
00:05:46:- Niech to szlag.|- Aha.
00:05:49:Walter.
00:05:54:Uwielbiam tego goœcia.
00:05:56:- Walter!|- Mark!
00:06:01:Czemu nie œpisz?
00:06:03:Pies Waltera właœnie się zesrał|na trawnik Rumsfielda.
00:06:08:Dobrze, skarbie.
00:06:10:Wiem, że tam jesteœ, staruszku!
00:06:11:- Skarbie, sšsiedzi.|- Słuchaj pan.
00:06:15:To draństwo,|pański warczšcy szczur...
00:06:17:właœnie po raz ostatni zesrał się|na moim trawniku!
00:06:20:Jeżeli jeszcze raz znajdę...|tylko jeden raz...
00:06:22:złapię go|i zaszyję mu dupę na amen!
00:06:26:- Od razu to zrobię.|- Nie! Przestań, skarbie.
00:06:29:Daj spokój. ChodŸmy do domu.
00:06:34:Kochanie, chyba powinniœmy|się przeprowadzić.
00:06:41:Naprzeciwko handlarz broniš|a kawałek dalej wariat.
00:06:44:Cišgle się kłócš.
00:06:46:Wystarczajšco słodkie?
00:06:49:Ci najbliżsi sšsiedzi...|Jak się nazywajš? Klopkowie?
00:06:51:Aha.
00:06:53:- Czy to słowiańskie nazwisko?|- Nie wiem.
00:06:57:Sš tu od miesišca. Myœlisz,|że zrobiš porzšdek z ogrodem?
00:07:04:Będziesz coœ z tego jadł?
00:07:07:Nie. Znowu mam kłopoty z żołšdkiem.
00:07:11:Ciekaw jestem,|co się tam działo w nocy.
00:07:14:Wiedziałam, że tak będzie.
00:07:17:- Co?|- Nic.
00:07:18:Co wiedziałaœ, że tak będzie?
00:07:21:Już się zaczyna.
00:07:22:Będziesz bezczynnie siedział|cały tydzień...
00:07:24:nudzšc się œmiertelnie i wrócisz|do pracy w gorszym stanie niż teraz.
00:07:29:Nie, to nieprawda.
00:07:31:Proszę cię, spakujmy się i jedŸmy|nad jezioro. WyjedŸ i odpocznij.
00:07:35:Powinieneœ siebie zobaczyć. Wstałeœ|o œwicie, by oglšdać psie kupy.
00:07:39:Nazywasz wyjazd nad jezioro|odpoczynkiem?
00:07:41:Cztery godziny jazdy autostradš|w œwištecznym korku...
00:07:44:żeby potem siedzieć|w ociekajšcym wilgociš domku...
00:07:47:i czekać aż sšsiad|o ogromnej głowie...
00:07:49:- upije się i spadnie ze schodów.|- Ma wodogłowie.
00:07:51:Nie powinieneœ się z niego nabijać.
00:07:53:Nie uważam tego za odpoczynek.
00:07:55:A to jest odpoczynek:|Siedzenie w domu i leniuchowanie.
00:07:58:Właœnie to chcę robić.|Chcę się wylegiwać...
00:08:02:leniuchować, oglšdać mecz...
00:08:04:i wypić z dwieœcie piw,|zapalić, na dworze, parę cygar.
00:08:09:Naprawię grilla na podwórku.|Zrobię to.
00:08:12:Tego potrzebuję, Carol.|Potrzebuję tego.
00:08:16:Zobaczysz. Pod koniec tygodnia|będę jak nowy.
00:08:19:To twoje wakacje.
00:08:48:Cicho.
00:09:01:Art ma broń.
00:09:06:Czeœć, Art!
00:09:08:Czeœć, Ray.|Czy wy tam jecie?
00:09:12:Wiesz jaka jest Suzette, kiedy idzie|o jej karmnik dla ptaków.
00:09:14:Te wrony zaczynajš się zjawiać|nie wiadomo skšd.
00:09:16:Cišgle mnie męczy,|bym się ich pozbył.
00:09:18:,, Wrony sš za duże na karmnik",|powtarza.
00:09:21:- Nie widziałam tu wron.|- Sš ogromne.
00:09:23:Dlatego mam broń.|Zastrzelę parę.
00:09:25:Czemu nie pojechałeœ z Suzette|do jej matki?
00:09:28:Hej, jem.
00:09:30:Wyobrażasz sobie mnie z nimi dwoma|przez cały tydzień?
00:09:33:Wolałbym zjeœć potłuczone szkło.
00:09:35:To będzie wspaniały|kawalerski tydzień.
00:09:40:Vince.
00:09:44:Dlaczego nie jesteœ w pracy, Ray?
00:09:46:- Wzišłem tydzień wolnego.|- Tydzień wolnego?
00:09:49:Wspaniale. Jedziecie nad jezioro|czy coœ w tym rodzaju?
00:09:51:- Nie, na podwórko.|- Na podwórko?
00:09:54:Chcę pobyć w domu|i się zrelaksować.
00:09:56:Zrelaksować się? Powodzenia, z tymi|œwirami mieszkajšcymi obok.
00:10:00:- Czy poznałeœ już Klopków?|- Nie.
00:10:02:Nie poznałem.|Żaden z sšsiadów ich nie poznał.
00:10:05:Ale rozmawiałem z babkš z agencji,|która sprzedała im dom.
00:10:09:Podobno ich poprzedni dom|się spalił.
00:10:13:Naprawdę?
00:10:14:Tak. Koszmarne płonšce piekło.
00:10:21:Sšsiedzi z piekła.
00:10:26:Może.
00:10:27:Tak czy inaczej, cieszę się,|że nie mieszkam zaraz obok nich.
00:10:31:Spójrzmy prawdzie w oczy.
00:10:33:Ci Klopkowie sš dziwni.
00:10:35:Przyglšdam się ich domowi|od kiedy się wprowadzili.
00:10:38:Nikt nie wchodzi|i nikt nie wychodzi.
00:10:40:Żadnych goœci. Żadnych dostaw.
00:10:43:Jak myœlisz, co oni jedzš, Ray?
00:10:46:Może chcš zachować prywatnoœć, Art.
00:10:50:Pamiętasz,|jak mieszkali obok Knappsowie?
00:10:51:Lle razy rozmawiałeœ z Knappsami?
00:10:53:Ja dwa razy. Nawet się nie|pożegnali jak się wyprowadzali.
00:10:56:Proszę cię, nawet ich nie porównuj.
00:10:59:Choć nie lubili rozmawiać,|byli jednak w miarę normalni.
00:11:02:Pracowali w ogrodzie.|Strzygli trawniki. Mieli trawnik.
00:11:05:Ci Klopkowie...
00:11:07:nawet nie wiemy ilu ich jest.
00:11:10:Jest ich trzech.
00:11:12:Wychodzš tylko w nocy.
00:11:15:Ricky Butler powiedział,|że to nocne stwory.
00:11:17:Ricky Butler.
00:11:19:W zeszłym tygodniu,|kiedy byłem na dachu z teleskopem...
00:11:22:widziałem ich w ogrodzie.
00:11:24:- Co robili, kochanie?|- Kopali.
00:11:29:- Kopali, jak grabarze?|- Może.
00:11:33:Dobra, wystarczy tego gadania.
00:11:36:Chcę byœ przestał szpiegować|Klopków razem z Rickym Butlerem.
00:11:40:Przestań napełniać mu głowę|tymi szalonymi teoriami.
00:11:44:- Dokšd idziesz?|- Przebiorę się w wakacyjne ciuchy.
00:11:48:Skończyłeœ już jajka?
00:11:52:Kochanie, wymieszam cynie|z pozostałymi kwiatami.
00:11:57:- Goœć w sklepie ogrodniczym mówił...|- Rany, to mnie naprawdę wkurza.
00:12:01:Co?
00:12:02:Ten stary pierdziel.
00:12:04:Ma najlepszy trawnik w okolicy.
00:12:08:Wiesz dlaczego?
00:12:12:Bo uczy swojego psa|srania na mój trawnik.
00:12:20:Hej, pani Rumsfield.
00:12:23:Bez œladów opalania.
00:12:27:Ładnie wyglšda.
00:12:30:Ten dzieciak od sšsiadów to dureń.
00:12:37:Peterson.
00:12:39:Wyszedł wieczorem w szlafroku,|gdy cudzoziemcy rozrabiali.
00:12:43:Nic nie zrobił.
00:12:47:Co będziesz robić?
00:12:50:Nie wiem.
00:12:52:- Pokazywałem ci moje nowe narzędzia?|- Nie.
00:12:55:Sš œwietne.
00:12:57:Ojciec Carol dał mi je na Gwiazdkę.
00:13:02:Patrz.
00:13:05:To cudeńka.|Zbudujesz coœ nimi?
00:13:07:Pewnie tak.
00:13:12:Hej, o której godzinie jest mecz?
00:13:14:Chyba około 13.00.
00:13:17:Chcesz się przejœć do delikatesów|i kupić kanapkę z wołowinš?
00:13:19:Nie. Zastanawiam się nad kupnem|elektrycznego otwieracza do garażu...
00:13:23:i założeniem go.
00:13:33:Ray.
00:13:35:Ray, chodŸ tu!
00:13:42:O co chodzi?
00:13:47:To mój sšsiad.
00:13:51:Hej, jeden z Hunów|wyszedł z jaskini.
00:14:29:Może pójdziesz się przywitać?
00:14:32:Może i tak.
00:14:35:To dobry moment.
00:14:37:Jeœli pójdziesz z nim pogadać,|dowiemy się co to za jeden. IdŸ.
00:14:41:Też się możesz z nim przywitać.
00:14:43:- Ale to twój sšsiad.|- Jest też twoim sšsiadem.
00:14:45:Mieszkacie obok siebie.
00:14:48:Wszyscy mieszkamy koło siebie,|więc też możesz iœć.
00:14:50:Wszyscy mieszkamy w tym samym|mieœcie, ale ty mieszkasz tuż obok.
00:14:53:Gdyby chciał coœ pożyczyć,|przyszedłby do ciebie.
00:14:56:Jest teraz zajęty.
00:14:58:Nie jest zajęty. Idzie do œrodka.|IdŸ teraz, bo...
00:15:01:Idzie z powrotem do œrodka.|Jeœli chcesz się przywitać...
00:15:03:powinieneœ chyba...
00:15:05:Idzie do domu.|Przegapisz go.
00:15:08:Idzie do œrodka...
00:15:10:- Przegapiłeœ już, tak?|- Nie przegapiłem.
00:15:12:- Cykor.|- Poszedł do domu.
00:15:14:Nie jestem cykorem dlatego,|że poszedł do domu.
00:15:16:Wyszedłeœ na cykora|przed twoim synem. Twoim synem.
00:15:21:Prestań. Jeœli to ma być taki|problem, to chodŸmy się przywitać.
00:15:24:- To żart!|- ChodŸmy się przywitać.
00:15:27:Co taki nerwowy?|Spróbuj kawy bez kofeiny.
00:15:29:Zakładajš się, który zadzwoni.
00:15:32:Nie powinniœmy się tak gapić.
00:15:35:Czemu razem nie pójdziemy|się przywitać? Tchórzysz?
00:15:38:No już, panie Peterson! Tak!
00:15:42:Teraz wszyscy się nam przyglšdajš.
00:15:44:- Dobra robota!|- Tak, dobra.
00:15:46:Pójdę z tobš.|Pewnie. Nie ma sprawy.
00:15:49:ChodŸmy.
00:16:25:Kraty na oknach w piwnicy.
00:16:29:- Majš dziury w ganku.|- To była zasadzka.
00:16:31:- W porzšdku?|- Tak.
00:16:33:- Nie będę za to płacić.|- Powinniœmy ich zasšdzić.
00:16:37:Przywitajmy się.
00:17:04:Przynieœ węża.|Trzymajcie się!
00:17:11:Biegnij w mojš stronę! Do wody!
00:17:19:Ray, tutaj!|Biegnij do wody!
00:17:22:Biegnij do mnie! Szybko!
00:17:44:Chyba już odleciały, Mark.|Już ich nie ma!
00:17:47:- Dorwały was?|- Nie wierzę, że to zrobiliœcie.
00:17:49:- Ja też.|- To było wspaniałe.
00:17:51:To samo przydarzyło mi się|w ubiegłym tygodniu.
00:17:54:Nie pszczoły,|ale wœciekła wiewiórka.
00:17:59:W płd. Wschodniej Azji nazwalibyœmy|coœ takiego,, złš karmš".
00:18:28:Kochanie, ukšszenia pszczół|nie gojš się, jak się je drapie.
00:18:31:Gdybyœmy pojechali nad jezioro,|miałbym ich dwa razy tyle.
00:18:34:Jak dotšd nic co powiedziałaœ rano|się nie spełniło.
00:18:37:- Dokšd?|- Nie mogę pójœć do pokoju obok...
00:18:39:żebyœ nie pytała dokšd idę?
00:18:41:Idę do Paryża we Francji.|Idę do Banff w Kanadzie.
00:18:44:- Właœnie tam idę.|- WeŸmiesz psa?
00:18:46:Tak. Idę na spacer z psem.
00:18:58:Nie, zaczekaj.
00:19:01:Vince.|ChodŸmy tutaj.
00:19:03:Nie idŸmy dzisiaj w tę stronę.
00:19:07:To ładny ogród.|To dobry ogród.
00:19:09:Hej, ty z psem!
00:19:12:Hej, mógłbyœ trzymać tego kundla|z daleka od mojego trawnika?
00:19:15:Dobra.|IdŸ na całego.
00:19:19:Przychodzi tu palić cygara.|Żona mu nie pozwala.
00:19:21:Nie wie, że o tym wiem.|Czeœć, Ray. Jak się masz, kolego?
00:19:25:- Witam, panie Peterson.|- Miło pana widzieć.
00:19:28:- Potrzebuje pan zapalniczki?|- Dzięki.
00:19:30:- Piękny ...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin