00:00:01:Dzi�ki. Kurcze, ale zimno. 00:00:02:Strasznie, zamarzam. 00:00:04:Wi�c wchod�cie i usi�d�cie przy kominku. 00:00:06:Zrobi� wam co� do picia i sobie porozmawiamy. 00:00:08:O czym? 00:00:09:Przygotowa� radary. 00:00:10:Tak jest kapitanie. 00:00:11:Wi�c Lorelai, jak si� masz? 00:00:13:Dobrze, mamo. 00:00:15:Rory? 00:00:16:U mnie te� wszystko w porz�dku. 00:00:18:A co u ciebie mamo? 00:00:19:Te� dobrze. 00:00:20:Zobaczcie, wszystkie trzy mamy si� dobrze. Zupe�nie jak The Judds. 00:00:23:Wi�c, Lorelai, umawiasz si� z kim�? 00:00:27:Nie, nie, aktualnie nie. 00:00:30:Naprawd�? Nikogo nie ma? 00:00:31:Absolutnie. 00:00:33:Jest jaka� szansa, �e si� zejdziesz z Maxem? 00:00:34:Nie mamo, nie ma szansy. 00:00:36:A co z tym facetem z baru? Tym, kt�ry si� nie goli? 00:00:38:Luke. To tylko przyjaciel mamo. 00:00:40:My�lisz, �e b�dziesz sama przez ca�e �ycie? 00:00:42:S�ucham? 00:00:43:Jak my�lisz, jakie s� szanse �e kogo� sobie znajdziesz? 00:00:46:Dobra, o co tu chodzi? 00:00:48:No c�, by�am dzisiaj w rodzinnym mauzoleum. 00:00:51:Zawsze potrafisz mnie zaskoczy�! 00:00:53:Chcia�am tylko sprawdzi� wszystko, 00:00:54:upewni� si� �e dobrze si� wszystkim zajmuj�... 00:00:55:po�o�y� kwiaty, no wiesz. 00:00:56:Mhm. 00:00:57:Wi�c wesz�am do �rodka i rozejrza�am si� dooko�a i zauwa�y�am 00:01:00:�e tam jest bardzo ma�o miejsca. 00:01:02:Ach tak. 00:01:03:Oczywi�cie jest miejsce dla mnie i Richarda, dla ciebie i Rory 00:01:07:ale poza wami nie s�dze �e kto� jeszcze si� tam zmie�ci. 00:01:10:Ah. 00:01:11:Tak. Wi�c je�eli kiedy� kogo� poznasz 00:01:15:nie wiem gdzie go zmie�ci�. 00:01:17:C�, mo�e po prostu zrzucimy go na wysypisko �mieci. 00:01:20:Nie wyg�upiaj si�. 00:01:21:Racja, bo to nie jest rozmowa do wyg�upiania. 00:01:23:Zastanawia�am si� czy nie mo�na by powi�kszy� mauzoleum do krypty obok 00:01:25:ale rodzina do kt�rej nale�y nie chcia�a o tym s�ysze�. 00:01:27:Zaczynam tu mie� dreszcze. 00:01:29:Wi�c rozmawia�am z dyrektorem cmentarza i on zasugerowa�, �eby�my kupili aneks. 00:01:33:Aneks? 00:01:34:Tak. 00:01:35:No wiesz, w takim sklepie kt�ry specjalizuje si� w |nadprogramowych cz�onkach rodziny. 00:01:38:Wi�c je�eli kupimy aneks, a ty kiedy� w ko�cu wyjdziesz za m��... 00:01:42:Powiedz to mamo - prawie �adnych szans, co? 00:01:44:Chodzi�o mi o to �e b�dziemy musieli zdecydowa� kogo przenie��. 00:01:46:Aha. C�... 00:01:49:Dlaczego nie przesuniemy cioci Cecile? 00:01:51:Zawsze by�a wkurzaj�ca na przyj�ciach. Opowiada�a idiotyczne dowcipy o pukaniu. 00:01:54:Mamo. 00:01:55:Co? 00:01:56:Nie mo�na tak po prostu wykopa� cioci Cecile. 00:01:57:Puk-puk. Kto tam? Ananas. Jaki ananas? 00:02:01:I tu si� ko�czy�y. Nigdy si� nie nauczy�a na czym polegaj� takie dowcipy. 00:02:04:By�a kompletn� idiotk�. 00:02:05:Dobra, decyzja zapad�a - ruszamy Cecile. 00:02:07:S�uchajcie, mnie po��cie w aneksie. 00:02:10:Nie ma mowy! Nie zostawisz mnie tam samej z cioci� Cecile. 00:02:13:Nie chc� by� odpowiedzialna za wykopanie kogo� z miejsca wiecznego spoczynku. 00:02:16:Dobra, mam pomys�. 00:02:18:Ja pewnie umr� pierwsza, wi�c jak Rory kopnie w kalendarz,| wrzu�cie j� po prostu do mnie. 00:02:20:Je�li nie masz nic przeciwko temu, wola�abym w�asny k�t. 00:02:22:Dlaczego? Razem �wietnie by�my si� bawi�y. 00:02:24:A poza tym ka�� si� pochowa� z moimi najlepszymi kompaktami. 00:02:28:Przepraszam za sp�nienie. Co� przegapi�em? 00:02:30:W�a�nie rozmawia�y�my o tym, kogo przenie�� do aneksu. 00:02:33:Ja jestem za Cecile. 00:02:35:Okropna kobieta, i te okropne dowcipy. 00:02:37:A nie m�wi�am? 00:02:38:Co za bezduszna rodzina. 00:02:43:KOCHANE KLOPOTY 00:03:37:Pyszne. 00:03:38:Tak, co to jest? 00:03:40:C�, to... 00:03:41:Nie, nie m�w nam. 00:03:42:Dlaczego? 00:03:43:Bo za ka�dym razem kiedy co� mi smakuje i nie wiem co to jest 0:03:46:a potem si� dowiaduj�, okazuje si� �e to co� obrzydliwego 00:03:48:czego nigdy bym nie tkn�a gdybym wiedzia�a co to jest. 00:03:50:Przyk�ad? 00:03:51:�limaki. 00:03:52:Obrzydlistwo. 00:03:53:Wi�c jedz w niewiedzy, moja droga. 00:03:54:Z przyjemno�ci�. 00:03:56:Wi�c tato, jak tam �ycie na emeryturze? 00:03:58:Dobrze, powiedzia�bym �e nawet fascynuj�co. 00:03:59:Zacz��em zauwa�a� codzienne rzeczy, kt�re musia�em pewnie widzie� setki razy 00:04:04:ale nigdy nie zwraca�em na nie uwagi. 00:04:06:Na przyk�ad wczoraj twoja mama przestawi�a wazon 00:04:09:ten w hallu, a nie zrobi�a tego przy mnie. 00:04:11:No tak, bo grzeczne dziewczynki nigdy nie przestawiaj� wazon�w w obecno�ci m�czyzn. 00:04:14:I przestawi�a go tylko troch� 00:04:17:ale i tak zauwa�y�em przechodz�c. 00:04:19:Imponuj�ce. 00:04:20:A ka�dego dnia dokonuj� nowego odkrycia. 00:04:22:Twoja mama zmieni�a fryzur�. 00:04:23:Albo ubra�a buty, kt�re nie pasowa�y do torebki. 00:04:26:Richardzie. 00:04:27:W ostatni czwartek. 00:04:28:Na mi�o�� bosk�. 00:04:29:Wiesz co jeszcze zauwa�y�em? 00:04:30:Co? 00:04:31:Pierwsze wydanie Flauberta, w idealnym stanie 00:04:33:schowane za kilka biografii Churchilla. 00:04:36:Nie! 00:04:37:Zainteresowana? 00:04:38:�ycie jest pi�kne. 00:04:39:Chod� ze mn�. 00:04:40:Tato, mo�esz sprawdzi� czy nie masz przypadkiem nowych sk�rzanych but�w Chanel |wetkni�tych za biografi� Churchilla? 00:04:44:Hmm. 00:04:47:Co si� sta�o mamo? 00:04:48:Nic. 00:04:49:Dr�a�y ci powieki. Widzia�am. 00:04:51:To nieprawda. 00:04:53:Jak tata m�wi� o przesuwaniu wazonu. 00:04:55:Wydawa�o ci si�. 00:04:56:Co� nie tak? 00:04:57:Nie, wszystko w porz�dku. 00:04:59:Dobra, wszystko w porz�dku. 00:05:01:Tylko po prostu ostatnio jest jako� dziwnie. 00:05:04:To znaczy? 00:05:05:No z Richardem w domu. 00:05:06:Aha. 00:05:07:Zwykle nigdy nie byli�my w domu o tej samej porze. 00:05:09:Pobrali�my si�, pojechali�my do Europy, wr�cili�my 00:05:11:on poszed� do pracy i tak zosta�o. 00:05:13:A teraz jest inaczej. 00:05:15:Du�o inaczej. 00:05:16:On jest tu ca�y czas 00:05:18:patrzy na mnie i zauwa�a jak przestawiam wazon... 00:05:21:Nie wiem. 00:05:23:To g�upie. 00:05:24:Zauwa�yl �e zmieni�am fryzur�. 00:05:26:Niejedna kobieta chcia�aby �eby jej m�� zauwa�a� takie rzeczy. 00:05:28:Przyzwyczaisz si� do tego. 00:05:30:Ka�de z was mia�o swoj� rutyn� 00:05:32:a teraz musicie stworzy� wasz� wsp�ln� rutyn�. 00:05:33:By� mo�e. 00:05:34:Daj temu troch� czasu. 00:05:36:A potem odnajdziecie sw�j rytm i on wr�ci do ignorowania twoich w�os�w 00:05:38:i wszystko b�dzie dobrze. 00:05:40:Chyba masz racj�. 00:05:42:Wiem �e mam racj�. 00:05:43:Poddaje si�, co to jest? 00:05:44:Nerk�wki. 00:05:46:Nerk�wki. Czyli to... 00:05:48:Trzustka. 00:05:52:Nie, nie, nie, nie, nie. 00:05:57:-Paris. | -Jeszcze nie sko�czy�am. 00:05:59:Przepraszam. 00:06:00:Nie. 00:06:01:Dobrze �e sko�czy�a. 00:06:02:Dlaczego tylko mi na tym zale�y? 00:06:04:To nieprawda. 00:06:05: Wiem, �e tobie te� zale�y. Ale powinno zale�ec ka�demu w tym g�upim pokoju 00:06:08:nie mog� by� jedyn� osob� kt�rej zale�y. 00:06:09:Opr�cz ciebie. 00:06:10:To tylko konkurs, Paris. 00:06:12:Nie dostaniesz za to do�ywotniej dostawy Rice a Roni. 00:06:15:Uwielbiam to. 00:06:16:Nagroda Oppenheimera za najlepsz� gazetk� szkoln� to nie konkurs. 00:06:19:To deklaracja. 00:06:21:M�wi o tym, �e jest si� najlepszym. 00:06:22:Najlepsi autorzy, najlepsi dziennikarze, najlepsi wydawcy. 00:06:24:M�wi �e uda�o ci si� zniszczy� wszystkich innych. 00:06:27:M�wi o tym, �e ka�da szko�a w Stanach Zjednoczonych Ameryki czuje tylko wstyd i b�l 00:06:33:wobec ludzi kt�rzy wygrali nagrod� Oppenheimera. 00:06:36:Ja tego pragn�. 00:06:38:Chc� zada� ten b�l. 00:06:39:-Nasza gazeta jest dobra. | -Nie jest wystarczaj�co dobra. 00:06:41:-Zesz�otygodniowy numer... | -To by� niez�y wysi�ek grupy dzieciak�w. 00:06:43:Bo my jeste�my grup� dzieciak�w. 00:06:44:Nie gdy przebywamy w tym pokoju. 00:06:46:Flescher Prep Gazette, Broadmouth Banner, Richmond Heights Chronicle 00:06:50:te publikacje nie s� dla nas konkurencj�. 00:06:53:Kurcze. 00:06:54:The New York Times, the Wall Street Journal, the Washington Post 00:06:57:to jest nasza konkurencja. 00:07:00:Paris chyba zwariowa�a. 00:07:02:Musimy podnie�� poprzeczk�. Musimy by� lepsi, wi�cej my�le�, g��biej kopa�. 00:07:05:Ja nie chc� odda� dobrego numeru. 00:07:07:Ja chc� odda� �wietny numer, najlepszy numer. 00:07:09:-Na kiedy jest termin? | -Za tydzie� od dzisiaj. 00:07:11:Dobra, wi�c lepiej zr�bmy burz� m�zg�w. 00:07:13:Czy kto� ma pomys� na temat przewodni. 00:07:14:-Tak. | -Jaki? 00:07:16:Taki kt�ry wygra. 00:07:17:�wietnie, wielka pomoc. 00:07:19:Dobra, s�uchajcie, musimy zabra� si� do roboty. 00:07:24:Kiedy� doprowadzisz si� do zawa�u, wiesz? 00:07:27:Gracielo, na stole zostawiam list� zakup�w. 00:07:30:Pami�taj �e potrzebujemy niskochlorowego wybielacza. 00:07:32:Narysowa�am ci jak wygl�da pude�ko, wi�c tym razem na mi�o�� bosk�, zwr�� na to uwag�. 00:07:38:Jak spacer? 00:07:41:Carlowi Rambertsonowi przyda si� nowy dach. 00:07:42:Dam mu zna�. 00:07:43:Dobry pomys�. 00:07:44:-Ci�ki dzie�? | -O tak. 00:07:46:-Czy to ta sama kawa kt�r� pi�a� kiedy wyszed�em? | -S�ucham? 00:07:48:Kiedy wyszed�em godzin� temu, pi�a� kaw�. 00:07:51:O nie nie, to ju� nast�pna. 00:07:53:A wi�c to ju� trzecia kawa dzisiaj rano? 00:07:55:Chyba. 00:07:56:Interesuj�ce. W�a�nie zda�em sobie spraw� �e pijasz rano trzy fili�anki kawy. 00:08:00:Nie pijam trzech fili�anek kawy ka�dego ranka. 00:08:02:-Ka�dego ranka w tym tygodniu. | -I co z tego? 00:08:04:Nic. To tylko obserwacja, nic wi�cej. 00:08:06:To du�o kawy. 00:08:10:Chcia�by� co� konkretnego na obiad? 00:08:13:-Nie, zadowol� si� tym co b�dzie. | -W porz�dku. 00:08:15:-Co piszesz? | -Kotlety jagni�ce. 00:08:17:-To na dzisiaj? | -Tak. 00:08:19:Nie chcesz dzisiaj kotlet�w jagni�cych? 00:08:21:Nie nie nie, mog� by�. 00:08:23:Pomy�la�em tylko �e mog�aby by by� piecze� dla odmiany. 00:08:26:A wi�c piecze�. 00:...
Obi