Miłujsie się 2002-1.pdf

(6368 KB) Pobierz
12322108 UNPDF
Katolicki Dwumiesięcznik Społecznej Krucjaty Miłości
Radość serca
Radość serca
jest życiem człowieka... (Syr 31,22)
jest życiem człowieka... (Syr 31,22)
W numerze:
Kochani Czytelnicy!
3
6
8
11
13
14
17
20
21
23
25
26
27
27
28
32
35
38
39
40
42
43
44
47
48
49
50
51
52
53
54
Żyć życiem godnym człowieka
Nie namalowany ludzką ręką
Objawienia na wzgórzu Tepeyac
Upadek barbarzyńskiej religii Azteków
Kościół i konkwistadorzy
Silniejszy niż nienawiść
Spowiedź – sakrament uzdrowienia
Potrzebowałem szczerej spowiedzi
Raduję się, gdy patrzę na ciebie
Post jako szansa
Chciałam zabić własne dziecko
Jezus Miłosierny najlepszym lekarzem
Okazał nam swe Miłosierdzie
To był cud...
Wiara szukająca głębszego zrozumienia (21)
Walka komunistów z Kościołem w Polsce (4)
List do dziewcząt (8)
Orędzie dusz czyśćcowych (4)
Nie czekaj do końca świata!
Jak się bronić przed myślami samobójczymi
Zaczęłam się odchudzać
Najlepszy specjalista od wyboru męża
List do chłopców (8)
Najpierw pokochaj Boga
Pierwszy krok to dobra spowiedź
Brak mi wiary
Trzymam się dzięki Jezusowi
Warto czekać
Po 40 latach skończył się koszmar
Wytwaliśmy w czystości
Tylko dla odważnych
W okresie wielkanocnym planujemy wydanie kolejnego,
czwartego już numeru „Miłujcie się!” w języku rosyjskim. Będzie to
możliwe dzięki wielkiej ofiarności naszych czytelników oraz bezinte-
resownemu zaangażowaniu kolporterów. Dotychczasowe trzy numery
„Liubitie Drug Druga”, w łącznym nakładzie 250 tys. egz., zostały dar-
mowo rozprowadzone w krajach byłego ZSRR. Na tych terenach roz-
prowadzamy również za darmo kilkanaście tysięcy egzemplarzy każ-
dego polskiego wydania „Miłujcie się!”. Jak bardzo pismo to jest
potrzebne, świadczą listy od czytelników. Piszą oni: Brak słów, by
wyrazić jak piękne jest to, co robicie, Wasza gazeta pomaga mi
się zastanowić, zobaczyć i zrozumieć życiowe błędy, jakie popeł-
niłem... Mam nadzieję, że z waszą pomocą nie pójdzie na marne
reszta mego życia. Wasza gazeta obudziła we mnie tę nadzieję
i boję się ją stracić; To pismo odmieniło moje życie; Dzięki Wam
jestem na dobrej drodze do zdobywania największego skarbu –
Miłości; To pismo tchnie radością i nadzieją.
Dwumiesięcznik „Miłujcie się!” oddaliśmy Matce Najświęt-
szej na Jej wyłączną własność. Wpatrując się w przykład Jej hero-
icznej wiary i posłuszeństwa Bogu, pragniemy każdego dnia przez
modlitwę i pracę oddawać siebie działaniu Ducha Świętego – Ojca
ubogich, Dawcy wszelkich darów i Światłości sumień – po to, aby „Mi-
łujcie się!” było nosicielem Prawdy i Miłości. W czasach, gdy ludzie
tak mocno doświadczają pokusy beznadziei i rozpaczy, tylko Duch
Święty przynosi ulgę i pociechę. Tylko Duch Święty „przekonuje o
grzechu” i odtwarza na nowo w człowieku zniszczone pokłady dobra,
miłości i nadziei. Prosimy Was o modlitwę w intencji współpracow-
ników i członków Redakcji, aby byli zawsze posłuszni natchnieniom
Ducha Świętego i z żywą wiarą przyjmowali wszystkie Jego dary.
Duża ilość świadectw nadsyłanych do Redakcji pozwala wysnuć
wniosek, że do współredagowania tego pisma Duch Święty angażuje rów-
nież Was – naszych czytelników. Warto o tym pamiętać, gdy u kogoś z
Was zrodzi się myśl opisania swojej drogi do Boga czy zniewolenia przez
grzech i radości nawrócenia. Wtedy niech nie zwleka, lecz pisze i wysyła
na adres Redakcji. Nie opieraj się Bożym natchnieniom, bo może właśnie
przez Twoje doświadczenia ktoś powróci na Bożą drogę.
Wśród naszych czytelników w Kanadzie, Stanach Zjedno-
czonych i Australii spontanicznie zrodziła się inicjatywa wydawania
„Miłujcie się!” w tłumaczeniu angielskim. Powstał już Zespół Redak-
cyjny, która pragnie przygotować i wydać pierwszy numer „Love Each
Other”, jeszcze przed Światowym Dniem Młodzieży w Toronto. Prosi-
my Was o modlitwę w tej intencji, a także o to, aby poprzez lekturę
„Miłujcie się!” coraz więcej ludzi w Polsce i w świecie nawiązywało
kontakt z Chrystusem, odkrywając pokój i radość z doświadczania
Jego nieskończonej Miłości i Miłosierdzia.
Zapewniamy Was o naszej codziennej modlitwie do Bożego Mi-
łosierdzia o godz. 15.00 oraz o cotygodniowej Mszy św. w intencji Czytel-
ników, Kolporterów i Dobrodziejów naszego dwumiesięcznika. Łaska Pana
naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z Wami wszystkimi.
ks. Mieczysław Piotrowski TChr z Zespołem Redakcyjnym
Na okładce:
młodzi katolicy
z Bejrutu
Imprimatur: Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego, ks. Tadeusz Winnicki, 26.01.2002. Redaguje zespół:
Redaktor naczelny: ks. Mieczysław Piotrowski TChr, Zastępca redaktora: Eugenia Umławska. Redakcja: br. Mieczysław
Chmiel TChr, Mateusz Cofta, Katarzyna Cwojdzińska, Agnieszka Dzieduszycka, ks. Edward Janikowski TChr, Grzegorz
Kucharczyk, o. Wojciech Mainka OFM, Jarosław Matecki, Katarzyna Pilarska, Robert Pilarski, Agata Suszczyk, ks. Edward
Szymanek TChr, ks. Andrzej Trojanowski TChr, Teresa Tyszkiewicz, Julian Umławski. Opracowanie graficzne: Wojciech
Walasiak. Adres Redakcji: Czasopismo „Miłujcie się!”, ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań, tel.fax. (61) 852 32 82, tel.
(61) 855 10 34, www.tchr.org/milujcie, e-mail: milujcie@tchr.org Wydawca: Wydawnictwo Społecznej Krucjaty Miłości,
60-962 Poznań, ul. Panny Marii 4, tel. (61) 855 10 34. Druk: Poligrafia S.A., Kielce, ul. Górna 21. Nakład: 210 000 egz.
Nie można żyć życiem
godnym człowieka, nie
pamiętając o zbliżającym
się nieuchronnie końcu
naszego życia na ziemi
i nie szukając odpowiedzi
na pytanie o jego
ostateczny sens.
godnym
człowieka
W obliczu śmierci rodzi się w człowie-
ku lęk przed unicestwieniem na zawsze.
W sposób instynktowny odrzucamy myśl
o możliwości całkowitej zagłady wła-
snej osoby, ale równocześnie stajemy
bezsilni wobec nieuchronnej konieczno-
ści śmierci. Ten bunt przeciwko śmierci
oraz pragnienie nieśmiertelności to nic
innego, jak głos samego Chrystusa, który
wzywa każdego z nas do przylgnięcia
przez wiarę do Jego Osoby. Zwycięstwo
nad śmiercią, dar życia wiecznego, daje
tylko Zmartwychwstały Jezus. Tylko On
jeden przeprowadza ze śmierci do życia
wiecznego. Pismo Święte podkreśla: I
nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż
nie dano ludziom pod niebem żadnego
innego imienia, w którym moglibyśmy
być zbawieni (Dz 4,12). Nieśmiertelno-
ści nie dadzą pieniądze, sława, najno-
wocześniejsza technika, medycyna czy
różnego rodzaju uzdrowiciele lub guru.
Życia wiecznego nie zapewni Budda,
Hare Kriszna i inne bożki. Nie zbawią
nas jakieś magiczne moce lub najróż-
niejsze techniki medytacji i jogi. Jedy-
nym Zbawicielem jest Jezus Chrystus,
prawdziwy Bóg, który aby nas zbawić,
stał się prawdziwym człowiekiem, a w
swojej śmierci i zmartwychwstaniu dei-
nitywnie przezwycię-
żył śmierć i wybawił
nas z niewoli szatana.
Zbawienie, które daje
nam Jezus, jest darem
darmo danym. Trzeba
tylko chcieć ten dar
przyjąć przez wiarę.
Łaską bowiem jeste-
ście zbawieni przez
wiarę. A to pochodzi
nie od was, lecz jest
darem Boga (Ef 2,8).
W obliczu śmierci rodzi się
w człowieku lęk przed
unicestwieniem na zawsze.
W sposób instynktowny
odrzucamy myśl o możliwości
całkowitej zagłady
własnej osoby.
nr 1/2002
3
Żyć życiem
zdolność do miłości poprzez dobrowolnie
popełniane zło, kiedy spotka Chrystusa w
momencie śmierci, znienawidzi i odrzu-
ci Miłość, jaką jest przez Niego kochany.
W chwili sądu każdy otrzyma to, czego
będzie pragnął; a człowiek będzie pragnął
zgodnie z tym, kim się stał za ziemskie-
go życia.
Życie na ziemi jest jedyne
i niepowtarzalne
momencie śmierci jedynym kryterium,
według którego sądzi Chrystus, jest kry-
terium miłości.
W czasie sądu, w chwili śmierci czło-
wiek, widząc całą prawdę o sobie, deinity-
wnie opowie się za lub przeciwko miło-
ści Chrystusa. Ta odpowiedź będzie uza-
leżniona od historii całego ziemskie-
go życia konkretnego człowieka. Trzeba
pamiętać o tym, że dobrowolnie popełnio-
ne zło niszczy w człowieku zdolność do
miłości i pogłębia w nim egoizm. Nato-
miast czynione dobro rozwija w człowie-
ku wolność i dojrzałość do miłości. Zatem
w momencie sądu sam człowiek będzie
wybierał i decydował. Kto w czasie ziem-
skiego życia całkowicie zniszczył w sobie
W zamiarach Stwórcy życie na ziemi
jest czasem naszego zbawienia – konty-
nuacją dzieła stworzenia. W tym okresie
mamy stawać się świętymi czyli w pełni
kochającymi Boga i innych ludzi. Jeże-
li człowiek uwierzy i całkowicie zaufa
Bogu, wtedy będzie dokonywał się cud
jego zbawienia, uwalniania go z niewoli
grzechu i złych mocy. Pan Bóg zbawiając,
równocześnie przebóstwia, czyli daje nam
udział w swojej Boskiej naturze (2 P 1,4),
a więc sprawia, że stajemy się coraz bar-
dziej ludźmi świętymi, kochającymi, zdol-
nymi do uczestniczenia w pełni Boskiego
szczęścia. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy
człowiek traktuje wiarę w Boga jako naj-
większy skarb swojego życia i jest prze-
konany, że do szczęścia potrzebna jest
mu tylko ta jedyna Miłość, której na imię
jest Jezus Chrystus. Najważniejszym więc
zadaniem naszego życia na ziemi jest
dążenie do świętości. Pan Jezus wzywa
nas do tego słowami: Bądźcie więc wy
doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz
Człowiek żyje na ziemi tylko jeden
raz. Bóg go powołał do istnienia, aby w
czasie ziemskiego życia, żyjąc „w ciem-
nościach”, wiary, dojrzewał do spotkania
z Bogiem twarzą w twarz, w chwili śmier-
ci. Wtedy zadecyduje się jego wieczność,
zbawienie albo potępienie. Postanowio-
ne ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr
9,27). Po śmierci nie ma już możliwości
powrotu do życia ziemskiego. Pan Bóg
przypomina: Nie zapominaj, że nie ma
powrotu (Syr 38,21a). Twierdzenie o rein-
karnacji jest więc podstępnym kłamstwem
szatana. Trzeba pamiętać, że w momencie
śmierci kończy się wiara i człowiek spo-
tyka Chrystusa twarzą w twarz. Doświad-
czając pełni Jego miłości, będzie musiał
podjąć ostateczną decyzję jej przyję-
cia lub odrzucenia. „Tak” – powiedziane
Chrystusowi – staje się niebem lub czyść-
cem, natomiast odrzucenie Jego Miłości
– staje się piekłem.
Jezus Chrystus będzie sądził każdego
człowieka w momencie śmierci. Będzie
On jakby zwierciadłem, w którym zoba-
czę obraz całej mojej osoby ze wszyst-
kimi dobrymi i złymi czynami. O tym,
jak będzie przebiegał ten sąd, mówi sam
Chrystus: Sąd polega na tym, że świa-
tło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej
umiłowali ciemność aniżeli światło: bo
złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto
się dopuszcza nieprawości, nienawidzi
światła i nie zbliża się do światła, aby nie
potępiono jego uczynków. Tak więc czło-
wiek zdeprawowany przez zło znienawi-
dzi i odrzuci miłość Chrystusa. Natomiast
kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się
do światła, aby się okazało, że jego uczyn-
ki są dokonane w Bogu (J 3, 19-21). W
niebieski (Mt 5,48).
w Słońce – to jest miłosierne Serce Jezu-
sa (Dz 886).
Ojciec Święty apeluje do nas: Modli-
twy trzeba się uczyć, wciąż na nowo nieja-
ko przyswajając sobie tę sztukę od same-
go boskiego Mistrza, jak pierwsi ucznio-
wie: «Panie, naucz nas się modlić» (Łk
11, 1). W modlitwie toczy się ów dialog
z Chrystusem, dzięki któremu stajemy się
Jego przyjaciółmi: «Wytrwajcie we Mnie,
a Ja [będę trwał] w was» (J 15, 4). Ta wza-
jemność jest samą istotą, jest duszą życia
chrześcijańskiego i warunkiem wszelkie-
go autentycznego życia duszpasterskiego.
Sprawia ją w nas Duch Święty, ona zaś
otwiera nas – przez Chrystusa i w Chry-
stusie – na kontemplację oblicza Ojca.
Uczyć się tej trynitarnej logiki chrześci-
jańskiej modlitwy, przeżywać ją w pełni
przede wszystkim w liturgii, bo ona jest
szczytem i źródłem życia Kościoła, ale
także w doświadczeniu osobistym – oto
jest sekret naprawdę żywego chrześcijań-
stwa, które nie musi się obawiać przyszło-
ści, ponieważ nieustannie powraca do źró-
deł i z nich czerpie nowe siły.
Sztuka modlitwy
Bycie człowiekiem głębokiej wiary,
który staje się świętym, jest możliwe dzię-
ki modlitwie. Kto się przestaje modlić,
szybko utraci wiarę. Św. Faustyna pisze
w swoim Dzienniczku, że dusza zbroi się
przez modlitwę do walki wszelakiej. W
jakimkolwiek dusza jest stanie, powinna
się modlić. Musi się modlić dusza czysta
i piękna, bo inaczej utraciłaby swoją pięk-
ność; modlić się musi dusza dążąca do
czystości, bo inaczej nie doszłaby do niej;
modlić się musi dusza co dopiero nawró-
cona, bo inaczej upadłaby z powrotem;
modlić się musi dusza grzeszna, pogrążo-
na w grzechach, aby mogła powstać. I nie
ma duszy, która nie byłaby obowiązana do
modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez
modlitwę (Dz 146).
Na modlitwie trzeba Jezusowi oiarować
wszystkie swoje myśli, cierpienia, radości,
prace i oddawać Mu się całkowicie do Jego
dyspozycji. Modlitwa jest dialogiem miło-
ści. Niech dusza wie – pisze s. Faustyna – że
aby się modlić i wytrwać w modlitwie, musi
się uzbroić w cierpliwość i mężnie poko-
nywać trudności zewnętrzne i wewnętrz-
ne – trudności wewnętrzne: zniechęcenie,
oschłość, ociężałość, pokusy; zewnętrzne:
wzgląd ludzki – i uszanować chwile, które
są przeznaczone na modlitwę (Dz 147).
Św. Faustyna doświadczyła szarzyzny
codzienności, trudności i cierpień. Pisze:
Jezus dał mi poznać, jak dusza powin-
na być wierną w modlitwie pomimo udrę-
czeń, oschłości i pokus, bo przeważnie od
takiej modlitwy zależy urzeczywistnienie
nieraz wielkich zamiarów Bożych; a jeśli
nie wytrwamy w takiej modlitwie, krzyżu-
jemy to, co Bóg chciał dokonać przez nas
albo w nas. Niech słowa te dusza zapamięta:
«A będąc w ciężkości, dłużej się modlił». Ja
zawsze taką modlitwę przedłużam o tyle, o
ile jest w mojej mocy... (Dz 872).
Przez modlitwę pozwalamy Jezuso-
wi, aby przemieniał nas swoją miłością
i aby w naszym życiu pełniła się Jego
wola. Wtedy cokolwiek spotyka nas w
życiu, jest dla naszego dobra. Pan Jezus
dał mi poznać, jak bardzo mu jest miła
dusza, która żyje wolą Bożą, przez to
oddaje Bogu największą chwałę... (Dz
821). Idę odważnie, choć ranią się stopy,
do ojczyzny swojej, a w tej drodze posi-
lam się wolą Bożą, ona jest mi pokar-
mem... Chociaż jest straszna pustynia,
jednak idę z czołem wzniesionym i patrzę
Ojciec Święty, odwołując się do wiel-
kiej tradycji mistycznej Kościoła, pod-
kreśla, że modlitwa może się rozwi-
jać niczym prawdziwy dialog miłości i
doprowadzić do tego, że człowiek zosta-
nie całkowicie owładnięty przez Boskie-
go Umiłowanego, że będzie wrażliwy na
wszelkie poruszenia Ducha i z dziecięcą
ufnością zawierzy się sercu Ojca. Zazna
wówczas we własnym życiu obietnicy
Chrystusa: «Kto (...) Mnie miłuje, ten
będzie umiłowany przez Ojca mego, a
również Ja będę go miłował i objawię mu
siebie» (J 14, 21). Jest to droga wspoma-
gana nieustannie przez łaskę, która jed-
nak wymaga zdecydowanego wysiłku
duchowego i wiedzie nieraz przez bole-
sne doświadczenie oczyszczenia («noc
ciemna»), ale na różne możliwe sposoby
doprowadza do niewyrażalnej radości,
przeżywanej przez mistyków jako «unia
oblubieńcza». Czyż można tu nie wspo-
mnieć, pośród wielu wspaniałych świa-
dectw, doktryny św. Jana od Krzyża i
św. Teresy z Avila? Ojciec Święty apelu-
je, aby rodziny i wszystkie chrześcijań-
skie wspólnoty stawały się prawdziwy-
mi «szkołami» modlitwy, w której spo-
tkanie z Jezusem nie polega jedynie na
błaganiu Go o pomoc, ale wyraża się też
przez dziękczynienie, uwielbienie, ado-
rację, kontemplację, słuchanie, żarli-
wość uczuć, aż po prawdziwe «urzecze-
nie» serca. Ma to zatem być modlitwa
głęboka, która jednak nie przeszkadza
uczestniczyć w sprawach doczesnych,
jako że otwierając serce na miłość Bożą,
otwiera je także na miłość do braci i
daje nam zdolność kształtowania histo-
rii wedle zamysłu Bożego (Novo Mil-
lennio Ineunte, 33).
Nie można żyć życiem godnym czło-
wieka bez codziennej wytrwałej modli-
twy. Przystępując do modlitwy, nie cho-
waj w sercu urazy. Przebaczaj wszystko,
wszystkim, tylko wtedy będziesz mógł
nawiązać dialog ze Zbawicielem. Z żela-
zną dyscypliną każdego dnia zarezerwuj
sobie czas na pacierz, modlitwę różań-
cową, koronkę do Bożego Miłosier-
dzia, lekturę i medytację Pisma Święte-
go oraz osobistą rozmowę z Bogiem, naj-
lepiej przed Najświętszym Sakramen-
tem. Na początku musisz przeznaczyć na
to przynajmniej jedną godzinę dziennie,
czyli 1/24 doby. Tylko w zjednoczeniu z
Jezusem wszystkie twoje doświadczenia
życiowe, a więc radości i bóle, choroba
i śmierć, staną się drogą prowadzącą do
wiecznego szczęścia, a jest nim Miłość
Trójjedynego Boga.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin