Wolter-Powiastki Filozoficzne.pdf

(148 KB) Pobierz
Wolter.doc
WOLTER
Powiastki filozoficzne
przekł. T. Żeleński (Boy), Warszawa 1984.
1a) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 10-11
"Z pierwszej księgi Zoroastra nauczył się [Zadig], że miłość własna jest to balon
wzdęty wiatrem, z którego, skoro go nakłuć, wylatują burze. Nie chełpił się zwłaszcza nigdy,
że gardzi kobietami i że ma je u swoich stóp. Był wspaniałomyślny; nie lękał się dobrze
czynić niewdzięcznikom, idąc w tym za nauką Zorostra: "Kiedy jesz, daj pojeść psom, choćby
cię miały pokąsać." Był tak mądry, jak tylko jest człeku możebne, starał się bowiem żyć z
mędrcami. Biegły w wiedzy dawnych Chaldejczyków, nie był nieświadom fizycznych zasad
natury o tyle, o ile je znano wówczas; z metafizyki zaś wiedział to, co ludzie wiedzieli we
wszystkich wiekach, to znaczy bardzo mało."
1b) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 14-15
" ￿ Nie ma piękniejszej doli - rzekł - nad życie filozofa czytającego w wielkiej księdze, którą
Bóg roztoczył naszym oczom. Prawdy, które odkrywa, należą do niego: karmi i kształci
duszę; żyje spokojny; nie lęka się świata (...).
Pełen tych myśli zagrzebał się na wsi nad Eufratem. Tam nie zajmował się
obliczaniem, ile cali wody przepływa w ciągu sekundy pod mostem ani czy ilość
deszczowych opadów jest o jedną kubiczną linię większa w miesiącu Myszy niż w miesiącu
Barana. Nie roił o tym, aby wyrabiać jedwab z pajęczyny ani porcelanę ze stłuczonych
butelek 1 , ale studiował własności zwierząt i roślin i nabył niebawem bystrości odsłaniającej
mu tysiączne różnice tam, gdzie inni widzą jednostajność."
1c) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 17
"Zadig zapragnął w filozofii i przyjaźni szukać pociechy po tych złośliwościach losu.
Posiadał on na przedmieściu Babilonu wykwintny dom, gdzie gromadził wszelkie sztuki i
uciechy godnie szlachetnie myślącego człowieka. Rano biblioteka jego otwarta była dla
uczonych; wieczorem ugaszczał przy swoim stole najlepsze towarzystwo; ale poznał
niebawem, jak niebezpiecznie jest przestawać z uczonymi. Wszczęła się dysputa nad prawem
Zoroastra, które zabraniało jadać gryfa.
￿ Jak można zabraniać gryfa - mówili jedni - skoro to zwierzę nie istnieje?
￿ Musi snadź istnieć - powiadali drudzy - skoro Zoroaster nie życzy sobie, aby go jadano.
Zadig chciał ich pogodzić powiadając:
1 Aluzja do fizyka i przyrodnika francuskiego René Antoine Ferchault de Réaumur, (1683-1757), który
zajmował się zagadnieniem produkcji jedwabiu z pajęczyn i wynalazł nieprzezroczyste szkło zwane porcelaną R
éaumura.
1
PDF created with pdfFactory trial version www.pdffactory.com
 
￿ Jeśli istnieją gryfy, nie jedzmy ich; jeśli nie istnieją, tym bardziej nie będziemy ich jedli;
w ten sposób wszyscy będziemy posłuszni woli Zoroastra."
1d) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 23-24
Dziewczyna, bardzo bogata, obiecała swą rękę dwom magom i po jakimś czasie nauki,
pobieranej u obydwu zaszła w ciążę. Obaj chcieli ją zaślubić.
￿ Wezmę za męża - rzekła - tego, za którego pośrednictwem zdołałam przydać państwu
obywatela.
￿ To ja dokonałem tego zbożnego dzieła - rzekł jeden.
￿ Mnie przypada ta chluba - rzekł drugi.
￿ Dobrze więc! - odparła. - Uznam za ojca tego, który potrafi dziecku dać lepsze
wychowanie.
Urodziła syna. Obaj magowie chcieli go wychowywać. Wytoczono sprawę przed
Zadiga; kazał stawić ich obu.
￿ Czego nauczysz swego wychowanka? - spytał pierwszego.
￿ Nauczę go - rzekł doktor - ośmiu części retoryki, dialektyki, astrologii, demonomanii;
dalej, co to jest substancja i akcydens, concretum i abstractum 2 , monady i praistniejąca
harmonia.
￿ Ja - odparł drugi - będę się starał uczynić go sprawiedliwym i godnym ludzkiej przyjaźni.
Zadig orzekł:
￿ Czy jesteś ojcem, czy nie, ty zaślubisz matkę."
1e) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 24-25
"Zanoszono do dworu skargi na itymaduleta Medii, imieniem Iraks. Był to wielki pan,
nie najgorszy z natury, ale zepsuty próżnością i rozkoszą. Rzadko cierpiał, aby ktoś doń
mówił, a nigdy, aby mu się sprzeciwiał. Paw nie jest bardziej próżny, gołąb bardziej lubieżny,
żółw bardziej leniwy od niego; żył jedynie fałszywą chlubą i fałszywymi rozkoszami. Zadig
postanowił go poprawić. Posłał mu, imieniem króla, kapelmistrza z tuzinem śpiewaków i
dwoma tuzinami grajków, marszałka dworu z sześcioma kucharzami i czterema
szambelanami, z poleceniem, aby go nie opuszczali na krok. Rozkaz króla określał ściśle
porządek etykiety, jaka miano zachować; a oto jej obraz:
Pierwszego dnia, gdy pogrążony w rozkoszach Iraks się obudził, wszedł kapelmistrz
na czele śpiewaków i grajków. Wykonano kantatę, która trwała dwie godziny, co trzy minuty
zaś powtarzała się następująca przyśpiewka:
Cóż za wdzięk, co za prezencja!
Ileż uroków posiada!
Ach, jak jego ekscelencja
Musi być ze siebie rada!
Po kantacie szambelan wygłaszał przemowę trwającą trzy kwadranse, w której
wychwalał go pilnie za wszystkie zalety, których mu właśnie zbywało. Następnie, przy
dźwięku instrumentów, prowadzono Iraksa do stołu. Obiad trwał trzy godziny. Z chwilą gdy
otwierał usta, aby przemówić, pierwszy szambelan oznajmiał:
￿ Będzie miał słuszność.
Ledwie wymówił słowo, drugi szambelan wołał:
￿ Ma słuszność.
2 Terminy filozofii scholastycznej, nie całkiem jeszcze usunięte w połowie XVII w. z nauczania.
2
PDF created with pdfFactory trial version www.pdffactory.com
 
Dwaj inni szambelanowie wybuchali głośnym śmiechem przy dowcipach, które Iraks
powiedział lub zamierzał powiedzieć. Po obiedzie powtórzono kantatę.
Pierwszy dzień wydał się Iraksowi rozkoszny; rozumiał, że król królów uczcił go
wreszcie wedle zasługi. Drugi wydał mu się mniej przyjemny, trzecie nużący, czwarty nie do
zniesienia, piąty był męką; wreszcie znękany ciągłym słuchaniem śpiewu:
Ach, jak jego ekscelencja
Musi być ze siebie rada!
ciągłym powtarzaniem, że ma słuszność, i oracją, jaką go raczono co dzień o tej samej porze,
napisał do króla błagając, żeby raczył odwołać szambelanów, grajków, ochmistrzów;
przyrzekł być odtąd mniej próżny i nadęty; mniej dawał sobie kadzić, żył z mniejszą pompą, a
był szczęśliwy, ile że, jak powiada Sadder 3 , ciągła przyjemność przestaje być przyjemnością."
1f) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 36-37
"Odkrywał [Zadig] w swoim panu [Setoku] naturalną skłonność do dobrego, wiele
prawości i rozsądku. Trapił się widząc, że ubóstwia armię niebieską, to znaczy słońce, księżyc
i gwiazdy, wedle dawnego zwyczaju arabii. Zagadywał go niekiedy w tym duchu z wielką
ostrożnością. Wreszcie rzekł wprost, że to są ciała takie jak inne, które nie więcej zasługują
na hołd niż drzewo i skała.
￿ Ale - powiada Setok - to są wiekuiste istoty, z których ciągniemy wszelakie korzyści;
ożywiają przyrodę, miarkują pory roku, są zresztą tak daleko od nas, że niepodobna ich
nie czcić.
￿ Więcej doświadczasz korzyści - odparł Zadig - od Morza Czerwonego, które niesie twoje
towary do Indii. Czemu nie miałoby ono być równie dawne jak gwiazdy? A jeżeli
ubóstwiasz to, co jest daleko od ciebie, powinieneś ubóstwiać ziemię Gangarydów 4 , która
jest na krańcu świata.
￿ Nie - odparł Setok - gwiazdy są zbyt błyszczące, abym mógł ich nie ubóstwiać.
Wieczorem Zadig zapalił mnogość pochodni w namiocie, gdzie miał wieczerzać z
Setokiem; gdy ten się zjawił, rzucił się na kolana przed zapalonym łuczywem i rzekł:
￿ O wiekuiste i błyszczące światła, bądź mi zawsze łaskawe.
Wymówiwszy te słowa usiadł do stołu nie patrząc na Setoka.
￿ Co ty robisz? - spytał Setok zdumiony.
￿ To samo,, co ty - odparł Zadig - ubóstwiam te świece, zaniedbuję zaś mojego i ich pana.
Setok zrozumiał głęboki sens w przenośni. Mądrość niewolnika weszła do jego duszy;
nie kadził odtąd rzeczom stworzonym, lecz ubóstwiał Wiekuista Istotę, która je uczyniła."
1g) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 52
"(...) "Jak to - rzekł Zadig do siebie - istnieją tedy ludzie równie nieszczęśliwi jak ja?"
Wraz z tą refleksją zrodziła się chęć ocalenia życia rybakowi. Podbiega, chwyta go za rękę,
wypytuje go serdecznie, ze współczuciem. Twierdzą, że człowiek mniej jest nieszczęśliwy,
kiedy nie jest nieszczęśliwy sam. Wedle Zoroastra źródłem tego nie jest złośliwość, ale
wrodzona potrzeba. Coś ciągnie wówczas człowieka ku nieszczęśliwemu, czuje w nim
bliźniego. Radość szczęśliwego byłaby dlań zniewagą, ale dwaj biedacy są niby dwie wątłe
krzewiny, które opierając się o siebie wzajem łacniej stawiają opór burzy."
3 Wyciąg z Zendawesty.
4 Hindusów.
3
PDF created with pdfFactory trial version www.pdffactory.com
 
1h) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 58-59
Zadig kazał się oznajmić Ogulowi i tak przemówił:
￿ Niechaj nieśmiertelne zdrowie zstąpi z nieba, aby mieć pieczę o wszystkie dni twoje!
Jestem lekarz; przybyłem tu na wieść o twojej chorobie i przyniosłem ci bazyliszka
gotowanego w wodzie różanej. Nie znaczy to, abym się ubiegał o zaszczyt twej ręki.
Proszę cię tylko o wolność dla młodej Babilonki, która jest w domu twoim od kilku dni.
Godzę się zostać w niewoli w jej miejsce, jeśli nie będę miał szczęścia uleczyć
wspaniałego Ogula.
Ogul zgodził się. Astarte odjechała do Babilonu ze sługa Zadiga, przyrzekając
natychmiast wysłać gońca z wiadomościami. POżegnanie ich było równie czułe jak wprzód
poznanie. Chwila spotkania i chwila rozłąki to dwie największe epoki w życiu, powiada
księga Zend. Zadig kochał królowę tak, jak jej przysięgał, królowa zaś kochała Zadiga więcej,
niż mówiła.
Tymczasem Zadig przemówił do Ogula w te słowa:
￿ Panie, mego bazyliszka nie jada się, cała jego moc musi wejść w ciebie przez pory.
Włożyłem go do małego bukłaczka szczelnie nadętego i obleczonego cienką skórką; otóż
ty, panie, zechciej rzucać mi ten bukłaczek z całej siły, ja zaś będę ci go odrzucał. Po
kilku dniach tego ćwiczenia ujrzysz, co potrafi moja sztuka.
Pierwszego dnia Ogul zasapał się mocno; myślał, że zginie ze zmęczenia. Drugiego
czuł się mniej znużony i spał lepiej. W ciągu tygodnia odzyskał siły, zdrowie, lekkość i
wesołość swoich najpiękniejszych lat.
￿ Grałeś w piłkę i byłeś wstrzemięźliwy - rzekła Zadig - dowiesz się, że nie ma na świecie
bazyliszka, ale ze zawsze można zachować zdrowie przy umiarkowanym życiu i
ćwiczeniu; chcieć zaś pogodzić zdrowie i obżarstwo to sztuka równie chimeryczna jak
astrologia, kamień filozoficzny i teologia magów."
1i) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 64-65
"Przybyli [pustelnik i Zadig] wieczór do domu zbudowanego wdzięcznie, lecz z
prosta, gdzie nic nie trąciło rozrzutnością ani skąpstwem. Pan domu był to filozof; z dala od
świata w spokoju ducha uprawiał mądrość i cnotę, a mimo to nie znał, co nuda. Sam, wedle
własnego pomysłu, zbudował to ustronie, w którym przyjmował cudzoziemców dostatnio, ale
bez cienia próżności i pokazu. Wyszedł naprzeciw podróżnych i przede wszystkim dał im
spocząć w wygodnym mieszkaniu. W jakiś czas potem zjawił się, aby ich osobiście zaprosić
na schludny i smaczny posiłek, podczas którego gwarzył, roztropnie i z umiarkowaniem, o
ostatnich zajściach w Babilonie. Zdawał się szczerze przywiązany do królowej i pragnął
gorąco, aby Zadig zjawił się w szrankach, by walczyć o koronę;
￿ Ale ludzie - dodał - niewarci są mieć króla takiego jak Zadig.
Zadig zapłonił się; uczuł, że odnawiają się jego rany. Zgodzili się w rozmowie, że
sprawy tego świata nie zawsze idą zgodnie z pojęciem najroztropniejszych. Pustelnik
utrzymywał wciąż, że drogi Opatrzności są nam tajne i że ludzie błądzą sądząc o całości, z
której znają ledwie nieskończoną drobną cząstkę.
Rozmowa zeszła na namiętności.
￿ Ach, jakże są zgubne! - rzekł Zadig.
￿ To wiatry, które wzdymają żagle okrętu - odparł pustelnik - topią go nieraz, ale bez nich
nie mógłby płynąć. Żółć czyni człowieka złośliwym i chorym, ale bez żółci człowiek nie
mógłby żyć. Wszystko w świecie jest niebezpieczne i wszystko jest potrzebne.
Wspomniano o rozkoszy; pustelnik dowiódł, że to jest dar Boga:
4
PDF created with pdfFactory trial version www.pdffactory.com
￿ Człowiek - powiadał - niezdolny jest począć w sobie wrażenia ani myśli; przyjmuje
wszystko; cierpienia i rozkosz przychodzą z zewnątrz, jak jego istnienie.
Zadig zdziwił się, iż człowiek popełniający rzeczy opaczne może mieć tak zdrowe
poglądy. Wreszcie po równie pouczającej jak przyjemnej pogawędce gospodarz odprowadził
podróżnych do ich pokojów błogosławiąc niebo, że mu zesłało tak światłych i cnotliwych
ludzi. Ofiarował im swoją sakiewkę w sposób równie prosty jak szlachetny, tak że nie sposób
było się urazić. Pustelnik nie przyjął daru, a zarazem pożegnał się z gospodarzem mając
zamiar przed świtem jeszcze puścić się do Babilonu. Pożegnanie było tkliwe; Zadig
zwłaszcza uczuł szczery szacunek i sympatię dla tak godnego człowieka."
1j) Zadig czyli los. Powieść wschodnia (1748), s. 66-67
" ￿ (...) - rzekł Zadig - konieczne tedy jest, aby istniały zbrodnie i nieszczęścia i aby te
nieszczęścia spadały na zacnych ludzi?
￿ Źli - odparł Jefrad - są zawsze nieszczęśliwi: służą na to, aby doświadczać małą liczbę
sprawiedliwych będących na ziemi; nie ma zaś złego, z którego by się nie rodziło dobro.
￿ Ale - rzekł Zadig - gdyby istniało tylko dobro, a zło wcale?
￿ Wówczas - odparł Jefrad - ziemia ta byłaby inną ziemią; związek wydarzeń byłby innym
porządkiem mądrości, a porządek ten, który byłby doskonały, istnieje jedynie w
wiekuistym mieszkaniu Najwyższej Istoty, do której zło nie może się zbliżyć. Istota ta
stworzyła miliony światów, z których żaden nie może być podobny drugiemu. Ta
olbrzymia rozmaitość jest właściwością Jej potęgi. Nie ma dwóch listków na ziemi ani
dwóch światów w nieskończonych przestworzach nieba, które by były podobne do siebie.
Wszystko, co widzisz na tym atomie, na którymś się urodził, miało się spełnić w swoim
miejscu i w oznaczonym czasie, wedle nieodmiennych wyroków tego, który ogarnia
wszystko. Ludzie myślą, że to dziecię, które zginęło właśnie, wpadło do wody
przypadkiem, i że takim samym przypadkiem dom spłonął: ale nie ma w świecie
przypadku; wszystko jest próba albo karą, albo nagrodą, albo przewidywaniem.
Przypomnij sobie owego rybaka, który mniemał, że jest najnieszczęśliwszy z ludzi.
Ormuzd zesłał go na twoją drogę, aby odmienić jego los. Nikły śmiertelniku, przestań się
spierać z tym, coś winien ubóstwiać."
2a) Kandyd czyli optymizm. Dzieło przełożone z niemieckiego rękopisu doktora Ralfa z
przyczynkami znalezionymi w kieszeni tegoż doktora zmarłego w Minden, roku
Pańskiego 1759, s. 92
"Pangloss wykładał tajniki metafizyki-teologo-kosmolo-nigologii. Dowodził wprost
cudownie, że nie ma skutku bez przyczyny i że na tym najlepszym z możliwych światów
zamek jego wysokości pana barona jest najpiękniejszym z zamków, pani baronowa zaś
najlepsza z możliwych ksztelanek.
Dowiedzione jest - powiadał - że nic nie może być inaczej; ponieważ wszystko istnieje
dla jakiegoś celu, wszystko z konieczności musi istnieć dla najlepszego celu. Zważcie dobrze,
iż nosy są stworzone do okularów; dlatego mamy okulary. Nogi są wyraźnie stworzone po to,
aby były obute; dlatego mamy obuwie. Kamienie są na to, aby je ciosano i budowano z nich
zamki; dlatego jego dostojność pan baron ma bardzo piękny zamek: największy baron w
okolicy musi mieć najlepsze mieszkanie. Świnie są na to, aby je zjadać; dlatego mamy
wieprzowinę przez cały rok. Z tego wynika, iż ci, którzy twierdzili, że wszystko jest dobre,
powiedzieli głupstwo; trzeba było rzec, że wszystko jest najlepsze."
5
PDF created with pdfFactory trial version www.pdffactory.com
Zgłoś jeśli naruszono regulamin