Sartre, Barthes, Blanchot, Foucault.pdf
(
448 KB
)
Pobierz
Marek Kwiek: Dylematy tożsamości, rozdz. 4 - Zaangażowanie społeczne, Sartre, Barthes, Foucault, Blanchot
_____________________________________________________________________
Marek Kwiek
Dylematy tożsamości. Wokół autowizerunku filozofa w powojennej myśli
francuskiej.
Poznań: Wydawnictwo Naukowe Instytutu Filozofii UAM, 1999
© Copyright by Marek Kwiek
_____________________________________________________________________
Rozdział 4
Wokół zaangażowania. Od wspólnoty do tekstu i dalej:
Sartre, Barthes, Blanchot, Foucault
.
„Umiłowanie mądrości” a polityka
Ach, gdyby rządzili – filozofowie... „Wszystko byłoby inaczej”, powiada
Platon ustami Sokratesa do Glaukona w V księdze
Państwa.
1
Nie jest to ani mała
rzecz, ani łatwa. „Choć możliwa”. Filozof i polityk, z jednej strony „wpływ
polityczny”, a z drugiej „umiłowanie mądrości”, o których wspomina Platon. Zawsze
kusząca strona filozofowania, dzierżenie rządu, a już na pewno dzierżenie rządu dusz.
Bo przecież zło nie ustanie – „pokąd to się w jedno nie zleje”... A więc albo król
filozofem, albo filozof królem; albo doradzanie księciu (tyranowi), albo bycie samemu
księciem (tyranem). Motyw iluzorycznej wiary w pożytki płynące z ufilozoficznienia
władcy przewija się przez całą historię filozofii. Pomysł Sokratesa (a raczej samego
Platona, bo nie jest on tu przecież wyrazicielem nauk sokratejskich) brzmi, jak sam
przyznaje, „bardzo opacznie i niewiarygodnie”. Właściwie opatrzony jest tyloma
zastrzeżeniami z jego strony, iż wprost trudno uwierzyć, iż brany był poważnie. „Fala
1
Platon,
Państwo,
tłum. W. Witwicki, tom I, s. 281-282. A przypomnijmy tu o zasadniczej różnicy
między tym, co Platońskie i tym, co Sokratejskie. Powiada Hannah Arendt w
Myśleniu
: „Trudność
polega na tym, że Platon posługiwał się Sokratesem jako filozofem nie tylko we wczesnych i wyraźnie
Wokół zaangażowania. Od wspólnoty do tekstu i dalej
135
śmiechu” Sokratesa zalewa, grozi mu „utrata ludzkiego mniemania”, z drugiej strony
potrzebna jest do wypowiedzenia tej prawdy, zwyczajnie i po prostu – odwaga;
odwaga powiedzenia – „że
oni
powinni rządzić”. Bo przecież dwa są rodzaje ludzi na
świecie w tej odważnej typologii: a więc ci, którzy są w kontakcie z filozofią i
„powinni przewodzić w państwie” i cała reszta, wszyscy inni, którym ten kontakt nie
jest dany, a którzy, mówiąc słowami Sokratesa, „powinni tylko iść za tym, który
prowadzi”. Społeczeństwo: filozof i ci, którzy za nim idą (albo – czasami – którzy
skazują go na śmierć). Samemu Sokratesowi trudno było w przywoływanym
Platońskim dialogu uwierzyć w to, co mówił Glaukonowi, swemu rozmówcy. I
bardziej rzecz się pewnie zasadzała na śmiechu, i pośmiewisku, niż odwadze, chyba,
że na odwadze śmieszności.
Z czasem jednak motyw ten stawał się coraz bardziej możliwy do
zaaprobowania. Gdy filozofia przestała być „ćwiczeniem duchowym” antycznej
Grecji, stała się konceptualną służką teologii (bo aspekt praktyczny odstąpić jej
przyszło chrześcijańskiej mistyce – jak chce Pierre Hado
t
2
)
, a wreszcie ponownie
usamodzielniła się, to do swojej pierwotnej, greckiej praktyczności już nie wróciła.
Przypomniała sobie natomiast, iż może być spowinowacona z polityką i władzą.
Zaczęła myśleć o losie Zachodu, przeznaczeniu Niemiec czy przyszłości Francji – o
urządzaniu świata już nie tylko w utopijnych traktatach, lecz tu i teraz. Rewolucja
Francuska uchodziła w Niemczech za twór i produkt filozofii – Kant, a zwłaszcza
Hegel pisali wiele o „mizerii” życia niemieckiego, gdzie filozofia jest teorią, podczas
gdy u sąsiadów zmienia się porządek świata i pada
ancien régime
. Wiara w potęgę
filozofii od czasów niemieckiego idealizmu rosła nieprzerwanie, kulminując bodaj u
późnego Husserla z
Kryzysu
w Niemczech, a u Kojève'a ze
Wprowadzenia do czytania
Hegla
we Francji. Uwierzył w swoje posłannictwo w historii (Uniwersytetu? narodu
niemieckiego? Europy? świata?) Martin Heidegger. Uwierzył i długo nie mógł
zapomnieć. W jedno miały się zlać Platoński wpływ polityczny i umiłowanie
mądrości”.
'sokratejskich' dialogach, lecz również później, gdy kazał mu wypowiadać koncepcje jawnie anty-
Sokratejskie”, tłum. H. Buczyńska-Garewicz, Warszawa: Czytelnik, 1991, s. 232.
Wokół zaangażowania. Od wspólnoty do tekstu i dalej
136
Ci, którzy kochają mądrość (filozofowie, a potem mędrcy
3
)
i ci, którzy kochają
władzę zawsze wywierali na siebie nawzajem mesmeryczny wpływ. Drogi filozofa i
Miasta, filozofa i władcy, drogi prawdy i polityki krzyżowały się zawsze, chociaż z
różnym skutkiem. Znamy z historii głośne alianse, komentowane poprzez wieki, brane
albo – częściej – ku przestrodze albo – o wiele rzadziej – jako godny naśladowania
wzór dla przyszłych pokoleń: Platon i Dionizjos z Syrakuz, Arystoteles (bogatszy już
o platońskie doświadczenie – koniec epopei na targu niewolników) i Aleksander
Wielki, Hegel i Napoleon (choćby w wersji Kojève’a), a później Fryderyk Pruski (w
wersji Poppera i jako jego nowozelandzki „wkład w wojnę”), wreszcie Heidegger i
nazizm oraz Lukács i stalinizm. Różne to były alianse, o różnym stopniu
intensywności, przekonania czy wiary, płynące z odmiennych motywacji – od
naiwności, szlachetnych porywów ducha, serca i umysłu, przez przyzwolenie na zło i
wybór zła mniejszego, po chłodną kalkulację filozoficzną i polityczną. Każdy z
przywoływanych tu przypadków wymagałby odrębnej analizy i specyficznej dla siebie
refleksji, bo przecież radykalnie czego innego pragnął w różnych okresach życia i
filozofowania Hegel, czego innego Heidegger, a jeszcze inne motywy kierowały
Lukácsem.
4
Nie chciałbym sprawiać wrażenia, iż nie dostrzegam wręcz przepaści
dzielących wspomniane tu alianse filozofów z władzą (słowa „alians” używam tu
celowo w nieco wieloznacznym i niedookreślonym sensie). Różni to byli filozofowie i
różne to były władze: chyba trudno porównywać ze sobą którykolwiek z dwóch
przypadków – niesprowadzalny jest do siebie stosunek Platona i Arystotelesa do
2
Pierre Hadot,
Filozofia jako ćwiczenie duchowe
, tłum. P. Domański, Warszawa: IFiS PAN, 1992, s.
53-54.
3
Zob. wykład Alexandre'a Kojève'a z 1938-1939 o
philosophie et sagesse
z
Introduction à la lecture
de Hegel
: to Hegel miał być pierwszym Mędrcem, a nie Filozofem, człowiekiem, w którego wcieliła
się wiedza absolutna. Przyznanie się do tego wymagało od niego „niesłychanej śmiałości” (Paris:
Gallimard, 1947, s. 272).
Les philosophes ne m'intéressent pas, je cherche des sage...
Filozofowie
mnie nie interesują, szukam mędrca, powie Kojève...
4
Zob. Tom Rockmore,
Heidegger and French Philosophy,
London: Routledge, 1995, s. 148-149,
który kategorycznie odrzuca możliwość zestawiania ze sobą politycznych uwikłań obydwu filozofów,
motywując to m.in. faktem, iż Lukács przeprowadził krytykę stalinizmu i nie ukrywał ani natury, ani
zakresu swojego zaangażowania, czego o Heideggerze powiedzieć nie można (co pokazuje chociażby
Hugo Ott w chyba najlepszej istniejącej biografii politycznej Heideggera,
Martin Heidegger. W drodze
ku biografii
, przeł. J. Sidorek, Warszawa: Volumen, 1997).
Wokół zaangażowania. Od wspólnoty do tekstu i dalej
137
władzy
5
,
podobnie jak (na pierwszy rzut oka) najbliższe w czasie sobie i nam
przypadki Heideggera i Lukácsa.
6
Jedyne, co na tym wstępnym etapie rozważań
pragniemy pokazać, to fakt, iż nawet najwięksi filozofowie (może wręcz należałoby
powiedzieć: zwłaszcza najwięksi?) wchodzili bądź byli wciągani w skomplikowane
relacje z władzą, niezależnie od tego, czy myślimy o antycznej Grecji, Niemczech
romantycznych czy okresu międzywojennego. Jestem przekonany, iż styk prawdy i
polityki, filozofii i władzy, pytanie o „duchową” czy „intelektualną” rewolucję, o styk
myślenia i działania, o „ogrody Epikura” z jednej, a „propagandę” polityczną i
filozoficzną z drugiej strony (by odwołać się do debaty Leo Straussa i Alexandra
Kojève'a
7
)
, o „mikrofizykę” władzy przeciwstawioną jej tradycyjnemu,
marksistowskiemu ujęciu etc., należy dzisiaj – tak, jak było niemal zawsze – do
najpoważniejszych jąder krystalizacji myśli, i to zarówno myśli o przeszłości, jak i,
przede wszystkim, myśli o teraźniejszości i przyszłości.
Filozofia, polityka – tekst, wspólnota
Sposób myślenia o filozofii i polityce nieodmiennie wiąże się z tym, jak ujmujemy
miejsce filozofa w społeczeństwie – jaką udzielamy odpowiedź na pytanie o rolę,
powiedzmy w tym miejscu najogólniej, pisarza w kulturze. Warto by przemyśleć i
odnieść do siebie nawzajem trzy odrębne chociaż skoligacone ze sobą kategorie:
filozof, intelektualista, pisarz. Póki co, myślmy jednak o „pisaniu” w najszerszym
sensie po to, aby móc spróbować prześledzić i naszkicować meandry przypisywanych
mu przez innych (i przez niego samego) wyborów i obligacji, postanowień i
oczekiwań. Istnieje pewien wspólny etos w myśleniu francuskim od końca XIX wieku
5
O czym przypomina Hannah Arendt w doskonałym tekście
Prawda i polityka
z tomu
Między czasem
minionym a przyszłym
, Warszawa: Aletheia, 1994, odsyłając do stwierdzeń Arystotelesa z VI księgi
Etyki Nikomachejskiej.
6
Powiada Stefan Morawski w głośnym tekście
Z dziejów samookaleczonego umysłu
: „Lukács (...)
rozumował tu [w
Zniszczeniu rozumu
] wedle strychulca politycznego i to w ekstremalnej wersji. 'Kto
nie jest z nami, ten jest przeciwko nam' – oto wykładnia jego stanowiska”, „Literatura na Świecie”,
6/1985, s. 284.
Wokół zaangażowania. Od wspólnoty do tekstu i dalej
138
po nasze, ponowoczesne czasy. To francuski cień pada dzisiaj na filozofa i
intelektualistę
8
,
to tam cieszyli się oni jeszcze do niedawna najwyższym poważaniem,
bowiem ich miejsce wpisane było w struktury społeczne i dysponowało specyficzną
kulturową otoczką od czasów
les philosphes
.
Powiedzmy zatem na początek tak: pragniemy prześledzić tu dwa znajome
motywy, które ścierają się ze sobą od ponad stu lat, pokazać ich stałą obecność i
niezmienną opozycyjność na kilku przykładach. Jeden to motyw wspólnotowy, a drugi
tekstualny, pokazywane już w poprzednich rozdziałach, nie bez pewnych analogii i
paraleli w stosunku do Rortowskiej pary solidarności i autokreacji, bowiem pisarze
kierujący się pierwszym myślą głównie o „wspólnocie” i „społeczeństwie” (nie
wikłając w to opozycji Tönniesa), kierujący się drugim – o ”tekście”.
9
Nie jest to
jednak tradycyjna opozycja poznawania świata i wyrażania siebie, opozycja poznania i
ekspresji. Marksowska opozycja z głośnej, jedenastej tezy o Feuerbachu pozostaje
zamknięta w ramach świata – nie ”interpretować”, a „zmieniać”, brzmi nakaz.
Opozycja, o którą mi tu chodzi
10
oprócz świata bierze pod uwagę również tekst. I w
takiej postaci utrzymuje się przez Jean-Paul Sartre'a z „poezją” i „literaturą
zaangażowaną”, Rolanda Barthes'a z „pisarzami” i „piszącymi”, Hegla we
7
„Podejście epikurejskie” (Leo Straussa), ściśle wyizolowane życie filozofa, który jest „poza
światem”, uprawia czystą teorię bez żadnego związku z „działaniem” jest wedle Kojève'a
„fundamentalnie błędne” (
Tyranny and Wisdom
,
op
.
cit
., s. 150).
8
Zob. Marek Kwiek,
Rorty i Lyotard. W labiryntach postmoderny
, Poznań: Wyd. IF UAM, 1994 oraz
Włóczęgostwo filozoficzne. Esej o Zygmuncie Baumanie
w tomie
Trudna ponowoczesność. Rozmowy z
Zygmuntem Baumanem
pod red. Anny Zeidler-Janiszewskiej, Poznań: Wyd. Fundacji Humaniora,
1995.
9
Zob. zwłaszcza moją książkę
Rorty’s Elective Affinities.The New Pragmatism and Postmodern
Thought
, Poznań: Wyd. IF UAM, 1996.
10
A którą można prześledzić wstecz na przykład do Zoli i Flauberta i którą można wyczytać choćby
w takim stwierdzeniu Sartre'a: „Pisarz jest w swojej epoce w sytuacji; każde jego słowo napotyka na
oddźwięk. I każde milczenie również. Obciążam Flauberta i Goncourtów odpowiedzialnością za
represję, jaka nastąpiła po upadku Komuny, ponieważ nie napisali ani wiersza, by jej przeszkodzić.
Ktoś może powiedzieć, że nie było to ich sprawą. A czy proces Calasa był sprawą Woltera? Czy
skazanie Dreyfusa było sprawą Zoli? Czy administrowanie Kongiem było sprawą Gide'a?”,
Prezentacja „Temps Modernes”
, [w:]
Czym jest literatura?,
Warszawa: PIW, 1968, s. 139.
Być może nie będzie nie na miejscu przywołanie tu dramatycznego, poetyckiego oskarżenia
Cycerona wytoczonego przez Zbigniewa Herberta: „Wspaniały stylista – mówią wszyscy. Nikt już
dzisiaj takich długich zdań nie pisze. I co za erudycja. W kamieniu nawet umie czytać.
Tylko nigdy nie
domyśli się, że żyłki marmuru w termach Dioklecjana to są pęknięte naczynia krwionośne niewolników
w kamieniołomach
”, „Klasyk” z tomu „Hermes, pies i gwiazda” w
Wiersze zebrane
, Warszawa:
Czytelnik, 1971.
Plik z chomika:
inacosiegapisz
Inne pliki z tego folderu:
Sartre, Barthes, Blanchot, Foucault.pdf
(448 KB)
Sartre znowu modny.pdf
(387 KB)
Sartre Jean-Paul - Intymność.pdf
(122 KB)
Kierkegaard i Sartre.pdf
(137 KB)
Jean-Paul Sartre jako filozof ludzkiej egzystencji.pdf
(64 KB)
Inne foldery tego chomika:
Abelard Piotr
Ajdukiewicz Kazimierz
Arystoteles
Augustyn Święty
Awicenna
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin