Leszek Kołakowski-O co nas pyta Kant.pdf

(33 KB) Pobierz
7705407 UNPDF
Na czym polega sprawa Kanta? Jakie pytania nam wielki Kant zadaje? Ogólne
pytanie jest takie samo jak to, co wielu ludzi zaprzątało: co rozum ludzki może,
a czego nie może, jakie są prawomocne roszczenia rozumu i granice jego
uzdolnień? Czasem zarzucano Kantowi, że zadając takie pytania wikła się w błędne
koło, bo przecież w takich rozmyślaniach trzeba używać rozumu, a więc zakładać z
góry, że narzędziom rozumu można ufać. Jest to prawda, ale ten sam zarzut wolno
postawić wszystkim filozofom, którzy pytali o wartość naszego poznania. Nie ma
na to rady: niepodobna w myśleniu zacząć od zera, niczego nie zakładając; zawsze
w myśleniu jesteśmy w środku drogi, samo użycie języka to sprawia.
Aby się z tym pytaniem rozprawić, Kant dzieli nasze sądy na różne rodzaje.
Istnieją sądy analityczne, czyli, wedle jego terminologii, takie, gdzie
orzecznik zawiera się w podmiocie. Wiedząc więc, co znaczy słowo w podmiocie
użyte, wiemy bez dodatkowych informacji, że przysługuje mu dany orzecznik, jak w
zdaniu: “każdy trójkąt ma trzy boki” albo “jeśli Zosia jest siostrą Janka, to
Janek jest bratem Zosi”. Później filozofowie nieco inaczej określali takie sądy,
mówili o zdaniach, których prawdziwość można ustalić przez samą znajomość ich
sensu. Zdania syntetyczne z kolei to te, które podają jakąś dodatkową
informację, miast tylko wyłuszczać sens słów. Wedle Hume’a i jego następców
(choć używał on innej terminologii) wszystkie zdania syntetyczne pochodzą z
doświadczenia, wiedza nasza zawiera się więc w całości w tych dwóch rodzajach
zdań: analitycznych, czyli a priori, i empirycznych, czyli doświadczalnych. To,
co wiemy, jest więc albo puste treściowo, albo nieuchronnie niepewne, bo ze zdań
opisujących nasze pojedyncze postrzeżenia nie sposób wyprowadzić wiarygodnej
wiedzy o prawach natury lub koniecznych związkach przyczynowych.
Kant jednak – a należy to do fundamentalnych odkryć jego nauk – wypracował
teorię sądów “syntetycznych a priori”, czyli takich, które nam mówią coś o
świecie, a zarazem są konieczne i powszechne, prawdziwe bezwyjątkowo. Takie sądy
z natury swojej nie mogą być wynikiem naszego postrzegania, to bowiem do żadnej
konieczności nie prowadzi. Otóż, wedle Kanta, jeśli możliwa jest metafizyka,
wiedza o Bogu, o kosmosie jako całości, o duszy ludzkiej i jej nieśmiertelności,
o wolnej woli, a więc o sprawach wykraczających poza doświadczenie – musi się
ona składać właśnie z sądów syntetycznych a priori.
Wniosek Kanta zdawał się jednak dla perspektyw metafizyki racjonalnej miażdżący,
dowodził on bowiem, że te sądy odnoszą się tylko do przedmiotów możliwego
doświadczenia. W doświadczeniu naszym mamy składniki przypadkowe i bierne, ale
mamy także konieczne – przestrzeń i czas. Przestrzeń i czas nie są to samoistne
byty, ale twory ludzkiego umysłu. Możemy pojąć pustą przestrzeń, lecz nie możemy
pojąć rzeczy fizycznych bez określoności przestrzennej; możemy też pojąć pusto
płynący czas, lecz nie możemy pojąć zdarzeń, które by się nie działy w czasie.
Przestrzeń i czas są koniecznymi formami naszego doświadczenia. Nie są też
abstrakcjami, lecz wyobrażeniami podmiotu ludzkiego, niezbędnymi narzędziami
rozumu. Sądy syntetyczne a priori do nich między innymi się odnoszą. Jest to
geometria i arytmetyka. To, co w tych dziedzinach mówimy, jest konieczne,
apodyktyczne i coś nam o świecie mówi. Najprostsze zdanie matematyki, 7+5=12,
nie jest analityczne, gdyż orzecznik “12” nie jest w żaden sposób zawarty w
podmiocie. Możemy udowodnić, że trzy kąty trójkąta są równe dwóm kątom prostym,
ale ta prawda nie zawiera się w samym pojęciu słowa “trójkąt”.
Okazuje się z analiz Kanta, że nasza wiedza – ta mianowicie, która zaleca się
(odznacza się) koniecznością i uniwersalnością – odnosi się tylko do zjawisk,
które postrzegamy.
v
Obok przestrzeni i czasu inne jeszcze określoności, zwane kategoriami, przez
umysł ludzki budowane, współtworzą przedmioty, zwłaszcza przyczyna i substancja.
Przedmioty fizyczne, takie, jakimi je znamy, są więc tym, czym są przez te
porządkujące je formy. Nie znaczy to, że świat zjawiskowy jest złudzeniem lub że
jest wytworem każdego z osobna ludzkiego podmiotu. Formy zjawisk – właśnie czas,
przestrzeń, przyczynowość, substancja – są dziełem podmiotu, ale jest to dzieło
wspólne, wspólny jest więc świat, w którym żyjemy. Prawdą jest jednak, że
przedmiot bez podmiotu istnieć nie może. Kant sądził, że nowoczesne
przyrodoznawstwo, fizyka Galileusza i Newtona, podobnie jak geometria i
arytmetyka, zawdzięcza swą prawdę konieczną tym właśnie formom. Galileusz
wiedział, że fizyka nie jest opisem doświadczenia; niepodobna praw Newtona
wyprowadzić z treści spostrzeżeń, one są a priori. Ale samo pojęcie zjawiska
zakłada, że jest coś, co się zjawia. Czym jednak jest to coś, co się zjawia –
tego nie wiemy. Nie możemy się uwolnić od subiektywnych warunków doświadczenia i
nie wiemy nic o rzeczach, jakimi są “same w sobie”, oprócz tego, że są właśnie,
i że są czym innym, niż zjawiska.
Niektórzy krytycy twierdzili, że pojęcie rzeczy samej w sobie jest całkiem
zbyteczne, bo gdy je usuniemy, nic się nie zmieni. Jednakże dla Kanta ważne było
nie tylko to, że pojęcie to jest jakby zawarte w samym pojęciu zjawiska, że więc
zjawiska są zjawiskami czegoś – inaczej moglibyśmy uwierzyć, że świat jest
prawdziwie fantomem naszej świadomości. W szczególności ważne też było, że umysł
nasz żyje nieodpartą pokusą, by dotrzeć do tych idei, które byt sensownym
czynią: Boga, duszy jako substancji samoistnej, kosmosu, którego ład wszystko
obejmuje. Pokusa ta jest daremna, bo nie ma drogi od naszego doświadczenia do
Boga, duszy ani kosmosu. Kant rozprawia się ze wszystkimi znanymi mu dowodami na
istnienie Boga i wykazuje ich nieprawomocność. Z faktu, że myślimy, nie wynika
też, że istnieje osobny podmiot myśli. W doświadczeniu zasada konieczności
przyczynowej jest też wszechstosowalna, nie sposób tedy z tegoż doświadczenia
wnosić, że jesteśmy obdarzeni wolną wolą, ani że dusza jest rzeczą prostą, a tym
samym nieśmiertelną. Stąd nie wynika, że nie ma Boga ani duszy, lecz tylko że
niepodobna okazać ich istnienia na podstawie faktów i za pomocą narzędzi
teoretycznego rozumu.
Ale rozum nasz służy nam nie tylko do interpretacji doświadczenia. Obok rozumu
spekulatywnego istnieje rozum praktyczny, który ma własne zasady a priori o
treści normatywnej. Zasady te albo reguły moralne są tak samo bezwzględnie ważne
jak sądy a priori matematyki. Odnoszą się one do naszych obowiązków moralnych,
przy czym Kant zakłada jako rzecz oczywistą, że obowiązek winien być spełniony
tylko dlatego, że jest obowiązkiem, nigdy zaś dlatego, że odpowiednie czyny są
zgodne z naszymi chęciami, upodobaniami czy popędami. Najogólniejsza reguła,
zwana przez Kanta imperatywem kategorycznym, żąda, by każdy z nas postępował
zawsze i tylko wedle takich reguł, co do których mógłby chcieć, by stały się one
zarazem prawem powszechnym. Ten wymóg absolutny i uniwersalny jest nakazem
rozumu; ujawnia on, że prawdy moralne są te same dla każdej istoty rozumnej; że
nasze własne jednostkowe pragnienia nie liczą się w moralnych sprawach.
v
Okazuje się, że ów rozum praktyczny ma prymat nad teoretycznym i potrafi dotrzeć
do realności metafizycznych, do których teoretyczny rozum ma dostęp zakazany.
Postulatem Rozumu Praktycznego jest wolna wola, bo chociaż nie możemy jej w
świecie zjawisk znaleźć, to jednak wszystkie reguły moralne mają sens tylko pod
warunkiem wolności woli; należy więc wierzyć, że chociaż jako składnik świata
zjawisk podlegam powszechnej konieczności przyczynowej, to jednak jako rzecz
sama w sobie jestem wolny.
Postulatem Rozumu Praktycznego jest także nieśmiertelność duszy. Nakaz moralny
zakłada bowiem, że jest możliwe najwyższe dobro, a celem woli jest doskonałość
moralna; ta jednak jest możliwa tylko pod warunkiem nieskończonego postępu,
który z kolei jest możliwy, tylko gdy istnienie nasze rozciąga się w
nieskończoność. Postulatem Rozumu Praktycznego jest wreszcie Bóg, najwyższe
dobro żąda bowiem, by uzgodnione były doskonałość moralna i szczęście, są zaś
one całkiem niezwiązane ze sobą w świecie naszego doświadczenia. Tylko dzięki
Bogu te dwie realności – szczęście i doskonałość – mogą istnieć łącznie, dwie
strony jednego świata.
Tak to okazuje się, że podstawowe sprawy metafizyczne – pytania o Boga, o
nieśmiertelność, o wolność woli – teoretycznie nierozstrzygalne, są jednak
rozstrzygalne jako postulaty Praktycznego Rozumu: skoro Rozum ukazuje
prawomocność zasad moralnych (to są nakazy rozumu, nie nasze arbitralne
postanowienia), a prawomocność ta zakłada prawdy metafizyczne, to te prawdy są
uwiarygodnione.
Kant wypracował własne, swoiste dlań słownictwo filozoficzne, stąd bywa
uciążliwy w czytaniu, możemy jednak zrozumieć jego myśli.
Oto, o co nas Kant pyta.
Po pierwsze: różni filozofowie twierdzili, że sądy matematyki są analityczne.
Zastanówmy się, czy takie na pozór przeciwintuicyjne twierdzenie, iż liczb
parzystych jest tyle samo co wszystkich dodatnich liczb, może uchodzić za
wyłuszczenie sensu tych terminów? Albo twierdzenie, że szereg liczb pierwszych
jest nieskończony, czy wynika z samego pojęcia liczby pierwszej? Albo sławne
twierdzenie Fermata, bardzo łatwe w zrozumieniu, ale czekające trzy stulecia na
dowód, czy jest założone w samym pojęciu potęgi arytmetycznej? A jeśli są to
rzeczywiście, jak chce Kant, sądy syntetyczne a priori, to czego one dotyczą?
Czasu, przestrzeni?
Drugie pytanie, dotyczy imperatywu kategorycznego. Przypuśćmy, że wcale tego
imperatywu nie słucham, że więc chcę na przykład, by wszyscy inni ludzie zawsze
mówili prawdę i dotrzymywali obietnic, ja jednak będę kłamał i łamał swoje
przyrzeczenia, kiedy mi to wygodne. Czy tak czyniąc, grzeszę przeciwko rozumowi
i popadam w sprzeczność wewnętrzną?
Trzecie pytanie: o Rozum Praktyczny. Czy jest to możliwe, by pewne nakazy
moralne, które nie odnoszą się wprost do Boga i nieśmiertelności duszy,
zakładały jednak prawdy o Bogu i nieśmiertelności, jeśli mają być sensowne?
Czwarte pytanie: czy to prawda, że nasze doświadczenie zawsze i z koniecznością
ma za swój składnik pojęcia?
Co myślisz?
Po pierwsze: różni filozofowie twierdzili, że sądy matematyki są analityczne.
Zastanówmy się, czy takie na pozór przeciwintuicyjne twierdzenie, iż liczb
parzystych jest tyle samo co wszystkich dodatnich liczb, może uchodzić za
wyłuszczenie sensu tych terminów? Albo twierdzenie, że szereg liczb pierwszych
jest nieskończony, czy wynika z samego pojęcia liczby pierwszej? Albo sławne
twierdzenie Fermata, bardzo łatwe w zrozumieniu, ale czekające trzy stulecia na
dowód, czy jest założone w samym pojęciu potęgi arytmetycznej? A jeśli są to
rzeczywiście, jak chce Kant, sądy syntetyczne a priori, to czego one dotyczą?
Czasu, przestrzeni?
Drugie pytanie dotyczy imperatywu kategorycznego. Przypuśćmy, że wcale tego
imperatywu nie słucham, że więc chcę na przykład, by wszyscy inni ludzie zawsze
mówili prawdę i dotrzymywali obietnic, ja jednak będę kłamał i łamał swoje
przyrzeczenia, kiedy mi to wygodnie. Czy tak czyniąc, grzeszę przeciwko rozumowi
i popadam w sprzeczność wewnętrzną?
Trzecie pytanie: o Rozum Praktyczny. Czy jest to możliwe, by pewne nakazy
moralne, które nie odnoszą się wprost do Boga i nieśmiertelności duszy,
zakładały jednak prawdy o Bogu i nieśmiertelności, jeśli mają być sensowne?
Czwarte pytanie: czy to prawda, że nasze doświadczenie zawsze i z koniecznością
ma za swój składnik pojęcia?
Zgłoś jeśli naruszono regulamin