A.deMello-Wezwanie do milosci.rtf

(248 KB) Pobierz
Anthony de MELLO

 

Anthony de Mello

 

Wezwanie do miłości

 

 

 

 

scanned and edited by: pherens

 

Przekład

Ewa Nartowska

ks. Stanisław Obirek S J

 

Zysk i S-ka Wydawnictwo

Poznań

 

Tytuł oryginału: Call to Love. Meditations

 

Copyright © by Gujarat Sahitya Prakash Anand, India 1991

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo WAM, Księża Jezuici

 

Projekt graficzny okładki Mirosław Adamczyk

Redaktor Barbara Borowska

 

ISBN 83-7298-014-4

 

Zysk i S-ka Wydawnictwo s.c.

ul. Wielka 10, 61-774 Poznań

tel. (0-61) 853 27 51, 853 27 67, fax 852 63 26

Dział handlowy, ul. Zgoda 54, 60-122 Poznań

tel. (0-61) 864 14 03, 864 14 04

e-mail: sklep@zysk.com.pl

nasza strona: www.zysk.com.pl

 

Łamanie komputerowe i naświetlanie perfekt s.c. 60-327 Poznań, ul. Grodziska 11

Druk i oprawa: Zakłady Graficzne im. KEN S.A. Bydgoszcz, ul. Jagiellońska l, tel. (0-52) 322-18-21

 

 

 

SPIS TREŚCI

 

Przedmowa

Pamiętaj o duszy

O szczęściu

Twoje oprogramowanie

Nasze żałosne posiadłości

Ucho igielne

Bez zabezpieczeń

Zaułki miasta

Sąd nad światem

Nawrócenie

Życie wieczne

Piękno świątyni

Jałmużna

Mądrość natury

Ludzie gwałtowni

Bądź wolny od opinii innych ludzi

Jeden nauczyciel

Być dzieckiem

Istota miłości

Ręka przy pługu

Miłuj nieprzyjaciół

Wspólnota z grzesznikami

Co to jest miłość?

Potrzeba samotności

Zobaczyć siebie i innych

Znaki miłości

Ziarenko bólu

Gdzie szukać szczęścia?

Przypatrz się ptakom

Jak uczyć się tracić?

Gdzie świeci światło prawdy?

Droga do świętości

 

 

 

 

 

PRZEDMOWA

 

Medytacje zawarte w tym tomiku nie stanowią nowej doktryny. Są to zapiski mistyka, który miał odwagę zobaczyć rzeczywistość i dlatego pełen był współczucia i miłości dla wszelkich istot i rzeczy; mi­styka, który rozkoszował się wszystkim i niczym. Są to w pewnym sensie medytacje autobiograficzne. Przedstawiają one bolesną drogę, którą Tony był pro­wadzony w ostatnich latach swego życia. Dążył do wyzucia się z wszelkich systemów przekonań, wie­rzeń, ideologii, formuł i przywiązań, by dotrzeć do życia, do miłości, do wolności, do samotności. Tema­tem tych medytacji jest przede wszystkim miłość i to, co ją utrudnia: przywiązania, pragnienia, żądze, chciwość, systemy wierzeń lub przekonań — je­dnym słowem uwarunkowania oraz sposób, w jaki można się od nich wyzwolić po to, aby widzieć, aby kochać.

Tony zaczyna każdą medytację od fragmentu Pis­ma świętego. Ktoś mógłby mieć zastrzeżenie, że te teksty z Pisma świętego to dla Tony'ego zaledwie wieszaki, na których wiesza własne myśli. To pra­wda, Tony nie przeprowadza egzegezy tekstu; jego refleksje są bardzo osobistymi medytacjami mistyka, dla którego ostatecznym celem jest wolność osoby od wszystkiego, stan, gdy człowiek zachwyca się (rozkoszuje się) wszystkim i niczym, gdy kocha bezwarun­kowo. On wydobywa z tych tekstów głębsze osobiste intuicyjne rozumienie, które wykracza poza wszelką egzegezę.

Są to medytacje pełne mocy, które pomagają w roz­bijaniu naszego więzienia zbudowanego z uwarunko­wań, w wyzwalaniu nas z naszych formuł, nie pozwalających widzieć rzeczywistości. Ich lektura prowadzi nas do zrozumienia, że aby dotrzeć do Pra­wdy, nie potrzebujemy doktrynalnych sformułowań, lecz serca, które pozbędzie się wszelkiego zaprogra­mowania i egoizmu — serca, które nie ma niczego, co by należało zabezpieczyć; serca pozbawionego am­bicji, a więc odważnego i wolnego. Medytacje te pod­ważają niektóre z powszechnie przyjętych teorii ta­kich, jak: możesz kochać jedynie wtedy, gdy czujesz się bardzo kochany przez kogoś innego itd. Obfitują one w enigmatyczne stwierdzenia: możesz kochać tylko wtedy, gdy jesteś sam, miłość jest, miłość nie ma podmiotu. Tony pomaga nam zaglądnąć w głąb tajemnicy, jaką jest miłość.

Nie spodziewam się, że wszyscy zgodzą się z Tonym. Wielu może nie będzie chciało zobaczyć tego, na co on wskazuje. Tony wiedział dobrze, że wię­kszość woli swoje mury więzienne od wolności pa­nującej na zewnątrz; niektórzy chcieliby zaledwie poprawić swoje warunki życia. Miał on jednak nad­zieję, że znajdzie się trochę takich, którzy zdobędą się na odwagę zburzenia murów więzienia i będą chcieli zobaczyć rzeczywistość i ulec przemianie dzię­ki temu, co zobaczą. Niektórzy będą go obwiniali o to, że na wszystko patrzył ze swojego, tak bardzo oso­bistego punktu widzenia, zaniedbując społeczne wy­miary rzeczywistości. Tony nie pozostawał ślepy na te wymiary: chciał raczej przedstawić zasadniczą postawę potrzebną wszystkim: reformatorom społecz­nym, rewolucjonistom, chrześcijanom, hinduistom, ateistom — komukolwiek. Chodziło mu o postawę podobną do niszkama karma z tradycji hinduskiej lub, jak to określił, mistycyzm działania nie przyno­szącego zysków, który jest konieczny każdemu, kto chce wnieść wkład w budowę społeczeństwa sprawie­dliwszego i bardziej ludzkiego.

Niewątpliwie znajdziemy w tej książce pewne powtórzenia. Trudno jednak ich uniknąć, jeśli nie chce się stracić cennych intuicji autora i jego wglądu w rzeczywistość. Dlatego tekst został zachowany w takiej formie, w jakiej pozostawił go Tony, z wy­jątkiem kilku bardzo drobnych poprawek. Publiku­jemy te medytacje nawet za cenę wzbudzenia wielu kontrowersji, ze względu na ich nadzwyczajną war­tość, a nie dlatego, że spodziewamy się entuzjasty­cznych naśladowców. Aczkolwiek może niektórzy zdobędą się na odwagę, aby potraktować je poważnie, i może zobaczą.

 

Ahmedabad, 4 stycznia 1991                                                                                                                              Joseph Mattam SJ

 

 

 

PAMIĘTAJ O DUSZY

 

Cóż bowiem za korzyść odniesie czło­wiek, choćby

cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?

(Mt 16, 26)

 

Przypomnij sobie uczucie, jakiego doświadczasz, gdy ktoś cię chwali, kiedy jesteś uznany, zaakcepto­wany, oklaskiwany. A teraz zestaw je dla kontrastu z uczuciem, jakiego doznajesz na widok zachodu lub wschodu słońca, lub w ogóle przyrody, albo kiedy czy­tasz książkę czy oglądasz film, który ci się naprawdę podoba. Staraj się odświeżyć w sobie to ostatnie uczucie i porównaj je z pierwszym, które przeżywa­łeś, gdy cię chwalono. Zrozum, że ten pierwszy rodzaj uczucia pochodzi z szukania swojej własnej chwały i stawiania siebie na pierwszym miejscu. Jest to uczucie z tego świata. Drugie uczucie natomiast po­chodzi ze spełnienia aspiracji i nadziei, jest to uczu­cie duszy.

A oto inny kontrast. Przypomnij sobie uczucie, którego doznajesz, gdy odnosisz sukces, gdy udaje ci się czegoś dokonać, kiedy jesteś na górze, gdy wy­grasz grę lub zakład, albo wychodzisz zwycięsko z dyskusji. I porównaj je z twoim uczuciem, gdy cie­szy cię praca, którą wykonujesz, gdy jesteś nią po­chłonięty, albo gdy sprawia ci przyjemność to, co w tej chwili robisz. I znów zauważ jakościową różni­cę między uczuciem światowym a uczuciem duszy.

I jeszcze jeden kontrast. Przypomnij sobie, jak się czułeś, gdy miałeś władzę, gdy byłeś szefem, a ludzie patrzyli na ciebie z dołu i słuchali twoich rozkazów, albo kiedy byłeś osobą popularną. Zestaw teraz to światowe uczucie z uczuciem zażyłości i koleżeństwa wtedy, gdy prawdziwie radowałeś się z towarzystwa przyjaciela lub grupy kolegów, z którymi wesoło spę­dziłeś czas wśród śmiechów.

Gdy już to zrobiłeś, spróbuj zrozumieć prawdziwą naturę uczuć światowych, mianowicie uczuć związa­nych z szukaniem własnej chwały, uczuć związanych z wybijaniem się na czoło. Te uczucia nie są natu­ralne. Wymyśliło je twoje społeczeństwo i twoja kul­tura po to, by uczynić cię bardziej produktywnym i by można było sprawować nad tobą kontrolę. Te uczucia nie ożywiają cię i nie przynoszą szczęścia, które przeżywasz, kontemplując naturę lub radując się towarzystwem przyjaciół albo ciesząc się swoją pracą. Ich celem jest wzbudzić dreszcz emocji, pod­niecenie... i pustkę.

Postaraj się poobserwować samego siebie w ciągu dnia albo podczas jednego tygodnia i pomyśl, ile czynności, które wykonałeś, ile działań, w które byłeś zaangażowany, pozostało nie splamionych pragnie­niem tych dreszczy, tego podniecenia, które rodzą je­dynie pustkę, chęć zwrócenia na siebie uwagi, uzna­nia, sławy, popularności, sukcesu czy władzy.

Przyjrzyj się otaczającym cię ludziom. Czy jest wśród nich choć jedna jedyna osoba, która nie byłaby uzależniona od tych światowych uczuć? Jedna jedyna osoba, która nie byłaby przez nie kontrolowana, nie pragnęła ich, nie spędzała każdej minuty swego życia na świadomym czy nieświadomym ich poszukiwa­niu? Gdy to zobaczysz, zrozumiesz, jak ludzie starają się zyskać świat, a zyskując go, tracą dusze. Przeży­wają puste życie, pozbawione ducha.

Proponuję ci rozważyć następującą przypowieść, która jest obrazem życia. Autobus pełen turystów przemierza przepiękną okolicę; wokoło pełno jest je­zior, gór, rzek i łąk. Ale zasłony w oknach są opusz­czone i turyści nie mają najmniejszego pojęcia o tym, jaki widok rozpościera się na zewnątrz autobusu. Spędzają podróż na sprzeczkach, kto powinien zająć najbardziej honorowe miejsce w autobusie, kogo po­winno się oklaskiwać, kto jest najbardziej godny zainteresowania. I tak to trwa aż do końca podróży.

 

 

O SZCZĘŚCIU

 

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci,

braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.

(Łk 14, 26)

 

Przyjrzyj się światu i zobacz, że nie ma szczęścia wokół ciebie i w tobie samym. Czy wiesz, co jest tego przyczyną? Pewnie powiesz, że jest nią samotność lub ucisk, wojna, nienawiść albo ateizm. I nie bę­dziesz miał racji. Jest tylko jedna przyczyna braku szczęścia: fałszywe przekonania, które gnieżdżą się w twojej głowie; tak bardzo rozpowszechnione, tak powszechnie uznawane, że nigdy nie przychodzi ci do głowy, by je podać w wątpliwość. Przekonania te powodują, że patrzysz na świat i na siebie w sposób zniekształcony. Twoje zaprogramowanie jest tak sil­ne i presja społeczeństwa jest tak wielka, że dosłow­nie tkwisz w potrzasku i postrzegasz świat w taki właśnie zniekształcony sposób. I nie ma wyjścia, bo nawet nie podejrzewasz, że twój obraz rzeczywistości jest wypaczony, twoje myślenie jest błędne, a twoje przekonania są fałszywe.

Rozejrzyj się wokoło i popatrz, czy potrafisz znaleźć choć jedną osobę, która jest naprawdę szczę­śliwa — to znaczy wolna od lęku, różnego rodzaju obaw, niepokojów, napięć i zmartwień. Miałbyś szczęście, gdybyś znalazł jedną taką osobę na sto ty­sięcy. To powinno doprowadzić cię do wniosku, że to zaprogramowanie i te przekonania, które dzielisz z tyloma innymi ludźmi, są podejrzane. Lecz ty także zostałeś zaprogramowany w taki sposób, by niczego nie podważać, by nie mieć wątpliwości; by po prostu zaufać założeniom, które narzuca ci twoja tradycja, kultura, społeczeństwo i religia. I tak zostałeś wy­ćwiczony, że jeżeli nie jesteś szczęśliwy, to obwiniasz siebie, a nie to swoje zaprogramowanie, nie idee i przekonania wyniesione ze środowiska swej kultu­ry. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że większość ludzi została poddana takiemu praniu mózgu, że nawet nie zdają sobie z tego sprawy, jak bardzo są nieszczę­śliwi — podobnie jak człowiek, który śni, nie mając najmniejszego pojęcia o tym, że śni.

Jakie fałszywe przekonania przeszkadzają ci w osiągnięciu szczęścia? Oto kilka przykładów. Nie można być szczęśliwym bez tego, do czego jest się przywiązanym i co się ceni. Nieprawda. W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę... Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili.

Inny przykład: Szczęście to przyszłość. Fałsz. Dokładnie tu i teraz jesteś szczęśliwy, ale o tym nie wiesz, ponieważ twoje fałszywe zapatrywania, twój zniekształcony obraz rzeczy zamknęły cię w pułapce lęków, niepokojów, przywiązań, konfliktów, poczucia winy; wreszcie w całej gamie ról, które odgrywasz, ponieważ tak zostałeś zaprogramowany. Gdybyś po­trafił spojrzeć dalej, niż sięga to wszystko, zrozu­miałbyś, że jesteś szczęśliwy, tylko o tym nie wiesz.

Jeszcze jedna opinia: Szczęście pojawi się, gdy uda ci się zmienić sytuację, w której tkwisz, oraz ludzi, którzy cię otaczają. Nieprawda. W głupi sposób trwonisz tyle energii, by na nowo urządzić świat. Jeśli twoim powołaniem jest zmieniać świat, to idź śmiało do przodu i zmieniaj go, ale nie pielęgnuj złudzenia, że to cię uszczęśliwi. To nie świat i ludzie wokół cie­bie czynią cię szczęśliwym lub nieszczęśliwym, ale twoje myślenie. Równie dobrze możesz szukać orlego gniazda na dnie oceanu, jak szczęścia w świecie, któ­ry cię otacza. Więc jeśli rzeczywiście szukasz szczę­ścia, przestań tracić energię na usiłowanie pozbycia się łysiny czy uzyskanie atrakcyjnej sylwetki, na zmianę miejsca zamieszkania, pracy, wspólnoty, sty­lu życia, czy nawet swojej osobowości. Czy wiesz o tym, że mógłbyś dokonać tych wszystkich zmian, świetnie się prezentować, mieć czarującą osobowość, mieszkać w najpiękniejszej okolicy..., a mimo to na­dal być nieszczęśliwy? W głębi swego serca wiesz, że to prawda, ale mimo to nadal marnujesz swoje siły i energię na usiłowanie osiągnięcia tego, o czym do­brze wiesz, że cię nie uszczęśliwi.

Jeszcze inne fałszywe przekonanie: Gdy spełnią się wszystkie twoje pragnienia, będziesz szczęśliwy. Nieprawda. To właśnie te pragnienia i przywiązania powodują twoje napięcie, frustrację, brak poczucia bezpieczeństwa; stajesz się nerwowy i pełen lęków. Sporządź listę wszystkich swoich przywiązań i pra­gnień i do każdego z nich skieruj następujące słowa: W głębi serca wiem, że nawet gdy już cię zdobędę, nie osiągnę szczęścia. I długo rozważaj prawdę za­wartą w tych słowach. Spełnienie pragnienia może, co najwyżej, sprawić ci przyjemność i podniecić cię na mgnienie oka. Nie myl tego ze szczęściem.

Czymże więc jest szczęście? Niewielu ludzi je zna i nikt nie potrafi ci powiedzieć, czym ono jest, bo szczęścia nie można opisać. Czy możesz opisać sło­wami, czym jest światło, człowiekowi, który całe życie spędził w ciemności? Czy potrafisz ukazać to, co się dzieje na jawie, komuś, kto śni? Zrozum swoją cie­mność, a ona zniknie; wtedy będziesz wiedział, czym jest światło. Zrozum, że twój koszmarny sen jest ko­szmarnym snem, który skończy się, gdy się przebu­dzisz do rzeczywistości. Zrozum swoje fałszywe po­glądy, a opuszczą cię; wtedy poznasz smak szczęścia.

Jeśli ludzie tak bardzo pragną szczęścia, to dla­czego nie starają się zrozumieć, że ich przekonania, wierzenia są fałszywe? Po pierwsze dlatego, że nigdy im nawet nie przychodzi do głowy to, iż są one fał­szywe; co więcej, nie traktują ich jak przekonania czy wierzenia, lecz uznają za fakty i rzeczywistość. Tak dalece zostali zaprogramowani. Po drugie, ponieważ przeraża ich możliwość utraty jedynego świata, jaki znają: świata pragnień, przywiązań, lęków, presji społeczeństwa, napięć, ambicji, zmartwień, poczucia winy... przeplatanych krótkimi chwilami przyjem­ności, ulgi i podniecenia, które one ze sobą przyno­szą. Wyobraź sobie kogoś, kto boi się wyzwolić z ko­szmaru, ponieważ mimo wszystko jest to jedyny znany mu świat. Oto obraz ciebie i innych ludzi.

Jeśli pragniesz osiągnąć trwałe szczęście, musisz być gotów nienawidzić swego ojca, matki, a nawet własnego życia i utracić wszystko, co posiadasz. W jaki sposób? Nie wyrzekając się ani nie rezygnu­jąc, bo gdy wyrzekasz się czegoś na siłę, wiążesz się z tym na zawsze. Ale raczej patrząc na to jak na ko­szmar, bo tym w rzeczywistości jest. Wówczas, obo­jętnie czy jeszcze będziesz to miał czy nie, nie będzie cię to trzymało w swoim uścisku, nie będzie mogło cię zranić. Wreszcie wyzwolisz się ze swojego snu, ze swojej ciemności, lęku i swego braku szczęścia.

Dlatego poświęć trochę czasu na to, by zobaczyć każdą z tych osób lub rzeczy, których się tak kurczowo czepiasz, aby ją zobaczyć taką, jaka ona napra­wdę jest — koszmarem, który z jednej strony poru­sza cię i sprawia przyjemność, ale z drugiej strony przynosi zmartwienie, brak pewności, napięcie, nie­pokój, lęk i powoduje, że jesteś nieszczęśliwy.

Ojciec i matka — koszmar. Żona i dzieci, bracia i  siostry — koszmar.  Wszystko,   co  posiadasz — koszmar. Twoje obecne życie takie, jakie ono jest — koszmar. Każda jedna rzecz, do której jesteś bardzo silnie przywiązany i co do której przekonałeś siebie, że bez niej nie możesz być szczęśliwy — koszmar. Wtedy znienawidzisz ojca i matkę, żonę i dzieci, bra­ci i siostry, a nawet swoje życie. Wówczas z łatwością zostawisz wszystko, co posiadasz, to znaczy przesta­niesz się tego trzymać kurczowo, a zatem twoja włas­ność nie będzie miała możliwości zranienia cię. Wte­dy w końcu doświadczysz tego tajemniczego stanu, którego nie można opisać ani wypowiedzieć — sta­nu nie kończącego się szczęścia i pokoju. I zrozu­miesz, jak prawdziwe są słowa, że kto przestaje być tak bardzo przywiązany do swych braci i sióstr, ojca i matki, do swych dzieci, ziemi lub domów... zostaje stokrotnie wynagrodzony i zyskuje życie wieczne.

 

 

TWOJE OPROGRAMOWANIE

 

Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz!

Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!

(Mt 5, 40-41)

 

Jeśli przyjrzysz się, z czego się składasz i w jaki sposób funkcjonujesz, odkryjesz, że wewnątrz twojej głowy znajduje się cały program, cały system wyma­gań, jaki powinien być świat, jaki powinieneś być ty sam i czego powinieneś pragnąć.

Kto jest odpowiedzialny za ten program? Nie ty. Tak naprawdę to nie zadecydowałeś nawet o tak podstawowych sprawach, jak twoje pragnienia, chęci i tak zwane potrzeby; twoje wartości, gusta i posta­wy. Twój komputer został załadowany instrukcjami, jak ma działać, przez twoich rodziców, społeczeń­stwo, twoją kulturę, religię i całe twoje dotychczaso­we doświadczenie. Niezależnie od tego, ile masz lat, niezależnie od tego, dokąd zmierzasz, twój komputer podąża razem z tobą i działa w każdej świadomie przeżywanej przez ciebie chwili dnia, w sposób wład­czy żądając, by jego wymagania były spełnione przez życie, przez ludzi i przez ciebie samego. Gdy jego żą­dania zostaną zaspokojone, komputer pozwala ci, byś czuł się spokojny i szczęśliwy. Jeśli nie, to nawet wówczas, gdy działo się to niezależnie od ciebie, kom­puter wyzwoli w tobie negatywne uczucia, przyno­szące ci cierpienie.

Na przykład, jeśli inni ludzie nie żyją zgodnie z oczekiwaniami twojego komputera, dręczy cię on, wywołując frustrację, gniew lub zgorzknienie. Albo, gdy sprawy wymykają ci się spod kontroli lub przy­szłość staje się niepewna, nalega, byś doświadczał niepokoju, napięcia, byś się zamartwiał. Wtedy zu­żywasz wiele energii, by poradzić sobie z tymi nega­tywnymi uczuciami. Z reguły robisz to w ten sposób, że spalasz jeszcze więcej energii, próbując zmienić otaczający cię świat tak, by zaspokoić żądania swo­jego komputera. Jeśli ci się uda, uzyskasz nieco chwilowego pokoju. Jest on bardzo nietrwały, bo wy­starczy jakikolwiek drobiazg (spóźniony pociąg, ze­psuty magnetofon, list, który nie przychodzi czy co­kolwiek innego) niezgodny z programem komputera, by ten na nowo wzniecił twój niepokój.

...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin