Człowiek średniowiecza pod red Jacques'a Le Goffa.pdf

(2002 KB) Pobierz
Office to PDF - soft Xpansion
W KRĘGU
CODZIENNOŚCI
ŚREDNIOWIECZA
Pod redakcją Jacques'a
Le Goffa
Przełożyła Maria
Radożycka-Paoletti
CZŁOWIEK
112025148.002.png
"
Niniejsza książka pokazać ma średniowiecznego człowieka, jego
dziesięć różnych portretów naszkicowanych przez dziesięciu wybit-
nych współczesnych mediewistów. Czy jednak człowiek ten naprawdę
kiedykolwiek istniał? Czy nie jest on czasem daleką od prawdy
historycznej abstrakcją?
Przed półwiekiem Marc Bloch i Lucien Febvre wypracowali definicję
historii zhumanizowanej — jedynej godnej miana historii — i stanowiło
to wielkie osiągnięcie. Czy jednak ta ludzka historia jest historią
człowieka, czy historią ludzi? Na pytanie to Lucien Febvre odpowiedział:
Człowiek jest miarą historii, jedyną miarą; więcej jeszcze, jest zasadniczą
racją jej istnienia. Lecz również: Jedynym przedmiotem historii —
historii, której nie interesuje jakiś niewiadomy człowiek, abstrakcyjny,
wieczny, w gruncie rzeczy niezmienny i na wieki ciągle taki sam — są
ludzie postrzegani zawsze jako część społeczności, będący jej członkami;
ludzie należący do społeczności w ściśle określonej epoce i fazie rozwoju;
ludzie w swoich różnych funkcjach, wielorakich zajęciach, troskach i
postawach, które się wzajemnie przenikają, zderzają, przeciwstawiają
sobie, prowadząc do kompromisowej harmonii, pewnego modus vivendi,
który nazywa się Życiem
1
.
1
L. Febvre, Combats pour 1'histoire, Paris 1953, s. 20-21,103.
112025148.003.png
Człowiek i ludzie, ludzie w społeczeństwie chrześcijańskiego Za-
chodu, w podstawowych funkcjach (to znaczy w ich zasadniczych
rysach, lecz również w konkretności społecznego statusu, zawodu i
zajęcia), rodzaj średniowiecznego dyptyku, który na jednej tablicy
pokazuje wspaniały rozwój chrześcijaństwa między rokiem tysiącznym
a wiekiem XIII, a na drugiej — przedstawia ten pełen wrzenia okres
zwany późnym średniowieczem, gdzie zderzają się zachwiany świat
przeszłości i świat nowego średniowiecza, renesansu; wreszcie
konkretni ludzie (w ich warunkach życiowych, z ich wierzeniami i
zachowaniami) — oto przedmiot niniejszej książki.
CZŁOWIEK CZY LUDZIE?
Większość autorów poniższych portretów podkreśla z naciskiem
różnorodność typów średniowiecznego człowieka, którego opisuje.
Giovanni Miccoli woli więc mówić raczej o mnichach niż o mnichu.
Jaka wielka jest różnica między zakonnikami prowansalskimi z IV i V
wieku (Lerins, Św. Wiktor w Marsylii), biorącymi wzór ze
wschodniego modelu ojców pustyni, a działającymi od X wieku klu-
niatami; między Irlandczykami VII i VIII wieku a dwunastowiecz-nymi
cystersami; między świętym Benedyktem a Joachimem z Fiore!
Pustelnictwo albo apostolat, praca ręczna lub praca umysłowa, służba
Boża w modlitwie i liturgii albo służba chrześcijaństwu w zakonach
zbrojnych mniehów-rycerzy, jacy narodzili się w toku krucjat; życie
eremickie lub życie w konwencie: jakaż mnogość wyborów! A jednak
ludzie średniowiecza mieli niewątpliwie świadomość istnienia pewnego
szczególnego typu człowieka, pewnej zbiorowej jednostki — mnicha
(monachus). Człowiek, który jako jednostka lub zbiorowość izoluje się
od społeczeństwa, by żyć własnym życiem, w uprzywilejowanych
stosunkach z Bogiem, albo według jednej z licznych średniowiecznych
definicji mnicha: Is qui luget, czyli Ten, kto płacze; płacze nad
własnymi grzechami i nad występkami innych i dzięki życiu
spędzonemu na modlitwie, medytacji i pokucie, stara się osiągnąć
zbawienie dla siebie i bliźnich.
Jacąues Rossiaud, stając przed portretem mieszczanina, zadaje
sobie pytanie: Cóż mają ze sobą wspólnego żebrak i kupiec, kanonik i
prostytutka, wszyscy mieszczanie? Mieszkaniec Florencji i Mont-
112025148.004.png
brison? Mieszczanin świeżej daty z wczesnego okresu rozwoju miast i
jego potomek z XV wieku? I natychmiast sugeruje odpowiedź: Jedni i
drudzy nie mogą się wzajemnie ignorować i razem tworzą to samo
niewielkie skupisko ludzkie, które narzuca nieznane wsi formy
społecznego współżycia, swoisty tryb życia, oparty na codziennym
używaniu pieniądza, a także i konieczność otwarcia się na świat.
Mieszczanin średniowieczny niewątpliwie istniał, gdyż przeciwstawia
się go wieśniakowi jako jego antytezę; przeciwstawienie to w
dzisiejszym świecie jest inne i o wiele bardziej stonowane.
Christiane Klapisch-Zuber, w obliczu rozmaitych sytuacji kobiet w
średniowieczu, wybiera jedną drogę, jeden punkt widzenia: kobieta
konkretnie określona z perspektywy miejsca i funkcji w łonie rodziny.
A, niezależnie od różnorodności społecznego położenia rodzin, trudna i
powolna poprawa statusu kobiety w ciągu pięciu stuleci, tym zajmuje
się niniejsza książka, stała nieustannie w konflikcie z podświadomą
ideologią średniowiecza, czyniącą z kobiety istotę zwodniczą i
kusicielkę, najlepszą pomocnicę diabła, wieczną Ewę, której nie zdołała
odkupić Maryja, istotę uciążliwą dla tego, kto nad nią czuwa, zło
konieczne dla istnienia i funkcjonowania rodziny, trwania gatunku
ludzkiego i dla opanowania tego największego niebezpieczeństwa,
jakim dla chrześcijańskiego mężczyzny był popęd seksualny.
Wreszcie, cytując ostatni przykład, Enrico Castenuovo zadaje sobie
pytanie, w jaki sposób od rzymskiego złotnika do architekta, rzeźbiarza,
projektanta gotyckich witraży, od miniaturzysty średniowiecznych
rękopisów do Giotta, można prześledzić przejawy kształtowania się
poczucia własnej tożsamości, zarówno u twórców, jak i w
społeczeństwie, dla którego i w którym tworzyli, w odniesieniu do tej
postaci, jaką później, w nowożytnym języku, zwać będziemy artystą.
CZŁOWIEK ŚREDNIOWIECZA
Wróćmy jednak do człowieka. Czy sami ludzie średniowiecza znali
pewną rzeczywistość, którą zwałoby się człowiekiem? Czy w tym
heterogenicznym społeczeństwie, w jakim żyli, wyodrębniali
112025148.005.png
pewien model, pasujący zarówno do króla, jak i do żebraka, do mnicha,
jak i wędrownego poety, do mieszczanina, jak i do wieśniaka, do
bogacza i do biedaka i, mówiąc w kategoriach płci, do kobiety, jak i do
mężczyzny — jeden model, który byłby człowiekiem?
Odpowiedź jest niewątpliwie twierdząca i trzeba podkreślić, że
niewiele epok miało, równie silne jak zachodnioeuropejskie średnio-
wiecze chrześcijańskie XIXV wieku, przekonanie o uniwersalnym i
wiecznym istnieniu pewnego modelu ludzkiego. W tym zdomino-
wanym i dogłębnie przenikniętym przez wiarę społeczeństwie model
ten był oczywiście wyznaczony przez religię, a przede wszystkim przez
najwyższą wyrazicielkę wiedzy religijnej — teologię. Jeśli istnieje jakiś
typ człowieka, którego należałoby wykluczyć z panoramy człowieka
średniowiecznego, to właśnie tego, kto nie wierzył w świat absolutny;
typ, jaki w epokach późniejszych zwać się będzie libertynem,
wolnomyślicielem i ateuszem. Przynajmniej aż do końca XIII wieku, a
nawet i do końca zajmującej nas epoki, znajdujemy w tekstach tylko
bardzo wątłe wzmianki o tych, co zaprzeczali istnieniu Boga. A i w
większości tych nielicznych przypadków żywimy wątpliwości, czy nie
doszło tu do niewłaściwej lektury źródeł lub przypadkowego wyrwania
z kontekstu przez tych, którzy cytują słowa owych odizolowanych
oryginałów; wypaczenia, jakie rodziły się z oratorskiej przesady, z
gniewnego uniesienia czy — w przypadku jakiegoś średniowiecznego
intelektualisty — z ideologicznego ferworu. Jeśli ludzie średniowiecza
często powtarzali werset psałterza — księgi, z której analfabeci uczyli
się czytać — Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga» (Psalm
14/13, 1), to ten zwyczajowy cytat był odbierany jako jedno z tych
tajemniczych i niezrozumiałych wyrażeń właściwych świętemu
tekstowi. Dla duchownych zaś stanowił on wygodny punkt wyjścia —
jako wyjątek z Pisma Świętego — do głoszenia dowodów istnienia
Boga. Jednak niewierzący, który często występuje u innych (żydzi,
niewierni, poganie), jest tak wątpliwy i tak nieobecny w średniowieczu,
że nie pojawia się nawet wśród postaci marginesu społecznego,
pokazanych przez Bronisława Geremka.
Czym był więc człowiek dla średniowiecznej antropologii chrześ-
cijańskiej? Istotą stworzoną przez Boga. Natura, historia i przyszłe
112025148.001.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin