Przebudzenie.pdf

(752 KB) Pobierz
przebudzenie2
ul. Zacisze 19
64-100 Leszno
wotjak@wp.pl
www.wotjak.webpark.pl
Niniejsza gra przeznaczona jest wył ¹ cznie dla osób pełnoletnich.
Powinna traktowana byÊ wył ¹ cznie jako gra, a nie jako sposób na øycie.
Wszelkie prawdopodobieÒstwo do osób øyj ¹ cych dzisiaj jak i kiedyú
jest przypadkowe.
Niniejszy podrÍcznik nie moøe byÊ powielany w jakiejkolwiek formie
bez pisemnej zgody autora i wydawcy.
Wszelkie prawa zastrzeøone.
Lizbona, 16.VII.1705 A.D.
Drogi Dominiku
Dobrze słyszeÊ, øeú znów zdrowy i odzyskałeú siły po ostatnich wypadkach w Krakowie.
Niew ¹ tpliwie, uczyniłeú wszystko, co było w Twej mocy aby ujúÊ z opresji, ale zwaø, iø nie
moøesz naraøaÊ swego, jakøe wspaniałego øycia, dla øycia zwykłych úmiertelników.
Twa historia, opowiedziana tak prawdziwie, spowodowała szybsze bicie mego serca i... chyba
pewien podziw dla Twej osoby. Staliúmy siÍ nieúmiertelni i niemal wszyscy spojrzeliúmy z
pogard ¹ na zwykłych úmiertelników. Ty, wszakøe widzÍ, iø nadal darzysz ich pewnym
uczuciem, a moøe z nostalgi ¹ spogl ¹ dasz w dawne czasy, gdy mogłeú przemierzaÊ ulice w
úwietle słoÒca. Ja na szczÍúcie, nie pragnÍ powrotu do tamtego øycia.... czy raczej
egzystencji, kiedy choroba czy zwykły rzezimieszek mógł doprowadziÊ do jej zakoÒczenia .
Zwaø, iø teraz jesteúmy panami øycia i úmierci na tej małej kulce brudu jak ¹ jest ziemia...
ale, ale widzÍ, øe jak mam to w zwyczaju, znowu zapÍdziłem siÍ w moje filozoficzne wywody.
Chciałbym napisaÊ Ci o pewnej tajemniczej sprawie, która nie daje mi spokoju od czasu
mojego ostatniego pobytu w Rzymie poprzedniej wiosny. Nie miałem odwagi napisaÊ o tym aø
do dzisiaj, gdyø bałem siÍ pos ¹ dzenia o tchórzostwo.... ale wypadki ostatnich dni zmuszaj ¹
mnie bym wspomniał Ci o tym i byÊ moøe równieø ostrzegł. Omówiłem tÍ sprawÍ wspólnie z
innymi, tu w Lizbonie i doszliúmy do wniosku.... dziwnie mi jakoú o tym pisaÊ. Chyba najlepiej
bÍdzie, jeúli zacznÍ od pocz ¹ tku.
Otóø, bÍd ¹ c w Rzymie natkn ¹ łem siÍ podczas mojej nocnej przechadzki na pewien mały
sklepik. Skład jak skład, nie wyróøniał siÍ niczym, lecz moj ¹ ciekawoúÊ (Armand nazywa j ¹
czÍsto głupot ¹ ) wzbudził człowiek, którego dostrzegłem przez szybÍ w oknie wystawnym.
Wiem, wiem... doúÊ dziwn ¹ rzecz ¹ jest juø sam sklep czynny póüno w nocy, ale Rzym to duøe
miasto, tu zdarzaj ¹ siÍ rzeczy jeszcze dziwniejsze. Człowieka tego pamiÍtam z mojego
pierwszego øycia, zreszt ¹ powiem Ci prawdÍ, studiowaliúmy razem w Sorbonie, tyle, øe on
poúwiÍcił siÍ kapłaÒstwu a ja... zreszt ¹ sam wiesz. WiÍc patrzÍ przez to okno, widzÍ tÍgiego
jegomoúcia o znajomej twarzy. Ciekawe wydało mi siÍ natomiast to, iø nie miał przywdzianej
na sobie sutanny. Jak juø wspominałem, kierowany ciekawoúci ¹ odczekałem czas jaki w
bramie naprzeciw owego składu, a gdy mój dawny znajomy opuúcił go, udałem siÍ w úlad za
nim. MuszÍ wspomnieÊ iø to ciekawe doúwiadczenie. Pod ¹ øałem w úlad za osob ¹ , która była mi
równa wiekiem, jednakøe ja zachowałem ciało młodzieÒca, a przede mn ¹ kroczył człowiek w
powaønym juø wieku. Kolejny powód, by celebrowaÊ nasz wspaniały dar.
Pod ¹ øałem za nim przez wiÍksz ¹ czÍúÊ miasta i gdy znaleüliúmy siÍ w s ¹ siedztwie
Watykanu, s ¹ dziłem, iø to właúnie tam ów człowiek skieruje swe kroki. Byłem jednak w
błÍdzie. Mój znajomy min ¹ ł jednak pałac papieski i skierował siÍ dalej do domu, w którym
oficjalnie mieúci siÍ loøa architektów. Jednak wtajemniczeni wiedz ¹ , iø ma ona bardzo silne
koneksje z jezuitami oraz pewnymi organizacjami koúcielnymi, które nie s ¹ nam przychylne.
Wiedziony dziwnym przeczuciem wróciłem do tego małego sklepiku....
StaÒ siÍ Nieumarłym
siebie, pamiÍtaj o tym aby maszyna nie sprawiła,
øe bÍdziesz pisał wył ¹ cznie o swoich
posuniÍciach ignoruj ¹ c przemyúlenia i domysły.
Przygotowałeú sobie koúci, kartÍ postaci,
kartki do tworzenia tabel? Zapomnij o nich.
Pytasz o przeliczanie punktów, awanse na wyøsze
poziomy? Nic z tych rzeczy.
W tej grze nie odgrywasz postaci, Ty siÍ ni ¹
stajesz. Nie potrzebujesz niczego poza
papierem, piórem i ewentualnie komputerem.
Tutaj nie bÍdziesz awansował z poziomu na
poziom czy przeliczał punktów obraøeÒ zadanych
przeciwnikowi. Dopilnuj jednak aby w czasie gry
Twój bohater rozwijał siÍ, dojrzewał; aby z
zatrwoøonego wampira úwieøo po przemianie,
stał siÍ istota doskonał ¹ zamiast staczaÊ siÍ w
otchłaÒ szaleÒstwa (chyba, øe to szaleÒstwo
właúnie ciÍ poci ¹ ga). Nie dokonuj tego w jednym
liúcie, spraw, aby osoba, do której piszesz
widziała ten rozwój, úledziła go, a nawet w nim
uczestniczyła.
Kaødej grze RPG towarzyszy odgrywanie
postaci. Ta gra jest inna. Tu nie odgrywasz
swojego bohatera, nie zastanawiasz siÍ nad tym
w jaki sposób on czy ona, zareagowaliby w danej
sytuacji. Tu stajesz siÍ Nieumarłym. Na czas gry
musisz porzuciÊ swoje dotychczasowe øycie,
które prowadzisz na codzieÒ. Przez te minuty,
godziny, w których grasz, stajesz siÍ wampirem,
stajesz siÍ tym, który przy pełni ksiÍøyca poluje
na rodzaj ludzki, karmi siÍ krwi ¹ i ludzkim
strachem. Stajesz siÍ Nieumarłym.
Jako, øe rozgrywka toczyÊ siÍ moøe w dwóch
epokach oraz posiada tryb alternatywny (o tym w
dalszych rozdziałach), gra posiada osobne
oznaczenia dla kaødej z epok jak i dla trybów.
Symbol ten przeznaczony jest dla gry
prowadzonej w wiekach przeszłych.
Nieumarli
Symbol ten przeznaczony jest dla gry
prowadzonej w dzisiejszych czasach.
Jak stworzyÊ swoj ¹ postaÊ? Nie musisz
pisaÊ jej dokładnej biografii. Wystarczy, ze
bÍdziesz umiał odpowiedzieÊ na podstawowe
pytania dotycz ¹ ce jej øycia (jeøeli chcesz stwórz
jej kartÍ). Osoba moøe staÊ siÍ wampirem
dzisiaj. Moøliwe jest równieø prowadzenie
postaci, które wampirami stały siÍ w minionych
stuleciach, a o ich historii dowiadujemy siÍ z
prowadzonej w dzisiejszych czasach
korespondencji.
Poniøej zamieszczono przykładowe sylwetki.
Ten symbol uøywany jest w alternatywnym trybie
gry (trybie łowcy).
A wiec, jak graÊ? Cała gra rozgrywa siÍ na
kartach Twoich listów. To w nich opowiadasz
swoje øycie, swoj ¹ walkÍ. Na ich karty
przelewasz swoje domysły, rozterki i zw ¹ tpienia.
Æ wicz siÍ w ich pisaniu, im bliøsze bÍd ¹ one
ideału tym ciekawsza bÍdzie Twoja gra.
ZwróÊ jednak uwagÍ, øe nie masz tworzyÊ
opowiadaÒ. Pisz listy takie jak piszesz do
znajomych i przyjaciół - dwie moøe trzy strony
papieru kancelaryjnego. O ich stylu i
ewentualnych zał ¹ cznikach przeczytasz dalej.
Niech wampir pisze list do wampira, wampir do
łowcy
zwykły człowiek, póüniej juø wampir do innego
wampira. Moøliwoúci s ¹ nieograniczone.
Mówisz, øe wolisz uøywaÊ komputera. Dobrze.
Twórz listy w postacie elektronicznej, ale
pamiÍtaj o tym, aby i w nich zawrzeÊ całego
Andreas Gluck - urodził siÍ w 1640 roku w
Dreünie; pochodzi z głÍboko wierz ¹ cej rodziny, w
wieku 25 lat ukoÒczył arcybiskupie seminarium
duchowne po czym rozpocz ¹ ł pracÍ juø
jako wikariusz w swojej rodzinnej parafii.
W czasie swojej kapłaÒskiej posługi
zaj ¹ ł siÍ zwalczaniem wszelkiego
rodzaju sekt schizmatyckich.
W wieku lat 40 w wyniku nie
wyjaúnionego zabójstwa traci obu
rodziców, którzy zostawili mu w spadku
niewielki maj ¹ tek, jakiego dorobili siÍ
prowadz ¹ c karczmÍ. Od tego momentu
porzuca walkÍ ze schizmatykami i
zaczyna interesowaÊ siÍ okultyzmem i
malarstwem. Pewnej lipcowej nocy,
podczas spaceru w parku leø ¹ cym
koło parafii zostaje zaatakowany i przemieniony
w wampira przez innego Nieumarłego. Odt ¹ d
jako samotny wampir ukrywa siÍ w kanałach i
ruderach Drezna. Stan ten trwa aø do 1795 roku
gdy w czasie ucieczki przed łowc ¹ wampirów
znajduje schronienie na nieczynnej wieøy
jednego z koúciołów w Dreünie.
Odt ¹ d poúwiÍca siÍ wył ¹ cznie malarstwu i próbie
odnalezienia swojego mrocznego ojca oraz
mordercy rodziców.
moøe wejúÊ wył ¹ cznie osoba władaj ¹ ca mocami
tajemnymi. Przed oczami Jonathona pojawiła siÍ
naiwna wizja, w której widział siebie jako
mistrza czarnej magii, po czym rzucił siÍ na
handlarza i zabił go. Gdy dotarł do swego domu,
w zaciszu biblioteczki otworzył szkatułkÍ, z
której uleciała fioletowa mgiełka. Zawiedziony
połoøył siÍ spaÊ.
W úrodku nocy zbudziło go przeczucie, ze ktoú
jeszcze jest w pokoju. Gdy otworzył oczy
zobaczył sylwetkÍ wysokiego mÍøczyzny. Poczuł
wbijaj ¹ ce siÍ w jego szyje kły...
Konrad Zadłubowski - urodził siÍ w 1699
roku w Poznaniu. Jego matka wyszła
za m ¹ ø za zuboøałego szlachcica i
razem z nim zamieszkała w Poznaniu.
Konrad odebrał klasyczne
wykształcenie w Sorbonie. Tam teø
zainteresował siÍ okultyzmem. Pod
koniec studiów zacieúnił stosunki z
wÍdrowna grup ¹ øydów wraz, z
którymi przez pewien czas
podróøował zgłÍbiaj ¹ c tajemnice
kabały. Po zakoÒczonych studiach
udał siÍ w podroø na południe
E u r opy. W Italii, dziÍki kontaktom z
w y z nawcami Religo Romana, natrafił
na úlad grupy wyznawców demonów øywi ¹ cych
siÍ ludzka krwi ¹ . Po dwóch latach poszukiwaÒ i
staraÒ doł ¹ czenia do úcisłego krÍgu wyznawców,
spotkał siÍ z jednym z Niaumarłych. Był rok 1735
gdy doł ¹ czył do tych, których do niedawna czcił.
Elizabeth Trenton - urodzona w
1815 roku w Dublinie, pochodzi z
rodu szlacheckiego. Od
najmłodszych lat nie ukrywała
braku zainteresowania nauk ¹
twierdz ¹ c, øe kobieta nie musi byÊ
wykształcona, waøne by miała
bogatego mÍøa. Po úlubie z
francuskim baronetem De Saint
Bludac przeniosła siÍ na
francusk ¹ prowincjÍ. Poprzez
czarnoskór ¹ słuø ¹ c ¹ ,
sprowadzon ¹ z Nowego Orleanu
zetknÍła siÍ z Voo Doo. Wszelkie
zainteresowania zwi ¹ zane z tym kultem
słuøyły wył ¹ cznie zabiciu nudy øycia na prowincji
do momentu, gdy pewnej letniej nocy przyzwała
diabelskiego kochanka dla zaspokojenia swych
potrzeb cielesnych. Rytuał nie powiódł siÍ w
całoúci, a rozczarowana Elizabeth powróciła do
domu. Tam nad zwłokami jej mÍøa czekała
kobieta. Murzynka przedstawiła siÍ imieniem
Adelajda i okreúliła siÍ spełnieniem wszystkich
ø ¹ dz Elizabeth. Wdowa De Saint Bludac przyjÍła
mroczny dar bez oporów, od tego momentu
wspólnie z Adelajda zamieszkuj ¹ c w Paryøu.
Jonathon Glaus - karczmarz urodzony
w 1715 roku w Londynie. Prowadził
swój szynk w nadrzecznych
dokach Londynu do
momentu, gdy spotkał
handlarza antykami
pochodz ¹ cego z północnej Afryki.
Obsesj ¹ karczmarza stały siÍ
ezoteryczne drobiazgi naleø ¹ ce
kiedyú do kapłanów egipskich.
Jonathon wysprzedawał powoli swój
maj ¹ tek by móc otaczaÊ siÍ
amuletami i stellami
pochodz ¹ cymi z dawnych úwi ¹ tyÒ.
Pewnego dnia handlarz powrócił z
dalekiego rejsu, z którego przywiózł bogato
inkrustowan ¹ szkatułÍ. Jonathon zapragn ¹ ł jej,
lecz cena była tak wysoka, øe nie starczyło by
pieniÍdzy nawet gdyby sprzedał cały swój
dobytek. Karczmarz nachodził handlarza jeszcze
wielokrotnie, lecz ten nie chciał obniøyÊ ceny.
Obawiaj ¹ c siÍ napastliwego karczmarza,
handlarz wyznał mu, øe w posiadanie szkatuły
Madalein de Blanc - urodziła siÍ w Nowym
Orleanie w Halloween roku 1754. Jej
ojciec - szewc razem z matk ¹ - praczk ¹
nie mogli posłaÊ dziecka do szkoły toteø
młoda Madalein bardzo szybko
rozpoczÍła swe øycie na ulicach
Nowego Orleanu. W wieku 17 lat
trafiła pod skrzydła Lady
Aleksandry - właúcicielki tawerny w
dzielnicy portowej Nowego Orleanu.
Przez kilka lat wiodła niebezpieczne
øycie portowej kurtyzany do momentu
gdy spotkała Arlena. MÍøczyzna wst ¹ pił
do tawerny póün ¹ noc ¹ ; Madalein od
razu znalazła siÍ w krÍgu jego
Zgłoś jeśli naruszono regulamin