socjoliga-dewiacja.pdf

(115 KB) Pobierz
108197825 UNPDF
DEWIACJA, ETYKIETA, PIĘTNO
CHOROBA A DEWIACJA
Dewiacja oznacza formy zachowania, które są uważane w danej kulturze za nie do przyjęcia, odbiegające o cl
obowiązujących tam norm społecznych. Zachowanie dewiacyjne — to zachowanie, które. jeśli zostanie odkryte, staje się
rutynowo przedmiotem korekcji. leczenia lub kary ze strony właściwych instytucji kontroli społecznej. 1
Dla nas ma znaczenie związek dewiacji z chorobą. Niektórzy socjologowie określili chorobę jako pewien typ dewiacji,
gdyż „bycie chorym" jest stanem niepożądanym. Freidson wyraził to następująco: „Ludzka, a stąd społeczna ocena tego,
co jest normalne, właściwe lub pożądane jest tak głęboko zakorzeniona w pojęcia choroby, jak w pojęciu moralności".
Dlatego też choroba według niego stanowi dewiację od ustanowionych kulturowo norm lub ud standardów „dobrego
zdrowia". Dlatego też każdy, kto został uznany za chorego, słusznie pragnie „leczenia" dla korekty stanu ciała i umysłu.
Twórcą tego kierunku myślenia o chorobie był Parsons. Uważał on, że choroba uruchamia nie opisane przedtem, odrębne
rodzaje zachowania dewiacyjnego, inne niż bardziej znane rodzaje zachowania, na przykład przestępczego. Według
Parsonsa, człowiek, który w krajach rozwiniętych, jak np. Stany Zjednoczone, zaczyna chorować na chorobę ostrą ma
przyznane pewne prawa, ale równo-
1 Polskie piśmiennictwo socjologiczne obejmuje wiele większych prac poświęconych dewiacji i zjawiskom pokrewnym,
głównie w dziedzinie przestępczości, np.:
M. Łoś: Teorie społeczeństwa a koncepcje dewiacji. W: Zagadnienia patologii społecznej (red. A. Podgórecki). PWN,
Warszawa 1976.
A. Kojder, J. Kwaśniewski: Stosunek społeczeństwa polskiego do zjawiska i zachowań dewiacyjnych. W: Opinia
publiczna i środki masowego przekazu a ujemne zjawiska społeczne (red. B. Holyst). Wydawnictwo Prawnicze,
Warszawa 1981.
J. Kwaśniewki: Czy istnieje dewiacja społeczna? Studia Socjologiczne. 3—4, 1982.
210
cześnie nałożone obowiązki. Ma on mianowicie dążyć do wyzdrowienia oraz szukać kompetentnej pomocy fachowo-
medycznej i współpracować z nią. Owe prawa i obowiązki są zakorzenione w kulturze. Jeśli człowiek na początku
choroby zlekceważy te obowiązki, to albo zostanie ukarany jako symulant, albo w najlepszym przypadku będzie
traktowany jako osoba nieodpowiedzialna, gdyż jego zachowanie odbiega od tego, co jest oczekiwane i wymagane.
Istnieje jeszcze inny związek choroby z dewiacją, który jest najczęściej badany przez socjologów ze względu na duże
znaczenie społeczne. Jest to mianowicie wiele chorób lub objawów, które traktuje się w społeczeństwie jako dewiacyjne.
Dotyczy to ludzi chorych wenerycznie, cierpiących na padaczkę, niewidomych, upośledzonych umysłowo i wielu innych
stanów ośmieszanych, unikanych lub izolowanych od „normalnych" ludzi. Badania w tej dziedzinie mają bezpośrednie
znaczenie praktyczne, gdyż uczulają lekarzy na skutki, jakie dla życia pacjentów mogą mieć etykiety diagnostyczne.
Diagnoza lekarska nie jest bowiem po prostu tylko dogodną klasyfikacją określonego zjawiska biopatologicznego. Może
stanowić również etykietę, która ma ważne skutki społeczne, np. powiedzenie pacjentowi, że ma anemię,
prawdopodobnie go nie ucieszy, ale informacja, że ma padaczkę, może spowodować istotne zmiany w jego życiu jako
rezultat znaczenia społecznego, które przyniosła diagnoza lekarska. Zmiany te mogą mieć większy wpływ na życie
pacjenta niż pierwotnie stwierdzona dysfunkcja biologiczna.
SPOŁECZNE ZNACZENIE PIĘTNA
Słowo piętno (stigma) odnosi się współcześnie do każdego stanu, atrybutu lub cechy, która znaczy jednostkę jako nie do
zaakceptowania pod względem kulturowym lub jako „gorszą". Określenia co jest , a co nie jest do zaakceptowania są
zmienne i niejednakowe w różnych epokach historycznych i kulturach.
I tak z historii medycyny można się na przykład dowiedzieć, że kiedy w Europie masowo chorowano na ospę prawdziwą,
za normalne uchodziły twarze pokryte bliznami („dziobami"), natomiast twarz gładka za dewiację. Badania antropologów
kulturowych pokazały, że w niektórych częściach Brazylii i w szczepach afrykańskich ludzie z napadami padaczkowymi
są obdarzani najwyższym szacunkiem (lekarze-czarownicy), podczas gdy w naszym kręgu kulturowym padaczka jest
stanem na ogół piętnowanym.
Różnice takie zawarte są również w interpretacjach profesjonalnych, gdyż teoria i praktyka medycyny nie rozwija się w
pustce kulturowej i podlega wpływom publicznych stereotypów, wymagań pacjentów, organizacji pracy itp. Wykazało to
klasyczne badanie
211
R. Scotta z 1969 r., stanowiące treść książki pod mocnym tytułem „Stwarzanie niewidomych" (The making of blind
men). Przedstawia ono subtelne różnice w zakresie traktowania niewidomych w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej
Brytanii i Szwecji.
W Stanach Zjednoczonych głównym celem opieki medycznej jest „przystosowanie" niewidomej osoby do jej stanu. Za
„przystosowaną" jednostkę uchodzi taki niewidomy, który przy pomocy specjailnych służb akceptuje swoje kalectwo i
uczy się z nim żyć. W Wielkiej Brytanii lekarze kładą znacznie większy nacisk na „podniesienie ducha". W związku z
tym ośrodki leczenia ludzi, którzy niedawno utracili wzrok, podkreślają konieczność „pogody w obliczu przeciwności
losu". W Szwecji natomiast utratę wzroku traktuje się raczej jako przeszkodę „techniczną", którą można kompensowć za
pomocą nowoczesnych pomocy technicznych.
1
W przeprowadzonych kilkanaście lat temu w Polsce badaniami sytuacji społecznej ludzi z nieodwracalnym
uszkodzeniem narządu ruchu 1 interesowały nas min. problemy życia seksualnego inwalidów. Ze strony części personelu
fachowego zauważyliśmy pewne zdziwienie, że w ogóle o to pytamy. Seks jeszcze dzisiaj nic mieści się w stereotypie
myślowym lekarza wobec inwalidy. Panują rozmaite przesądy na temat potrzeb seksualnych ludzi kalekich, np że ich
potrzeby są mniejsze 'niż u ludzi „normalnych".
W interesującej książce autorów holenderskich pod wymownym tytułem „Nie zrobieni z kamienia" (Not made of stone),
z lat sześćdziesiątych, przedstawiona jest dyskusja na temat seksu w grupie młodych mężczyzn paraplegików. Kiedy
lekarz uczestniczący w dyskusji w roli eksperta zauważył, że piśmiennictwo fachowe stwierdza obniżenie libido u
paraplegików, zaprzeczyło temu gwałtownie aż pięciu na sześciu paraplegików, zaś szósty powiedział, że u niego
przeciwnie, nastąpiło znaczne nasilenie libido. Wszyscy obecną byli zgodni, że pierwsze pytanie pacjenta po operacjach,
jakie znali, brzmi: „Czy będę żyć?", a zaraz następne: „Jakie będą teraz moje reakcje seksualne?" — przed pytaniem:
„Czy mogę chodzić i pracować?". Wbrew dość powszechnemu przekonaniu, że najważniejszy jest niepokój o potencjalne
ojcowstwo, zebrani twierdzili, że najważniejsza jest potrzeba intymnego kontaktu i. doznawania przyjemności.
A oto fragment z ekspertyzy PAN na temat „Sytuacji ludzi niepełnosprawnych i stanu rehabilitacji w PRL" (1978 r.j:
„Powolny rozwój seksuologii w Polsce nie daje nadziei na zorganizowanie w bliskiej przyszłości poradnictwa
seksuologicznego dla inwalidów Są oni skazani na to, że przez długie lata ich popęd seksualny będzie tłumiony i okryty
potępieniem. W przekonaniu wielu środowisk
1 J. Bejnarowicz, A. Pilinow, M. Sokolowska: Życie rodzinne inwalidów a problem rehabilitacji społecznej. Problemy
Rodziny, 5, 1966.
212
kontakty seksualne inwalidów stanowią dowód zwyrodnienia, a nie element pełnej społecznej rehabilitacji. Nie mogą
więc liczyć na pomoc ani ci, którzy fizycznie są w stanie nawiązywać kontakty seksualne, lecz nieudane próby i złe
doświadczenie wpędziły ich w nerwicę, ani ci, którzy wymagają technicznych ułatwień do nawiązania kontaktu
seksualnego. Wszelkie protezy mające służyć ułatwieniu kontaktów seksualnych, większej części naszego społeczeństwa
kojarzyć się będą z pornografią i „seks-szopami". Fałszywy purytanizm otoczenia nakłada nowy element piętna na tych,
którzy .mimo kalectwa próbują żyć jak normalni ludzie".
SIŁA ETYKIETY
Kiedy człowiek otrzyma etykietę na przykład „epileptyka" lub „niewidomego", to zdobywa nową, dewiacyjną pozycję
społeczną lub tożsamość. Poprzednio miał zły wzrok albo dziwne napady mdłości lub ataki. Teraz natomiast jest
„oficjalnie" niewidomym lub epileptykiem. W związku z tym zwolennicy teorii etykietowania określili dewianta jako
kogoś „komu udało się przyczepić etykietę". Zaś zachowanie dewiacyjne jest „zachowaniem tak etykietowanym przez
innych".
Dla osoby, która otrzymała etykietę, niefortunną konsekwencją jest fakt, że piętno zaczyna dominować w postrzeganiu tej
osoby przez innych. Kimkolwiek, by ona nie była (np. ojcem, rzemieślnikiem itp.) traktuje się ją przede wszystkim jak
dewianta.
Siła „przyklejonej" etykiety w chorobie psychicznej została dobrze pokazana w znanym eksperymencie D.L. Rosenhama,
który został opublikowany w 1973 r.: 8 zdrowych ludzi, składających się z psychologów, psychiatry, pediatry, malarza i
gospodyni domowej, otrzymało poufną zgodę na hospitalizację w rozmaitych szpitalach psychiatrycznych w USA.
Wszyscy skarżyli się, że słyszą nieokreślone glosy. Zostali przyjęci z rozpoznaniem schizofrenii. W szpitalach
zachowywali się normalnie i racjonalnie, tak, aby przyspieszyć wypisanie. Jednakże, mimo oczywistej publicznie
pokazywanej „normalności", ich zachowanie było zgodnie wyjaśniane przez personel w kategoriach schizofrenii. Kiedy
ostatecznie ich wypisano, wszyscy otrzymali rozpoznanie „schizofrenii w remisji".
DEWIACJA WTÓRNA
Wśród socjologów, badających związki między przestępstwem a dewiacją, popularność zdobyło pojęcie „pierwotnej" i
„wtórnej" dewiacji, którą wprowadził E. Lemert 1 . W pierwszym przypadku
1 E. Lemert: Human deviance. Social problems and social control. Pren-tice-Hall, New York 1967.
213
badacze usiłowali dociec, skąd wzbięło się zachowanie dewiacyjne (np. kradzież). W drugim przypadku badali, na jakiej
zasadzie ludzie zostają symbolicznie przypisani do pozycji dewiacyjnej (np. „złodziej", „przestępca", „kryminalista") i
jakie to ma znaczenie dla wynikającej z tego (czyli wtórnej) dewiacji. Badania wtórnej dewiacji wnoszą istotny wkład do
ważnej dziedziny rzeczywistości i polityki społecznej, gdyż pokazują, że reakcje kulturowe i profesjonalne, które nie
aprobują zachowania dewiacyjnego, często raczej wzmagają niż osłabiają utrzymywanie się dewiacji. Podobne zjawisko
stwierdzili socjologowie, badający w tej konwencji chorobę. Udowodnili oni, że negatywna, stereotypowa reakcja na
piętnowaną chorobę lub kalectwo może utwierdzać jednostki w ich pozycji dewianta, powodować, że zaczynają one
patrzeć na siebie tak samo jak ich otoczenie i odpowiednio zachowywać się. Na przykiad osoba niewidoma, w stosunku
do której oczekuje się, że będzie bez -radna i zależna, zaczyna rzeczywiście przejawiać cechy bezradności i zależności.
Silny wpływ ma na to zwłaszcza długie przebywanie w instytucji zamkniętej.
Najbardziej kontrowersyjny wpływ teorii etykietowania na medycynę dotyczy choroby psychicznej. W połowie lat
sześćdziesiątych socjolog T. Scheff ogłosił, że etykietowanie jest główną „przyczyną" choroby psychicznej. Dowodzi on,
2
że istnieje sfera dziwacznego i ekscentrycznego zachowania, dla którego w kulturzenie ma wyraźnych etykiet. Nazwał to
„dewiacją szczątkową" i zaliczył do tego większość objawów psychiatrycznych. Istnieje jednak stereotyp kulturowy
choroby psychicznej. Jeśli z takiej lub innej przyczyny dewiacja szczątkowa stanie się „sprawą publiczny" to, jak twierdzi
Scheff, stereotyp kulturowy obłędu staje się liną przewodnią działania. Szybko dochodzi do postawienia diagnozy przez
psychiatrę i następuje hospitalizacja wraz ze wszystkimi nieuchronnymi problemami dewiacji wtórnej.
Twierdzenie to zostało podważone w 1970 r. przez innego socjologa — W. Gove. Zgadza się on, że istnieje stereotyp
kulturowy choroby psychicznej, ale nie uważa, że psychicznie chorzy są traktowani jako tacy dlatego, iż zachowują się w
sposób „aktywujący" ten stereotyp. Gove twierdzi, że sprawy mają się przeciwnie: wyolbrzymienie w stereotypie stopnia
i rodzaju zaburzenia raczej sprzyja zaprzeczeniu choroby psychicznej, gdyż zachowanie danej osoby zwykle nie
odpowiada stereotypowi. Poza tym nie zawsze tak się dzieje, że kiedy zaburzenie zostaje odkryte, to dany człowiek
automatycznie zostaje obdarzony etykietą chorego psychicznie i skierowany do leczenia instytucjonalnego. Do szpitala
jest na ogół mniej osób przyjętych niż zgłaszających się.
Dyskusja ta objęła również dziedzinę kalectwa fizycznego. I tutaj główny argument zwolenników teorii etykietowania
zasadza się 'na tym, że ludzie, którzy przeszli proces degradacji i zo-
214
stali zmuszeni do zostania członkami zbiorowości dewiantów, doświadczyli głębokiej i często nieodwracalnej
socjalizacji. Wskutek tego „nabyli" niższy status i stworzyli dewiacyjny obraz samego siebie, zakorzeniony w widzeniu
ich poprzez innych ludzi 1 .
Model etykietowania pozostaje w niezgodzie z modelem rehabilitacji 2 . Pierwszy sugeruje, że społeczeństwo nie powinno
ingerować, drugi zaś, że wprost przeciwnie.
Zwolennicy modelu rehabilitacji uznają, że: 1) ludzie niepełnosprawni i inwalidzi często są piętnowani, a to determinuje
ich stosunki z innymi ludźmi, 2) rozmaite instytucje, często na zasadzie nie zawsze jasnych kryteriów, określają kto jest
sprawny, a kto niepełnosprawny, 3) niepełnosprawni są niekiedy kierowani do zakładu, mającego cechy instytucji
„totalnej", 4) proces instytucjonalizacji skłania niekiedy poszczególnych ludzi do uznania, że są kalekami i do wcielenia
kalectwa w styl swojego życia, 5) konsekwencją tego jest często rozwój „podkultury ludzi kalekich i niepełnosprawnych"
i życie w swoistym getcie.
Jednakże, biorąc to wszystko pod uwagę, większość badaczy tej dziedziny oraz praktyków rehabilitacji nie sądzi, że ich
założenia zmierzają do zinstytucjonalizowania zachowania dewiacyjnego. Celem działań rehabilitacyjnych jest pomoc
osobie niepełnosprawnej w osiągnięciu możliwie największej użyteczności fizycznej, społecznej i ekonomicznej, do
jakiej osoba ta jest zdolna, czyli maksymalizacja potencjału sprawnego funkcjonowania. Zarówno badacze etykietowania,
jak też badacze rehabilitacji traktują zachowanie ludzi niepełnosprawnych głównie jako konsekwencję stosunków ról.
Jednakże pierwsi, ponieważ z zasady traktują system społeczny jako depresyjny w stosunku do upośledzonych,
podchodzą do działań społecznych w dziedzinie pomocy niepełnosprawnym jako do tworzących i stabilizujących
zachowania dewiacyjne. W przeciwieństwie do tego teoretycy rehabilitacji działania te traktują jako pomoc jednostce
niepełnosprawnej w nabyciu umiejętności prowadzenia normalnego życia. Odpowiedzi na pytania, czy te działania są
pożyteczne, czy szkodliwe są przede wszystkim empiryczne.
Ocena skutków etykietowania w odniesieniu do osoby niepełnosprawnej jest procesem złożonym. Musiałaby ona
uwzględnić wszystkie ważniejsze sfery życia danej jednostki, a przede wszystkim stopień trudności związany z
kalectwem, który stanowi przeszkodę w stosunkach społecznych i czynnościach codziennych danej osoby. Dotychczas
nie ma takich analiz i ocen.
1 M. Sokołowska: Odpowiedzialność społeczna za grupy zależne. Studia Socjologiczne, 1981, 3.
2 D. Niklas: Zależność i piętno w życiu osób niepełnosprawnych, btudia Socjologiczne, 1976, 3.
215
Na podstawie istniejących już badań można jednak stwierdzić, co następuje:
1. Przy niepełnej sprawności bardzo duży wpływ ma dewiacja pierwotna. Inne znaczenie ma to pojęcie w sferze
przestępczości. do której głównie się odnosi Według cytowanego już Lemerta „dewiacja pierwotna w najlepszym
wypadku ma jedynie marginesowe implikacje dla struktury psychicznej jednostki". Kalectwo i inwalidztwo nie pasuje
jednak do tego obrazu, gdyż stanowi na ogół przeszkodę w normalnym życiu.
2. W ustalaniu dewiacji osoby niepełnosprawnej nie są pierwotne działania „przedstawicieli systemu społecznego".
Często jest raczej tak, że zanim doszło do formalnej reakcji społecznej, to już istniała spontaniczna reakcja
interpersonalna, która doprowadziła do izolacji, poczucia niższości i stygmatyzacji ludzi z widocznym kalectwem.
3. Teoria etykietowania zajmuje się niemal wyłącznie negatywnymi skutkami tej praktyki. Tymczasem istnieją również
ważkie rezultaty pozytywne, jak; pomoc materialna, szkolenie zawodowe leczenie specjalne, pomoce i aparaty itp.
W praktyce społecznej, mając wybór między modelem rehabilitacji a etykietowania, preferuje się model pierwszy.
Jednakże socjologiczny konstrukt etykietowania zwraca uwagę na istotne zjawiska. Praktycy rehabilitacji nie zawsze
zdają sobie bowiem sprawę z potencjalnej szkodliwości swoich działań; często również instytucje rehabilitujące bywają
sztywne, autorytarne, niedopasowane do potrzeb indywidualnych. Są to zjawiska często pomijane w rehabilitacji, co
zmniejsza jej efektywność.
ŻYCIE Z PIĘTNEM
3
Mowa tu oczywiście o piętnie związanym z chorobą lub z innym stanem, znajdującym się w gestii medycyny. Bez
względu na panujące w tej dziedzinie teorie, ciężkie jest życie "innego".
Pewien wgląd w te zagadnienia dają badania postaw ludzi „normalnych", oparte na reprezentatywnych populacjach
ogólnych. Główny wniosek pionierskiego badania postaw mieszkańców Warszawy wobec choroby psychicznej jest
następujący: „Ogólnie biorąc, tendencja do unikania kontaktów z osobą chorą psychicznie jest powszechna;
dominującymi elementami w postawach większości ludzi wobec choroby psychicznej jest obojętność i podejrzliwość" 1 .
1 Z. Bizon, K. Godorowski, J. Henisz, A. Rażniewski: The attitudes of Warsaw inhataitants toward mental illness. British
Journal of Social Psychiatry, 1968, 2. Badanie było prowadzone w 1963 r.
216
Podobną wymowę ma przeprowadzone w 15 lat później badanie A. Ostrowskiej „Postawy społeczeństwa polskiego
wobec niepełnej sprawności" 1 . Okazuje się, że blisko połowa mieszkańców Polski nie ma własnego doświadczenia na
temat sytuacji życiowej ludzi niepełnosprawnych, gdyż nie ma z nimi żadnego kontaktu. Świadczy to o dużym stopniu
izolacji, w jakiej żyją niepełnosprawni, których — w świetle wyników Narodowego Spisu Powszechnego z 1978 r. —
jest w Polsce około 5 milionów. Innym ważnym stwierdzeniem okazała się niepokojąco duża liczba osób, u których
etiologia kalectwa wiąże się w świadomości z karą za grzechy, za. złe uczynki i z innymi elementami irracjonalnymi 2 .
Wpływ stanu stygmatyzującego na życie jednostki zależy od, jego widoczności, „natręctwa" i rozpoznania go przez
innych ludzi. Charakterystyczne jest zachowanie się osób cierpiących na padaczkę. Badania socjologiczne pokazały, ze
chorzy na padaczkę w różnych krajach uprzemysłowionych zachowują się tak samo. W okresach między napadami ich
piętno „drzemie", ale w obawie przód dyskryminacją usiłują ukryć swój stan.
G. Scambler i A. Hopkins min. stwierdzili w Wielkiej Brytanii w 1980 r., że ponad połowa badanych nic poinformowała
o swoim stanie partnera w okresie zawierania małżeństwa. Spośród pelnozatrudniorrych tylko jedna czwarta ujawniła
swoją przypadłość pracodawcom, z tego jeden na dwudziestu przed rozpoczęciem pracy-
W podobny sposób wypowiedział się 25-letni chory na padaczkę
w Warszawie w 1979 r.: „Starałem się zataić to, że choruję i pracowałem, jak mogłem najdłużej. Poczem zwalniałem się
na własną prośbę, żeby się nie dowiedzieli'' 3 . Tak odczuwane piętno jest związane wyłącznie z obawą dyskryminacji na
podstawie zakładanej niższości lub kulturowego braku akceptacji, nie zaś z realną sytuacją.
Wspomnieni autorzy brytyjscy stwierdzają, że — paradoksalnie — to jest właśnie najsilniejszym źródłem stresu. Badacze
ci również uważają, że lekarze — podobnie jak inni ludzie — także
1 Ośrodek Badania Opinii Publicznej i Studiów Programowych, Komitet d/s Radia i Telewizji. Warszawa
1981. Badanie było przeprowadzono w 1978 r.
2 Pytanie brzmiało: „Czasem słyszy się, że nie bez powodu jedne osoby są ciężko naznaczone przez los wrodzonym
kalectwem lub inwalidztwem. a innych ono omija. Niektórzy mówią, że jest to kara za grzechy własne lub
rodziców, że nieszczęście takie .spada na ludzi o złym charakterze. Czy uważa Pan(i), że jest w tym jakaś
część prawdy, czy też nie". Aż 31% osób odpowiedziało, że jest „w tym trochę prawdy" i „trudno mi
powiedzieć".
3 K. Wroch7io-Stanke: Niepełnosprawni o swojej sytuacji życiowej. W: Studia z socjologii niepełnej
sprawności (red. M. Sokolowska, A. Rychard). Ossolineum. Wrocław 1983. Badania były przeprowadzone w
latach 1978— •—1979 na próbie wylosowanej w Stołecznej Przychodni Rehabilitacyjnej.
217
posługują się stereotypami. Nieuchronnie kierują się w swej działalności wyobrażeniami o „typowych" pacjentach.
Poglądy te odzwierciedlają popularne wartości kulturowe, którym lekarze mogą nierozmyślnie dodawać splendoru. Z
początkiem lat sześćdziesiątych został ostatecznie w Wielkiej Brytanii obalony mit o „osobowości epileptycznej", ale
niektórzy lekarze nadal posługują się tym wyrażeniem.
4
Zgłoś jeśli naruszono regulamin